Telewizja pokazała (431)11 min czytania

()

 

2018-04-21.

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że decyzje polskich władz ws. zwiększonej wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo UE. Polska, jako strona przegrana, została obciążona kosztami postępowania. Nie będzie jednak żadnej grzywny.

Szyszce się upiekło. A dlaczego wycinano drzewa? Bo to duży biznes i spore pieniądze dla leśników. Ale gdyby nawet Polska została ukarana finansowo, to i tak zapłaciłby skarb państwa, a nie Szyszko. A „dobra zmiana” musi mieć forsę dla swoich.

Takie działania to nie wyjątek. Kiedy zorganizowano olimpiadę zimową w Soczi, koszty jej przygotowania wielokrotnie przewyższyły najśmielsze wyobrażenia. Na przykład koszt jednego kilometra drogi łączącej Soczi z ośrodkami olimpijskimi wynosił 150 mln dolarów. Oligarchowie nakradli się, a niektórzy robili to zbyt nachalnie, więc uciekli potem za granicę. Ale Putin w ten sposób dał zarobić swoim.

* * *

Kiedyś czytałem satyryczny tekst, gdzie określano na co sobie wreszcie można pozwolić w odpowiednim wieku. Na przykład, ile trzeba mieć lat, żeby przestać klaskać kiedy wszyscy klaszczą i usiąść, a ile żeby w ogóle nie wstawać do oklasków, kiedy można już coś olać itp.

Ja już chyba osiągnąłem taki wiek, że mogę się kierować w pewnych sprawach uczuciami, a nie kalkulacją na „mniejsze zło”. Trzeba przyznać, że moja żona osiągnęła ten stan już wiele lat temu i na przykład nie głosuje na kogoś, do kogo nie ma absolutnego przekonania (a tacy zdaje się już wymarli). Zauważyłem, że to większa frajda, niż sobie pluć w brodę, że się wsparło kogoś, do kogo miało się wiele zastrzeżeń i kto potem okazał się dupkiem.

To podejście nie dotyczy tylko wyborów. Nie wspieram organizacji, co do których mam wątpliwości, nawet jeśli głoszą piękne hasła. To jest jak ze sportem – wiadomo, że to piękna idea i służy zdrowiu, ale w praktyce okazuje się, że wspiera się sportowych zawodowców, bo podobno ich wyczyny wprawiają w zachwyt rodaków i cudzoziemców i wyrabiają markę Polsce.

Podobała mi się idea KOD i nawet wziąłem udział w kilku protestach, ale kiedy KOD wziął udział w uroczystościach pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”, zamordowanych przez UB kilkadziesiąt lat temu – jakoś mi to zazgrzytało. Pisałem wtedy:

Uważam, że w takich uroczystościach mogą brać udział działacze KOD-u, ale indywidualnie. KOD nie chce być partią, m.in. ze względu na różnice poglądów członków choćby w materii ekonomicznej, nie powinien więc brać udziału w tego typu uroczystościach. Kto z członków KOD-u ma ochotę niech obchodzi święto 1 Maja, kto chce – 3 Maja, ale nie jako organizacja. KOD ma pilnować władz i partii, a nie konkurować z nimi.

No i już nie czuję się w obowiązku. Szlachetną akcję poprę, ale nie identyfikuję się z żadnym ruchem, ani z żadną partią.

Oczywiście, jeśli ktoś ma wyrzuty sumienia, że nie poparł kogoś, kto byłby lepszy od konkurenta (mniej wredny), albo nie wsparł Caritasu, kiedy ten zbierał pieniądze na pomoc syryjskim chrześcijanom, to ma problem. Ale nie przesadzajmy z tym sumieniem – u nas mają je zwykle politycy którzy nie mogą głosować na coś, czego nie pochwala Kościół katolicki oraz lekarze i aptekarze o podobnych poglądach.

* * *

Przeczytałem artykuł Ernesta Skalskiego w „Gazecie Wyborczej” („Ujazdowski nawrócił się na demokrację”), gdzie polemizuje on z Jackiem Żakowskim. Autorowi chodzi o to żeby wesprzeć Kazimierza Ujazdowskiego, który z namaszczenia PO miałby zostać prezydentem Wrocławia. Mam mieszane uczucia.

Ma rację Skalski, że najważniejsze jest odsunąć PiS od władzy, i że w ustroju demokratycznym różni ludzie mogą mieć swoje poglądy, na przykład Ujazdowski może być przeciw in vitro. Skalski cieszy się, że od obozu władzy odpadają poszczególni politycy „nawracając się” na demokrację. Nie należy ich, jego zdaniem, krytykować. Taka krytyka to by było, jak twierdzi, podejście lewicowe (?!) i skończyłoby się lustracją Dorna i Giertycha (krytyka jest więc lewicowa, a należy się domyślać, że i lustracja jest wymysłem lewicy?!).

No i tu nie ma zgody.

To miło, jeśli politycy zmieniają swoje poglądy na demokratyczne i dołączają do przeciwników autorytarnej władzy. Ale mam nieodparte wrażenie, że to nie o zmianę poglądów chodzi, i że gdyby sytuacja była odwrotna, tzn. byliby oni politykami np. rządzącej PO, to w sprzyjających im okolicznościach przeszliby gładko do PiS. Rzecz w tym, że żaden z takich polityków nie odciął się od swoich wrednych działań i poglądów z przeszłości, nie wykazał że się zmienił, tak jakby dołączenie do PO automatycznie świadczyło o pozytywnej i gruntownej zmianie, a nie o wyborze innej drogi kariery politycznej.

Ciekawe na przykład, czy pan Giertych, gdyby został ponownie ministrem edukacji (był nim w rządzie koalicyjnym z PiS), forsowałby znowu swój pomysł, aby sprawdzać czy uczennice zaszły w ciążę. To nie jest tylko prywatny pogląd Giertycha, którym pięknie różni się od innych kolegów demokratów.

Pan Dorn ciekawie komentuje wydarzenia polityczne, ale jakoś nie odciął się od swoich poglądów i wypowiedzi z czasów, gdy był jednym z liderów PiS. To jego ówczesne projekty są w dużej mierze realizowane obecnie przez PiS. To on pogardliwie wyrażał się o wykształciuchach i groził lekarzom, że ich pośle w kamasze, jak będą protestować (i to hasełko: „pokaż lekarzu co masz w garażu”).

To, że ci panowie pasują do PO (którą stale przestrzegają przed przesunięciem się na lewo), nie świadczy o tym, że stali się demokratami. Także wypowiedzi Schetyny nie wskazują na to, że PO, gdyby zdobyła władzę, będzie rządziła inaczej niż przedtem, a to spowodowało, że wiele osób odeszło od wspierania tej partii. I co – oni wszyscy rozliczą PiS?

PO oprócz pewnych osiągnięć w przeszłości miała także sporo wad i wpadek, kiedy rządziła. Wiele ze złych, krytykowanych obecnie działań PiS, zostało zapoczątkowanych przez PO. Obie partie mają podobny elektorat i podobne poglądy. To, że kandydatem PO na prezydenta Wrocławia jest Kazimierz Ujazdowski, jest dobitnym tego przykładem. To sygnał dla „twardego” elektoratu PO, że to jest wciąż ta sama partia i nie zamierza się zmieniać. A dla tych, którzy rozczarowali się i odeszli od popierania PO, to jest sygnał, że nie warto wracać.

* * *

Kiedy skończyło się średniowiecze? Podobno paręset lat temu.

Z lekcji historii w szkole nabieramy przekonania, że pod koniec każdej epoki następuje przełom i zaraz potem mamy nową epokę, ludzie się zmieniają, myślą po nowemu itd. Ale to nieprawda. Wiele ze starych zwyczajów, nawyków, myślenia przetrwało następne epoki. Średniowieczne stroje możemy obejrzeć jeszcze dziś, bo noszą je zakonnicy i mniszki katolickie. A wiele dogmatów religijnych, które trwają do dziś, pochodzi ze średniowiecza i z wcześniejszych epok. Owszem, ludzie (choć nie wszyscy) wiedzą, że to Ziemia krąży dookoła Słońca, a nie na odwrót, mimo że Biblia twierdzi inaczej, ale inne twierdzenia z tejże Biblii dalej mają rację bytu w życiu wielu ludzi.

Z odejściem od feudalizmu zmieniły się stosunki między ludźmi, ale coś z tego pozostało do dziś w stosunku do „pana” (władz), do księdza. Z końcem wojny nie stało się tak, że ludzie zrozumieli swoje błędy i draństwa, których się w czasie wojny dopuszczali. Antysemityzm też ma się dobrze, choć nie ma gleby takiej, jak w czasie okupacji.

Poprawiło się czytelnictwo po likwidacji analfabetyzmu, ale to nie oznacza automatycznego wzrostu rozumu. To elity poszły do przodu, ale większość ludzi ma w rozumie pozostałości poprzednich epok. A i te elity przejawiają często zdumiewający brak wiedzy i rozumu. Wykształcenie nie jest gwarantem oświeconego spojrzenia na życie.

U Zoszczenki jest takie opowiadanie, gdzie pasażer pociągu zwierza się innym w przedziale, dlaczego rozwiódł się z żoną. A zrobił to, bo była przesądna. A to kot przebiegł drogę, a to sen miała itd. Pasażerowie przyjmują tę historię ze zrozumieniem. A kiedy potem opowiadającemu odbija się, wszyscy (także opowiadający) zgodnie twierdzą, że to znaczy, że jego była żona go teraz wspomina.

* * *

Prof. Chazan został mianowany konsultantem wojewódzkim ds. ginekologii i położnictwa. W mediach nie-pisowskich zapanowało oburzenie. Ale przecież po dotychczasowych nominacjach taki wybór nie powinien dziwić. Popatrzmy: Ziobro jest ministrem Sprawiedliwości, Mariusz Kamiński koordynatorem służb specjalnych, pani Zalewska rządzi szkolnictwem, Macierewicz rządził wojskiem, Szyszko był od ochrony środowiska i leśnictwa, popatrzmy na marszałków sejmu i senatu, na szefów różnych komisji, a wiceministrowie – np. Jaki?

W tej sytuacji dziwić się należy, że pani Pawłowicz nie jest jeszcze ministrem spraw zagranicznych albo chociaż przewodniczącą Trybunału Konstytucyjnego.

Premier wygłasza praktycznie kazania (może ma ukryte pragnienie zostania księdzem?). Ma tu konkurencję, bo wielu jego kolegów z partii co raz odwołuje się do Boga, Ducha Świętego. No i nie zapominajmy o tych, dzięki którym – jak powiedział Macierewicz przedszkolakom – nic by nie było (za tę zupę, którą jecie, podziękujcie „wyklętym” – bez ich wysiłku nic by nie było). Oto fronton Ministerstwa Spraw Wewnętrznych:

C:\Users\Piotr\Pictures\Obrazy\2018\19.jpg

Trzeba przyznać, że PiS czci „żołnierzy wyklętych” z większym rozmachem, niż robiła to ślamazarna PO.

* * *

W

prawdzie Macierewicza już nie ma (jako ministra), ale ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej trwają nadal, bo Kaczyński jeszcze nie zdecydował, czy drążyć temat – czy go zamknąć. Ciekawe, czy dla ekshumatorów to taka praca jak inne – ot, wykopie się, poszuka śladów trotylu w szczątkach i zakopie.

Rodziny ofiar protestowały. Pani Krystyna Łuczak-Surówka, żona BOR-owca, który zginął w katastrofie, skierowała w zeszłym roku sprawę do Sądu Okręgowego w Warszawie. Sąd wydał decyzję o wstrzymaniu ekshumacji do czasu wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Pani Łuczak-Surówka napisała:

Minął ponad rok. Decyzji TK nie doczekałam się ani nawet odpowiedzi na pisma kiedy możliwym będzie zajęcie się tą sprawą? TK milczy a kontaktować się z nimi można jedynie wysyłając pisma, na które nie ma odpowiedzi. Polsko, gdzie jesteś? Gdzie serce twoje? Gdzie prawo i sprawiedliwość nie tylko z nazwy? Nie zapomnę Ci tego Polsko. Nigdy nie zapomnę Ci tego dzisiejszego świtu nad grobem, kiedy złamano moje prawa i serce. Walczyłam godnie i zgodnie z literą prawa o spokój ciała mojego męża. „Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie”. Kościół katolicki nie stanął za swoimi owieczkami. Wam też tego nie zapomnę hierarchowie. Polityka okazała się ważniejsza. „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Pamiętam dobrze nauki. Pamiętam jak w 1998 roku przysięgałam przed ołtarzem „i że Cię nie opuszczę aż do śmierci”. Dzisiaj stałam przed grobem, mimo mej niezgody, właśnie dlatego. Ja jeszcze żyję i obietnic dotrzymuję. Dziś obiecuję, że nie zapomnę Ci tego Polsko. Upokorzenia. Bólu. Bezradności. Tego, że robisz ponownie to, co już zostało zrobione. Tego, że doszło do dzisiejszego świtu. Tego, że nawet nie wiem, kiedy będę mogła odebrać ciało, by móc ustalać ponowne jego złożenie do grobu. Tego, że czuję się zniewolona w ponoć wolnym kraju. Tego, że po ponad 8 latach z krzywdy mojej i innych bliskich robisz spektakl na oczach narodu. Teatrzyk kukiełek, w którym politycy szarpią za sznurki, media włączają światło i dźwięk a tłum gapi się. Okrutna zabawa, która nawet zamkniętą żałobę jest w stanie znów rozerwać na strzępy. Wyrywać po kawałku, tak jak dziś płyty poziomów grobu. Ekshumacje zbiorowe wbrew woli najbliższych nie dotyczyły nawet ofiar wojennych. Tymczasem w XXI wieku w demokratycznym kraju prawo staje się narzędziem w rękach rządzących. Nawet kościół zapomina jakich uczy praw. Nie mam już zrozumienia. Uleciało dziś w niebo wraz z odrywaną płytą nagrobną. Nie mam słów by opisać mój żal, rozgoryczenie, odarcie z godności, ogrom emocji gorzkich. Nie wybaczę Ci tego Polsko ani Wam wszyscy Polacy, którzy nie wyraziliście sprzeciwu, którzy uważacie, że nic się stało. Stało się. Świat się zatrzymał.

 

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. jureg 23.04.2018
  2. Mr E 23.04.2018
  3. A. Goryński 23.04.2018