Etyczny bandytyzm

03.06.2019

Kultura czy micha, oto jest pytanie. Jednakowoż stwierdzić wypada, że to nie szekspirowskie dylematy sterują postępowaniem powierzchownych ludzi. Sprawa powyższej rozterki została już dawno rozstrzygnięta na rzecz żarełka; dominuje raczej korytko z jedzonkiem, niźli tajemnicza duchowość. Niźli jakieś niezidentyfikowane byty.

Salaterka z papu jest więc czymś na kształt  powroza, spoiwa utrzymującego ludzi na smyczy szemranych wartości.

*

Rzetelne postępowanie towarzyszy nam na co dzień. Co prawda w coraz mniejszym zakresie, ale czasami zdarzają się wyjątki: osoby stosujące się do reguł wyznaczonych przez GODNOŚĆ.

Przykłady? Facet czy facetka wyrastają ni stąd, ni zowąd na bohaterów, bo oddały portfel z nietkniętą  gotówką, przyniosły spragnionemu szklankę wody bez cyjanku i nie kopnęły staruszka z noclegowni dla sędziwych małolatów. A mogły, bo przecież mamy demokrację i skasowana została durna etyka. I gitara, bo każdy robi, co chce.

*

Osoby napiętnowane mianem bohaterów pokazywane są w telewizji, stawiane na piedestały, chodzą w glorii, są wzorami szlachetności. Trąbi się o nich w radiu, a w gazetach plenią się artykuły zaprzeczające znieczulicy, a jednocześnie rozwija się epidemia nożowników, strzelców w szkołach i podkładaczy bomb.

Uczciwy — to ewenement, psychologiczna ciekawostka, dziwadło. Tylko patrzeć, jak będzie się takiego obwozić po cyrkach i jarmarkach niczym kobietę ze szpicbródką. A za jakiś czas trafi do zoo, gdzie będzie miał własną obrożę i pchły.

*

Trzeba zauważyć, że przyczyną traktowania normalnych zachowań niczym odstępstw od gawiedziowych norm, jest… brak reakcji ze strony ludzi gorszego sortu. Ich skandalicznie obojętna pobłażliwość.

Tu, dla lepszego zilustrowania tego zjawiska,  ośmielę się zacytować słowa, które napisałem w jednym, z felietonów: „To, jak postępujemy i kim jesteśmy, zależy od środowiska, w którym przebywamy. Jeżeli od urodzenia byliśmy uczeni niepoznawania innego świata, prócz świata pozorów, prócz złudzeń powstających z lęku, jeśli wegetowaliśmy pośród otaczających nas, z grubsza ciosanych przedmiotów i żyliśmy, nie mając dostępu do prawdziwego piękna, to skąd mieliśmy dowiedzieć się, że obok intryg i egoizmu, istnieje subtelność i wrażliwość? Jak mamy być delikatni i kulturalni, jeśli nie wiemy, że pomiędzy tak uświęconymi  wartościami, jak fura, piwko i laski, istnieje Mozart i bywają niezrozumiałe tęsknoty?  Ale wystarczy urodzić się nie w otoczeniu awantur o pietruszkę, wystarczy móc chodzić do muzeum, widzieć na jego ścianach nie ramy i gwoździe, a obrazy i rozmawiać z ludźmi mającymi coś istotnego do przekazania, by dostrzec, jak wiele jest do nauki”.

*

W zasadzie wiadomo, co należałoby w nich zmienić, aby się to nasze państwo kulało we właściwą stronę i w zasadzie nie ma sensu tłumaczyć, co to znaczy właściwa strona, ponieważ kto tego nie wie, ten nie wie, co to człowieczeństwo.

Lecz co z tego, że wiadomo, skoro większość z tych, co powinni sprzeciwić się etycznemu bandytyzmowi woli zachować milczenie i udać, że nie ma tego, co jest?

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com