2018-03-28.
Trochę się obijałem i z przyzwyczajenia nadal obijam po świecie, ale czegoś takiego jak u nas– nie spotkałem.
Przed laty na salonowym przyjęciu Szimon Peres (premier i prezydent Izraela) potknął się. Stałem obok i udało mi się złapać go upadającego. Uprzedziłem ochronę, ale krzywdy mi nie zrobiono, nawet podziękowano.
Będąc w Bogocie mieszkałem w hotelu „Teqendama”. W tym samym czasie w apartamencie hotelu zatrzymał się król Hiszpanii Juan Carlos I. Jechałem windą ze „swojego” 24 piętra. W pewnym momencie winda zatrzymała się i wszedł król. Nikt mnie z ochrony nie wyrzucił (a nawet śmiałek ze mnie i zamieniłem z monarchą słów kilka).
Kilka dni temu do Filharmonii Narodowej na koncert przybył prezydent III RP z małżonką.
I oto nasze służby przeszły samych siebie. Widzów przeszukiwano od stóp do głów. Koncert siłą rzeczy rozpoczął się z dużym opóźnieniem.
Można było poczuć się jak w militarnej republice bananowej.
Jerzy Klechta

„Wszak to dziejów jest reguła, że tyranów gubi lęk” (Szpotański)