Agnieszka Wróblewska: Plemię walczy3 min czytania

()

 

2018-07-05.

Na pytanie – po co ONI TO robią – odpowiedź jest banalna: po to samo, co zawsze i wszędzie robi plemię, które chce wszechwładnie panować na swoim terenie.

W miarę rozwoju cywilizacji ludzie nauczyli się przyziemne interesy ubierać w szaty utkane z gładkich słów, osłodzone, ubarwione, ale istota rzeczy zostaje ta sama: walka o władzę i pieniądze.

Mieliśmy szczęście, że po upadku komuny do głosu doszli u nas ludzie zdolni podjąć się trudnego zadania przestawienia gospodarki z głowy na nogi. A mogło być inaczej, bo oszołomów ekonomicznych nie brakowało. Po to, żeby kraj w miarę spokojnie wszedł na nowe tory, potrzebni byli fachowcy z klasą i kompetencjami, którzy nie myśleli wtedy o swoich zyskach. I tacy ludzie nam się wtedy trafili.

Maciej Wierzyński w autobiograficznej książce*, niedawno wydanej, wspomina jak w roku 90. czy 91. jechał brudnym, zatłoczonym pociągiem krajowym i spotkał tam paru przedstawicieli ówczesnego rządu z premierem Tadeuszem Mazowieckim. Obecna władza, która łapczywie potrafi korzystać z przywilejów, odsądza od czci i wiary ludzi tamtej władzy, którzy przeprowadzili kraj „przez morze czerwone”. Atakują tamtą ekipę za to, że „się dorwała” i za to, co było ich największą zasługą – że doprowadzili do ugody narodowej.

Ta ugoda potrzebna była wtedy jak powietrze do oddychania. Za to, że udało się w tamtym trudnym czasie utrzymać zgodę narodową podziwiał nas świat. Łatwo teraz opowiadać, jak ludzi ograbiono, a przemilczać niewygodny fakt, że odzyskaliśmy wolną Polskę z inflacją około 700 procent rocznie, puste półki w sklepach i zero towarów nadających się na eksport.

W walce plemion chodzi o to, żeby przejąć władzę, pieniądze i stanowiska. PiS dotychczas robił to sprawnie w mediach, urzędach, fabrykach, teatrach, samorządach. Nie zważając na kwalifikacje, dorobek, wykształcenie – lokował wszędzie ludzi swojego plemienia. Bo w walce plemiennej najważniejsze jest żeby swoim zastąpić nieswojego.

Łatwo poszło z wymianą dyrektorów czy prezesów, trudniej wymienić narodową elitę. A tak się składa, że niemal wszyscy Polacy znani i uznani na świecie, odcinają się od panującej u nas obecnie władzy i jej ideologii. Nagrody i honory dla ludzi kultury, sztuki i nauki trafiają głównie nie do tych Polaków którzy popierają PiS.

Ale poza tym wszystko szło według scenariusza, aż potknęli się na sądach. Nie sądzę jednak, żeby przez te kłopoty zmienili scenariusz. Coś wymyślą, bo od planu przejmowania sądów odstąpić nie mogą. Już na początku swojej pierestrojki prezes mówił, że zmiany w sądach są najważniejsze. Tu się trzeba z prezesem zgodzić – póki nie ma się „swoich” sądów trudno będzie rozliczyć się z przeciwnikami, uciszyć tych, co przeszkadzają, no i dorwać wreszcie Tuska.

Maciej Wierzyński w książce, o której wspomniałam, pisze z zadziwieniem, że Polska, kraj służący w świecie za przykład sukcesu, stała się „przedmiotem zaskakującego eksperymentu politycznego”. Że właśnie tutaj władzę przejął polityk na progu starości, który ma w ręku wojsko, policję, telewizję, wszystko to, co w niedorozwiniętych krajach na świecie pozwalało ambitnym generałom wprowadzać w życie najbardziej szalone pomysły.

Z tym, że nasz polityk, w przeciwieństwie do „ambitnych generałów” niczego dla siebie nie chce. Skromnie wyznał kiedyś, że najbardziej chce zostać emerytowanym zbawcą narodu…

Jednego zbawcę narodów, nie tylko jednego narodu, musiałam podziwiać w młodości. Potem świat go przeklinał, a myśmy wierzyli, że już na zawsze wróciliśmy do normalności.

Agnieszka Wróblewska

*Maciej Wierzyński – „Trzy połówki życia

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. MarekJ 05.07.2018
    • jacekm 06.07.2018
  2. PK 06.07.2018