Andrzej Lewandowski: Melodyjnie5 min czytania

()

 

2018-04-07
ECHA WYDARZEŃ: Słońce, wiosna; zacznę nietypowo:

Lewandowski, gol dla Polski! Śpiewa KRZYSZTOF KRAWCZYK

PIOSENKA Z PŁYTY DLA POLSKICH KIBICÓW NAGRANA PRZEZ KRZYSZTOFA KRAWCZYKA NA MECZE MUNDIALU’2018 ORAZ LIGI NARODÓW W PIŁCE NOŻNEJ. Piosenkę tę twórcy jej dedykują znakomitemu polskiemu piłkarzowi o formacie światowym Robertowi Lewandowskiemu. Muzyka: Wiesław Wolnik i Ryszard Kniat Słowa: Andrzej Kosmala ŚPIEWA: KRZYSZTOF KRAWCZYK I POLSCY KIBICE (C)(P)K&K STUDIO

Wkrótce finał, a piłka dawno świat zawojowała. Nawet rozśpiewała. Jak wyżej. Jak wcześniej – gdy Andrzej Dąbrowski śpiewał o Lubańskim, Deynie, Tomaszewskim, Górskim, Gmochu; Bogdan Łazuka – o Piechniczku i Bońku oraz uliczce w Barcelonie; no i trzej przyjaciele z boiska sławę futbolu z przyjaźnią jeszcze wcześniej odśpiewali…

Jednak – jest sport, i jest nad nim… piłka nożna. Ilu innych idoli dorobiło się powszechnego śpiewania? Na wschodzie jest Szarapowa (tenis) ośpiewana w „Maszy” przez Szufutińskiego, ale kto jeszcze? Zresztą tu raczej chodziło o wdzięk i urodę, a nie o mistrzostwo sportowe…

Czas rozstań oraz wchodzenia na nowe drogi. Dwie wspaniałości nart mówią: PAS.

„– Marit Bjoergen kończy karierę. – Nie mam już motywacji, by dać z siebie sto procent w następnym sezonie. Dlatego podjęłam taką decyzję – powiedziała na antenie stacji NRK. 38-latka ma na koncie 15 medali olimpijskich – osiem złotych, cztery srebrne i trzy brązowe”. 19 lat startów.

U nas – Pani Doktor Justysia Kowalczyk.

Dwie arcymistrzynie, dla mnie nawet Panna Justyna większa, choć medali mniej. A większa nie dlatego, że NASZA, ale tak mi wychodzi z innego porównania. Marit była przecież „dzieckiem” wspaniałej, wielopokoleniowej tradycji norweskich nart, swego rodzaju naturalną tego konsekwencją. Pani Justyna to zaś meteor, który wydobył się z szarzyzny naszego biegania na nartach i braku porządnego pomysłu na starania o rozwój tego sportu. Wielka rywalka Marit zrobiła, co miała do zrobienia, Justyna musiała najpierw długo i twardo walczyć o przybliżone prawa równego startu! I dokonała tego, co wydawało się niemożliwe.

Oklaski i podziękowania? Jasne! Czekam nawet, że Pierwsza Osoba wyda na część mistrzyni śniadanie, obiad, kolację – osobiście podziękuje Pani Doktor – także w moim imieniu, jej rodzinie – z pomoc oraz wyrozumiałość, trenerowi Aleksandrowi Wieretielnemu.

On też ma prawo do publicznego odbioru gratulacji. Zdziałał dla naszego sportu ogromnie dużo, ciężko pracując na korzyść mistrzów. Dawniej mistrzów biathlonu (wtedy poziom światowy), potem w duecie z Justyną.

Rodak, z pochodzenia Białorusin, mówiący jednak o konotacjach rosyjskich; rodzice mieszkali w Hrubieszowie, urodził się w Finlandii – 6 km od Helsinek, lata w Kazachstanie – życiowe, rodzinne zawodowe korzenie zapuścił głęboko w Polsce. Świetny fachowiec; mądry, twardy, wyrozumiały, cierpliwy. Poznałem go przypadkiem, „w biegu”, gdy stawał jako odpowiedzialny za biathlon przed sztabem olimpijskim. Sprawy stawiał jasno, wymagania też. Czego oczekuje, żeby przygotowania ulepszyć.

Teraz Wieretielny ma być w PZN głównym trenerem damskiego biegania. Z asystentką w osobie dr Justyny. Para fachowców oraz autorytetów światowego formatu. Do tego ludzi niesmarujących problemów wazeliną. Ambitni. Rogaci, w dobrej sprawie. Prezes Apoloniusz może nie mieć łatwego życia, ale tzw. SPRAWIE powinno to wyjść na dobre. A miejsce startu… Pani Justyna pośrednio to określiła słowami: „ … Będę chciała ciągle startować w sztafetach. Nadal jestem szybsza na 5 km o kilka minut od pozostałych dziewczyn”…

Z radością obserwuję, jak nasze środowisko sportowe wyciąga z szuflad, szaf i zakamarków pamięci obrazy i opisy przeszłości.

Prawda życia – Nic nie zaczęło się od nas, i nic na nas nie kończy… Więc – zdjęcia, filmy, wspomnienia. Ostatnio wyraźnie zaznaczył w Internecie swą obecność światek bokserski. Dziś nawet nie tombakowy, ale drzewiej przecież złoty; nawet diamentami wysadzany.

Kolejny turniej przypominający Feliksa Stamma był dobrą okazją to prezentowania kronik w najszerszym ujęciu. Z przyjemnością znów zobaczyłem – w kadrze, na filmie wielu przyjaciół, uruchomiły się własne komórki pamięci… Jak np. rozmowy redakcyjno – związkowe zwieńczone wspólnie poczętym Turniejem Stamma. Pierwszym tyle lat temu, że nawet dzisiejszy PZB o pomysłodawcach nie pamięta…

A było to, z grubsza tak:

Papa Felo był zawsze blisko stanu dziennikarskiego. Nawet podpowiadał, co i jak zrobić, by pomóc jego ukochanemu sportowi. Za Jego (oraz Stanisława Cendrowskiego) współdziałaniem organizowaliśmy kilka Turniejów Przedolimpijskich. Próbowano w nich m.in. ciekawego pomysłu. Chyba czwórka trenerów przygotowała swoje grupy, na ringu okazywało się, kto najlepiej. Stamm także w ten sposób „patrzył na ręce” oraz zachęcał do twórczości…

Gdy odszedł – impreza upamiętniająca jawiła się jako oczywistość! I nie tylko turniej świetnie obsadzony, ale też oprawiony na miarę świąteczną.

Do tego towarzyszyło mu sympozjum sędziowsko-„działaczowskie” (czołówka międzynarodowa) – o tym, jaki styl boksowania forsować, jakie kierunki obrać, jak z zagrożeniami brać się za bary.

Dlatego uczestnicy składali wieniec pamięci, a potem poznawali się z Warszawą ponad układem hotel – Torwar – ring. Muzeum na Starówce, projekcja filmu i historii i losach Stolicy; a rozdanie nagród – w Zaborowie, w Domu Prasy, podczas prawdziwie koleżeńskiego spotkania. Pamiętam, jak wizytę w eleganckim pałacyku przeżywali młodzi chłopcy – niezależnie skąd zjechali, a „świat” był wtedy bogato reprezentowany – którzy nigdy wcześniej w tak oprawionej imprezie udziału nie brali. Bo boksowi dopiero u nas nowy styl bycia zaproponowano…

W przeglądzie staroci znalazłem film. Rok 1938, mecz Stany Zjednoczone – Europa. W reprezentacji Europy – Antoni Kolczyński. Zwycięstwo przed czasem – cztery „liczenia”, każde po innej akcji… I niech mi teraz ktoś powie, że dawna sztuka, to nie sztuka – a dopiero dziś…. G… prawda! Co dobre – dobre zawsze…

[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]
 Andrzej Lewandowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.