Imię własne z przyrostkiem

Zdanie odrębne

01.05.2019

Wśród ludzi mego pokolenia, niewiele starszych od naszego genialnego przywódcy, narasta przekonanie, że życie publiczne (polityczne) ostatnich czterech lat zdominowała nieprzyzwoitość. Myślący starają się dociec przyczyn tego zjawiska; niemyślący – przyjmują je jako dopust boży; przecież, jak Bóg dopuści, to i z kija wypuści… W kraju jak nasz – do cna katolickim, trzeba więc przypomnieć biblijną opowieść o Noem i jego dzieciach: „Synami Noego, którzy wyszli z Arki, byli Sem, Cham i Jafet […] od nich to zaludniła się cała ziemia. Noe był rolnikiem i on to pierwszy zasadził winnicę. Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym namiocie. Cham […] ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym swym braciom, którzy byli poza namiotem. Wtedy Sem i Jafet wzięli płaszcz i, trzymając go na ramionach, weszli tyłem do namiotu i przykryli nagość swego ojca; twarzy zaś swych nie odwracali, aby nie widzieć nagości swego ojca. Kiedy Noe obudził się po odurzeniu winem i dowiedział się, co uczynił mu jego młodszy syn, rzekł: Niech będzie przeklęty […]. Niech będzie najniższym sługą swych braci” (Księga Rodzaju, 9, 18-29).

 Nie do końca wiadomo, co takiego zrobił Cham, że ojciec go przeklął. Można domniemywać, że zachował się niewłaściwie, nie przykrywając nagiego; może komentował nagość ojca odurzonego młodym winem, albo z niej szydził? Sprawa musiała być poważna, skoro imię najmłodszego syna weszło do powszechnego użytku, stając się nazwą pospolitą – synonimem nieprzyzwoitości, nieokrzesania, czy prostactwa. Cham bowiem to żydowskie imię własne jak Sem czy Jafet; albo jak polskie: Kazimierz, Stanisław, czy Zbigniew…

Trudno powiedzieć, jaką dziś odgrywa ono rolę w językach europejskich; w polskim jeszcze do niedawna określało chłopa – grupę (klasę) społeczną. Z nieznanych powodów polski pan, przypisawszy chłopu cechy Chama, uznał się za lepszy gatunek człowieka i tak już zostało. Dzięki chłopskiej pracy miał się dobrze; był przekonany o swej wyjątkowości tudzież misji w tej części Europy. Miał nawet czas na poszukiwania genealogiczne starożytnych przodków, czyli Sarmatów. Tak było w czasie pokoju; a w czas wojen i powstań dodatkowo angażował chłopa do działań zbrojnych. Pisała o tym Maria Konopnicka w wierszu pt. A jak poszedł król na wojnę (1887), w którym współczuje losowi chłopa. Pisał też Leon Kruczkowski w powieści Kordian i cham (1932), podejmując – z chłopskiej perspektywy – krytykę kultu narodowych powstań.

Ranga chłopa wzrosła na przełomie XIX i XX wieku, czego wyrazem była powszechna wtedy chłopomania, wyrażająca się w eskapadach na wieś, które owocowały związkami inteligentów (panów) z prostymi chłopkami, z czego przynajmniej były zdrowe dzieci. Z drugiej strony rosła świadomość politycznej i społecznej rangi żywiołu chłopskiego, czemu Wyspiański dał wyraz w Weselu (1901) i dołączonej doń piosence: Miałeś chamie złoty róg… Śpiewana na krakowską nutę, zwracała uwagę na nieprzygotowanie chłopa do pokładanych w nim nadziei. Inny nasz dramaturg i pisarz zachwycał się chłopskim parobkiem jako obiektem erotycznym, w którym znajdował upodobanie (Gombrowicz, Ferdydurke, 1937)…  

„Cham” w znaczeniu „chłop” nie funkcjonuje już od dawna; dzisiaj są: rolnicy, producenci trzody chlewnej, mleka, jaj; sadownicy, plantatorzy truskawek i buraka cukrowego, hodowcy drobiu czy karpia… Nikt nie poważyłby się powiedzieć do nich: Ty chamie!, chociaż w dalszym ciągu można usłyszeć wielkopańskie i pobłażliwe: Masz chamie, znaj pana…, albo – polityczne: My jesteśmy dobrymi panami… Z tej ostatniej wypowiedzi wynika, że nawet, jak się nie mówi o chamie, to się o nim myśli… Podobnie sądził Hegel, wskazując, że pan nie może się obejść bez niewolnika, a niewolnik – bez pana. Jak widać nasz dobry pan, wychował się na dialektyce Heglowskiej albo marksistowskiej …

Karierę za to robi rzeczownik rodzaju nijakiego, który powstał przez dodanie do pierwotnego imienia własnego przyrostka – stwo. Mamy więc słowo „chamstwo”, które oznacza m.in. relację, status społeczny, jakość, a nawet stan (jest też bliski mu przymiotnik „chamski”). Termin nie jest błahy, skoro ma ponad 200 synonimów!  Jednak zostawmy w spokoju chama – pisanego z dużej czy małej litery i zajmijmy się chamstwem, które nie podlega zmianom politycznym, czy społecznym, ponieważ jest wieczne, albo lepiej – odwieczne; wszak funkcjonuje tu od stuleci. Chamstwo – ze względu na przyrostek oznaczający zwielokrotnienie, mnogość, wzrost – jest swego rodzaju rozmnożeniem chama i podniesieniem go do rangi bytu abstrakcyjnego (jak męstwo, czy zwycięstwo). I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ma ono konkretne, negatywne skutki.  

Współczesny cham to już nie związany z ziemią chłop, ale inteligent, absolwent wyższych uczelni państwowych i prywatnych, ze stopniem magistra, czy doktora, z tytułem profesorskim, czasem ze znajomością angielskiego; pełniący funkcję posła i senatora, tudzież najwyższe osoby w państwie, a także biskup, zwykły ksiądz czy zakonnik… Nie jest to już określenie statusu społecznego, ale rodzaj mentalności, jakość albo stan umysłu, które najlepiej oddaje termin „nieprzyzwoitość”. Kiedy po chamsku zachowuje się zwykły obywatel, skutki tego są ograniczone. Kiedy nieprzyzwoicie zachowuje się władza – bez różnicy, świecka, czy duchowna – efekty takich zachowań nie mają granic. Za sprawą mediów narodowych nieprzyzwoitość rozchodzi się po Kraju jak morowe powietrze, którym  oddycha szary obywatel przekonany, że inaczej być nie może.      

W najnowszej historii Polski nieprzyzwoitość wiele razy dochodziła do głosu; narastała, osiągała swoje apogeum, po czym następowało przesilenie. Przepadała na jakiś czas i znowu wracała… Jedno takie wzmożenie miało miejsce u schyłku poprzedniego ustroju. A kiedy ludzie mieli nieprzyzwoitości powyżej uszu (i oczu), poeta-satyryk Jan Tadeusz Stanisławski zaśpiewał piosenkę, której fragment brzmi tak:

Uczyła mnie mama, bym się nie bał chama,
kształciła mnie matka, na historii świadka.
Uczyła mnie mama bym się nie bał chama,
bo cham to jest cham i boi się sam!

Dzisiaj cytowana piosenka już nie wystarczy. Nie ma też co liczyć, że jakiś Noe zareaguje na nieprzyzwoitości dobrej zmiany, skoro nie reagują na nie funkcjonariusze Nowego Testamentu… Oto podczas strajku do nauczycielki jednej ze szkół średnich na Podkarpaciu uczeń zwrócił się z pytaniem, jak długo zamierza strajkować? Zaskoczonej pani profesor doradził, by sobie kupiła kamizelkę kuloodporną, bo on z kolegami ćwiczą strzelanie. W innej części Polski podobno uczniowie też grozili strajkującym nauczycielom…   

   J S

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com