4. Kościół – pożądane a możliwe kierunki zmian.
Biorąc pod uwagę rolę i znaczenie Kościoła w Polsce, nadal bardzo poważne, należałoby mu życzyć szybkiego i radykalnego oczyszczenia się. Tak byłoby najlepiej dla wiernych oraz także dla ludzi, którzy do KRK nie należą. Byłoby także korzystne dla polskiej wspólnoty społecznej. Zyskalibyśmy autorytet symboliczny i wspólnotowy, który dzisiaj KRK zupełnie utracił.
Kościół instytucjonalny definiowany jest jako hierarchiczny. Od tej zasady hierarchicznej organizacji biurokratycznej istnieje półtora wyjątku.
Główny wyjątek stanowi wybór papieża. To swoista demokracja oligarchiczna. Biskupi wyniesieni do godności kardynalskiej stanowią oligarchię wyłaniającą w konklawe zwierzchnika kościoła – papieża. To primus inter pares – pierwszy wśród równych. W okresie między posiedzeniami ciał kolegialnych (sobór czy synod) papież sprawuje władzę zwierzchnią nad KRK. Mimo dogmatu o nieomylności papieża w sprawach wiary, jego władza nie jest absolutna. Reguluje ją zarówno prawo kanoniczne, jak i wiele innych aktów prawa wewnętrznego, oraz szereg uwarunkowań społecznych wewnątrz tej wielkiej instytucji. Należą do nich także rozgrywki między frakcjami czy koteriami w KRK — począwszy od Watykanu, aż po cały KRK w skali globalnej.
Drugim, tym razem 50% wyjątkiem od tej zasady hierarchicznej organizacji biurokratycznej, jest rola i znaczenie biskupa – szefa diecezji. Ta władza jest dużo bardziej nieograniczona nawet niż władza papieża, a zarazem wobec lokalnego episkopatu i samego papieża dalece autonomiczna. Teoretycznie biskup podlega władzy kolegialnej episkopatu i papieża, ale zarówno jedna, jak i druga instytucja są daleko. Pozycję biskupa diecezjalnego wobec prymasa, przewodniczącego episkopatu lokalnego czy nawet samego papieża, najlepiej ilustruje znane polskie powiedzenie: szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.
Przez wieki te dwa mechanizmy zapewniały dwie umiejętności Kościoła – szybkość reakcji połączoną ze sprawnością działania oraz dostosowanie się (adaptatywność) do lokalnych warunków działania. Czy zatem w czasach współczesnych to wystarczy dla dokonania szybkich i radykalnych zmian? Pewnie by wystarczyło, gdyby oczekiwane zmiany nie przerastały możliwości samych biskupów, episkopatu i samego papieża. Konieczne zmiany bowiem oznaczają radykalną zmianę samej instytucji religijnej, a to przekracza nie tylko możliwości hierarchów, ale przede wszystkim ich wyobraźnię i wiarę.
Zamiast katolicyzmu dogmatycznego, hierarchicznego i biurokratycznego musiałby się pojawić Kościół miłości, akceptacji, przyjaźni i braterstwa pozbawiony dogmatów, a więc tego, co wiarę i religię do tej pory kompletnie wypacza, zniekształca i odczłowiecza. Kościół interaktywnego dialogu z wiernymi, na co dzień wspomagający rozwiązywanie ich trudnych problemów, z którymi się borykają często heroicznie. Zamiast krzywych pośredników (kapłanów) musiałby się pojawić kościół bezpośrednich relacji z bogiem. Zamiast hierarchii równość wszystkich członków kościoła i administratorzy zamiast udzielnych książąt kościoła (księży oraz biskupów). Kościół jako wspólnota ludzi równych i jednakowo ważnych. Zamiast wybiórczego zniekształcania pisma świętego, samodzielne studia biblii przez wiernych, etc.
Postulaty, o których napisałem, nie są wydumane. Są prostą reakcją na kierunki rozwoju współczesnego świata. Od hierarchii w stronę powiązań autonomicznych, poziomych i ważności kompetencji. Od autorytetu wynikającego ze stanowiska do autorytetu opartego o wiedzę, umiejętności, zrozumienie i empatię. Od nakazów i zakazów do rozmowy, dialogu i współpracy. Od nienawiści, wykluczenia i karania do miłości, włączania i nagradzania. To droga niełatwa dla nas wszystkich, ale obawiam się, że nie mająca pozytywnej alternatywy.
Taką drogę przeszły kościoły protestanckie i tylko taka droga jest sprawdzona. Każda inna jest nieznana i jako taka niesie wyłącznie niepewność. Tyle tylko, że te kościoły protestanckie miały na taką metamorfozę z katolicyzmu około 200 lat (począwszy od XVI wieku) a KRK tyle czasu nie ma.
Obawiam się, że KRK w Polsce nie ma nawet kilku lat na taką metamorfozę. Czas teraźniejszy wymaga działań szybkich, efektywnych i radykalnych. Tymczasem hierarchia KRK, ze swoimi prominenckimi przyzwyczajeniami, przeświadczeniem o własnej wielkości, nieomylności i nieusuwalności, o swojej dominacji nad owieczkami (w slangu katabasów oznacza to tyle, co „bezrozumne barany”) nie tylko nie zamierza doprowadzać do takich zmian, ale zrobi wszystko aby je zablokować. Zrobi wszystko, aby zablokować dużo mniejsze czy nawet nieśmiałe i lękliwe zmiany. Tak więc oczekiwania przywołanego wyżej publicysty kościelnego są mało realne, łagodnie mówiąc.
Biskupi z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, zastosują metodę, która jest ich głównym orężem – strategię na przeczekanie. To polityka z zakresu „wyuczonej nieudolności”, która w instytucji biurokratycznej zwykle gwarantuje sukces. Tym razem także przyniesie sukces hierarchom, ale klęskę wiernym i samemu KRK w Polsce. KRK jest wystarczająco dużą instytucją, aby pozwolić sobie na utratę znacznej części wiernych. Kasy dla obecnych hierarchów wystarczy a reszta…niech się martwi za siebie.
Reakcja opinii publicznej po szerokim zapoznaniu się z filmem braci Sekielskich, opowiada się coraz powszechniej za powołaniem specjalnej komisji ds. wyjaśnienia wszystkich przestępstw związanych z pedofilią w Kościele. Niezależnie czy taka komisja powstanie i ewentualnie w jakim kształcie, opisana wyżej strategia hierarchów, moim zdaniem, nie zmieni się. Jest rzeczą przyszłej komisji czy potrafi skutecznie przeprowadzić proces oczyszczania Kościoła. Niezależnie jednak od kompetencji takiej komisji proces wyjaśniania wszystkich przestępstw związanych z pedofilią potrwa co najmniej kilka lub kilkanaście lat.
5. Co dalej – czy Kościół w Polsce się oczyści?
Co dalej z Kościołem w Polsce? Są dwa scenariusze, widoczne z dzisiejszej perspektywy.
Pierwszy to droga Kościołów w USA, Australii, Irlandii – oczyszczenie z pedofilii moralne, prawno-karne i wielkie drakońskie odszkodowania dla ofiar pedofilów wypłacane z majątku Kościoła. Skutek to 80% – 90% spadek uczestnictwa wiernych w KRK zarówno dominicantes jak i communicantes, w ciągu najbliższych lat i prawie zupełna utrata młodzieży w KRK. To także drastyczny spadek powołań kapłańskich już dzisiaj bardzo niskich.
Druga droga to scenariusz białoruski, jeśli PiS wygra kolejne wybory. W tym scenariuszu KRK wspólnie z PiS będą się nadal razem panoszyć, aż do czegoś co będzie zbliżone do wydarzeń na skalę Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Skutki takiego scenariusza nie są przewidywalne.
W tym miejscu winien jestem Państwu pewne zastrzeżenie. Piszę o rzeczach przewidywalnych, nie jestem w stanie przewidzieć czynników dzisiaj nieznanych. Kilka razy w moim życiu pojawiał się tak zwany „wiatr historii”. W przypadku KRK niech to będzie „ręka opatrzności”. Film braci Sekielskich uruchomił pewną dynamikę, której skutków nie sposób przewidzieć. W wyniku tej dynamiki może się pojawić coś, co unieważni te moje rozważania. Cokolwiek to miałoby być, przyjmę z pokorą.
Sławek
