Marek Jastrząb: Komercyjne bagno

18.03.2019

Od pewnego czasu ludzie z branży medialnej, figury uchodzące za autorytety w sprawach muzycznych, teatralnych, czy naukawych, raczą wypowiadać się na tematy leżące poza granicami ilorazu ich inteligencji. Tym samym lekceważą fakt, że człowiek pracujący na etacie arbitra, staje się WZOREM do naśladowania. Od pewnego czasu rynkowe rozumienie kultury zaczęło nam wychodzić bokiem, a przekonanie o egoistycznych potrzebach naszego zwiotczałego ducha stało się najważniejszym kryterium.

O randze produkowanych audycji decyduje GUST PUBLICZNY, gust przeciętny i niemający nic wspólnego z profesjonalną oceną. Niestety: dominuje fachowość publiki zgromadzonej na widowni, kinowej, teatralnej i kabaretowej, publiki rządzącej się zbiorowymi odczuciami, głosującej za nazywaniem patałacha wyśmienitym artystą.

*

Pogląd, jakoby telewizja ogłupiała, jest niesprawiedliwy; zależy od tego, co się ogląda. Przeważnie następuje generalizacja: WSZYSTKIE PROGRAMY, TO CHŁAM. Tymczasem obok propagandowej brei można bez trudu znaleźć przetoki wyspecjalizowane w popularyzacji wiedzy przekraczającej umysłowy poziom dzisiejszych decydentów. Na przykład audycje przyrodnicze i geograficzne; tam trzeba patrzeć, a nie tylko na łupu-cupu!

Śmieszą mnie twierdzenia: „nie oglądam TV PiS”. Sądzę, że nie wszystko w niej do kitu. Gdyż są kanały jak sport, prognoza pogody, czy programy dla dorosłych i ich dzieci oraz różnorodne Fokusy Stopklatki, które nie zawierają ideologicznych bajdurzeń.

Co innego z audycjami edukacyjnymi przeznaczonymi dla wyborców. Skutek jest ten, że złowrogie światopoglądy rozpowszechniane w szkołach, wzięte wprost ze średniowiecza, ich antynaukowe przekonania cofające nas do poziomu troglodyckich intelektualistów, wyrządzają naszemu rozumowi niepowetowane szkody. Krzywdę trudną do naprawienia. 

Nasączone zabobonnym jadem insynuacji, podejrzeniami oraz nieufnością, przyprawione sosikiem agitacji, religianckie, czyli propagujące religię sprzeczną z jej intencjami, natomiast zgodną z bigoteryjnymi wymysłami rządzącej partii,  są niczym innym, jak scholastycznymi próbami nawrotu do palenia czarownic i natrętną manifestacją tęsknoty za stosowaniem w praktyce publicznych pręgierzy.

P.S.

Nie zanadto się orientuję w repertuarze aktualnych osiągnięć naszego teatru TV, dlatego uważam, że nie wystarczy zdawanie się na ślepy traf; odwrócenie dotychczasowej tendencji do „bratania się z parobkiem”, czyli zamiana jej na „równanie w górę”.

Zamiana ta wymaga suflera zdolnego podpowiedzieć potencjalnym widzom, co warto obejrzeć. 

Identyczna „procedura kształcenia ciemnego ludu” winna dotyczyć wyboru wiedzy. A na to, by nie wydawać bezmyślnych werdyktów, trzeba być profesjonalistą, gdyż jak nie da się samemu wyciągnąć za włosy z bagna, tak też nie idzie obyć się bez podpórki – suflera. Bo kto prócz logicznego cicerone wie, co główne, a co marginalne?  

P. S. 2

Niniejszy felietonik został sprowokowany artykułem Bogdana Misia o przyszłości naszej telewizji (Bogdan Miś: Jaka telewizja?). Początkowo zamiarowałem napisać krótki komentarz do toczącej się dyskusji, ale rozrósł się  i tak znalazł się tu.

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com