Wstęp do wprowadzenia

12.02.2019

Niezapomniany Kazimierz Grześkowiak, żarliwy kpinkarz wyśpiewał był satyryczną piosenkę pod tytułem „Ważne to je, co je moje” i od tej chwili stała się ona synonimem naszej pazerności. Jej chlebem powszednim.

Jako wzór godny potępienia, jako ilustracja jednej z narodowych wad, przechodzi bojowy chrzest. Rozrasta się, a jej treść, trafiając na podatny grunt, czyli na ludzką skłonność do samolubstwa, nabiera mocy.

Szczególnej wymowy nabiera, gdyż od tej chwili wszyscy tropiciele absurdów, a więc poeci, prozaicy, kabareciarze, prą do walki z wiatrakami; rzucają się z motyką na słońce, pokrzepiając się myślą o kropli drążącej kamień.

Szamocą się, aliści bezskutecznie, bo choć ich prześmiewcze pręgierze są nadal potrzebne, bo choć następcy Grześkowiaka już bez cenzuralnych przeszkód i językowych aluzji, ale otwartym tekstem nawołują do tępienia pazernych zachowań, to w codziennej walce dobra ze złem i postu z karnawałem prywata wciąż zwycięża.

Impreza grabienia wszelakiego dobra odstającego od bezinteresowności robi się groźna. Robi się masowa, bo w zastraszający sposób przybywa zwolenników zagarniania do siebie i wyciągania macki po cudze.

Z czasem hasło o obronie „swojego” urasta do rangi „prawdy objawionej”. Z czasem nie dostrzegamy niczego zdrożnego w egoizmie; cyniczne sobkostwo przemienia się w normę, w styl postępowania, nieomal szlachetny obowiązek człowieka. Człowieka, którego traktuje się jako zbiornik na cnoty. Którego ujemne cechy poczytuje się za dodatnie przywary.

A ponieważ te wątpliwe zalety uważa się za dowód świadczący o jego trzeźwej ocenie swojej roli w dupie, w której się urządza – jest, jak jest; wszakże nie bez powodu tak się dzieje, bo ewolucja wyrachowania polegająca na przekształceniu jej w zaradność, potwierdza znajomy fakt, że mamy do czynienia z przekuwaniem wrażliwości w cwaniactwo i złodziejski spryt.

Lecz nie popadajmy w pesymizm, bo jeśli kiedyś wreszcie zrozumiemy, że nie ma powodu piłować gałęzi, na której siedzimy, gdy w końcu dotrze do nas, że jesteśmy u siebie i zagrażają nam tylko własne ograniczenia, to może damy radę wybić się na normalność.

Marek Jastrząb

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com