Sławek: Jak wygrać wybory?

01.05.2019

Wielu z nas, przywiązanych do demokracji i wartości, o które oparta została Unia Europejska, zastanawia się jak wygrać wybory. Mowa o wyborach do Europarlamentu, czekających nas za niespełna cztery tygodnie, 26 maja 2019 roku.

Nie mam żadnej nowej ani oryginalnej recepty na zwycięstwo wyborcze. Usiadłem do klawiatury (kiedyś to brzmiało: sięgnąłem po pióro), aby spróbować podsumować to, co wiemy już dziś, oraz głośno pomyśleć o tym, co jeszcze należałoby zrobić, aby zwycięstwo wyborcze przybliżyć. Mam nadzieję, że Ci spośród Czytelników, którym leży na sercu wynik eurowyborów podzielą się z nami swoimi ideami, pomysłami, koncepcjami, ale także wątpliwościami czy krytyką dotyczącą zagadnień wyborczych. Moim zdaniem zbiorowy namysł i wspólna refleksja mogą być bardzo pomocne na drodze do zwycięstwa. Zacznę od uporządkowania pojęć wyjściowych. Z góry proszę o wybaczenie tych Czytelników, którzy to porządkowanie potraktują jako banalne przez swoją oczywistość.

1. Pojęcia wyjściowe

Zwycięstwo w eurowyborach oznacza, moim zdaniem, zwycięstwo partii proeuropejskich, a zatem zarówno partii tworzących Koalicję Europejską (PO, PSL, SLD, Nowoczesną, SLD, Zielonych, Inicjatywę Polską Barbary Nowackiej oraz innych niewymienionych, a uczestniczących w KE środowisk), ale także partii Wiosna założonej i kierowanej przez Roberta Biedronia. Głos oddany na jakąkolwiek z tych inicjatyw będzie głosem na rzecz zwycięstwa, a więc na rzecz Unii Europejskiej silnej wartościami demokracji, praworządności, pokoju w Europie i na świecie, oraz głosem na rzecz pomyślnego rozwoju Polski w rozwijającej się Unii.

Zwycięstwo w tych wyborach będzie tym większe, im sumaryczna ilość głosów oddana na w/w ugrupowania będzie większa od sumarycznej ilości głosów oddanej na partie antyeuropejskie, dążące wprost lub pośrednio, do osłabienia czy rozbicia Unii Europejskiej, czyli PiS, Kukiz’15, czy Konfederację z Korwinem Mikke i Braunem w składzie. Ważna jest również świadomość, że głos oddany na ugrupowania prodemokratyczne mniejsze, albo marginalne niemające szans przekroczenia 5% progu wyborczego, obiektywnie działa na korzyść sił antyeuropejskich i osłabia szanse zwycięstwa wyborczego.

Jak większość Czytelników zapewne pamięta, konsekwentnym i niestrudzonym rzecznikiem wielkiej koalicji proeuropejskiej, obejmującej oprócz dzisiejszej Koalicji Europejskiej także partię Wiosna, był i jest od wielu miesięcy na łamach SO i nie tylko tutaj Ernest Skalski. Postulował on wielką koalicję do europarlamentu. Ponieważ jednak partia Wiosna startuje odrębnie i ma szansę uzyskania wyniku w okolicach między 8% a 12%, oddanie głosu także i na tę inicjatywę poprawia szansę zwycięstwa wyborczego.

Wiedza elementarna stanowiąca najlepszy argument wyborczy — to świadomość czym jest Unia Europejska.

Unia jest kontynuatorką procesu integracji europejskiej rozpoczętego ponad 68 lat temu (18 kwietnia 1951 roku). Ta inicjatywa zrodziła się w reakcji na stulecia wojen i konfliktów na tym niewielkim kontynencie, z których dwie najkrwawsze hekatomby I pierwszej i II drugiej wojny światowej radykalnie zmieniły pejzaż społeczny i polityczny Europy. Utworzona na fundamencie współpracy gospodarczej oraz praw i wartości podstawowych, Unia Europejska oznacza integrację wolnych, równych, demokratycznych i praworządnych państw narodowych, których integracja zapewnia współpracę, harmonijny rozwój i bezpieczeństwo w świecie współczesnym.

Jednym z istotnych narzędzi integracji członkowskiej jest wspólny budżet unijny wyrównujący dysproporcje rozwojowe członków w kategoriach państwowych i regionalnych. To między innymi dzięki budżetowi unijnemu Polska po przystąpieniu do Unii w 2004 roku rozwija się szybciej niż kraje tzw. starej Unii. W mediach podnoszony jest bardzo silny argument – przystąpienie Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku oznaczało faktyczne zakończenie II wojny światowej na naszych ziemiach oraz eliminację skutków tej wojny.

W ciągu ostatnich kilku lat Unia Europejska napotyka szereg istotnych wyzwań światowych, które zmieniają otoczenie Europy, a zarazem warunki działania UE w relacjach międzynarodowych. Te wyzwania to rosnąca potęga Azji dalekowschodniej, z dominującą rolą Chin w gospodarce światowej, wzrost agresywnej polityki Rosji wobec Ukrainy, a także wobec zjednoczonej Europy, wielki kryzys migracyjny lat 2014-2015 wywołany zmianami klimatycznymi na bliskim wschodzie i Afryce, w połączeniu z wojną w Syrii i w Iraku, wykorzystywanymi do utworzenia i ekspansji ekstremistycznego państwa islamskiego Daesz. Obrazu tych wielkich wyzwań dopełnia zamieszanie spowodowane decyzją o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE (brexit) oraz próbą zmiany paradygmatu polityki USA z orientacji euroatlantyckiej na rzecz dalekowschodniej Azji. W tych wyborach — jak nigdy przedtem — ważne będą głosy na te ugrupowania, które przyczyniają się do stabilizacji i wzmocnienia UE w tak bardzo zmiennym i niepewnym otoczeniu. Ugrupowania postulujące osłabienie więzi europejskich, świadomie, czy nie — działają na szkodę Unii Europejskiej.

Wreszcie trzeba pamiętać o ważności tej elekcji w kontekście czekających nas w październiku wyborów do parlamentu krajowego. Prawie czteroletnie rządy PiS-u bezpardonowo niszczącego podstawy państwa prawa oraz instytucji demokratycznych, dążą do zaprowadzenia rządów „silnej ręki”. To kierunek oznaczający tak naprawdę bałagan i destabilizację państwa, aby zakamuflować próbę obalenia demokratycznego ładu prawnego i wprowadzenia rządów autorytarnych. Obydwie tury wyborcze — majowa i październikowa — to nic innego jak dążenie społeczeństwa obywatelskiego do obrony wartości podstawowych i demokratycznego ładu prawnego przed uzurpatorską satrapią. Satrapią prowadzącą do takiego osłabienia państwa, przy którym w najbliższej perspektywie bardzo wzrasta ryzyko utraty suwerenności i niepodległości Polski.

2. Programy partii i strategie wyborcze

Jestem jak najdalszy od pouczania Koalicji Europejskiej i partii Wiosna w sprawie kształtowania programów, koncepcji i strategii kampanii wyborczych. W tym obszarze pracują całe sztaby doradców, polityków i wykonawców. Tutaj chcę zwrócić uwagę na to, czego brakuje mi w przekazie publicznym tych ugrupowań bądź co jeszcze można by było poprawić, zmienić czy dodać do tego, co już jest robione.  

Minimum programowe KE i programy europejskie partii wchodzących w jej skład powinny być powszechniej dostępne w Internecie oraz w jego części mobilnej. Mnie osobiście brakuje stron, odnośników i reklam tych programów w sieci. Trzeba pamiętać, że wyborcy tych partii należą do ludzi częściej i powszechniej korzystających z Internetu, także na smartfonach, niż wyborcy partii antyeuropejskich. Ten fakt implikuje także dużo większą wagę, jaką partie proeuropejskie powinny przykładać do informacji, promocji i reklamy w Internecie, oraz różnych form zwalczania trolli i hejterów antyeuropejskich.

Nie bez racji większość poważnych analiz wskazywała, że poważny udział w porażce wyborczej 2015 r. miała porażka w rywalizacji politycznej w Internecie.

Priorytety programowe, plakaty i spoty wyborcze powinny być szeroko dostępne na stronach Onet.pl, WP.pl, Interii, gazeta.pl, natemat.pl i wielu innych portali według ich zasięgu i popularności. Podobnie na stronach internetowych wydań najpopularniejszych dzienników i tygodników nie tylko ogólnospołecznych, ale także tematycznych. To samo dotyczy popularnych rozgłośni radiowych, począwszy od RMF FM i Radia Zet oraz stacji telewizyjnych Polsat i TVN. Niszowe rozgłośnie radiowe mogą mieć niewielki zasięg jak TOK FM, ale ich wpływ opiniotwórczy jest zdecydowanie szerszy niż słuchalność.

3. Sondaże przedwyborcze

Publikowane sondaże od dwóch miesięcy niezmiennie pokazują kilkuprocentowe zwycięstwo PiS nad KE. Socjologowie twierdzą, że to prawidłowość dotycząca wielu partii rządzących.

Swoista przewaga na wyrost PiS w tych sondażach jest dla nas… korzystna. Elektorat proeuropejski en bloc jest mniej zdyscyplinowany i karny niż elektorat PiS-u. Tak jest z różnych względów, o których chętnie przy innej okazji. Publikowane prognozy zwycięstwa PiS działają demobilizująco na wyborców pisowskich, wkurzając zarazem wyborców prodemokratycznych i… bardzo dobrze.

Takie wkurzenie powoduje, że ludzie postanawiają walczyć i idą na wybory. I o to chodzi.

Ewidentnym przykładem jest wkurzenie przez PiS ponad 700 tysięcznej grupy zawodowej nauczycieli, których potraktowano, jak piąte koło u wozu. Bardzo celnie napisał o tym Sławek Sierakowski na Onet.pl po zawieszeniu strajku. Konkluzja jest taka, że PiS wystawił przeciwko sobie siedemset tysięcy wściekłych nauczycieli; i to ma być zwycięstwo rządu? Por.:

Sierakowski: PiS wystawił przeciwko sobie 700 tys. wściekłych ludzi z rodzinami [OPINIA]

Absurdalną pomyłką jest wyciąganie w kontekście wyborów wniosku, że skoro „nauczyciele przegrali”, to „rząd wygrał”. Niby kto miałby zagłosować na PiS dlatego, że pogrążył nauczycieli? Efekt w drugą stronę może być za to druzgocący. Wykonajmy prosty rachunek i sprawdźmy, co teraz nauczyciele mogą zrobić władzy przy urnach wyborczych.

Strategia PiSu- na wybory polegać miała na usypianiu „lemingów” (obraźliwe w założeniu określenie wyborców liberalnych https://pl.wikipedia.org/wiki/Leming_(osoba)). Wbrew własnym założeniom PiS wkurza nauczycieli, lekarzy, szerzej — pracowników budżetówki, przedsiębiorców, etc. I tak trzymać – na pewno ci pokrzywdzeni i niedofinansowani będą całymi stadami głosować na PiS – już to widzę!

Ostatnie wybory do Europarlamentu w Polsce w 2014 roku wyróżniły się w Europie małą frekwencją 23,8% uprawnionych do głosowania. Zakładając, że teraz mobilizacja opinii publicznej zwiększy frekwencję o ponad 10% – do poziomu np. 35% – to ważne, aby do wyborów poszło jak najwięcej tych mających teoretycznie przysypiać „lemingów”.

Nawet jeśli niedziela 26 maja będzie piękna i słoneczna to warto, aby zwolennicy pozytywnej przyszłości Polski wrócili wcześniej z grilla lub działki, albo żeby głosowali rano. Lokale wyborcze będą czynne od 7 do 21.

4. Co każdy z nas może bezpośrednio zrobić

Ponieważ moja aktywność zawodowa odbywa się w znacznej mierze w Sieci, wobec tego wykorzystuję wiele platform internetowych, żeby przedstawiać i popularyzować własne zdanie, ale także upowszechniać te poglądy internautów, które uważam za ciekawe, celne czy wartościowe. Argumenty „leżą na ulicy” dosłownie i w przenośni.

Przykład na gorąco. Komentarz osoby podpisanej Jan Kot, do artykułu o RPP opublikowanego w Business Insider w dniu 28 kwietnia :

wiem jedno, te 40 mld zł rocznie na łapówę wyborczą 500+ to z punktu widzenia przyszłości narodu pieniądze wyrzucone w błoto, gdyż w dużym stopniu idą do kieszeni najbogatszych, a także na promowanie patologii i nieróbstwa. Już widzimy, że wzrost urodzeń praktycznie jest żaden, za to wzrosła sprzedaż alkoholu, samochodów czy wycieczek zagranicznych. Za te pieniądze można byłoby dofinansować szpitale aby pacjenci nie umierali na SOR-ach , zakupić śmigłowce dla wojska, aby piloci nie byli zmuszani latać na 50-letnich złomach z czasów ZSRR, a także wybudować elektrownie wiatrowe, fotowoltaiczne, co dałoby realne zmiany na plus w jakości powietrza , gdyż co roku umiera z powodu smogu 45 tys. Polaków. Niestety polityka PiS-u to kupowanie głosów za pieniądze z kieszeni podatnika i rujnowanie Polski pod każdym względem – to jest pierwszy od czasów wojny rząd, który doprowadził do tego że zmalała średnia długość życia w Polsce.

Podobnych komentarzy codziennie znajduję dziesiątki. Upowszechnianie ich, koniecznie z powołaniem się na źródło, na zasadzie kopiuj-wklej, to bardzo prosta czynność.

Bardziej od komentarzy do wyobraźni współczesnej publiczności przemawiają memy. Ich kopalnią jest między innymi strona Facebookowa „Sok z buraka”.

SokzBuraka

SokzBuraka. 768K likes. TRYSKAMY SOKIEM, ŚMIEJEMY SIĘ I KOMENTUJEMY TO, CO SIĘ DZIEJE WOKÓŁ NAS. A ŻE DZIEJE SIĘ DUŻO, TO SOKU NAM NIGDY NIE ZABRAKNIE :)))

Znajdziemy tam szeroki wybór „kwiatków” do wyboru do koloru. Np. 

SokzBuraka

Nie bądź “DŹELA” Nie dawaj za stołek.

lub  

SokzBuraka

Przypominajmy te słowa premiera, aż do wyborów. NIECH SIĘ POLACY OBUDZĄ.

albo 

SokzBuraka

(null)

Mnie utkwił w pamięci taki mem, akurat z jakiegoś innego źródła niż sok z buraka, gdzie na tle monochromatycznego zdjęcia wykrzywionej w grymasie nienawiści twarzy „capo di tutti capi a 162 cm wzrostu” był błogi napis czcionką biało-czerwoną „MAKE LOVE NOT PIS.

Podobnie do memów na wyobraźnię działają okolicznościowe wierszyki, pod warunkiem, że aktualne i krótkie. Mistrzem jest tutaj Piotr Kolec-Kolczasty. I tak np. po ostatniej konwencji PiS (28.04.) gdzie JK mówił o drogach w Polsce, chwaląc się ich świetną znajomością, autor taki wierszyk ułożył: „Zna lepiej polskie drogi, niż każdy kierowca TiR-a, palant bez prawa jazdy, miernota i lawirant…”. Codziennie można tam znaleźć ciekawe wierszyki.

Piotr Kolec-Kolczasty

Piotr Kolec-Kolczasty is on Facebook. Join Facebook to connect with Piotr Kolec-Kolczasty and others you may know. Facebook gives people the power to share and makes the world more open and connected.

Najpowszechniejszą i niewymagającą odrębnej aktywności formą wsparcia kampanii wyborczej są nasze kontakty rodzinne oraz towarzyskie. Popularne zwłaszcza w maju spotkania imieninowe, urodzinowe, grille, wypady za miasto to znakomite fora do prezentacji tematu wyborów. Spokojna narracja, w której nie tylko wspieramy wysokie kompetencje kandydatów sił proeuropejskich, ale wskazujemy personalnie jak bardzo niekompetentni i destrukcyjni ludzie kandydują do europarlamentu na listach PiS, Kukiz czy Konfederacji i jak wiele szkód mogą we wspólnej Europie uczynić działa dość skutecznie.

Nie martwmy się protestami pisowskich wyborców. Nie łudźmy się, że przekonamy wszystkich, czy nawet większość. Ważne, aby w świadomości choćby kilku osób zasiać wątpliwości, czy jest sens głosować na postaci tak destrukcyjne i niekompetentne. W terminologii, którą „błysnął” ostatnio premier Morawiecki, ci niekompetentni i eurodestrukcyjni kandydaci do Strasburga z list PiS nazywają się „dream team”. Prawda, że ciekawy eufemizm na określenie zespołu nieudaczników i bałaganiarzy? Ten pożal się boże „zespół marzeń” to politycy, którzy się przechwalali po wyborach 2015 roku sloganem „damy radę”. Teraz, kandydując do Strasburga, realizują w popłochu konsekwencje polityczne tamtego hasła: „damy nogę”.   

Nie wszyscy wyborcy sił antyeuropejskich to ludzie przyrośnięci do swoich partii oraz poglądów. Część z nich się waha, zastanawia i tylko do tych mamy szanse dotrzeć. Na zasadzie analogii możemy postępować w środowisku zawodowym. Dam przykład – nasz serwisant piły łańcuchowej Stihla (mieszkaniec wsi pod małym miastem) głosował na PiS i na Dudę. Spokojna rozmowa na tematy polityczne, bez zacietrzewienia stopniowo otwierała mu oczy i już więcej na nich nie zagłosuje. Podobnie ta część jego rodziny, na którą ma wpływ bezpośredni.

Niemniej ważne jest oddziaływanie na samych wyborców liberalnych. Na jajeczku wielkanocnym w zaprzyjaźnionym uniwersytecie sfrustrowany kolega zawsze głosujący na partie prodemokratyczne nagle oświadczył, że jest zmęczony i nie idzie na wybory. Bardzo szybko uczestnicy biesiady wyperswadowali mu tę postawę. Szybko się przekonał, że mimochodem byłby wyborcą ugrupowań antyeuropejskich.

Teraz pewne działania, które miały miejsce przy okazji. Kiedy rozpoczął się strajk nauczycieli, kupiliśmy z przyjacielem kilkadziesiąt kilogramów jabłek i rozwieźliśmy po okolicznych szkołach, w małym miasteczku i na wsiach. Chodziło o wyrazy solidarności i wsparcia, ale nie „z pustymi rękami”. Ten symboliczny (przy okazji zdrowy i smaczny) odruch serca zaowocował kontaktami, dzięki którym mogliśmy się z nauczycielami spotkać ponownie na spokojnej rozmowie.

Ich nie trzeba było przekonywać, na kogo mają głosować. Wiedzą to lepiej od nas. Podpowiedzieliśmy im kilka sposobów narracji do osób wahających się jak wyżej. Zasugerowaliśmy, aby podobnie postępowali wobec rodziców ich podopiecznych, w imię przyszłości i wzrostu poziomu edukacji ich dzieci. Chodzi o rozumną argumentację i sugestie, a nie propagandę czy agitację wyborczą. Mamy już pierwsze sygnały, że to także odrobinę działa.

*

Na ostateczny sukces wyborczy składają się miliony małych, drobnych kroków, które działają łącznie. Nie zakładajmy, że jakiekolwiek działania przyniosą efekty spektakularne. Nie poddawajmy się również myśleniu magicznemu, że nasz głos nic nie znaczy. Nieprawda, znaczy bardzo dużo – aż jeden, pełny głos! Ważny jest rezultat końcowy w dniu 26 maja, a cząstkowe małe sukcesy będą tylko powodem do naszych małych i zupełnie prywatnych radości.

Kluczową rzeczą jest fakt, że działamy w dobrej wierze, dla sprawy w tej chwili dla Polski najważniejszej.

Sławek

Pod pseudonimem Sławek ukrywa się (na własną prośbę) polski wybitny specjalista od spraw zarządzania i ekonomii, utytułowany pracownik naukowy uczelni wyższych oraz praktyk, zarządzający z powodzeniem kilkoma dużymi firmami.
Szczegółowe CV autora oraz inne jego dane osobowe są znane redakcji i zdeponowane w naszym archiwum. Sławek jest stałym komentatorem naszych tekstów (od wielu lat).

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com