22.10.2018

Ela przy stole w Cetniewie pyta mnie przed grejpfrutem…
– Napisałeś książkę „Sennik polsko-żydowski”, gdzie ją można kupić?,
– Może jest jeszcze w księgarniach taniej książki albo w Internecie.
– Zapamiętujesz sny?
– Tak i nie. Większość ginie w pamięci zaraz po przebudzeniu. Ale czasem pojawia się sen, który trwa na jawie, nieraz przez wiele dni; przyprawiony literacko, z uzupełnionymi dialogami, może stać się utworem.
– Czy śniło ci się coś dziś w nocy?
– Tak. Bardzo typowy sen oparty na motywie prowadzenia ciężkich pojazdów, na ogol TIR-ów, ale może to być autobus (skradziony, bez pasażerów), a nawet wyścigowy samochód lub motocykl. Nie mam żadnych kwalifikacji do prowadzenia tych pojazdów, wiec od początku snu (a jestem w nim bardzo wyraźną postacią) wiem, że zakończy się to wypadkiem (ale nigdy smiertelnym, bo po przezyciu wojny, obraz smierci jest wyrzucony na zawsze z mojej jaźni) i że zostanę zatrzymany przez policję i przesluchany.
– Jaka policja? Polska?
– Nie wiadomo, jest to skrzyżowanie wszystkich policjantów, z jakimi się spotykałem: duńskich, niemieckich, francuskich, szwajcarskich, kanadyjskich, amerykańskich… dzisiejszy sen wydawał się dziać w Polsce.
– Bo tu jesteś. No i co?
– Policjant był młody i piękny, górne ubranie było policyjne, ale dół to były majtki kąpielowe (tacy faceci defilowali przede mną wczoraj w saunie), leżał na kozetce, tak jakby mnie kokietował (odrobina homoseksualności jest w każdym z nas) i zadawał pytania. Na tej samej kozetce siedziała jego matka, ładna kobieta w twoim wieku i jak ty, blondynka.
– Myślisz, że to ja byłam prototypem?
– Niewykluczone.
– Leć dalej.
– Było dla mnie jasne, ze miedzy mna, a ta kobieta, albo byl jakis flirt, albo na cos takiego sie zanosilo, bo jej obecnosc dawala mi nadzieje, ze robiac to dla mamusi, policjant wczesniej czy pozniej mnie zwolni.
– Zwolnil?
– Nie wiem, bo dobrze się w tym śnie czułem i nie chciałem, żeby się skończył (od innych snów chce się uciec), pamiętam tylko, że czekałem na to, żeby policjant- synek opuścił pokój, a na kozetce położyła się jego matka.
– Czytając twoje „Kino-ja”, tyle już o tobie wiem: uratowałeś się dzięki polskim kobietom, ale również własnej matce, która w getcie miała 37 lat. Dzisiaj grejpfrut jest dobry, przynieść ci???
