2018-06-04.
Sporo grzechów antysemickich ma wiele narodów. Od Niemców, Holendrów, po Francuzów i Polaków. Gdy jednak w Polsce próbujemy rozliczyć się z przeszłością, chcąc oczyścić brudną pamięć, natychmiast płynie fala protestu.
Brudna pamięć – to taka, w której nie ma miejsca na niegodziwości w rodzimym wykonaniu. Antysemityzm? Jaki znowu antysemityzm? „Patrioci” wymazują z pamięci wszystko co złe w polskim wykonaniu. Według nich ten, kto twierdzi inaczej, kala własne gniazdo. Sądzą, że zagłuszając i wymazując czarne karty z przeszłości bronią ojczyzny.
Jest całkiem przeciwnie. To właśnie ci, którzy ukazują czyny niegodziwe, wręcz zbrodnicze z udziałem Polaków, działają dla dobra Ojczyzny. Niczego bowiem nie uda się zatupać. Każdy haniebny czyn – indywidualny czy zbiorowy – jest zapisany raz na zawsze. Można co najwyżej prosić o wybaczenie.
Socjolog, felietonista „Tygodnika Powszechnego” i nadto w jednej osobie dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, profesor Paweł Śpiewak, w pracy „Żydokomuna” bez emocjonalnych uniesień pisze o polskim antysemityzmie – oraz o Żydach i Polakach żydowskiego pochodzenia, którzy dawali „amunicję” antysemitom. Bo byli tacy – i tacy. Jednak polskiego antysemityzmu nic nie tłumaczy i nic nie usprawiedliwia, nawet antypolskie postawy i czyny niektórych Żydów.
Antysemityzmu nic nie legitymizuje. Ani to, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Żydzi grali pierwsze skrzypce w szeregach prosowieckiej Komunistycznej Partii Polski, ani to, że po II wojnie światowej jako prominentni funkcjonariusze stalinowskiej bezpieki PRL wydawali najsurowsze wyroki na bohaterów AK i żołnierzy armii gen. Andersa; ale przecież także i na „swoich”-uznanych za odstępców.
Z worka faktów można wyjąć także inne. Ukazujące przywiązanie Żydów do polskości. W Legionach Józefa Piłsudskiego znalazło się wielu bojowników o niepodległość Polski, którzy byli pochodzenia żydowskiego. W Katyniu zamordowany został niejeden oficer pochodzenia żydowskiego, na Syberię zesłano niejednego adwokata czy urzędnika – polskiego Żyda.
Antysemityzm karmi się mitami. Mity najczęściej nijak mają się do rzeczywistości. Operując mitami wszystko można zniekształcić, zamulić, zakłamać, zło wyolbrzymić, dobro pomniejszyć.
Mity rodzą absurdy. Posługując się przykładami wyrywanymi z kontekstu, ot tak sobie, można udowodnić każdy idiotyzm. Czy to, że polska ziemia zrodziła kata nad katami, oznacza, że jesteśmy narodem zbrodniarzy? Wszak krwawym wodzem słynnej Czeka, a po jej reorganizacji szefem GPU i OGPU – sowieckich zbrodniczych organów bezpieczeństwa – był wywodzący się z polskiej szlachty (herbu Sulima) Feliks Dzierżyński. Miał ręce zbrukane krwią tysięcy niewinnych ludzi, dokonał masowych zbrodni. Czy jego zbrodnią winno się obarczać wszystkich Polaków? Bzdura.
Piłsudski miał wśród bliskich współpracowników polskich Żydów i to jego zamierzano zamordować u zarania II Rzeczpospolitej. Przez „omyłkę” zabity został prezydent Gabriel Narutowicz. Sympatię Marszałka Żydzi odwzajemnili w 1928 r. głosując na piłsudczykowski BBWR.
Kiedyś antysemici mordowali. Dzisiaj urządzają polityczny cyrk zniekształcając fakty, podpierają się bojówkami neofaszystowskimi, słowem lżą i sieją zgorszenie kalając Polskę. I co najgorsze: uczestniczą w tym antysemickim „cyrku”.
Najświeższym tego przykładem jest – głośne na całą Polskę a pewnie i Europę – usunięcie z Rady Oświęcimskiej prof. Barbary Engelking. Jest autorką – wspólnie z prof. Janem Grabowskim – głośnej, głęboko udokumentowanej pracy pt. „Dalej jest noc”. Po śmierci prof. Władysława Bartoszewskiego zajęła Jego miejsce w Radzie Oświęcimskiej. Rządzący uznali, że ta znakomita uczona jest nie „dość polska”, że obca jest Jej „polska wrażliwość”. Zatem won z „polskiego podwórka”.
Jerzy Klechta
