Marek Jastrząb: BEZINTERESOWNOŚĆ

 

2018-04-05.

W odległych czasach starożytnego Rzymu znalazł się człowiek, który w obliczu zagrożenia kraju stanął na jego czele.

Uważany za wzór cnót obywatelskich, sprawował urząd konsula. Obrany dyktatorem na czas wojny z Ekwami, po wywiązaniu się z zadań, dobrowolnie powrócił do pracy na roli.

Zrzekł się wszelkich zaszczytów i korzyści. Do teraz dawany jest za przykład szlachetności, patriotyzmu i odwagi cywilnej.

Zwał się Cyncynat, a żył w V w. p.n.e.

*

Starczy przyjrzeć się maleńkiej, lecz bogatej Szwajcarii, by stwierdzić, że są kraje, w których można znaleźć ludzi niepazernych, wolnych od egoizmu, prywaty i manii wielkości,

Tam służba dla dobra narodu traktowana jest normalnie: jej Prezydent jeździ do pracy tramwajem, nie bojąc się własnego narodu. Tam politycznym samobójstwem byłoby wywyższanie się ponad zwykłych śmiertelników. Chwalenie się wysokimi zarobkami.

U nas odwrotnie: wozi się dygnitarzy w limuzynach, a dla ochrony przed wyborcami stawia się płoty i otacza ich policyjnymi kordonami.

*

Obchodzi mnie normalne życie. Życie bez dygotu niepewności, co będzie z nim nazajutrz. Bez retorycznych pytań o to, czy durnowate przepisy wprowadzone przez poprzednią władzę nie zostaną zmienione na jeszcze bardziej durnowate, tyle że pochodzące z właściwej kanapy.

Brakuje mi bezinteresownych przedstawicieli narodu. Odczuwam brak ciągłości w konsekwentnym realizowaniu planów. Zarzucania ich tylko dlatego, że stworzyła je konkurencyjna partia.

Nie pragnę, by mnie ośmieszano. Nie życzę sobie, by człowiek z jakimkolwiek wyrokiem był moim reprezentantem. By z mojej Ojczyzny robiono mentalny zaścianek.

Chcę, bym nie musiał po raz tysięczny poświadczać swojej lojalności, tego, że jestem uczciwy i nie byłem zdrajcą…

Chcę, by nie obradowano nad tym kto zrobił kupę, tylko nad tym, jak ją sprzątnąć.

[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]

Marek Jastrząb

Print Friendly, PDF & Email