05.03.2019

ECHA WYDARZEŃ: W skrócie — przypomnę — wyglądało to tak:
- Reprezentacja lekkoatletyczna wróciła z halowych mistrzostw Europy z pięcioma złotymi i dwoma srebrnymi medalami;
BILANS: Michał Haratyk, złoto, pchnięcie kulą; Paweł Wojciechowski, złoto, skok o tyczce; Ewa Swoboda, złoto, 60 m; Piotr Lisek, srebro, skok o tyczce; Marcin Lewandowski, złoto, 800 metrów; 1500 m Sofia Ennaoui, srebro; 1500 m; sztafeta 4 × 400 m, złoto- Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub, Justyna Święty-Ersetic
- Ten dorobek oznacza, że wygraliśmy klasyfikację medalową. Innym trafiła się lepsza suma brzęczących trofeów, ale o tabeli decyduje ZŁOTO!
Sucha informacja już jest ramą obrazu z wielkim sukcesem. Znów się udało! Nie wszystkim, ale większości; rysy na krysztale nie są widoczne. Nawet premie pospieszył z wyrażeniem zachwytu i… zapewne coś lekkiej atletyce przyobieca. Ale, czy będzie się kontentował gestem, by pomnożyć osobistą popularność, czy słowa zacznie dotrzymywać?
Szymon Ziółkowski, teraz poseł, w Sydney złoty młot olimpijski jest w sieciowej wypowiedzi dość sceptyczny:
Żeby tradycji ostatnich lat stało się zadość, czekamy teraz na obietnice Premiera Morawieckiego. Po halowych mistrzostwach świata Birmingham 2018 Pan Premier obiecywał 300 milionów złotych na infrastrukturę lekkoatletyczną. Po mistrzostwach Europy Berlin 2018 Pan Premier obiecywał 300 milionów złotych na budowę hal lekkoatletycznych. W każdym województwie miał powstać obiekt treningowy. Uzbierało się 600 milionów złotych pustych obietnic. Dlaczego pustych? A to dlatego, że niestety śladu po idących za obietnicami inwestycjami nie ma… Ministerstwo postanowiło w tym roku przeznaczyć astronomiczne 20,6 miliona złotych, nadmienię tylko, że koszt budowy jednej hali lekkoatletycznej to 40-60 milionów złotych…” Czy tym razem karta się odwróci? Oby! Jeśli tak bardzo jest, „z kim”, to trzeba zadbać, by było „gdzie …
Podzieliwszy się radością z podsumowania startu oraz znakiem zapytania związanym z obiecankami, czas na uwagę, że na imprezę patrzyłem także jako na pięknie urządzony przedsionek do salonu. Olimpijskiego, Coś z uwertury, z pierwszej jaskółki. Jakie będą – wiosna i lato już bez dachu i ze światową czołówką w komplecie?
Jeśli się spojrzy na wojowniczość tego zespołu, a także zacznie porównywać wyniki – przyszłość, z olimpijską włącznie, rysuje się ciekawie.
DUCH walki — jest. Zaglądali Państwo w oczy tyczkarzom? Toż już w zachowaniu i wyrazie twarzy było widać, że wysokość i poprzeczka to wróg, którego trzeba pokonać. A filigranowa panna Sofia ( la mnie Zosia), która biegnie po srebro i przegrywając, pod koniec jeszcze kontratakuje… A płotkarz Damian Czykier, który w sytuacji awaryjnej staje do sztafety 4 razy 400 metrów, i, mimo że teoretycznie osłabiony kadrowo zespół jest bez szans, „głęboka rezerwa” powoduje bliskość medalu. Jaki musi być duch, jeśli się nie biegało na tym dystansie od 2013 roku, a przychodzi podjąć ryzyko? W imieniu własnym i trójki kolegów?
DOJRZEWANIE sportowe widać. Pan Haratyk, mimo iż (a może – dlatego?), szczerze mówi, że ma jeszcze błędy techniczne, że przez to nie czuje, iż już jest gotowy do regularnego posyłania kuli poza granicę 22 metrów, już szuka metody, by z bariery uczynić normę nieodległej przyszłości. A Marcin Lewandowski- profesurą taktyki bijący faworyzowanego Norwega? A panie w zwycięskiej sztafecie?
JASKÓŁKI tego, co może być, gdy dach zastąpi matka-natura. Tenże kulomiot — jeśli dziś 21, 65, to ile, gdy sezon się rozwinie? 22? A to już byłby największy świat! A panna Ewa Swoboda — pod dachem 7,09 na 60 metrów, może na 100 metrów przyjdzie pokonać barierę 11 sekund? A tyczkarzom 6 metrów ma prawo się nie tylko śnić po nocach, znów jakby gotowości i ochoty dowiedli…
NARTY, Koniec mistrzostw świata. Dzięki Dawidowi Kubackiemu i Kamilowi Stochowi (złoto i srebro na skoczni) jednak do oceny pozytywnej, I niech mi nie gadają, że warunki atmosferyczne tak stanęły po polskiej stronie, a pokonały innych, że radość powinna być stonowana. A niby – dlaczego? Sam uśmiech szczęścia nie zmieni przeciętniaków w mistrzów? Po pierwsze – trzeba być… Jak właśnie ONI, twardą nogą stojący w czołówce.
A na koniec był mikst – waj panowie, dwie panie, taka drużyna. Panowie – po 100 metrów z przytupem, panie – też daleko i do tego wdzięcznie. Nasze- także. Z tym że dzielę pogląd Pana Kamila, że gdyby wcześniej PZN zajął się damskim skakaniem, to dziś razem z kolegami pewnie by powalczyły o medal…
Miło się oglądało owo damsko-męskie skakanie. Jakoś kameralnie, oszczędnie w słowach. Dzięki! Dopiero wieczorem zrozumiałem dlaczego. Moda na „relację- katarynę” dała spokój nartom…
ROWEROWY brąz. Były mistrzostwa świata na torze, W Pruszkowie. Kryzys organizacyjny w kolarstwie zszedł na dalszy plan, sport stał się ważniejszy. Mateusz Rudyk zdobył brąz w sprincie, To się liczy! Ale kryzys w środowisku- trwa…
DOPING. Doping wiecznie żywy. Chwilami zaskakuje oryginalnością.
- „Geir Helgemo, mistrz świata w brydżu, został zdyskwalifikowany na rok za stosowanie dopingu. 49-letni Norweg jest członkiem norweskiej federacji, lecz reprezentuje Monako, gdzie mieszka od 2011 roku. Kontrola antydopingowa podczas mistrzostw świata we wrześniu wykazała u Helgemo ślady leku hormonalnego klomifenu oraz syntetycznego testosteronu”.
- „Mistrzostwa narciarskie zostaną też niestety zapamiętane z powodu skandalu dopingowego. 27 lutego policja w ramach szeroko zakrojonej akcji zatrzymała pięciu biegaczy narciarskich. Austriaka Maxa Hauke przyłapano na gorącym uczynku, kiedy wykonywał sobie transfuzję krwi”.
Nie dom szaleńców- oszukańców? Szlemik w piki na dopingu?

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
