09.04.2019

Jesteśmy potrzebni, coraz częściej zwracają się do nas (do Klubu Dobrych Zmian, KDZ) przedstawiciele kół rządzących z prośbą o radę, o sugestie, chcący wiedzieć, czym się aktualnie zajmujemy. To nas cieszy. I zawsze mamy na podorędziu jakiś nowy pomysł, może jeszcze niedopracowany, ale przecież w dyskusjach dojrzewający. No i teraz już jesteśmy gotowi, by wystąpić z nową inicjatywą, która — tego jesteśmy pewni — zyska powszechną aprobatę.
Minęły uroczystości związane z obchodami 100-lecia Polski Niepodległej. Mamy jeszcze w pamięci te wszystkie piękne wydarzenia z nimi związane. Ale — co tu ukrywać — niebawem uznamy, że to już historia, że czas zająć się tym, co tu i teraz, a więc także trwałym przekuwaniem w dobrą zmianę tego, co dzieje się wokół nas, w realnym świecie.
A to błąd. Nie wolno nam zapomnieć, że całe pokolenia walczyły o to, by jak najlepiej urządzić kraj po odzyskaniu niepodległości, o jego scalenie w twór godny istnienia na europejskiej mapie. I powinniśmy to uczcić tak, by pamięć o jego powrocie na nią nigdy nie zagasła.
I wiemy, jak to zrobić. Usypmy pamiątkowy kopiec! Mamy już kilka takich w Krakowie, dlaczego więc nie zbudować takiego kolejnego symbolicznego obiektu, tym razem w środku Polski, a więc w województwie łódzkim. Tu mogą zaistnieć pewne trudności z wybraniem tego miejsca, bo geometryczny środek Polski znajduje się we wsi Piątek, a geodezyjny – w oddalonej o kilkanaście kilometrów Nowej Wsi. Żadna z nich nie chce odstąpić tytułu, w obu już niemal stawia się kosy na sztorc. Jest wyjście: usypmy kopiec dokładnie między nimi!
Chcielibyśmy, aby w zbożnym dziele budowy Kopca Stulecia uczestniczyła cała Polska, by każdy jej mieszkaniec, uznał, że musi w nim wziąć udział, by choćby jedną garścią ziemi przyczynił się do realizacji tego symbolicznego obiektu. A służąca do jego wzniesienia ziemia pochodziła z wszystkich stron kraju, z każdego województwa. By wszystko przebiegało, jak przy budowie Kopca Kościuszki, co „Pszczółka Krakowska” relacjonowała w 1920 r. tak: Znikła różnica stanu, wyznania, zaszczytów, a nawet rodu i języka. Widzieliśmy poważną matronę, która, okryta siwizną, drżącą ręką chwytała rydel; widzieliśmy zakonników potem zroszonych i rękami nakładających taczkę.
Sądzimy poza tym, że nowy kopiec powinien być wyższy niż kopce krakowskie (Kopiec Kościuszki — na zdjęciu — ma 34 metry, powstał w latach 1820-1823; Kopiec Piłsudskiego usypano w latach 1934-1937 — 35).
No cóż, do roboty! Niechaj to wspólne dzieło wspaniale zwieńczy obchody 100-lecia odzyskania niepodległości, niechaj kopiec na wieki wieków je przypomina.
Jeszcze jedna ważna sprawa: ktoś powinien objąć patronat nad realizacją przedsięwzięcia. Któż mógłby to być? Prosta sprawa, nie ma co się zastanawiać: tylko prezes, Wielki Architekt Dobrych Zmian, on jest najgodniejszy, by przyjąć tę zaszczytną funkcję, on z pewnością sprosta zadaniu.
Tobiasz Kaleta
