24.10.2018

Właśnie teraz, gdy wszyscy bez końca analizują wyniki wyborów samorządowych próbując ustalić kto wygrał a kto przegrał (według mnie przegraliśmy wszyscy, bo frekwencja była nadal kompromitująco niska), proponuję chwilę refleksji nad sprawą bardziej fundamentalną niż wyniki wyborów.
W sobotniej Gazecie Wyborczej tuż przed dniem wyborów można było przeczytać kilka dużych tekstów publicystycznych – jak to zawsze w sobotnim wydaniu tego dziennika. Moją uwagę zwróciły dwa wywiady z dwoma ludźmi kultury: rozmowa Doroty Wodeckiej z Jackiem Kleyffem, poetą, bardem, malarzem i kompozytorem, współtwórcą kabaretu Salon Niezależnych oraz rozmowa Michała Olszewskiego ze Szczepanem Twardochem, znanym pisarzem i felietonistą, autora takich powieści, jak: Przemienienie, Morfina czy Król.
Sądzę, że redakcja celowo zamieściła te dwa wywiady obok siebie – każdy, kto poświęcił trochę czasu (to są dwa obszerne teksty) i zapoznał się z poglądami tych ludzi, może mieć znakomity materiał do snucia wniosków dotyczących roli ludzi kultury, roli inteligencji w tych skomplikowanych czasach w jakich przyszło nam żyć, tu i teraz, w Polsce 2018 roku.
Zostawię Jacka Kleyffa i to co mówi, słusznie i pięknie o Piotrze Szczęsnym, o polskiej transformacji, o naszym patriotyzmie. Zostawię, bo zgadzam się z nim, z refleksją starszego już artysty – i zajmę się tym co głosi w rozmowie z Michałem Olszewskim Szczepan Twardoch, człowiek niespełna 40-letni, a więc młody.
Główną osią rozważań pisarza Szczepana Twardocha jest rola inteligencji w polskim życiu społecznym i politycznym, próba jej zdefiniowania; określenia, jak postrzega ją sam Szczepan Twardoch – oraz określenia stosunku inteligencji/inteligenta do wydarzeń i procesów politycznych, dziejących się w Polsce. Teraz, w 2018 roku.
Szczepan Twardoch ma wyraźny kłopot z rozumieniem terminu inteligencja. Używa do określenia jej miejsca w społecznej strukturze kategorii „klasa społeczna”, co jak na studenta socjologii jest dużym błędem. Głównym kryterium, wyróżniającym polską inteligencję według Twardocha, jej cechą konstytutywną, jest mianowicie pogarda dla ludu, traktowanego jak zbiorowisko chamów oraz budowanie korporacyjnego, zamkniętego dla chamów świata inteligentów.
To bardzo egzotyczna teoria, sprzeczna z wszystkimi badaniami wielkich procesów społecznych w powojennej Polsce, sprzeczna z obserwacją dziejących się tu i teraz zdarzeń społecznych i kulturowych.
Poglądy Szczepana Twardocha na sytuację polityczną w Polsce są jeszcze bardziej szokujące – znany pisarz, mówiący o sobie, że robi swoje, czyli opowiada historie i właśnie dlatego może mieć w dupie cały ten zamęt pod polskimi sądami, gdzie zbierają się ludzie, by wyrazić swój protest przeciw łamaniu prawa, łamaniu konstytucji, upolitycznianiu sądownictwa, naruszaniu niezawisłości sędziów – otóż ów Szczepan Twardoch, którego interesuje jedynie ilość koni pod maską samochodu, kick-boxing, żeglarstwo i co tam jeszcze chcecie, nie będzie zabierał głosu na gorące tematy, dzielące społeczeństwo polskie.
Byłbym bardzo niesprawiedliwy, gdybym nie zauważył wielu trafnych opinii Twardocha,dotyczących ważnych problemów społecznych i kulturowych na polskiej scenie. Tym bardziej szokuje postawa izolacji, odcinania się od jakiejkolwiek formy zaangażowania, choćby poprzez publiczną wypowiedź, taką jaką jest wywiad dla poczytnej gazety.
Szczepan Twardoch. na zdjęciu nad tytułem swojego wywiadu ubrany według reguł dress-code, jaki chyba obowiązuje w największych korporacjach bankowych londyńskiego city, z miną zagniewanego na wszystkich „odpicowanego gogusia” patrzy na nas tak, jak zapamiętałem go ze spotu reklamowego jakiegoś banku czy jakiejś usługi bankowej. Dla autorów tamtego spotu reklamowego Szczepan Twardoch dawał twarz pisarza i inteligenta… dla wzrostu sprzedaży czy obrotów jakiegoś banku.
Już wtedy myślałem sobie, że jest w tym jakiś fałsz – Szczepan Twardoch nie był i nie jest w sytuacji takiej, w jakiej bywają niekiedy znani aktorzy, pozbawieni środków do życia, którzy dla egzystencji sprzedają swoją twarz. Szczepan Twardoch wystąpił w telewizyjnym spocie z chciwości, dla pieniędzy, które już ma. Szczepan Twardoch tym, co mówi w swoim wywiadzie, mówi to samo – interesują go wyłącznie sprawy materialne, w życiu poszukuje jedynie przyjemności. I twierdzi, że jest to jego prawo.
Może i prawo, ale trudno to pogodzić z rolą społeczną pisarza – nawet jeśli sprowadza się ją tylko do opowiadania historii…

Antyinteligenckich inteligentów przerabialiśmy ostatnio kilkakrotnie ze skutkiem odwrotnym do oczekiwanego i… na tego „konia” też szkoda mi pieniędzy… 😉
Szczepan Twardoch ?
Nie kojarzę absolutnie..
Zaczynam cenić własny czas na końcówce maratonu zwanego życiem..