Sławek: Quo vadis ecclesiae?23 min czytania

()

*   *   *

Te wszystkie zjawiska składające się na „społeczną naukę Kościoła” wynikają z historii instytucjonalnej tej religii. Nie są żadnymi prawdami wiary objawionymi przez boga, a pochodną dogmatów Kościoła katolickiego, przyjętych przez władze instytucji Kościoła na przestrzeni ok. dwóch tysięcy lat istnienia. Celem tych dogmatów było i jest nadal zagwarantowanie tej instytucji religijnej niepodzielnego panowania nad światem, w którym ta religia się rozpowszechniła.

To panowanie praktycznie skończyło się wraz z nadejściem epoki Oświecenia w Europie, czyli umownie w okresie XVII i XVIII wieku, a zostało wcześniej poważnie naruszone ruchami religijnej Reformacji. Tej utraty dominacji KRK nie przyjął nigdy do wiadomości. Dogmaty modyfikowane i wprowadzane już po tym okresie, zwłaszcza w XIX wieku z upływem czasu zamiast dominacji coraz bardziej Kościołowi szkodzą, prowadząc nieuchronnie do marginalizacji i upadku tej formacji instytucjonalnej. Ponieważ potęga i dominacja tej instytucji były ogromne, to ograniczanie wpływów postępuje praktycznie ponad dwieście lat i pewnie jeszcze czas jakiś potrwa. Ostatnio proces upadku Kościoła w wielu krajach bardzo przyspieszył, głównie za sprawą rozliczeń z pedofilią oraz innymi przestępstwami hierarchów i księży.  

Idee przeciwdziałania upadkowi, przez dostosowanie się do współczesnego świata są wewnątrz tej instytucji dużo słabsze i mniej znaczące niż procesy konserwacji status quo. Dlatego nieuchronność upadku KRK dla każdego obserwatora zewnętrznego wydaje się dość oczywista. Wypracowana przez wieki siła inercji i potęga manipulacji ludźmi, nazywanych wiernymi oraz zgromadzony majątek pozwolą jeszcze jakiś czas na istnienie tej formacji. Jak długo to potrwa — zależy od wielu zmiennych społecznych i cywilizacyjnych, które nie są jednorodne i takie same dla różnych obszarów geograficznych.  

3. Pedofilia jako skutek i przyczyna.

Zagadnienia pedofilii heteroseksualnej (czyny pedofilne na dziewczynkach) oraz homoseksualnej (czyny pedofilne na chłopcach) wśród księży katolickich stały się w ciągu ostatnich 10 lat w Polsce przedmiotem dość szerokiego nagłaśniania w mediach. Dopiero jednak film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” wywołał burzę medialną (do dzisiejszego wieczoru 20 maja 2019 roku, ilość wyświetleń na YouTube przekroczyła w Polsce 20,7 milionów razy).    

Film braci Sekielskich nie ujawnił niczego, czego byśmy wcześniej nie wiedzieli. Co najmniej od 10 lat prasa i media elektroniczne prezentują mnóstwo wykrytych przypadków pedofilii księży oraz tuszowania ich przez biskupów na drodze przenoszenia księży do innych parafii. Dzieje się to często z naruszeniem wyroków bądź jawnym naigrawaniu się z wyroków polskich sądów. Ani księża skazani, ani ich przełożeni purpuraci, nic sobie z tego nie robili. Co więcej, tak przywykli do tej praktyki, że dziwią się obecnie powszechnemu zgorszeniu. A film przelał czarę goryczy i oburzenie zatacza szerokie kręgi.

Wielu z nas zastanawia się, dlaczego dopiero film braci Sekielskich otworzył puszkę Pandory. Istotą takiego społecznego odbioru jest wstrząsająca siła i wymowa obrazu, gdzie tragiczne losy ofiar, bezbronnych dzieci i młodzieży, konfrontowane są z niefrasobliwymi reakcjami oprawców. Także pokazywany na filmie lekceważący stosunek innych księży do ofiar i niefrasobliwy do sprawców i fatalne zachowanie biskupów tuszujących zbrodnie tych oprawców, przez przenoszenie ich do innych parafii, porusza widzów. Wierni po raz pierwszy w tak drastyczny sposób zostali dosłownie zmuszeni do poznania prawdy. Gazet, książek mogą nie czytać i zwykle nie czytają. Wieści z drugiej ręki, plotki i pogłoski nie mają większego znaczenia. Tutaj każdy z nas zostaje dosłownie wyrżnięty prawdą w oczy. Nawet największy hipokryta i oszołom, nie może udawać, że tego, co pokazuje dokument, nie ma. 

W poszukiwaniu szerszych uwarunkowań takiej reakcji Polaków moje rozumowanie jest intuicyjne i wynika z obserwacji rzeczywistości społecznej. Zastanawiając się nad naturą polskiego katolicyzmu, już dawno doszedłem do wniosku, że zarówno jego siła, jak i umocowanie są niezwykle płytkie, podobnie jak płytka jest akceptacja Unii Europejskiej w szerokich kręgach społecznych. To wcale nie znaczy, że te niezwykle płytkie zjawiska są nietrwałe i łatwo je wykorzenić.

Polski katolicyzm jest przede wszystkim tradycjonalny, mało refleksyjny, ludyczny, obrzędowy oraz konformistyczny i prawie zupełnie odsączony od treści religijnych. (Miał tego pełną świadomość Prymas Stefan Kardynał Wyszyński, kiedy uważał, że tylko taki katolicyzm jest w stanie wytrzymać konfrontację z indoktrynacją komunistyczną). Jest także miarą tradycyjnego zacofania społecznego, dużej dozy lęku przed światem; wyrazem braku odpowiedzialności za swoje działania; miarą iluzji, że można do woli broić a jakiś gość w niebie, za pośrednictwem lokalnego katabasa, odpuści nam złe uczynki. I nadal będziemy mogli do woli kłamać, szkodzić sąsiadom oraz innym ludziom, kraść, kantować, oszukiwać, zdradzać żonę, bić dzieci, uciekać w alkoholizm, etc. Przeciętny polski wierny to hipokryta, który do kościoła chodzi albo z przyzwyczajenia, albo ze swego rodzaju sprytu czy cwaniactwa podobnego do pewnego argumentu przypisywanego Baruchowi Spinozie: „być może boga nie ma, ale gdyby był, to na wszelki wypadek warto chodzić do kościoła”.

Tego rodzaju podejście zakłada bardzo powierzchowny i transakcyjny rodzaj wiary religijnej. Ja grzeszę a klecha czy biskup grzeszy nie mniej, więc pewnie i bóg jest grzesznym hipokrytą, który za pieniądze, bądź za inne czynne czy bierne żale, okresowo odpuszcza mi grzechy i …mogę grzeszyć od nowa. Takie rozumowanie tłumaczy wiele dziwnych zjawisk towarzyszących polskiemu Kościołowi od wieków.  Dlaczego teraz, nagle takie podejście miałoby zostać zachwiane?  (Naturalnie w Polsce jak w wielu innych krajach istnieje jakiś procent ludzi głęboko wierzących, ale są na tyle wyjątkowi, że potwierdzają regułę. To raczej ludzie szczególni, których życie duchowe jest mocne, głębokie, skierowane do wewnątrz, których osobowość i doświadczenia są nieprzekazywalne innym wiernym).

Wydaje się, że taki blankietowy rodzaj katolicyzmu wyczerpał swoje źródła, z kilku względów.

Po pierwsze sojusz ołtarza z tronem, od szeregu lat nieznośny, promuje jedną opcję polityczną. Ta opcja (PiS) jest wyraźnie antymodernizacyjna, wsteczna, przeciwna demokracji, pragnąca panować nad wszystkimi Polakami niepodzielnie, a to wielu wiernym nie odpowiada. Ta opcja jest bardzo słaba merytorycznie – jej eksponenci są małymi, słabo wykwalifikowanymi, a także zwyczajnie mało wiarygodnymi i dość głupkowatymi ludźmi, w dodatku wyjątkowo pazernymi na zaszczyty i pieniądze. Ta opcja szerzy nienawiść, wykluczenie, a swoimi działaniami powoduje chaos i bałagan. Niszczy wiele instytucji, zakłócając spokój, stabilność i perspektywy dobrobytu. Niszczy podstawy rozwoju Polski. Wzniecając nieustanne konflikty społeczne, skłóca między sobą Polaków, którzy z natury wcale nie są ludźmi konfliktowymi i awanturującymi się.   Swoimi programami społecznymi rozdaje ciężko wypracowane pieniądze podatników, które nie trafiają tylko do najbiedniejszych. W znacznej części trafiają niezasłużenie do ludzi zamożnych.  W dodatku ta opcja nie działa na rzecz uzdrowienia czy oczyszczenia Kościoła, a wręcz na pogłębienie jego bezkarności i patologii. Krótko mówiąc – taki sojusz wcale Kościołowi ani tym bardziej wiernym nie służy.  

Po drugie — wierni nie potrzebują Kościoła wyniosłego i butnego, dominującego, surowego, panoszącego się a oczekują przemiany w Kościół wyciszony, przyjazny, miłosierny i litościwy. Nie potrzebują, tym bardziej że biskupi i księża dają codziennie dowody na to, że wcale nie są ludźmi lepszymi, bardziej wartościowymi czy przyzwoitszymi od wiernych. Przeciwnie – film Sekielskich a wcześniej film Kler pokazują, że są bardziej zepsuci, zdemoralizowani, pazerni i nikczemni niż nawet najgorsi z nas. Tolerując, a później tuszując pedofilię, uderzają wprost w nasze wnuki i dzieci, mając w nosie ofiary, a zatem także i nas — bliskich i rodziny tych ofiar.

Po trzecie wreszcie — pośród szeregowych księży narasta bunt przeciwko takim prominenckim wynaturzeniom władzy biskupiej, tuszującej zbrodnie pedofilskie przestępców w sutannach, biskupów żyjących ponad stan i pławiących się w luksusach, na które składają się wierni.  To oni, pracując codziennie najbliżej wiernych, muszą świecić oczami za biskupów, którzy swoją postawą, zachowaniem i nawykami obrażają nie tylko uczucia religijne wiernych. Obrażają ich elementarne poczucie przyzwoitości i prawdy, obrażają także podstawowe treści ewangelii i wiary. 

Pora powiedzieć – basta! Koniec — Kościół ma się oczyścić pod groźbą utraty wielu wiernych. I albo to zrobi radykalnie, głęboko i bardzo szybko, albo się od niego zasadniczo odwrócimy  i niech go diabli, przepraszam — biskupi, porwą. Te ostanie sekwencje myślowe to wcale nie moje rozumowanie. Pochodzą od człowieka, o którym wcześniej nie myślałem, że będę się na niego powoływał. Należy do fanatyków katolickich, a takich nie znoszę. Niemniej przytaczam tu jego sposób myślenia, bo skoro tak sądzi fanatyk, to co musi sądzić ta grupa wiernych, którzy są ludźmi o poglądach mniej skrajnych czy umiarkowanych. (Por.: 

Tomasz P. Terlikowski: Bomba, a potem napięcie powoli rośnie

Gdy pytano Alfreda Hitchcocka o to, jaki powinien być dobry film, odpowiadał: „Powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. I obawiam się, że dokładnie tak wyglądać będzie sytuacja w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy w Kościele w związku ze skandalami seksualnymi.

Terlikowski: Bez błyskawicznych działań episkopatu, Kościół definitywnie utraci wiarygodność

Tydzień temu rozmawialiśmy przed emisją filmu Sekielskich. Mówił Pan, że będzie to bomba. Jak się okazuje, była to bomba atomowa. A Pan zapowiada, że to dopiero preludium. Co się stanie dalej? Dr Tomasz Terlikowski: Nie trzeba być prorokiem, żeby wiedzieć, co się będzie dziać dalej. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się w innych krajach.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.