29.11.2018
…bez polskich polityków i polskiego kleru

Tak: to tytuł prowokujący i mylący. Chcę zaintrygować Czytelników SO, którzy doskonale zdają sobie sprawę, że gospodarze, czyli właśnie nasi politycy i nasz wszechobecny kler tam będzie.
A jednak podejrzewam, że poza gospodarowaniem ich wkład będzie raczej symboliczny i zredukowany do obecności czysto fizycznej. Obym się mylił!
To było zaraz po groteskowym marszu w Dzień Niepodległości 11 listopada, do którego w ostatniej chwili dołączyli premier i prezydent, wystawiając na szwank autorytet rządu i państwa. W istocie media światowe odnotowały, zupełnie zasadnie, że Polska brunatnieje.
To wtedy prezydencki minister Krzysztof Szczerski zapewnił, że tak naprawdę, to okazją do świętowania 100-lecia niepodległości naszego kraju będzie szczyt klimatyczny w Katowicach na początku grudnia, kiedy to pokażemy dobitnie kim jesteśmy. No i w istocie pokażemy: naszą indolencję i całkowite wyobcowanie z globalnych poszukiwań rozwiązań dla coraz bardziej naglących problemów związanych z ociepleniem klimatycznym.
Niestety, dotychczasowe działania polskich polityków zdają się wskazywać, że o tej podstawowej roli, dla której zostali wybrani, zdają się nie pamiętać. Warto im o tym przypominać i przy najbliższej okazji można będzie im wystawić rachunek za to, co zrobili i czego nie zrobili. W chwili obecnej brak konstruktywnych rozwiązań ograniczających emisję gazów cieplarnianych oznacza przyczynianie się do zbliżającej się wielkimi krokami katastrofy klimatycznej.
Jeszcze przez wspomnianym marszem z 11 listopada, Krzysztof Szczerski poinformował, że w uroczystościach związanych z obchodami 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wezmą udział przywódcy z około 50 krajów. Ale dodawał od razu, że „pojawią się dopiero w grudniu”. Oto, co można wyczytać na stronie prezydent.pl: „Prezydencki minister poinformował, że 3 grudnia w Sali Koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach odbędzie się uroczysty koncert z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości – przemówienie wygłosi Prezydent Andrzej Duda”. Naturalnie bardzo jestem ciekaw tego przemówienia.
A co przynosi oficjalna strona premier.gov. pl.? Nic, a może strona ministra energii Tchórzewskiego? Też nic. Zresztą minister Tchórzewski na temat OZE już swoje powiedział i jest to powszechnie znane; jak wiadomo, poglądy polskiego ministra energii będą raczej trudne do uzgodnienia z dominującym w EU przeświadczeniem, że należy ograniczyć– i to jak najszybciej – użycie węgla jako środka do pozyskiwania energii.
A skoro nasi politycy od trzech lat nas przyzwyczaili, że w ważnych sprawach bez katolickich hierarchów się nie obejdzie, to może polski episkopat będzie miał w sprawie szczytu klimatycznego coś do powiedzenia? Oczekiwanie tym bardziej zasadne, że ich szef, papież Franciszek ogłosił ważny dokument prawie w całości poświęcony sprawom ekologii i ocieplenia klimatycznego. Chodzi naturalnie o encyklikę „Laudato SI”, żywo komentowaną na poprzednim szczycie klimatycznym w Paryżu w r. 2015, gdzie podpisano umowę słusznie nazwaną dokumentem o historycznym znaczeniu.
Nic z tego. Podobnie jak urzędy prezydenta i premiera również biuro episkopatu nie ma nic do zaoferowania na temat szczytu klimatycznego w Katowicach. Jestem jednak przekonany, że 3 grudnia w Sali Koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach zjawi się sporo biskupów, którzy uważnie wysłuchają płomiennego przemówienia głowy państwa na temat znaczenia katolicyzmu w historii naszego kraju.
By było jasne. Najważniejsi politycy i hierarchowie katoliccy są bardzo zajęci, a ich kalendarze są napięte do granic wytrzymałości. Mimo wszystko, przychodzi mi na myśl anegdota z czasów Gierka: „na budowie jest tak dużo roboty, że nie ma czasu taczek załadować, bo bez przerwy trzeba z pustymi biegać po placu budowy”.
Trudno mi sobie bowiem wyobrazić, by oni wszyscy przez tydzień potrafili przygotować sensowne wystąpienia na zbliżający się szczyt klimatyczny w Katowicach. Być może się mylę i jestem źle poinformowany, albo źle szukałem. Będę szczerze zobowiązany za wyprowadzenie mnie z tych opinii – błędnych i zapewne krzywdzących dla najważniejszych osób w kraju.
Dziwi mnie jednak, że ten (hipotetyczny na razie) udział polskich delegacji w przygotowanych przez nie szczycie jest trzymany w ścisłej tajemnicy przed szarymi obywatelami takimi jak ja.
PS. Byłbym zapomniał. Jest inicjatywa katolickiej organizacji Caritas Polska, która uruchamia Mobilną Ambasadę Laudato SI’. Jest to elektryczny autobus, który przed Szczytem Klimatycznym COP24 w Katowicach wyruszy w trasę na spotkanie z mieszkańcami polskich miast, by propagować nauczanie papieża Franciszka. Co ciekawe, jej działalność sponsoruje Jastrzębska Spółka Węglowa. O ile mi wiadomo ta spółka nie ma zamiaru przestawić się na postulowaną na poprzednim szczycie klimatycznym OZE.

Ech ten klimat szeroko pojęty..
„Niech się stanie wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”
Nadchodzą „upały” ma być około 10-ciu stopni na plusie, w grudniu!
Jestem „ekologiczny” i zwyczajnie wdzieję cieńsze gacie bez biadolenia, że powinno być w grudniu zimno.
A tu „szczyt” co zrobić? Ile gaci potrzeba i z czego?
I ta kasa do przerobu….
Bo jednym za ciepło a innym za zimno i jęki, co to będzie, co to będzie.
Ja proponuję wygasić słońce…
Pozdrawiam
Szczyt klimatyczny w Katowicach odbędzie się na tle dwóch zjawisk. Smog w wielu miastach w Polsce jest jednym z największych w Europie do czego bardzo przyczynia się między innymi polityka energetyczna pisowskiego rządu. Ogłoszony ostatnio projekt polityki energetycznej przez właściwego ministra zakłada w ramach rozwoju OZE … likwidację (złomowanie) wszystkich wiatraków produkujących energię wiatrową na lądzie. Od poczatku PiS uderzył w wiatraki energetyczne za co budżet Polski zapłaci olbrzymie kary funduszom inwestycyjnym, bowiem celowo i świadomie zniszczył warunki opłacalnosci inwestycji. Energię wiatrową ma zastąpic fotowoltaika, bo jak wiadomo Polska leży na południu Europy i słońce świeci u nas 365 dni w roku! Mamy nadal dzielnie produkować energie z węgla, tym razem importowanego z Rosji i Ukrainy bo rodzimy sie kończy. Program przewiduje także budowę elektrowni atomowej, co jest wybrykiem umysłowym na skalę światową.
Politycy, w tym zwłaszcza jeden od płomiennych przemówień a raczej wrzasków, oraz wsłuchujacy sie w jego słowa kler i hierarchowie, odegrają akurat doniosłą rolę w poprawie klimatu w Polsce. Otóż ich polityka szerzenia zabobonów i ciemnoty doprowadzi do upadku gospodarczego, a to jak wiadomo sprzyja obniżaniu produkcji energii – ergo do obniżenia emisji CO2. Niewielki wzrost emisji gazów cieplarnianych na skutek wzrostu obżarstwa i pijaństwa kleruna w efekcie wzrostu puszczania bąków, zostanie wchłonięty przez atmosferę bez większych konsekwencji.
A czy nie da się podciągnąć ewentualnej katastrofy klimatycznej pod biblijną wizję Dnia Sądu Ostatecznego? …
Dobry osąd, chyba zrobię krok wstecz i stanę się agnostykiem.
Ostatecznie zbawienie wieczne nie jest złe…
Mogę śpiewać w chórze anielskim zgodnie z nutami i z tekstem.
Potrafię…
Jak widzę komentatorzy nie wyprowadzają mnie z błędu. Jest źle i będzie jeszcze gorzej i to w skutek zgodnych i destrukcyjnych działań znowu polityków i kleru. Znajomy przysłał mi zaproszenie na konferencję, która odbędzie się w ramach szczytu w Katowicach. weźmie w niej udział również prymas Polak w sesji: Jan Paweł II a ocieplenie klimatyczne. Nie wybieram się.
Bogiem a Prawdą sytuacja na świecie jest poważna, są środowiska które twierdzą że jest już za późno na ratowanie Ziemi, stało się..
https://exignorant.wordpress.com/page/3/
Z racji wieku i przekonań traktuję ten fakt jako drogę ewolucji świata, czy boję się?
Nie wiem… nie mam i nie miałem na to wpływu.
Stanowisko pisu w sprawie wiatraków ogłosiła pani od e dukacji.
Swego czasu, Stanisław Lem, którego zawsze darzyłem wielkim szacunkiem, w jednym z ostatnich wywiadów, raczył wyrazić swoją opinię na temat ich użyteczności i powszechnego stosowania.
Według Lema, wiatraki są jednym z idiotyzmów obecnych czasów, generują same straty!
Ilość energii zainwestowane w wyprodukowanie jednego egzemplarza jest większa od tej którą ten wiatrak wytworzy nie wspominając o emisji zanieczyszczeń podczas produkcji jego elementów. Jak do tego dołożymy konserwację i utylizację po 30-latach eksploatacji tego potwora, to okazuje się że nawet nie wychodzimy ekonomicznie na zero!
A gdzie sprawa generowanych infradźwięków i oszpecenie dużych fragmentów ziemi?
Ale jak czysto! I jak tanio bo wiatr jest za darmochę…
No i żyje z tego interesu kupa ludzików, co jest niewątpliwym plusem dla tychże.
Pozdrawiam
Sprawa jest poważna, a ja na nią nie mam żadnego wpływu. Nie cieszy, ale też nie smuci. Tak to jest. Byłem dziś na spotkaniu z Tomaszem Piątkiem, który mówił o swojej drugiej książce o Macierewiczu. I to jest ważne
Te pisowskie neandertale popierają lobby węglowe, chociaż ono skurczyło sie nawet na Sląsku do rozmiarów karła społecznego. Zwalczają wiatraki energetyczxne na lądzie, kiedy tymczasem do węgla, ktyóry jest śmiercionośny dla naszych rodaków dokładamy rocznie 8,6 miliarda złotych w postaci ukrytych dotacji koncernów energetycznych do ceny prądu uzyskanego z węgla. To pełna katastrofa ekonomiczna i ekologiczna nie mająca nic wspólnego z polityką. Neandertale pozbawione elementarnego instynktu samozachowawczego, gotowe niszczyć własna ojczyznę w imię zachowania władzy dla własnej kasy. A po nich chocby i potop dla ich własnych dzieci i wnuków. „Elyta” prostaków, chamów, głupków i wewnętrznych najeźdzców nie nadających sie nawet do zamiatania ulic. Obsesja niszczenia wszystkiego co dobre to pisowska paranoja.
problem polega na tym, że szczyt klimatyczny jest bardzo ważny dla świata i polskie utarczki przynoszą tutaj tylko wstyd; mix energetyczny jest konieczny a przestawienie gospodarki na OZE wymaga i czasu i inwestycji kapitałowych państwa, należałoby budować elektrownie jądrowe zamiast węglowych lecz tych Polacy się boją, jednocześnie należy unowocześniać technologie przetwarzania węgla i wprowadzić prawo maksymalnie przyjazne podmiotom produkującym „czystą” energię lecz tego Polacy od lat nie potrafią. Należy także zmniejszać energochłonność – jakieś istotne osiągnięcia ? To może pozostaje porozstawiać po miastach pedały – zakręcicie to będzie prąd.
Należy „… wprowadzić prawo maksymalnie przyjazne podmiotom produkującym „czystą” energię lecz tego Polacy od lat nie potrafią. ” Czy rzeczywiście Polacy nie potrafią czy też politycy ulegają naciskom wielkich koncernów energetycznych? Dla wielkich firm enertgetycznych których łatwiej jest produkowaę „brudną” energię z węgla brunatnego (najbardziej zanieczyszczajaca środowisko naturalne) oraz z węgla kamiennego. Już rząd PO ulegał tym naciskom, ale jednak przygotował pod naciskiem środowisk naukowych i ekologicznych ustawe o rozproszonej OZE, tzw. prosumentach, ale PiS natychmiast po wyborach 2015 r. to odkręcił, co więcej – celowo i świadomie zniszczył energetykę wiatrową na lądzie. Czemu pisowcom przeszkadzają wiatraki? Możemy się tylko domyslać – w takie elektrownie inwestowały wielkie fundusze europejskie i światowe i na ich decyzje kadrowe PiS nie miał wpływu. W wyniku m.in. tych działań będziemy mieli za chwile najdroższy prąd w UE. Naturlanie przestawienie energetyki opartej o węgiel na OZE wymaga czasu i nakładów, ale obecne podejscie pisowców nie jest nawet odrobine powaznie. Odkładaja oni te konwersje na święty nigdy tak, jakby nie mieli dzieci ani wnuków.
KOnwersja energetyczna wymaga m.in. aktywizacji kapitału prywatnego, rozproszonego w postaci prosumentów inwestujacych w energie wiatrową, wodną, fotowoltaikę, oraz energię pozyskowaną z biomasy. NAturalnie inwestycje takie wymagaja takze skali przemysłowej, dla której nie ma innej alternatywy jak inwestorzy prywatni. Przy okazji warto zwrócic uwage na problem wody. Polska ma jeden z najniższych w Europie poziom zasobów wodnych i połączenie magazynowania wody, retencji z produkcją energii elektrycznej jest polską racją stanu.
Modernizacja energetyki węglowej tak, aby emitowała do atmosfery mniej CO2 to także część powaznego programu rozwoju energetyki. Polskie zasoby wegla, które „eksperci” Dudy oszacowali na 200 lat są oczywiście dużo mniejsze, jeśli policzymy zasoby, dające się opłacalnie eksploatować. Zależnie od szczunku od kilkunastu do najwyżej kilkudziesięciu lat. Budowa elektrowni atomowej budzi kontrowersje, bo jest obarczona ryzykami eksploatacji i utylizacji technologii po okresie życia elektrowni tak, że wiellokrotnie bardziej zaawansowane technicznie Niemcy świadomie zrezygnowali z takiej energii. Jednym znajważniejszych zadań jest pilna, kompleksowa modernizacja polskich sieci przesyłowych, na których straty przesyłanej energii dochodza do 20%. Wszelkie formy ręcznego, nożnego i wykorzystującego siłę zwierząt produkowania energii elektrycznej w Polsce mieszczą sie w pojęciu OZE i powinny byc traktowane jako źródła uzupełniające, bez obśmiewania ich sensu. Ikea do niedawna sprzedawała latarki ledowe, w których akumulator ładowany był nakręcaną ręcznie korbką. Do dzis z powodzeniem używam takiej latarki i spełnia ona wszystkie funkcje. (Mieszkam na wsi w środowisku o bardzo małym zanieczyszczeniu światłem sztucznym.)
*
Tymczasem wszystko to, co PiS proponuje w strategii energetycznej można sprowadzic do hasła – powrót Polaków do łapci z łyka lipowego. Jak na szczyt klimatyczny to bardzo egzotyczny program, wystawiający twórcom świadectwo kompletnego braku myslenia dłuższą perspektywą niż ta do nadchodzących wyborów. W ten sposób na łapcie z łyka lipowego stać będzie w Polsce tylko najbogatszych … pisowców.
@PK:
Jakakolwiek zmiana w energetyce to są dekady i też dzisiejsze uzależnienie od węgla to kwestia oszczędzania przez firmy energetyczne przez dziesięciolecia. Wiadomo, że niczego nie da się zrobić z dnia na dzień i prąd z węgla, niezależnie od tego, czy ktoś bardziej ekologiczny nie zmieni PiSu, będzie dominował jeszcze długo. Tyle, że kiedyś zmiany trzeba zacząć…
Przy okazji COP24 pokazywano dane, że Śląsk jest coraz mniej uzależniony od górnictwa. Co nie znaczy, że kupowanie głosów górników nie jest czynnikiem utrzymania stanu istniejącego…
@Autor:
Nie słyszałem, by biskupi wybierali się na koncert… Spodziewałbym się nawet biskupa Skworca, nie wiem — na zdjęciach z koncertu żaden nie rzucił mi się w oczy. Przynajmniej żaden w „stroju organizacyjnym”.