Piotr Topiński: Krok w przedsiębiorczość dla młodzieży8 min czytania

()

20.09.2018

W rankingu na najnudniejszy przedmiot w jednej z zaprzyjaźnionych (publicznych) szkół bezapelacyjnie wygrywają : „Podstawy przedsiębiorczości”. To zresztą zrozumiale, w podręczniku nie ma nic o przedsiębiorczości. Jest i inny podręcznik! Młodzież ma się z czego uczyć, tyle że kompletnie nie wiadomo po jakiego grzyba?

W podręczniku Krok w Przedsiębiorczość nie ma ani jednego zdania o przedsiębiorczości! Są procedury, opisy dokumentów, omawianie kwitków obowiązujących przy zakładaniu i prowadzeniu przedsiębiorstwa. No i o karach, że gdyby coś było nie tak!

Pierwsze wprowadzające zdanie z zakładki: „Krok w Przedsiębiorczość to szereg wyjątkowych, różnorodnych rozwiązań wspierających młodego przedsiębiorcę”.

Po co to komu?

Autorzy: Zbigniew Makieła i Tomasz Rachwał już od 2011 roku znęcają się nad młodzieżą za pomocą podręcznika o przedmiocie, o którym nie mają zielonego pojęcia! Niestety dopiero teraz zostałem poproszony na inauguracyjny wykład tego przedmiotu w jednej z żywieckich szkół. Wcześniej nie było okazji. Mnie zatkało z wrażenia.

Kompletnie niepotrzebny zakres umiejętności bardzo potrzebnego przedmiotu, ładowany w mózgi umęczonej młodzieży.

Między pojęciami „przedsiębiorstwo” a „przedsiębiorczość” jest cała przestrzeń. Mógłby to być fantastyczny przedmiot, opisujący sposoby uczestniczenia w życiu publicznym, dochodzenia do celów, których tylko jednym z wielu mogłoby być założenie własnego przedsiębiorstwa. Jednym z wielu!

Nie pojawiła się cała przestrzeń przedsiębiorczości społecznej, ruchów pozarządowych. Zrezygnowano z pokazania i zainteresowania młodych ludzi różnymi sposobami czerpania przyjemności z życia w społeczeństwie i dla innych.

Nie ma problemu kształtowania własnych pasji. Są opisy faktur, rachunków, prowadzenia reklamy.

Na początku przymilna krytyka Planu Balcerowicza, który „zamiast terapii szokowej spowodował szok bez terapii”. Dlatego to do dzisiaj cierpimy! Od 2011 nie było czasu by to wyprostować.

Między przedsiębiorczością a przedsiębiorstwem taka różnica,  jak między prostotą a prostactwem, między narzeczoną i urzeczoną. Bywa, że dotyczy tego samego zjawiska. Bywa!

Przedsiębiorczość to sfera ducha. Przedmiotów układających duchowość uczniów coraz więcej. Miło by było przedsiębiorczością ubarwiać lekcje polskiego, historii, katechezy, przygotowania do życia w rodzinie. Można oczywiście pokazywać młodzieży też dobre przykłady sukcesów gospodarczych.

Maria Skłodowska-Curie na pewno nie była przedsiębiorcą – a jest wzorem przedsiębiorczej kobiety, która zmieniła świat. Polscy nobliści, to klub fantastycznych przedsiębiorczych ludzi, nieposiadających przedsiębiorstw. Przedsiębiorcza była Wisława Szymborska, Aleksander Fleming. Nikt nie neguje przedsiębiorczości Lecha Wałęsy.

Przedsiębiorczość Jacka Kuronia, poszukiwanie przez niego odpowiednich wzorów polityki społecznej i tworzenia systemu kreowania przedsiębiorstw byłaby fajnym tematem takich lekcji.

Jak zobaczyłem podręcznik Krok w przedsiębiorczość krew mnie zalała!

Kto, po dostarczeniu młodzieży takiego ładunku niepotrzebnych instrukcji, bo nawet nie informacji, się jeszcze dziwi, że młodzież coraz mniej zaangażowana?

Rozumiem, że ktoś, kto jednak rozumiał, co to jest przedsiębiorczość, wpadł na pożyteczny pomysł wprowadzenia „podstaw przedsiębiorczości” do szkół – ale kto to potem zatwierdził, „zaadoptował’ i dlaczego zatwierdził, skoro nie zrozumiał?

I jeszcze ten gniot.

Bo może ten ktoś miał przedsiębiorstwo drukowania podręczników i po prostu był przedsiębiorcą mało inicjatywnym, na dodatek aspołecznym, bo maltretowanie młodzieży takim dziełem nadaje się do omawiania na lekcjach „podstawy przyzwoitości”, którego niestety coraz bardziej nie ma! Ale może miał „chody”, może wykorzystał inne sposoby powszechnie uznawane za nieetyczne; więc może był przedsiębiorczy?

Czy gangster rozwijający swoje imperium jest przedsiębiorczy?

Też fajny temat do dyskusji na takiej lekcji, ale nie da się do tego dojść wedle obowiązującej zasady programowej.

Przedsiębiorczość łatwo powiązać z systemem edukacji, która ma za zadanie (jednak) kształtować w młodzieży ducha przedsiębiorczości. Młodzież zresztą jest przedsiębiorcza i może wystarczałoby jej nie ogłupiać. Dobrze byłoby połączyć przedmiot z politycznymi gierkami naszych partii, poszukujących inicjatyw w sondażowych słupkach i walczących o poparcie elektoratu ludzi nieprzedsiębiorczych, nastawionych roszczeniowo, wiernych, posłusznych, wkurzonych a przede wszystkim bezmyślnych. Hasło „samochód elektryczny dla każdego” wypchnie do urn całą społeczną bezmyślność

Takie mam wrażenia po wygłoszeniu inauguracyjnego wykładu „podstaw przedsiębiorczości” dla pierwszych klas liceum. Powiedziałem – co wiedziałem, najwyraźniej wiedziałem inaczej.

Się wkurzyłem!

Bo to już było: kułacy, prywaciarze.

Krzywa Gaussa to genialne narzędzie edukacyjne do pokazywania wszelkich zmian statystycznych. Na szczycie wykresu „normalność”, z lewej i prawej „odstępstwa” od statystyki. Ewolucja polega na tych odstępstwach. Jeżeli dotyczy przedsiębiorczości, to na szczycie przeciętniaki, w lewo ludzie bez inicjatywy, pomoc społeczna, w prawo : innowacyjność, pasja, pieniądze.

W lewo ze swoimi hasłami maszerują politycy, bo tam elektorat beneficjentów pomocy społecznej, odrzuconych, niewykształconych, zgorzkniałych, wdowy po socjalizmie. Chcą mieć lepiej, a politycy im to mają załatwić. Dać kasę! Po pieniądze mogą pójść nawet do urn. Oni walczą o swoje! Lewa strona krzywej Gaussa przykryje stronę prawą masą swoich głosów „myślących inaczej”, tych czyniących coś korzystnego i dla siebie i dla innych.

Kasa jest tworzona po prawej, gdzie owa statystyczna kilkuprocentowa część tworzących dochód narodowy, która musi wytworzyć środki do zbajerowania tej lewej strony i jeszcze ta część elektoratu, która jednak wie, co to jest racjonalne gospodarowanie i czuje bluesa.

Mało ich, mało nas!

Młodzieży pokazywałem ten przykład na zwierzętach, po poza przedsiębiorczością, przede wszystkim zajmuję się przyrodą.

Z krańca lewej strony krzywej Gaussa, jako wzór braku przedsiębiorczości zaproponowałem umieszczenie pąkla. To małe zwierzątko uważane powszechnie za małża, choć małżem nie jest. Żyje na falochronach, kamieniach, drewnianych konstrukcjach zanurzonych w słonej wodzie, bywa, że przyczepia się do skorup ślimaków lub raków. O jego skorupę łatwo sobie pokaleczyć ciało przy włażeniu na falochrony. To skorupiak, więc kiedyś miał wąsy, nogi, oczy, jak wszystkie skorupiaki; jego prapraprzodkowie uciekali gdy było za zimno, za gorąco. W procesie ewolucji dojrzałe zwierzę przystosowało się do stacjonarnego trybu życia, bez (potrzeby posiadania) poczucia smaku, węchu, wzroku, możliwości poruszania się, poszukiwania smacznych kąsków, bez możliwości poszukiwania przyjemności.

Siedzi takie coś na byle czym i cedzi przepływającą przez siebie ciecz wraz z całym świństwem, które trawi – a im świństw więcej, tym lepiej mu służy brak narządów reagujących.

Z prawej strony, na wykładzie z przedsiębiorczości pokazałem kotka, bo pasożytuje na swoich właścicielach potrzebujących przytulajki, zjada co lubi, co smakuje, co ładnie wygląda i daje przyjemność, a jak tego wszystkiego brak – idzie spać.

Tego samego kotka na lekcjach biologii, na tej samej krzywej można pokazać jako przykład negatywny. Świetny przykład do omawiania względności postaw, punktów widzenia.

Przed młodzieżą krzywa Gaussa i odniesienie do człowieka, a potem dyskusja nad kształtowaniem potrzeb prowadzących do postaw przedsiębiorczych i roszczeniowych, ewaluowaniu postaw: z lewej strony przewaga potrzeb, brak wykształcenia, inicjatywy, ponura rzeczywistość i ograniczana pomoc społeczna – a z prawej pasjonaci, przyjemność z istnienia, optymizm i ambicje społeczne, techniczne, finansowe.

A jeśli spojrzymy na wysiłek podążania w lewą lub prawą stronę krzywej Gaussa, to porównywalny. Stanie się pąklem też wymaga przedsiębiorczości. Kwestia zbilansowania wkładanego wysiłku.

Fascynująca rozmowa!

Gdzie tylko spojrzeć – dziennikarze biadolą, że młodzież coraz gorsza, coraz mniej aktywna. Podają wyniki badań. Nie analizują podręcznikowych głupot. Młodzież zawsze winna.

Na krzywej Gaussa dotyczącej przedsiębiorczości można na lekcjach pokazywać też tendencje i funkcje samej szkoły, która w wieloletnim procesie kształcenia młodzieży powinna dążyć do przesuwania szczytu krzywej w prawo, w kierunku „kotka”, bo tam się kształtuje przyszłość.

W drugą stronę też w dyskusjach gorąco, bo polityczny populizm przesuwa szczyt przedsiębiorczej krzywej w kierunku „pąkla” a tam pełno takich, co chcieliby jeszcze coś dostać, a hasło „na śniadanie szklanka piwa dla każdego” mogłoby znacząco przenieść frekwencje wyborczą na lewą stronę krzywej, bo tam więcej głosów.

To się nazywa aktywizowanie elektoratu.

W gruncie rzeczy podręcznik Krok w Przedsiębiorczość może też pełnić rolę pozytywną. Jak przeglądam najnowsze podręczniki historii, literatury, biologii – rozumiem powody, dla których kto może, wieje ze szkól publicznych do niepublicznych.

Rodzice pomogą – a to zmusi Ministerstwo do pozamykania niepokornych nauczycieli w miejscach odosobnienia i likwidacji obywatelskich organizacji edukacyjnych oraz ich szkół.

Jeszcze nieco nadużywania cierpliwości – i przedsiębiorczy rodzice z przedsiębiorczymi dziećmi rozwalą ten system bez zakładania przedsiębiorstwa i będzie po zawodach do omawiania na lekcji z przedsiębiorczości.

Władza, jak to ma w zwyczaju, pozamyka przedsiębiorczych niepokornych, wykres przedsiębiorczości na krzywej Gaussa przesunie się w lewo, a po katastrofie – wszystko od nowa!

To się może nazywać „skok w przedsiębiorczość”.

Piotr Topiński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.