Marek Jastrząb Praca od podstaw – podsumowanie

 

2018-08-02.

Pod moimi tekstami mającymi zachęcić do mówienia o tym, jak dzisiaj pojmujemy to niemodne hasło, czy nadal może być aktualne, jakie budzi w nas emocje i co należałoby zrobić, byśmy wyszli z zaklętego kręgu obecnych niemożności, rozpętała się istna burza komentarzy w oszałamiającej liczbie kilku.

Wszystkie były mądre, pisane w dobrej wierze i w jakimś stopniu konkretne, za co składam podziękowania. Lecz za to, że ledwie kilka osób zdecydowało się na zabranie głosu, nie dziękuję; ludzie wychowywani na „pacyfistów za cenę wolności”, zastępują pokolenia walczących generacji.

Wolą bezradnie przypatrywać się obecnym wydarzeniom, niż im się otwarcie sprzeciwić. Narzekać po cichu, a głośno milczeć na zewnątrz; większość z nas jest kibicami cudzej krzywdy: zamiast zdecydowanej reakcji, życzy sobie trzasnąć gustownego selfika z problemem.

W pewnym sensie nie jestem rozczarowany; dysputa jest rozmową, polemiką, partnerstwem myśli prowadzonych na nieplugawym poziomie, dialogiem charakteryzującym się wymianą argumentów, my zaś zostaliśmy skutecznie odzwyczajeni od używania sensownych zdań. Gdyż wedle istniejących norm, ten, co zaczyna wypowiadać się merytorycznie, z mety podejrzewany jest o lewacki brak rozsądku i nie pasuje do obrazka.

Myślenie samodzielne i niezależne od grupy ciemniaków nadających ton prawicowym partiom, nie uchodzi namaszczonej powadze elektoratu: poglądy głoszone w imieniu pozostałych ugrupowań powstają szybciej, a nierzadko – z wyprzedzeniem realiów.

Krok po kroku szmacą się nam dawne czasy, a rzeczywistość już nawet nie skrzeczy, tyko parszywieje, jak polityka: wplątujemy się w mętne ględzenia niemające nic wspólnego z logicznymi wywodami, a także dajemy się zbałamucić chybionym oracjom; mimowolnie lub świadomie uczestniczymy w rozpowszechnianiu paplaniny.

 

Marek Jastrząb

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com