17.08.2018.

15 sierpnia – dzień podwójnie świąteczny. W tym dniu obchodziliśmy państwowe święto Wojska Polskiego i kościelne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Zapowiadany był państwowy rozmach obchodów święta Wojska Polskiego, związany z 100 rocznicą odzyskania niepodległości. Stara jest też kościelna tradycja pielgrzymek na Jasną Górę gdzie, jak zwykle, zgromadziły się wielotysięczne tłumy wiernych. W każdym z tych świąt wzięły udział porównywalne tłumy ludzi, według danych odpowiednich służb przekraczając w obu przypadkach 100 tysięcy osób.
W mediach dominował przekaz z defilady. Nowa trasa, wyznaczona wzdłuż Wisły, stwarzała zdecydowanie lepsze warunki tak dla głównych aktorów – Prezydenta RP, Ministra Obrony, jak i dla paru tysięcy żołnierzy, sprzętu wojskowego oraz wielu grup rekonstrukcyjnych, prezentujących swoje zaangażowanie w wierne odtworzenie uzbrojenia i ubioru wojów i rycerzy z dawnych, nawet bardzo dawnych epok.
Gdybym miał dokonać oceny tej defilady, zapowiadanej głośno jako największa defilada w historii III RP to powiem krótko – najlepsza była ta część rekonstrukcyjna. Tu naprawdę było na co popatrzeć – a wiedząc, że defilujący rycerze prezentują swoje uzbrojenie zdobywane i rekonstruowane za własne pieniądze, bez dotacji budżetowych, ćwiczą w czasie wolnym od pracy, dla spełnienia swojej pasji, tym większy jest mój szacunek dla takiego hobby – bo to jest hobby tych ludzi (choć ta maszerująca pieszo husaria ze skrzydłami u ramion była nieodparcie śmieszna w swej nieprawdziwości historycznej – przyp. red).
Wojsko Polskie nie pokazało żadnego nowego uzbrojenia. Prezentowaliśmy samoloty treningowe, służące do szkolenia pilotów jeszcze w czasach PRL; przeleciało wprawdzie 5 nowoczesnych amerykańskich myśliwców najnowszej generacji, ale to były samoloty właśnie amerykańskie. Polscy piloci prezentowali samoloty formacji pomocniczych, np. zwiadu morskiego; polskich samolotów myśliwskich było tyle co na lekarstwo, jako że samoloty poradzieckie, w związku z trwającymi procedurami wyjaśniania ostatniej katastrofy i śmierci pilota, mają zakaz lotów. A te samoloty to większość naszych sił powietrznych.
Pamiętam wszystkie parady z lat poprzednich. Prawie zawsze zaczynała je formacja kilkunastu, czasem kilkudziesięciu maszyn w szyku „tafla” pozostawiająca za sobą białoczerwony ślad na niebie. W roku 100-lecia odzyskania niepodległości rozpoczynającą formacją, pozostawiającą barwny ślad na niebie było… osiem maszyn. Nie było to imponujące. Taki pokaz byłby akurat na święcie jakiegoś prowincjonalnego aeroklubu, a nie na państwowej defiladzie.
Prezentowaliśmy też dość stare niemieckie czołgi i inny nienajnowszy sprzęt zmechanizowany; nie było żadnego nowego rodzaju uzbrojenia, który miałby metkę zakupu z lat rządów Antoniego Macierewicza. Przeleciały naprawdę stare śmigłowce, a w mojej Gdyni Marynarka Wojenna oddała salut armatni z dział okrętu-muzeum ORP „Błyskawica”. Znaczące jest tu słowo „muzeum”.
Okręt-muzeum i grupy rekonstrukcyjne – oto główny przekaz defilady wojskowej, zapowiadanej jako największa w nowej historii naszej ojczyzny. Gorzki to przekaz, ale prawdziwy.
Widzom się jednak podobało. Masowo zjechali z całej Polski aby obejrzeć paradę. Pogoda sprzyjała, władza wygłosiła przemówienia, a Pan Prezydent zawierzył Ojczyznę opiece Matki Boskiej. I możemy być spokojni – najświętsza panienka obroni nas tak, jak to już zrobiła 100 lat temu, walnie przyczyniając się do zwycięstwa w bitwie warszawskiej i zwycięstwa nad bolszewikami.
Czy to wystarczy? Czy nawet żarliwie wierzący polscy katolicy (a jest ich coraz mniej) mogą spać spokojnie? Czy opieka opatrzności i nowa formacja wojsk obrony terytorialnej – żołnierzy ćwiczących w wolnym czasie, posiadających jedynie sprzęt i broń osobistą – to wystarczający gwarant naszego ństwa?
Wątek opatrzności bożej wyeksponowanej w przemówieniu p. Dudy dobrze wpisuje się w słowa abp W. Depo (zob. S. Obirek: Ajatollah Depo…), który w swoim wystąpieniu do pielgrzymów na Jasnej Górze odniósł się do jego zdaniem gorszących i głęboko niesłusznych wypowiedzi obecnych w przestrzeni publicznej w ostatnim czasie podnoszących fakt, że w Polsce rządzi Konstytucja a nie Ewangelia. Zdaniem wysokiego funkcjonariusza dominującego w Polsce kościoła winno być odwrotnie – to ewangelia musi rządzić, a konstytucja winna być jej podporządkowana.
To takiej rekonstrukcji dawnych porządków chce kościół w Polsce? Chce dawnych norm prawnych, na których oparta była najwyższa władza w państwie – władza króla jako bożego pomazańca, którego to biskup namaszczał olejem świętym dostarczanym każdorazowo przez ducha świętego – i to dopiero czyniło go władcą: królem, cesarzem, dawało mu boski immunitet, a jego zabójstwo stawało się świętokradztwem.
Czy do takiej rekonstrukcji zmierza abp Depo?
To był głos ważnego hierarchy, wypowiedziany w ważnym dla Polaków miejscu i czasie. Może by ktoś z władz świeckiego jak dotąd państwa zażądał wyjaśnień?
Chyba, ze Pan Prezydent i Premier Rządu RP, publicznie wyznający swoją wiarę i przywiązanie do Kościoła radzi są z takiego sojusznika w walce z konstytucją, bo to przecież jest konstytucja postkomunistyczna, nakładająca na rządzących tyle ograniczeń… Sojusz tronu i ołtarza to stara tradycja – a że z innej epoki, to bez znaczenia dla kogoś, kto ma głęboką wiarę w sobie. I poparcie suwerena.
Defilada i pielgrzymki – takie są więc najważniejsze wydarzenia tych dni. Przebić je może tylko informacja o pomyślnym zakończeniu rozmów prezydenta i ministra obrony z władzami dalekiej Australii o zakupie/przejęciu wycofywanych tam właśnie dwóch fregat. Okręt-muzeum ORP „Błyskawica” będzie miał dobre towarzystwo, wszak zapisał piękne karty swoje historii w operacjach morskich w trakcie drugiej wojny światowej.
A jakie karty zapisały te dwie stare – bo ponad trzydziestoletnie – jednostki? Wie ktoś coś na ten temat?
Zbigniew Szczypiński
Gdańsk

Spacerowicze, którzy weszli na „Grom” zaczynali rozmowy z oficerami na pokładzie. Muszę Panu powiedzieć, że panowie oficerowie MW nie krępowali się specjalnie i nazywali rzeczy po imieniu. Choć tyle dobrego.
Obchodziliśmy? Ja nie.