Medal – to medal…5 min czytania

()

28.08.2018

ECHA WYDARZEŃ: Żeby dać dowód wierności tezie, że sport nie składa się jedynie z piłki nożnej oraz czasem – i w tle – z lekkiej atletyki oraz kolarstwa (jak teraz, gdy Michał Kwiatkowski przoduje w Vuelcie, niech mu „noga podaje”), zacznę od innych. Tych, którzy w portalach są na dalekim miejscu w kolejce do kibicowskiego uznania, albo nawet w rejestrze zatytułowanym „Inne sporty”…

Rozumiem, że musi istnieć hierarcha wedle kasy, stopnia wypełnienia trybun, czyli sprzedanych biletów, ale… jest też prawda, że medal zawsze jest medalem, a wywalczony tytuł – zaszczytem. W statystyce zaś – tak ukochanej przez kibiców oraz komentatorów i sponsorów – każdy medal, niezależnie od dziedziny sportu waży tyle samo. I późniejsze wpływy ludzi tej specjalności też mają wymowę.

Np. w wioślarstwie – Ryszard Stadniuk, teraz prezes Związku ma na koncie medal olimpijski; inny medalista – Adam Korol był ministrem sportu; dawny mistrz „Tojo” Kocerka do końca życia był uznawanym autorytetem nie tylko w sprawach wioślarskich, medalista Kajetan Broniewski jest takowym po dziś… Dla takich, dla podobnych. i dla poprzedników oraz następców „po prostu” specjalność sportowa, którą wybrali do uprawiania jest najważniejsza. Taki sam pępek świata, jak dla napastnika futbolisty strzelanie goli…

A jeśli trąciłem wioślarską nutę, to czas podzielić zadowolenie, że w mistrzostwach Europy mieliśmy cztery medale – złoty, srebrny, dwa brązowe… Jest nadzieja powtórki w mistrzostwach świata. No i wzbogacenia w przyszłości konta olimpijskiego, które i tak już ma w statystyce medalowej kilkanaście pozycji.

Kajaki. Prezes – Tadek Wróblewski od lat ważna w sporcie osoba „w relacji interdyscyplinarnej”, był nawet sekretarzem generalnym PKOl. Kiedyś osobiście kajakarz. Siedem medali w tegorocznych mistrzostwach Europy, w mistrzostwach świata sprinterskich 6 medali, udział w 8 finałach konkurencji olimpijskich. Mało?

W zarysie przypomniałem, poklaskałem – bo zasłużyli.

Tematu MEDALE ciąg dalszy:

61 medali, w tym 26 złotych i pierwsze miejsce w tej tabeli (przed W. Brytanią oraz Ukrainą, Francją i Niemcami) w mistrzostwach Europy sportowców niepełnosprawnych. Tylu rodaków przez los skrzywdzonych dało przykład najlepszy z możliwych. Że można pokonać nie tylko siebie – jak w sporcie ludzi pełnego zdrowia oraz sprawności, lecz także zwycięsko przeciwstawić się losowi.

Też mocno klaszczę, bo jak inaczej wyrazić podziw? Tu jednak zgłaszam zdanie refleksji. Tego rodzaju osiągnięcia historyczne biorę za reprezentację i demonstrację możliwości, jakie sport podrzuca. W tle jednak zawsze pytam, jak się to, co wspaniałe, ma do powszechności? Czy każdy potrzebujący ma równą szansę w szybkim dotarciu do próby takiej aktywności? Czy przypadkiem i w tej dziedzinie nie rośnie profesjonalizm, który kurtyną zasłoni prawdziwy stan spraw? Mam nadzieję, że znak zapytania jest umowny i do wymazania, ale gdy człowiek słyszy jak czasem bliźnim trudno o szybki dostęp do rehabilitacji – trudno refleksję pominąć…

Bez piłki nie ma jednak życia:

  • Pan Robert osiągnął „30”, wydał stosowne przyjęcie i… znów zaczął strzelać gole. „Lewandowski w barwach Bayernu Monachium występuje od 2014 roku. Jego umowa z aktualnymi mistrzami Niemiec wygasa po zakończeniu sezonu 2020/2021. Jak dotąd w barwach Bawarczyków zaliczył 197 spotkań, w których strzelił 155 goli i zaliczył 35 asyst.” Teraz lista zdobyczy się wydłuża…

    A „cena”. „W poprzednim zestawieniu, z 5 kwietnia, przy „Lewym” pojawiła się kwota 90 mln euro. Akcje polskiego napastnika nieco straciły na wartości w wyniku nieudanych dla naszej reprezentacji, i jego samego, mistrzostw świata w Rosji. Mimo tego kwota 85 mln euro i tak robi wrażenie”. Robi wrażenie – fakt.
  • Pan Michał Morawski, którego miałem przyjemność poznać za sprawą Facebooka chce mnie zamordować pytaniem, dlaczego Legia jest słaba i wciąż jeszcze słabnie? Lekcje luksemburskie, ligowe szamotanie się ze słabościami, teraz jeszcze Wisłą z Płocka spuściła manto na stadionie nad Wisłą w Warszawie… Coś przedziwnego, Panie Michale!

    Kasa – jest, podobno największa w klubowych relacjach;
     – Widownia – jak się patrzy… No, czasem tak wymyka się normom, że trzeba płacić kary, ale widać jest z czego…
     – Tradycje – są. Legionowe, „wieloformacyjne”, jeśli np. wziąć pod uwagę, że wciąż cieszy się – jak w mojej pamięci – zasłużoną sławą pan „Kici”, czyli boiskowa podpora (i oficer) „ niesłusznego” –dla IPN okresu. Czyli nic tzw. lustracyjnej natury;
     – Transfery – a jakże. Że kupują w imporcie średniaków – fakt, a teraz podobno sprzedają (za 7 milionów euro) utalentowanego wychowanka – inna bajka. Raczej u nas ogólno-ligowa;
     – Obiekt – wspaniały; miasto, czyli podatnik, kieszeń otworzył…

Więc – co? Konia z rzędem za mądrą odpowiedź. Trzeba być bliżej – żeby wiedzieć – jak się trenuje, jaki jest prawdziwy nastrój, nie ten konferencyjno-prasowy. Ja tam czekam na detaliczną recenzję pióra np. redaktora Stefana Szczepłka. Jego się na pozory nie weźmie… A p. Jerzy Brzęczek, nowy trener reprezentacji coś więcej wie niż ja widzę, jeśli nikogo z Legii nie zatrudnił w swym debiucie na stanowisku

Zdanie o siatkówce. Jednak, jak na huśtawce. Z tym, że teraz na górze, bo wygrali turniej Memoriału Wagnera. W świetnym stylu, w bardzo mocnej konkurencji. W finale 3:2 z Rosją. Jak „za Wagnera” w montrealskim finale Igrzysk 1976.

„Aż 13 asów serwisowych Polski przy tylko pięciu Rosji – oto klucz do zwycięstwa naszej reprezentacji nad zespołem mistrzów Europy”…

Raduje serce takie granie. A że publika wygwizdała europosła Ryszarda Czarneckiego, z którym polityka oraz jej układy przyszły do sportu? Nie mam tego widowni za złe. Po prostu odsiała reakcją ziarno od plew… Co niczego nie zmieni, bo „Obatel” nie zważa na takie detale… Zobaczycie – będzie ministrem sportu…Mości sobie dróżkę…

Andrzej Lewandowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.