Arkadiusz Głuszek: Celibat albo rząd dusz, oto jest pytanie

22.02.2019

Katolicki kler z niepokojem i zaciekawieniem oczekuje na wynik szczytu w Watykanie. Wielka historyczna konferencja, której celem ma być… właśnie co? Papież Franciszek wzywa do „wypracowania szczegółowych i efektywnych środków zapobiegających nadużyciom seksualnym duchownych”. Ale skala zjawiska jest tak duża, że bez drastycznych działań może się nie udać odzyskanie czystości moralnej urzędników kościelnych.

W istocie mamy do czynienia z wydarzeniem o wielkiej wadze. W grze jest samo istnienie instytucji kościoła rzymskokatolickiego. I świadomość ceny zaniechania być może zmusiła obecnego papieża do działania. Sam szczyt w mojej opinii to tylko przygrywka propagandowa, mająca wiernym i światu pokazać, że Kościół wie, działa i stara się, a swoim urzędnikom ma pokazać, że skończyło się rutynowe zamiatanie pod dywan. Ma wstrząsnąć ich sumieniami. Wydaje mi się, że pomimo ewidentnie reformatorskich poczynań Franciszka, w obecnej sytuacji tylko zniesienie celibatu będzie prawdziwie skutecznym działaniem i jedynym efektywnym.

Skąd się wziął sam problem? Przypuszczalnie może to być bardzo swoisty efekt rewolucji seksualnej lat 60. ubiegłego wieku, który zaistniał w warunkach życia kleru katolickiego. Seksualizacja życia kleru, który przecież nie jest izolowany od świata zewnętrznego. Wszak człowiek nie przeskoczy własnej biologii, co trudno zrozumieć osobie głęboko religijnej, a co jest oczywiste dla racjonalnie myślącego człowieka.

To, gdzie dzisiaj jest kościół rzymskokatolicki, świadczy też o pewnym kryzysie przywództwa w tej instytucji w ostatnich 50 latach. Nie doceniono problemu nadużyć seksualnych i wdrożono zasadę „autonomicznej, wewnętrznej sprawy kościelnej” podlegającej prawu kanonicznemu. Faktycznie obowiązywała zasada zamiatania wszelkich spraw obyczajowych pod dywan. Sam pamiętam w latach 90. morderstwo albo samobójstwo zakonnika (na tle seksualnym) w budynku klasztornym naprzeciwko mojego instytutu w Krakowie. Policja, karetka pogotowia, plotki w instytucie. Chciałem się czegoś dowiedzieć w prasie. Nic, najmniejszej wzmianki w żadnej gazecie, chociaż gazety potrafiły się rozpisywać o zwykłych bójkach. Internetu jeszcze wtedy nie było. W oczywisty sposób takie były wytyczne lokalnej kurii, która realizowała decyzje kierownictwa.

Właściwie sprawa dotyczy dwóch papieży — Pawła VI i Jana Pawła II.  Ostatnia dekada pontyfikatu tego pierwszego przypadła na rewolucję seksualną i obyczajową. Ostatnia dekada pontyfikatu JPII przypadła na narodziny epoki Internetu. Mury kościołów i klasztorów stały się przeźroczyste. Dzisiaj życie toczy się znacznie szybciej niż w czasach ustalania norm kanonicznych. Tempo wydarzeń wymaga szybkiej analizy sytuacji i zdecydowanego podejmowania decyzji.

Szczególnie przełomowy moment w historii przypadł na koniec pontyfikatu Jana Pawła II. Rewolucja internetowa, jak można przypuszczać, nie została poprawnie odczytana i zinterpretowana przez najważniejszego człowieka Watykanu. W drugiej połowie lat 90. był już schorowanym człowiekiem i intelektualnie prawdopodobnie bardziej pochłoniętym racjonalizowaniem własnego mistycyzmu (encyklika Fides et ratio) niż trzeźwą analizą trwałości instytucji kościoła katolickiego we właśnie nadchodzącej, zupełnie nowej rzeczywistości.

Jeżeli papież Franciszek nie znajdzie dość siły, żeby zainicjować rewolucję kanoniczną i znieść celibat, kolejne lata będą przynosić coraz większą alienację Kościoła. I coraz trudniej będzie znaleźć skuteczne antidotum na bieżące problemy. Jeżeli przeważy opinia, że trwanie szacownej instytucji Kościoła w niezmienionej formie jest cenniejsze od niepewności jutra w warunkach przeprowadzania zmian rewolucyjnych, to w moim subiektywnym odczuciu napięcia wewnętrzne mogą doprowadzić do pęknięć i głębokiego kryzysu.

Jak sądzę, reformatorzy kościelni mogą pamiętać fale protestów i niechęci wobec Drugiego Soboru Watykańskiego, który był zaledwie skromną próbą modernizacji. Tym razem sprawy zaszły za daleko, a sytuacja jest nadzwyczaj poważna. Mogę przypuszczać, że papież Franciszek bardzo poważnie rozważa zniesienie celibatu. A jeżeli rozważa, ale nie zdecyduje się na realizację?

Jeżeli nawet miałoby dojść do głębokiego kryzysu instytucji Kościoła Rzymskokatolickiego, to nie byłby to odosobniony przypadek w historii. Inni prominentni mistycy, w innym miejscu i czasie, Al-Ghazali i Al-Dżowajni, którzy podobnie jak Jan Paweł II „ożywiali nauki religijne”, też niechcąco, doprowadzili do upadku kalifat Abbasydów i zakończyli złoty wiek islamu. Islam trwa nadal, ale czy można nazwać go dzisiaj inspiracją dla świata, a jego ducha duchem ekumenizmu?

Arkadiusz Głuszek

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com