Stanisław Obirek: Urok Nowych Ateistów

21.04.201

Przyznam, że na tę książkę czekałam z wyjątkową niecierpliwością i gdy tylko wylądowała na moim biurku, dosłownie ją pochłonąłem; i może dobrze się stało, że do lektury doszło w okresie świątecznym. Jak wiadomo, w naszym katolickim ciągle kraju w takich okresach dochodzi do wyjątkowego spiętrzenia irracjonalizmu i głupoty (głównie na ambonach) i hipokryzji (ileż to życzeń wysyłamy i otrzymujemy od ludzi zgoła nam niesympatycznych), w czym oczywiści brylują w świetle kamer politycy.

Najpierw uzasadnienie tytułu tych zgoła nieświątecznych uwag. Otóż urok zarówno książek, jak i ich autorów poznawałem stopniowo, wraz z pojawieniem się kolejnych tytułów ich książek, dostępnych w Internecie rozmów oraz coraz liczniejszych, często prawdziwie zajadłych i przeważnie niemerytorycznych połajanek, z jakim się spotykali.

Ich nazwiska stały się już wręcz przysłowiowe i zwykle wymieniane są jednych tchem: Richard Dawkins, Daniel Dennett, Sam Harris i Christopher Hitchens. Dość szybko stali się twarzami Nowego Ateizmu, a eschatologicznie nastrojeni oponenci przydali im biblijnego (by nie rzec diabelskiego) tytułu – Czterej jeźdźcy Apokalipsy. Z właściwym sobie dystansem i poczuciem humoru cała czwórka uznała, że to wcale zgrabna nazwa. Jeśli ktoś ich jeszcze nie poznał (wątpię, czy są tacy wśród Czytelników SO) to jest okazja, by poznać wszystkich czterech w jednej książce zatytułowanej, ja jakże by inaczej Czterej jeźdźcy Apokalipsy. Jak zaczęła się ateistyczna rewolucja?

Wróćmy do początków, czyli do lat 2004-2007, gdy ukazały się najważniejsze książki każdego ze wspomnianej czwórki. Mimo różnic zarówno wykształcenia, jak i wrażliwości — jedno mieli wspólne: poznawczą pasję i organiczną wręcz niechęć do głupoty, którą z lubością demaskują.

Nie będę przywoływał tytułów książek Dawkinsa, Dennetta, Harrisa i Hitchensa, bo zakładam, że są dobrze znane. Ograniczę się do zachęty do lektury książki, którą mam przed sobą. Oprócz zapisu rozmowy, jaka odbyła się między nimi 30 września 2007 roku w Waszyngtonie w mieszkaniu (zmarłego już niestety w wieku 62 lat w 2011 roku) Hitchensa, wydawca dodał również teksty pozostałej trójki napisane specjalnie dla tego wydania. Oprócz tego niejako w miejsce zmarłego Hitchensa ogólny wstęp napisał Stephen Fry, brytyjski aktor, komik, ale też znakomity znawca i popularyzator mitologii greckiej.

Fry w syntetycznym skrócie wydobył wyjątkowe walory i właśnie urok zarówno pisarstwa, jak i cech charakteru całej czwórki. Dodał też coś, co warto przywołać. Mianowicie nowość w spojrzeniu na religię, jaką prezentuje Nowy Ateizm. Otóż jak słusznie przypomina Fry:

Humanizm i sekularyzm istniały [w debacie publicznej — przyp. S.O.] od dłuższego czasu, ale dopiero bohaterowie naszej książki sprawili, że otwarcie i wprost mogło zostać też wyartykułowane od dawna już (tyle że po cichu) żywione podejrzenie, iż wszystkich najgorszych aspektów religii — od kaznodziei-naciągaczy i egzorcystów-uzdrowicieli po religijnie motywowanych terrorystów i morderców — nie można tak naprawdę oddzielić od ‘prawdziwej’ wiary. Oni też przynależą do natury wierzeń religijnych i są elementem, by tak rzec, esencji wiary.

Może więc warto choć na chwilę zapomnieć o głupocie świątecznych kaznodziejów, zacietrzewieniu fanatycznych publicystów i zbrodniach religijnie motywowanych terrorystów (niestety przypomnieli w tych dniach o sobie na Sri Lance, a ich zbrodnie pochłonęły przynajmniej 200 ofiar).

W tej chwili wytchnienia pomocnym będzie znakomite tłumaczenie Piotra Szwajcera, którego zasługi w popularyzacji, zwłaszcza książek Richarda Dawkinsa są nie do przecenienia. Czterej jeźdźcy Apokalipsy. Jak zaczęła się ateistyczna rewolucja? To kolejny brylant w znakomitej kolekcji książek przypominających o potrzebie używania rozumu, jakie przedkłada polskiemu Czytelnikowi wielce zasłużone Wydawnictwo CiS.

A tym, którzy może się żachnęli, że wymieniam jednym tchem kaznodziejów, publicystów i terrorystów przypominam, że świadomie łączę te trzy przejawy ciemnej strony religii, bo — jak się okazuje — związki między nimi są płynne, a często wręcz łatwo uchwytne. Bo to zrozumieć warto wsłuchać się w rozmowę ludzi światłych, których jedynym celem jest uczłowieczenie świata, coraz częściej zapominającego o swoim człowieczeństwie. Dla mnie jako człowieka wierzącego jest rzeczą przykrą, że dzieje się to często w imię religii.

avatar

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com