w świetle sondy
2018-05-14.
Kilka tygodni temu na łamach SO zawisła ankieta, skierowana do czytelników. Ankieta – to za dużo powiedziane. Cztery pytania, brak jakiejkolwiek metryczki pozwalającej odnieść kto odpowiedział na trzy pytania i ocenił na skali od 0 do 10 „oblicze” obecnego sejmu – to maleńka sonda ale…
Badanie publiczności, a za taką uznać można czytających SO, to trudna sztuka. Zamysł badawczy przedstawiony na lamach SO pozwala jedynie na bardzo ogólne wnioskowanie o tym, kim są aktywni czytelnicy SO. Aktywni, bo odpowiedzenie nawet na tak krótką ankietę wymaga aktywności większej niż bierne czytanie tekstów.
No to zacznijmy od zwykłego porównania liczby odpowiedzi na ankietę i porównania tej wielkości z danymi obrazującymi średnią wizyt na stronie. Odpowiedziało na ankietę prawie 180 osób. To nie jest wiele, pamiętając jakie wielkości odnotowywane są na liczniku wizyt w każdym miesiącu. I to jest pierwszy, ważny wynik tego badania. Czytelnicy SO to publiczność, taka jak każda publiczność, jak czytelnicy innych portali czy mediów. Jeżeli na proste cztery pytania odpowiedziało mniej niż dwieście osób to trzeba sobie to zapamiętać – taki jest wskaźnik identyfikacji z tytułem.
Wyniki ukazujące preferencje polityczne badanych trzeba rozpatrywać w związku z tym niskim poziomem identyfikacji. Gdyby stosując inne techniki badawcze mieć dane dotyczące tych preferencji znacznie większej grupy czytelników – odwiedzających stronę, być może uzyskalibyśmy inne wyniki.
Wśród tych, którzy wzięli udział w badaniu, zdecydowaną przewagę mają potencjalni wyborcy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Na oba te ugrupowania deklaruje swoją gotowość zagłosowania ponad 60% biorących udział w badaniu. Znacząco wyższy odsetek badanych wskazuje na swoje sympatie do lewicy, i to zarówno do SLD jak i do partii Razem. Na tak proponowaną lewicę pragnie zagłosować ponad 36% badanych. Jako znaczące traktuję wysokie notowania partii Razem – ponad 15% w sytuacji, gdy partia to w badaniach ogólnopolskich balansuje na granicy 3-5 %.
Grupa odpowiadających na ankietę, to ludzie, wśród których praktyczne nie ma zwolenników innych ugrupowań politycznych – takich, jak rządzące Polską Prawo i Sprawiedliwość, czy będące znaczącym klubem parlamentarnym Kukiz 15. W treści pytania występowały również takie partie jak PSL i Partia Wolność – nie uzyskały praktycznie żadnych wyników.
Pytanie dotyczące preferencji dotyczących partii drugiego wyboru wzmacniają obraz preferencji partyjnych badanych. Jako najczęściej wskazywaną partią drugiego wyboru okazała się Nowoczesna, którą wskazało prawie 40% badanych, potem Platforma Obywatelska z 25 % wskazań i SLD oraz Razem z odpowiednio 15% i 13%.
Obrazu dopełniają wyniki obrazujące kogo – zdaniem badanych – w obecnym Sejmie brakuje, jakiego ugrupowania. Tutaj miażdżącą przewagę uzyskały wskazania mówiące, że brakuje partii centrolewicowej – to prawie 60% odpowiedzi, na drugim miejscu badani wskazali brak partii lewicowej (czyżby znowu Partia Razem?). Wyraźnie odstaje liczba wskazań braku w obecnym sejmie partii prawicowych czy centroprawicowych. Brak takiej partii postrzega nieco ponad 10% badanych.
Z wynikami tych odpowiedzi dobrze korespondują wyniki pytania czwartego, w którym badani mogli wskazać na skali od 0 do 10 jak postrzegają obecny sejm Na skali prawica – lewica, badani jednoznacznie wskazali prawicowy charakter obecnego sejmu.
I to by było na tyle, jak mawiał prof. Stanisławski. Ale…
Wyniki tej sondy (bo nie badań) warto może odnieść do innych danych, jakie wyczytać można czytając pilnie teksty zamieszczane na łamach SO.
Chciałbym zaproponować chwilę refleksji nad taką sprawą – od czego, waszym zdaniem, zależy skala rezonansu zamieszczonego tekstu, rezonansu mierzonego liczbą polemicznych komentarzy pod danym tekstem.
Jak sądzicie – od czego to zależy ? Od autora? Od tematu? Od stopnia napięcia politycznego w danej chwili? Od czegoś jeszcze, a jeśli tak – to od czego?
Mam swoje hipotezy ale może pokaże je jako głos w dyskusji – jeżeli taka się pojawi.
Zbigniew Szczypiński
Gdańsk

Zacznę tę dyskusję.
W prawej szpalcie witryny mamy wykaz kilkunastu tekstów, które w ciągu ostatnich 120 dni wzbudziły największą dyskusję i zyskały największą liczbę komentarzy (nie:komentatorów, bo gdy dyskusja już rozgorzeje, to te same osoby zabierają na ogół głos kilkakrotnie).
Widać tam (oraz z poprzednich wyników), że trzech autorów tu zdecydowanie od dawna dominuje; to Hazelhard, Stanisław Obirek i Ernest Skalski.
Dlaczego? Bo albo wyrażają kontrowersyjne opinie, idące „pod prąd” upodobań czytelników (Hazelhard, częściowo Skalski), albo poruszają „gorące” tematy (S. Obirek i sprawy Kościoła), albo wreszcie – jak Ernest Skalski — prezentują wybitny warsztat dziennikarski, z porządnym researchem i znakomitą stylistycznie konstrukcją tekstu, wspartą głęboką erudycją osobistą.
Pewno jeszcze ciekawsze byłoby sięgnięcie do danych o zasięgu poszczególnych tekstów, czyli liczbie osób, które je przeczytały; te dane mamy również, choć tu trudniej byłoby dotrzeć (wymagałoby to potężnej dłubaniny, a dość trudno to zrobić automatycznie).
Potencjalni czytelnicy SO trafiają tu, ponieważ poszukują środowiska otwartego na racjonalne i szczere dyskusje. Szybko jednak wychodzi na jaw, że SO nie jest ani tak otwarte, ani tak racjonalne, ani szczere. Ma swoje dogmaty jak większość „niezależnych mediów” i twardo się ich trzyma. Każdy nowy czytelnik, po miesiącu obcowania z SO, widząc nazwisko autora jest w stanie bezbłędnie przewidzieć treść i ton jego wynurzeń w każdym kolejnym artykule. Gdy ktoś wraca tu po pół roku nieobecności w ogóle nie odczuwa, że stracił wątek. Więc po co ta cała pisanina, nie lepiej pójść na spacer ?
Mnie jednak zniechęciło do SO co innego, gdy przez kilka tygodni pod rząd w 8 na 10 artykułach mogłem przeczytać jak bardzo byli, są i będą nieszczęśliwi Żydzi – nie wytrzymałem. Nawet takiej dawki porno bym nie wytrzymał. W zasadzie zaglądam tu z jednego powodu, nazywa się PIRS. Nie znam faceta. Choć są tematy, że i jemu zdarza się popadać w irracjonalny dogmatyzm (pewnie o tym nie wie) to jego komentarze do bieżącej rzeczywistości czyta się zazwyczaj z przyjemnością. Reszta autorów albo jest tak mądra, że sama nie wie o czym pisze, albo tak nudna i przewidywalna jak flaki z olejem. Dlatego zasięg SO jest taki jaki jest.
@ ARTU – w jednym się całkowicie zgadzamy – ja też lubię PIRSa, choć nie jego jednego na SO. W pozostałych kwestiach to co pan nazywa dogmatami SO jest, według mnie, linią programową portalu. Kiedy pan pisze wprost, „…że SO nie jest ani tak otwarte, ani tak racjonalne, ani szczere” warto byłoby odwołać się do jakichś przykładów, bo stwierdzenia ogólne są mało przekonywajace. Przykład z Żydami jest zupełnie nie trafiony. Ostatnio nie przypominam sobie kilku tygodni, w których 80% artykułów (według pańskiego tekstu) było poświecone Żydom, a już zupełnie nie było znacznej ilości tekstów, w których wskazywanoby „… jak bardzo byli, są i będą nieszczęśliwi Żydzi”. Gdyby pan w swoim komentarzu słowo Żydzi zastąpił słowem Polacy, to od biedy dałoby się to jeszcze obronić, ale takiego nasilenia obrazu martyrologii semickiej naprawdę nie sposób doszukać się na SO. Intuicyjnie zakładam, że chodziło panu o konsekwencje międzynarodowe ustawy o IPN, ale właśnie ta ustawa wyrządziła i nadal wyrządza niepowetowane szkody nam, Polakom. Rękami tępych żołnierzy politycznych PiSu, głosujących w Sejmie i Senacie za tą ustawą, przyprawiono nam gębę ludzi niezdolnych do rozliczenia się z niechlubnymi kartami naszej historii. To nie Żydzi są ofiarą tej ustawy, a Polacy starający się od kilkudziesieciu lat na ułożenie poprawnych relacji z Izraelem i środowiskami żydowskimi na świecie. Żydzi naprawdę radzą sobie we współczesnym świecie znacznie lepiej od nas i na SO niewiele jest artykułów o ich nieszczęściu. Chyba, że chodzi o analizy postaw antysemickich na świecie w związku z polityką obronną Izraela, ale to pojedyncze artykuły na SO. Jestem w stanie zrozumieć, że nie zgadza sie pan z pogladami różnych autorów na SO – to na szczęście pańskie święte prawo. Wydaje się jednak, że lepszą drogą jest otwarta polemika z tymi pogladami, niż przypisywanie im atrybutów braku otwartości, braku racjonalności czy braku szczerości. Takimi stwierdzeniami nie obraża pan tych autorów a sam sobie wystawia świadectwo wyrażania opinii nie popartych argumentami, choć to także pańskie dobre prawo.
Autor ma rację, sonda to nie badanie. To raczej jakiś rekonesans opinii czytelników. Ilość odpowiedzi na ankietę w liczbie 180 wskazuje, że albo czytelnicy nie byli zainteresowani albo ankieta nie była na tyle widoczna (atrakcyjna?) aby zechciało na nia odpowiedzieć więcej respondentów. Nawet dużo bardziej liczebne sondy bywają mało reprezentatywne w skali społecznej. Np. portal WP przeprowadza sondy na tematy polityczne w których udział bierze zwykle od 70 tysiecy do 120 tysięcy uczestników, a mimo tego reprezentatywność takich wyników w skali kraju bywa problematyczna.
Mimo tych zastrzeżeń sonda o czymś informuje – o poglądach i preferencjach politycznych uczestników, co pozwala zakładać, że inni czytelnicy rozumują podobnie. Do ciekawych obserwacji dwóch powyższych komentarzy warto dodać coś, co może także mieć pewne znaczenie. Spotkałem się kilkakrotnie z opinią, że to co dla mnie jest zaletą SO dla innych potrafi być wadą. Niektórzy mają za złe redakcji SO, że system zbyt restrykcyjnie selekcjonuje komentarze, wobec czego nie pojawiają sie zbyt czesto burzliwe dyskusje pod artykułami. Jako punkt odniesienia krytycy takiej praktyki podają tygodnik Polityka, gdzie pod pewną częścią artykułów a zwłaszcza pod blogami dyskutują dziesiątki ludzi, co podobno bardzo zwiększa czytelnictwo takich tesktów. Przytaczam te opinie dla porządku, choć sam zupełnie nie podzielam takiego punktu widzenia. Czytuję teksty w tygodniku Polityka, ale nie czytuję większości komentatorów. Ilość w tym wypadku nie przechodzi w jakość. Wielość komentarzy dotyczy wielokrotnych wpisów tych samych komentatorów i po krótkim czasie wiadomo, kto z nich ma ustalony punkt widzenia. Czytanie takich komentarzy nie wnosi nic nowego do ogladu rzeczy, bowiem z góry wiadomo co o tym sądzą. Duże ilości komentarzy maja jeszcze inna wade – ilość komentarzy miałkich, głupich czy po prostu chamskich wzrasta wraz ze wzrostem ilości wpisów. Ich czytanie oznacza prosta stratę czasu. Między innymio dlatego mnie bardziej odpowiada polityka redakcyjna SO.
Bez żadnej wątpliwości: agresywne komentarze, podobnie jak krzykliwe sensacyjne tytuły – zwiększają „klikalność”. Ale – ponieważ „Studio” jest całkowicie niekomercyjne – nam na owej klikalności nijak nie zależy. Zależy nam na jakości czytelnika, ilość nas mało interesuje. Naszym założonym odbiorcą nie jest nawet przeciętny inteligent (nie mówiąc już o tzw. populusie), ale górna warstwa inteligencji. I to ludzie dojrzali. Jeden taki starcza nam za tysiące innych.
@ARTU
Dzięki!
Zgodziłbym się na irracjonalność, ale nie na dogmatyzm. Piszę skrótowo (mądrej głowie….), więc może brak uzasadnień czasem wygląda na dogmatyzm.
Tematy i problemy się powtarzają. Często nie chce mi się już ich komentować, ale pewnych jakoś nie odpuszczam.
Niedawno szukając czy czegoś już nie pisałem, przejrzałem swój „dorobek” i okazało się że owszem, a nawet użyłem celniejszych argumentów. W zasadzie można by zebrać kilkanaście komentarzy na określone tematy, pogrupować i po każdym nowym wyskoku władz bądź opozycji podawać tylko numer, jak w tym dowcipie o klubie miłośników kawałów. Gdyby wyborcy mieli taki zestaw np. wypowiedzi polityków, ich działań, i zaglądali tam, to może nie wybieraliby takich kreatur. Ale u nas nie ma nawyku sprawdzania, myślenia i pamiętania.
@BM
” nam na owej klikalności nijak nie zależy. Zależy nam na jakości czytelnika, ilość nas mało interesuje. Naszym założonym odbiorcą nie jest nawet przeciętny inteligent (nie mówiąc już o tzw. populusie), ale górna warstwa inteligencji. I to ludzie dojrzali. Jeden taki starcza nam za tysiące innych.”
Jeżeli chcecie pisać opinie sami dla siebie, to lepszą formą organizacyjną niż „studio opinii” będzie kółko różańcowe.
Wasz brak szacunku dla przeciętnego człowieka i przekonanie o własnej „wyższości intelektualnej” jest bardzo bliski filozofii PiS, oni też są lepszego sortu i z byle kim się nie zadają 😉
Dogmat, że intelekt ma coś wspólnego z moralnością i przyzwoitością jest fałszywy.
Nie piszemy – okazuje się — „tylko dla siebie”. Jednak w ciągu ostatnich 30 dni odwiedziło nas ponad 37.000 osób; to trochę więcej, niż tych – w porywach – kilkanaście osób, które tu publikują. Gdybyśmy chcieli dzielić się opiniami w tym gronie – to nasze cotygodniowe spotkania przy smakołykach zupełnie by nam wystarczały. I wcale nie jesteśmy przekonani o własnej wyższości; jesteśmy tylko inni zarówno od całej populacji, jak i podobnych zespołów. Kto chce się zresztą uważać za „lepszego” – też mu wolno, tylko to idiota.
To także – mówię o naszej polityce redakcyjnej — nie jest „brak szacunku dla przeciętnego człowieka”. Szanujemy go jak najbardziej, nawet przyznajemy mu pewną funkcję sprawczą w społeczeństwie. Tylko opatrujemy ten wizerunek słowem „niestety”; a dlaczego – to łatwo pojąć, spojrzawszy na dokonania naszej obecnej władzy dłużej niż 30 sekund.
I teraz tak: nikogo nie zmuszamy przecież ani do czytania naszych tekstów, ani do nieczytania. Wyrzucamy tylko z komentarzy chamstwo (i tu, jak sądzę, nasza poprzeczka wrażliwości nie jest zresztą przesadnie wysoko umieszczona…), nacjonalizm i antysemityzm oraz jawne szaleństwo (był na przykład taki pan, który chciał nas koniecznie „nawrócić na łono Kościoła” i choć w sumie robił to bardzo śmiesznie, to nas irytował bezskutecznością tej „ewangelizacji”, więc uznaliśmy dyskusję na ten temat za bezcelową).
I – jak absolutnie każda redakcja, nie publikujemy tekstów, z którymi się krańcowo nie zgadzamy; każda redakcja, która mówi, że tego nie robi – po prostu łże. Albo jest skrajnie prawicowa, co na jedno wychodzi. Zdarzają się nam dyskusje wewnątrzredakcyjne, nawet zażarte; więc jeśli czegoś komuś jednak nie publikujemy, to musimy się z tym czymś nie zgadzać do gruntu. Albo musi to być po prostu źle napisane; ale naszym stałym Autorom to ostatnie się nie zdarza.
Sądząc po pewnych komentarzach – także pod tym tekstem – niektórzy z naszych czytelników uprawiają masochizm. Pewno to wynika z jakichś kompleksów; ale za to już redakcja nie przyjmuje odpowiedzialności. Zwłaszcza gdy kompleksy te są wyraźnie uzasadnione.
@BM
„w ciągu ostatnich 30 dni odwiedziło nas ponad 37.000 osób”
Dobrze pan wie, że co najmniej 95% tego ruchu to wszelkiego rodzaju boty i indexery 🙂
„niektórzy z naszych czytelników uprawiają masochizm”
Zrozumiałem aluzję, obiecuję, że to mój ostatni tu wpis, wykasowałem hasło. Ale do PIRS’A będę od czasu do czasu zaglądał.
Życzę powodzenia w realizacji swoich celów 🙂
@ARTU – gdzie pan znajduje na SO „…brak szacunku dla przeciętnego człowieka i przekonanie o własnej „wyższości intelektualnej” „? Wydaje mi się, że czytamy dwa różne pisma. Rozumiem, że pan się nie zgadza z wieloma autorami na SO. Najlepszym sposobem dawania wyrazu tej niezgodzie jest albo zabieranie głosu, albo rezygnacja z lektury tekstu. Tymczasem wyładowywanie własnych kompleksów na formule programowej SO jest przeciwskuteczne. Niszowe, internetowe pismo nie narzuca nikomu własnych poglądów a przez swoją niekomercyjność celowo rezygnuje z masowości. Próby 0brażania pisma propozycją „kółka różańcowego” czy sugerowanie podobieństw do PiSu pokazują jakąś formę pańskiej frustracji wynikający zapewne z bezradności, że może pan SO skoczyć! A już zdanie: „Dogmat, że intelekt ma coś wspólnego z moralnością i przyzwoitością jest fałszywy.” zawiera ładunek komiczny. Pan polemizuje z dogmatem, który sam pan sformułował przypisując go SO. Sens tego stwierdzenia obrazuje żart Kisiela o pewnym carskim urzędniku, którego pytano czy ma własne zdanie: „Mam, alke sie z nim nie zgadzam” odparł pytany.
@SLAWEK
Panie Sławku!
„gdzie pan znajduje na SO „…brak szacunku dla przeciętnego człowieka i przekonanie o własnej „wyższości intelektualnej” ”
Dosłownie zewsząd bije to przeświadczenie (złudne) o „wyższości intelektualnej” panów z SO (w domyśle też wyższości moralnej). My, elyta (jeszcze jedna).
” Wydaje mi się, że czytamy dwa różne pisma.”
Nie. Po prostu pan czyta prawym okiem a ja lewym.
„Rozumiem, że pan się nie zgadza z wieloma autorami na SO.”
Z wieloma się zgadzam, ale są tak nudni i mało odkrywczy, że nie mogę ich czytać.
„Najlepszym sposobem dawania wyrazu tej niezgodzie jest albo zabieranie głosu, albo rezygnacja z lektury tekstu. ”
Jak wcześniej wspomniałem już wybrałem opcję drugą.
„Tymczasem wyładowywanie własnych kompleksów na formule programowej SO jest przeciwskuteczne.”
Wyraziłem tylko swoją opinię, nie mam żadnych ambicji tu cokolwiek zmieniać.
Poza tym, ja (chyba) nie mam żadnych kompleksów. Nie czuję do pana ani złości, ani nienawiści, ani nawet niechęci. Tak samo do wszystkich autorów SO.
„Niszowe, internetowe pismo nie narzuca nikomu własnych poglądów a przez swoją niekomercyjność celowo rezygnuje z masowości. ”
Nazwa „Studio opinii” wyraźnie sugeruje ambicje oddziaływania na opinię czytelników. No bo po co, w końcu, tyle pisaniny ? Dla kolegów, którzy mają takie same poglądy ?
„Próby 0brażania pisma propozycją „kółka różańcowego”
Co jest obraźliwego w formie organizacyjnej kółka różańcowego ? To wąskie grono towarzyskie, o sprecyzowanym światopoglądzie opartym na dogmatach i podobnej strukturze kory mózgowej, regularnie odprawiające irracjonalne obrzędy. Cóż w tym jest obraźliwego ???
” pokazują jakąś formę pańskiej frustracji wynikający zapewne z bezradności, że może pan SO skoczyć!”
He, he, he… panie Sławku, myślenie kategoriami, że ktoś chce komuś „skoczyć” to właśnie kwintesencja PiS’u i jemu podobnych. Jak panu przybędzie lat to może pan to zrozumie.
„A już zdanie: „Dogmat, że intelekt ma coś wspólnego z moralnością i przyzwoitością jest fałszywy.” zawiera ładunek komiczny.”
Zapędził mnie pan w kozi róg, nie wiem co tu mogę odpowiedzieć. Super, że czyta pan Kisiela! To modna dziś lektura.
@ARTU – odpowiedź „Dosłownie zewsząd bije to przeświadczenie (złudne) o „wyższości intelektualnej” panów z SO (w domyśle też wyższości moralnej). My, elyta (jeszcze jedna).” oznacza dokładnie znikąd. Zewsząd czyli znikąd! Nie da się znaleźć choćby kilku przykładów intelektualnego wywyższania sie autorów SO nad innych ludzi. Jakim sposobem z nieuzasadnionego przewświadczenia o wyższości intelektualnej wyprowadza pan sformułowanie: „w domyśle też wyższości moralnej” pozostaje ciekawym zabiegiem polemicznym. Ponieważ lubi pan odniesienia pisowskie to taki zabieg podobny do Ziobry – „…nie ma dowodów na przestępstwo bo zostały zniszczone!” W ten sposób można „udowodnić” każdą bzdurę.
Nazwa „Studio opinii” niekoniecznie „…wyraźnie sugeruje ambicje oddziaływania na opinię czytelników”. Oznacza miejsce wyrażania opinii. Takie pańskie sugestie mogłaby wyrażać inna nazwa np. „Studio opiniotwórcze” lub „Studio wywierania wpływu na opinie”, etc. Tego rodzaju nazwy jednak nie ma.
Definicja „kółka różańcowego” w pana wykonaniu jest w zamierzeniu obraźliwa: „…o sprecyzowanym światopoglądzie opartym na dogmatach i podobnej strukturze kory mózgowej, regularnie odprawiające irracjonalne obrzędy”. Podobnie jak protekcjonalny ton np. wobec mnie choć ja nie jestem autorem na SO a jedynie okazjonalnym komentatorem: „Nie czuję do pana ani złości, ani nienawiści, ani nawet niechęci.” czy też „Jak panu przybędzie lat to może pan to zrozumie.” Dziękuję za fajne uwagi – miło w okolicach 70-tki pomysleć o swobie w kategoriach żółtodzioba, którego nie zdołuje niechęć czy nienawiść bliźnich.
Felietony Kisiela czytałem w „Tygodniku Powszechnym” od 1966 roku do 1989, z przerwami spowodowanymi cenzurą. Dzisiaj także lubię do niego wracać, bo obok Giedroycia, Osmańczyka, Stefana Bratkowskiego i kilku innych wybitnych Polaków wywarł na moje myślenie polityczne wpływ największy.
Na koniec – kompleksy i frustracje dotyczą każdego człowieka, prowadzącego autorefleksję. Różnimy się zdolnością do przyznania się do nich oraz sposobami radzenia sobie z nimi. Chyba, że ktoś odrzuca myślenie o sobie samym to wtedy zgoda – nie ma szans poznania swoich kompleksów i frustracji.
@Sławek
Mam zupełnie podobne odczucia jak Artu. Wystarczy poczytać wypowiedzi RedNacza (admina).
RedNacz od dawna informuje, że ma „gdzieś” czytelników (forowiczów) i ich poglądy. Z tego powodu już od dłuższego czasu przestałem zaglądać na SO, mimo, że kilku felietonistów dalej mnie zaciekawia.
Sformułowanie „kółko różańcowe” bardzo trafnie oddaje klimat tego miejsca, które stało się nieprzyjemne, nieżyczliwe, a dla wielu czytelników wręcz odstraszające. Olbrzymią zasługę należy przypisać postawie RedNacza, który daje się poznać jako postać bucowata, wyjątkowo antypatyczna, arogancka, nieżyczliwa i napastliwa.
Napisał Pan, że SO: „niszowe pismo […] celowo rezygnuje z masowości”. Śmiechu warte. Rezygnuje nie tylko z masowości, ale nawet z niszowości, bo również stara się odtrącić tych kilku, pozostałych tu jeszcze, czytelników. Wydaje się, że rzeczywiście SO przeznaczone jest właściwie wyłącznie dla kilku autorów (felietonistów) i że piszą oni sami dla siebie, oraz że równie dobrze fora pod publicystyką mogby nie istnieć, bo są zbędnym obciążeniem dla admina (mus cenzury !!!). W tym tonie wypowiedział się już kiedyś RedNacz i chyba w bliskiej przyszłości tak się stanie.
PS
Pani poseł prof. Krystyna Pawłowicz, znana skądinąd z różnorakich walorów, zdefiniowała obowiązującą hierarchię świata w ten sposób:
„Na górze jest Pan Bóg, potem długo, długo nic i jest pan Prezes. Potem długo, długo nic i jest jego kot. Potem długo, długo nic i są pisowcy. Potem długo, długo nic …”.
Czy Panu to czegoś nie przypomina?
@ARTU, JMP EIP
Z odczuciami trudno polemizować. Proponowałbym aby Panowie odnieśli się do przykładów.
Mam taką naturę, że kiedy się z czymś nie zgadzam to piszę z czym i dlaczego. Jeśli temat mnie nie interesuje to pomijam tekst – ktoś inny może go lubić, to jest jak w restauracji: każdy może wybrać danie które mu odpowiada.
Jeżeli Panom czegoś konkretnego brakuje – też napiszcie, wtedy można będzie się zorientować czy w tej restauracji pojawi się takie danie czy też trzeba wyskoczyć na miasto do baru.
Nie odniosłem wrażenia, że się tu kimś pogardza, wywyższa, albo ma się gdzieś czytelników i ich poglądy. Nie miałbym oporów zareagować. Nie jest też to „kółko różańcowe”, było tu sporo polemik, wcale nie łagodnych choć nie chamskich.
Proszę, odnieście się do konkretów.
@PIRS
Po co daleko szukać. PIRS, jak Ty to rozumiesz ?
” nam na owej klikalności nijak nie zależy. Zależy nam na jakości czytelnika, ilość nas mało interesuje. Naszym założonym odbiorcą nie jest nawet przeciętny inteligent (nie mówiąc już o tzw. populusie), ale górna warstwa inteligencji. I to ludzie dojrzali. Jeden taki starcza nam za tysiące innych.”
Ja rozumiem to tak: BM to ta „górna warstwa inteligencji”, w dodatku „dojrzała” (nawet jak jesteś super inteligentny ale „niedojrzały” to się nie kwalifikujesz), która zadecyduje kto jest godzien (czytaj: stworzony na obraz i podobieństwo Boże) dostąpić zaszczytu obcowania z elitą SO a populus niech spada na szczaw bo nawet nie jest w stanie pojąć o czym wyższa forma cywilizacji debatuje a tym bardziej docenić ważkości jej przemyśleń.
BTW: biorąc pod uwagę szybkość moderowania komentarzy uważanych za… „kłopotliwe” centrum ich moderacji musi znajdować się w jakiejś odległej galaktyce ???
W pełni zgadzam się z ostatnim komentarzem PIRSA – w zakresie poruszonym przez Niego nie mam nic do dodania. Chciałem zapytać @ JMP EIP to kogo umieścił pod nazwą RedNacza? Z tego co wiem funkcje te nadal pełni Redaktor Bratkowski i już dawno nie czytałem na SO Jego nowego tekstu, stąd wszelkie uwagi pod jego adresem są co najmniej nieaktualne. Z kolei z dalszej części wynika, że pojęcie RedNAcz jest bliższe funkcji Admina a tę sprawuje Redaktor BM. BM ma zdanie dość klarowne, czasami dosadne i radykalne, ale nie pamiętam Jego tekstu w którym dałby sie poznać jako „….jako postać bucowata, wyjątkowo antypatyczna, arogancka, nieżyczliwa i napastliwa.” Stanowczości i zdecydowania nie wolno utożsamiać z brakiem życzliwości, bo to zupełnie co innego. Przywoływanie w tym kontekście pani Pawłowicz jest co najmniej niesmaczne.
A propos czytelnictwa @ JMP EIP – jeśli przestał pan wpadać na SO to co tutaj robi pański komentarz? Swoją drogą uznanie „kółka różańcowego” za „…nieprzyjemne, nieżyczliwe, czy …” „…wręcz odstraszające” dobitnie pokazuje jak bardzo nieżyczliwie postrzegana bywa praktyka instytucjonalna naszej, podobno narodowej, religii.
@ARTU
Zupełnie inaczej odbieram politykę redakcyjną BM i nie rozumiem tych napaści ani obraźliwych sformułowań pod jego adresem.
Nie ma (dla mnie) obecnie pisma, zwykłego czy elektronicznego, które by spełniało moje marzenia. Często przerzucam jakiś tygodnik (nie mówiąc już o gazecie) i nie znajduję dla siebie nic ciekawego. Polityka redakcyjna tych czasopism często zmusza je do publikowania tandety, bo potrzebni są liczni czytelnicy – z tego redakcja żyje. Zmusza do ostrożności w formułowaniu myśli. Tu nie ma przymusu komercji, więc można sobie pozwolić na swobodę pisania, tym bardziej że nikt z piszących nie ma obowiązku stałego publikowania. To nie znaczy że wszystko co tu się pojawia jest wiekopomne albo tak skomplikowane że nikt o IQ mniejszym od 140 nie zrozumie o co autorom chodzi.
Po co piszemy? Podoba mi się odpowiedź na to pytanie, jakiej udzielił kiedyś Zygmunt Kałużyński: Po to żeby było napisane.
Dla mnie jest to taka intelektualna rozrywka, czasem wymiana poglądów bądź argumentów. Do tego potrzebni są partnerzy na poziomie. Nie zależy mi na oświecaniu czy przekonywaniu tzw. ludzi prostych i nie mam ambicji aby moje słowa trafiły pod strzechy. Mam często frajdę gdy napiszę coś fajnego i widzę że to sprawiło frajdę paru innym osobom. Z komentarzy i dyskusji które się pojawiają mam wrażenie pewnej intelektualnej wspólnoty – rozumiemy się.
Kiedyś byłem przez rok na stypendium zagranicznym. Było super, nawiązałem wiele sympatycznych znajomości, przyjaźni, a oderwałem się od sytuacji krajowej, gdzie stale miałem wrażenie jakby ktoś mnie chciał wypchnąć z kolejki. Tam nie było w ogóle kolejek. Ale gdzieś tak po pół roku zacząłem mieć wrażenie że czegoś mi brakuje. Chyba był to brak tego, że z ludźmi z którymi przebywam rozumiem się bez dodatkowych wyjaśnień, mieliśmy podobne doświadczenia życiowe, podobne poczucie humoru (choć i tam spotykałem ludzi super dowcipnych). Tu mam wrażenie pewnej wspólnoty, choć niekoniecznie mamy podobne poglądy na życie i politykę. Ta atmosfera to moim zdaniem w dużym stopniu zasługa BM.
Czytam wszędzie wybranych autorów, choć nie zawsze wszystko co piszą mi odpowiada. Miło mi że jestem jednym z takich autorów dla Ciebie. Twoje komentarze mi się podobały. Nie wyłączaj się. Gdzie Ci się lepiej komentuje? Studio to nie jest „Iskra” towarzysza Lenina i nie sądzę żeby ten płomyk zapalił świat, choć miło że jest. A jak ktoś z czytelników trafi na to co mu przyniesie przyjemność to super.
Drogi Pirsie,
Zgadzam się, preferencje partyjne to nic złego. Zresztą na Melmaku także kiedyś mieliśmy partie i także zapewniały nam godziwy rodzaj rozrywki, potem wprawdzie wyparły je PKP (Podręczne Kalkulatory Przyszłości, choć to może niezbyt szczęśliwa nazwa jako, że to w zasadzie terminale komputerów kwintowych – kwintowych jeszcze tutaj nie znamy więc pozwolę sobie nie wchodzić w nieznane nam bliżej szczegóły). Zamknięto wtedy większość uniwersyteckich wydziałów ekonomii lecz otrzymywane na nich powszechnie wyniki (tzn. na PKP) wkrótce doprowadziły do zrozumiałej konieczności zintegrowania generatorów chaosu z powszechną już kwintową elektroniką użytkową – wydziały znowu się pojawiły, jest fajniej chociaż partii jeszcze nie mamy, zresztą kiedyś wspominałem, że bardziej popularne okazało się odstępowanie części personalnych zasobów inteligencji.
łącząc oczywiste pozdrowienia, Lucky
Moim zdaniem, niewielka liczba komentarzy polemicznych (moje obserwacje dotyczą tylko tzw. strony głównej, ponieważ nie sięgam do zakładek) wynika ze zbliżonych „poglądów na świat” czytelników. Nawet mając różne preferencje polityczne, trudno polemizować z opiniami wynikającymi z realnego spojrzenia na tenże świat, racjonalnymi uwagami, tekstami często wyczerpującymi temat. Ja będąc względnie stałą czytelniczką naprawdę rzadko kiedy mam chęć wyrazić odmienne zdanie, a wyrażać zdania takiego samego nie mam potrzeby, skoro nie wnosi ono dla ewentualnego czytelnika nic więcej niż poczucie wspólnoty w większej grupie. Możliwe, że podobnie jak BM, chcę przebywać w towarzystwie ludzi dojrzałych, a tym moim zdaniem do szczęścia nie jest potrzebne potwierdzenie, jak wielu myśli podobnie. W końcu, to elita:)
Zresztą czuję pewne powinowactwo do BM – poznałam odczucie pojawiające się w chwili, kiedy człowiek wypowiada się racjonalnie, stanowczo (mając wyraziste i przemyślane poglądy trudno wypowiadać się wahająco), spokojnie i grzecznie, a zostaje oceniony jako grubianin, mądrala, wywyższający się, pozbawiony wrażliwości i szacunku dla innych itp., gdy zaś zwróci się do oceniającego o uzasadnienie, otrzymuje „argumenty” tej klasy, co wypowiadającego się tu ARTU.
Innym czynnikiem, mogącym mieć wpływ na liczbę komentarzy, jest układ strony. Tuż pod artykułem jest tylko zachęta do oceny i promocji na innych stronach, a potem „Powiązane”. Szczerze przyznam, że przez kilka początkowych wizyt nie zdawałam sobie sprawy, że jest tu możliwość komentowania. Myślę, że umieszczenie tuż pod artykułem zachęty do komentowania w postaci np. wskazania ilości dotychczasowych komentarzy spowodowałoby zwiększenie przewijań strony w dół, zapoznawanie się z komentarzami i dodawanie swoich (mogę się oczywiście mylić:)). Ale sama zaglądam „na dół” rzadko, ponieważ zbyt często okazuje się, że komentarzy nie ma i nie ma czego poczytać, a takie „rozczarowanie” obniża chęć wykonywania tego kroku w kolejnych odsłonach strony (trzeba brać pod uwagę najcenniejsze dobro – czas).
Na końcu przyznam, że nie widziałam omawianej sondy. Możliwe, że ukazała się w czasie, kiedy nie odwiedzałam SO, ale może była za mało wyeksponowana? Jeśli sondy nie są stałą praktyką, czytelnik może ich nie zauważyć, poszukując swoich ulubionych autorów lub opinii na gorący temat.
@ ART-u
Przecież Pan wie, że z emocjami nie można dyskutować.
Z Pańskiego podsumowania sondażu, przynajmniej chwilami, wybija się na plan pierwszy rozczarowanie, żeby nie powiedzieć rozgoryczenie. Daje Pan temu wyraz .. i kropka.
Ma Pan do tego osobiste prawo.
Ja tu widzę raczej formę ekspresji wyrażenia własnej opinii, niż wyraz potrzeby polemiki.
Mylę się?
Jeżeli uważa Pan inaczej, to chętnie zwrócę uwagę na parę powiązanych kwestii z Pańską wypowiedzią.
1) Zna Pan witrynę, która nie jest profilowana, a komentarze moderowane? Ja nie.
Osobiście uważam, że BM pozostawia dużą swobodę autorom i z wyjątkową tolerancją podchodzi do komentarzy, utrzymując przy tym jednoczesną kontrolę nad profilem SO. To wręcz ekwilibrystyka. To też w konsekwencji musi czasami stwarzać dość kłopotliwe sytuacje – pełne napięć, zwłaszcza jak komuś puszczają nerwy. Według mnie BM świadomie dopuszcza możliwość zaistnienia takich sytuacji, chociażby w imię wyznawanej dewizy, że nikt nie jest doskonały.
Powodów oczywiście można doszukać się więcej.
2) SO jest dość osobliwym miejscem,
…gdzie czasami komentarze bywają dużo ciekawsze od tekstów autorskich, a i same teksty (też) czasami bywają wyjątkowo inspirujące. Co ciekawsze, u wybranych autorów (w osobistym ujęciu) doceniam ich wyjątkowy talent ujmowania problemów, i jednocześnie rażą mnie ich osobiste obsesję… ale kto ich nie ma? Każda pasja to rodzaj zaślepienia.
Wszystko ma swoją cenę.
Nie będę tego ilustrował, bo to ze swej natury jest zawsze subiektywne.
Naiwnością jest oczekiwanie rzeczy doskonałych. W tym miejscu pokłon dla BM.
3) Skąd u Pana tak wygórowane oczekiwania wobec SO?
Miałem okres fascynacji SO. Trwało to około roku. W tym czasie nawet wcieliłem się w rolę „Obywatela RP”. Był pomysł i była realizacja; w między czasie zainteresowania powędrowały w innym kierunku. Normalnością (czytaj: codziennością) jest jednak dla mnie regularne zaglądanie do przynajmniej pięciu witryn, które profilowo są zbliżone do moich (zmiennych) zainteresowań. Na tej liście SO jest ciągle wyjątkowo uprzywilejowane.
…jak na komentarz trzy punkty powinny wystarczyć.
Ciepło Pozdrawiam, bo pamiętam doskonale Pańskie komentarze … gdy emocje potrafił Pan utrzymać w większym dystansie.
PS.
Nie brałem udziału w sondażu, i niby co z tego ma wynikać?
Systematycznie odwiedzam SO i czytam,właściwie wszystko. Komentarze z równym apetytem jak same teksty których dotyczą. Ciekaw jestem obrazu rzeczywistości widzianej innymi oczami.Naiwnym jest kontestowanie czyjegoś oglądu, więc nie komentuję.