2018-07-31
…upartyjnieniu Kościoła
Gliwicki biskup Jan Kopiec nie pojawia się w mediach. Jednak ostatnio powiedział coś, co zasługuje na popularyzację. Powiedział jasno, że upartyjnianie sądów i milczenie Kościoła w tej sprawie to jest grzech. Co więcej dodał, że ten grzech popełniają „niektórzy ludzie Kościoła”.
Rozmowa ukazała się w biuletynie KAI, a więc oficjalnym organie episkopatu. Można więc domniemywać, że powoli dochodzi do głosu grupa biskupów, którzy mają dość dominacji biznesmena z Torunia. Bpa Kopca znam z czasów gdy zajmowałem się historią katolicyzmu, a więc z lat 90. Należy do tych, którzy wiedzą sporo o katolicyzmie, a zwłaszcza o jego potrydenckim okresie. Stąd pewnie wrażliwość na niebezpieczeństwa związane ze zbytnim upolitycznienie religii.
Powiada Kopiec:
zaniedbaniem z naszej strony jest zbyt duże pobłażanie dla procesu „upartyjniania” państwa przez jedną opcję. Reforma państwa, która zawsze jest potrzebna, tego nie wymaga. To jest grzech, który popełniamy. Zdarza się popieranie określonej partii przez poszczególnych duchownych czy biskupów. A to nie powinno mieć miejsca”.
Ciekaw jestem, czy jest to tylko jaskółka, która wiosny nie czyni, czy biskupi się po prostu zorientowali, że zaczął się proces dezintegracji rządzącej partii i jeśli nadal będzie polski katolicyzm z nią utożsamiany to grozi mu zapaść, z której się nie podniesie.
Zainteresowanym polecam całość rozmowy:
Kościół powinien bardziej towarzyszyć ludziom
Kościół winien towarzyszyć ludziom w tych trudnych przemianach jakie mamy na Śląsku – mówi KAI bp Jan Kopiec, biskup gliwicki. A odnosząc się do sytuacji politycznej w Polsce przyznaje, że Kościół wciąż „apeluje o kulturę języka, o dialog, wzywa, aby rozmawiać jak ludzie a nie jak skaczące sobie do gardeł dzikie zwierzęta”.
bo to rzadkie by polscy biskupi zrezygnowali choć na moment z ezopowego języka. Akurat tutaj pojawia się język całkiem zrozumiały i wolny od kościelnej nowomowy.
Nie będę wchodził w szczegóły, bo to wewnętrze sprawy Kościoła, ale warto przywołać opinię gliwickiego biskupa, który na pytanie: kiedy powinien Kościół zabierać głos, odpowiada:
W sytuacjach, kiedy naruszony zostaje porządek nie tylko konstytucyjny, ale porządek moralny gwarantujący normalny rozwój każdej społeczności. Również wtedy, kiedy widzimy, że władza jest nadużywana, bądź gdy nadużywane są środki, którymi ona dysponuje.
Gdy dziennikarz dopytuje co z sądami, biskup odpowiada:
Zawsze powinna być zagwarantowana niezależność sądów od władzy politycznej.
Chciałoby się powiedzieć – ano właśnie.
Stanisław Obirek

Z pierwszego cytatu wynika wprost kontynuacja drugiego cytatu: „…ale nie od władzy kościelnej, definiującej porządek moralny.”… Czy to na pewno postęp?
Ale z tym, jak mniemam, można dyskutować, co w polskich realiach, jednak jakimś postępem jest. Zwłaszcza jeśli zważyć jakim językiem posługuje się choćby toruński talib…
Z szacunku i sympatii (mimo że się nie znamy) dla Pana Profesora Obirka przeczytałem rzeczony wywiad. No, to czytaliśmy dwa różne wywiady, może mnie przekierowało na inny? Parę cytatów (wersaliki moje):
– „…misja Kościoła w naturalny sposób powinna WNIKAĆ w życie społeczne czy nawet POLITYCZNE”. Przewielebny z niczego nie rezygnuje! Nie ma nic zatem we wnikanie kościoła w oświatę państwową.
– „Jeśli ktoś jest negatywnie nastawiony do Kościoła, to można go zrozumieć. Ale znacznie gorsza jest postawa cynizmu wobec wartości – jakiś kompletny indyferentyzm, który staje się coraz powszechniejszy”. Biskup przytomnie nie rozwija tematu, gdzie ów indyferentyzm widzi, sugeruje tylko, że dotyczy on przeciwników kościoła.
– „Nie znam takiej sprawy, gdzie nie byłoby głosu Kościoła. Weźmy chociażby NIEUSTANNE wezwania Kościoła o KULTURĘ języka, o DIALOG, wezwania, aby rozmawiać jak ludzie…”. Czyli kto, co? Dydycz? Jędraszewski? Rydzyk? Oko? To ta kultura? Dialog?
– „Na WSZYSTKIE główne tematy społeczne, jako biskupi zawsze się wypowiadamy”. Nie wiem, czy na wszystkie. Ale pytanie brzmi: po co i dlaczego? I którzy biskupi i kiedy? I który głos jest ważniejszy? Zdziecinniałego matoła Dziwisza czy tego biskupa z wywiadu?
– „NIGDY nie opowiadamy się po stronie jakiejś partii”. Tu już pojechał na całego. Panie Profesorze, czy mogę rzucić mięchem jak Owsiak? Nie, powiem delikatnie: Co ten czarny kaban bredzi!
– „Ale robią to NIEKTÓRZY ludzie Kościoła, którzy SPRAWIAJĄ wrażenie, że wypowiadają się w JEGO imieniu”. Ręce opadają. Jędraszewski to niektóry? Rydzyk to niektóry? Lemański to większość?
Na plus wypowiedzi biskupa zaliczam jego słowa o durnym zaognieniu stosunków z Niemcami.
Na podkreślenie zasługuje też niezwykły profesjonalizm, takt i dyskrecja red. Przeciszewskiego (czy to ten telewizyjny dyżurny katolik? pamiętam go sprzed wielu lat, bo teraz tv nie oglądam, taki obrośnięty, niedogolony). Żadnych pytań o Rydzyka, siostrę Bernadettę, Komisję Majątkową, lekcje religii, pedofilię.
Nie wierzę w szczerość tego biskupa. Gdyby powiedział: oddamy pieniądze, to może tak.
Jedyny, pośrednio pozytywny wniosek z tego wywiadu, jest taki, że co cwańsi duchowni zorientowali się, że coś jest nie ten tego, że następuje jakaś zmiana w politycznych sympatiach suwerena, więc warto zabezpieczyć tyły. By na przyszłość bronić tego, co już nakradli i kraść nadal, bo „”NIGDY nie opowiadamy się po stronie jakiejś partii”.
Proszę wybaczyć, ale zachwyty Autora przy jakiejś wypowiedzi kolejnej eminencji, która ma odcień nieco bardziej ludzki (a raczej mniej nieludzki), przypominają mi zachwyty nad jakąś „ludzką” wypowiedzią kolejnego I sekretarza KPZR. Od razu komentatorzy snuli rozważania o bliskiej odwilży i przesileniu w Biurze Politycznym i jaki to może mieć wpływ na kraje satelickie. Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie snuł rozważań o istotnych zmianach w aparacie władzy.
Prof. Obirek jest wciąż człowiekiem wiary.
Nie będę się wyrażał o religii opartej na wierze, bo jak ktoś w coś wierzy mimo wszystko to może mu to przynosi ulgę, ale struktura tej instytucji wyklucza istotne zmiany.
Jak Autor wyobraża sobie zmianę która mogłaby nastąpić? Zmianę języka? Toż to o wiele za mało.
To mi zostało z jezuickiego treningu – staraj się uratować z wypowiedzi oponenta, to co się da, nawet jeśli to coś jest nader mizerne. Przyznaję wybrałem całkiem świadomie te dwa trzy zdania, które jakoś się bronią, resztę uznałem za nic nie warte kościelne gadanie. Wejszyc ma rację (odwzajemniam szacunek i sympatię), że byłem nazbyt spolegliwy, a Pirs słusznie przywraca mnie do pionu.
Czy jestem wierzący? Tak wierzę, że tak instytucja się opamięta, ale wiem, że sama tego nie zrobi, jak nie zrobiła tego w Kanadzie (Quebec – najbardziej zeświecczony region Kanady, niegdyś bastion katolicyzmu) i w Irlandii. Trzeźwieje pod wpływem zewnętrznej presji. Każdy z nas ją wywiera, ja mam taką jezuicką taktykę, ale doceniam inne, bardziej bezpośrednie!
Profesor Obirek jak zwykle szuka choćby pozytywnego źdźbła w oku tym razem hierarchy z Gliwic, nie dostrzegając belki dominacji pseudoreligii w jego oku. Żeby nie było – sama postawa Profesora Obirka jest godna uznania i akceptacji. Tym razem jednak propozycja jest niezbyt trafiona. Sens wypowiedzi bp Kopca jest dość pokrętny i moim zdaniem brzmi tak: upolitycznienie KRK jest niesłuszne, bo osłabia dążenia KRK do całkowitego podporządkowania sobie społeczeństwa, czyli owieczek występujacych w tym przemówieniu jako stado bezmyślnyuch i bezwolnych baranów. Opowiedzenie się po stronie jednej partii stawia pewną częśc społeczeństwa (przeciwników tej partii) w opozycji do KRK. A to osłabia wpływy KRK. Gdyby to dalej analizować okazałoby sie, że to wypowiedź gorsza niż wielu Jędraszewskich. Tamci jawnie stawiają się po stronie wewnętrznych najeźdzców. Ten udaje przyjaciela, ale ta przyjaźn podszyta jest fałszem. Boże chroń nas od takich przyjaciół – z wrogami sami sobie poradzimy.
No cóż not Hercules contra plures, nie będę więc kruszył kopi w przegranej sprawie. Zwracam tylko pokornie uwagę moich oponentów, że KRK akurat w naszym kraju jest potężny (jak rabinat w Izraelu) i trzeba go brać poważnie. A to w praktyce oznacza również szukanie potencjalnych sojuszników. Tak postępowali komuniści i to ich zgubiło:-).
KRK w Polsce jest potężną siłą i tego w krótkim czasie nie zmienimy. Tę siłę najbardziej osłabia sam kościół przez arogancję, pazerność, wypowiadanie się na tematy moralne, kiedy sam ma nieczyste sumienie. Fałsz, hipokryzja, nienawiść do innych, brak szacunku i tolerancji dla ludzi i wiele innych grzechów doprowadzi do marginalizacji KRK. Proces sekularyzacji społeczeństwa nieuchronnie postępuje i nie ma sposobu aby go powstrzymać. Sojusz ołtarza z tronem pisowskim ten nieubłagany proces przyspiesza. Warto wyłapywać takie wypowiedzi jak tego hierarchy z Gliwic, ale nalezy je umieszczać we własciwym kontekscie. Biuro polityczne KRK w Polsce jedzie ostrym kursem … do świeckości. Pilnujmy, by tego kursu nie zmienili.
KRK w Polsce jest potężną siłą i tego w krótkim czasie nie zmienimy. …. A to dzięki bezdennej głupocie Mazowieckiego i reszty z Solidarności , którzy po 1989 dali palec KRK….między innymi wpuszczając go do edukacji… Proces sekularyzacji społeczeństwa nieuchronnie postępuje i nie ma sposobu aby go powstrzymać…Zgadza się tylko …postępuje wolno, bo stopień zaczadzenia tego społeczeństwa przez KRK jest powalający…..
„…szukanie potencjalnych sojuszników. Tak postępowali komuniści i to ich zgubiło:-)”. Jest to prawda, ale nie cała prawda. Szukanie sojusznika w kościele zgubiło nie tylko komunistów, ale i drugą stronę sporu. Bezapelacyjnym zwycięzcą został nie jeden z zawodników, ale fałszywy arbiter. Zastanawiam się, czy ja byłem ślepy czy byli w on czas inni księża. Raczej to pierwsze. Teraz wiem, że nie warto liczyć na krk w jakiejkolwiek sprawie. Oszuka zawsze.
A ja swoje krk ma tyle władzy ile my (nawet z nim walcząc) mu dajemy. Dla mnie to nie tylko instytucja, ale konkretni ludzie (sam byłem jednym z nich od 1976 do 2005), którzy zmieniają poglądy. Trzeba im w tym pomagać, mnie pomogło wielu, może stąd nie przestaję wierzyć, że inni też mogą zmienić poglądy jak ja.
Może warto się zastanowić, dlaczego funkcjonariusze krk mają takie poglądy. I co w tych poglądach powinni zmienić poza językiem. I jaka jest szansa że je zmienią. Może Autor zechciałby nakreślić jak wyglądałby Kościół po takiej zmianie? To bardzo ważne żebyśmy mówili o konkretach a nie tylko kręcili nosem na jedną czy drugą wypowiedź jakiegoś hierarchy. Czy wystarczy go przekonać żeby nie obrażał ludzi i już będzie dobrze?
Krk to przede wszystkim wierni. Zdumiewające że nie przeszkadza im nielogiczność ich religii, sprzeczność słów i działań kapłanów z doktryną. Póki taki jest Kościół-wierni póty nie ma bodźca do zmian.
Nie znam powodów odejścia Autora z Kościoła. Z różnych powodów ludzie odchodzili z organizacji i krytykowali je potem. Domyślam się, może niesłusznie, że Autor uznaje dalej doktrynę a nie odpowiadały mu stosunki w Kościele. Bardzo byłbym ciekaw opisu Autora Kościoła jaki mu się marzy. Z konkretami.
Już wiele razy takie marzenia formułowałem, przeważnie w tygodniku „Przegląd”, czasem w innych. Sporo o tym piszę w tekstach, których nikt nie czyta (tzw. akademickie), ale może nadszedł czas by coś na temat „Kościół moich marzeń” również w SO napisać. Pomyślę.