Telewizja pokazała (522)

2019-06-08

Chciwość i bezwzględność wykańczają świat. Z chciwości prowokuje się wojny, po to, żeby nieliczni mogli zgarnąć zyski. Z chciwości niszczy się środowisko, wykańcza lasy i setki gatunków zwierząt. Coraz więcej obszarów ma zatrute powietrze i wodę.

W filmie „Czarna przyszłość Morza Śródziemnego” pokazano, jak ginie morze. Dookoła morza, praktycznie we wszystkich krajach, znajdują się fabryki, które odprowadzają ścieki przemysłowe bezpośrednio do morza. Także wzrost populacji w krajach śródziemnomorskich powoduje, że wytwarza się coraz więcej ścieków, które też trafiają do morza.

W wielu krajach śmieci wrzuca się bezpośrednio do wody. Tak robiono w Libanie –niesortowane śmieci trafiały bezpośrednio do morza, a od niedawna są zakopywane w nadmorskich wydmach. Sześć klanów rządzących Libanem robi interesy na budowie osiedli na dawnych wysypiskach śmieci, odpady ich nie interesują. W Tunezji fabryka fosfogipsu odprowadza ścieki bezpośrednio do morza. Plaże są brązowe, w wodzie nie ma ryb. Zatrute jest powietrze. Ludzie chorują, ale władze nie chcą przyznać, że przyczyną chorób są zanieczyszczenia powietrza i wody. Po protestach ludzi obiecano przeniesienie gdzieś fabryk w ciągu ośmiu lat. Ale ani fabryki, ani władze nie mają odpowiednich pieniędzy. Ten sam polityk, który wyrażał wątpliwość co do przyczyn chorób, oświadcza, że oczekują na pomoc innych krajów arabskich i Unii Europejskiej.

Pod koniec filmu autorzy wyrażają nadzieję, że zmniejszy się ilość odpadów wrzucanych do morza. Zmniejszy – nie że zaprzestanie się ich wrzucania.

Czy w naszej cywilizowanej Polsce jest lepiej? Sprowadzamy śmieci, często bardzo toksyczne, z innych krajów, nawet z Etiopii i Nigerii (Szyszko wyraził zgodę). Wysypiska śmieci płoną, bo właścicielom to się bardziej opłaca niż utylizacja, do której się zobowiązali. Powietrze mamy najbardziej zanieczyszczone w Europie. Jakoś nie wpadło nikomu do głowy, żeby z okazji tysiąclecia chrztu Polski zrealizować postulat czystego powietrza i wody.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci.jpg

* * *

Film o rybołówstwie i chciwości.

Coraz bardziej eksploatuje się zasoby morza, a duże statki rybackie robią to w sposób niszczący te zasoby. Ciągną duże sieci po dnie morza, co niszczy ekosystem sprzyjający rozwojowi młodych ryb. Poza tym, np. przy połowach tuńczyka, mordują tysiące delfinów które zaplątują się w sieci, a także odławiają całe ławice ryb zamiast tylko dużych osobników. Przy połowach rekinów wycinają im głównie płetwy, które są cenne, a wiele ciał rekinów wyrzucają do morza.

Organizacje światowe i pozarządowe sprzeciwiają się takim praktykom. Film, sporządzony kiedyś w czasie takich połowów w okolicach Meksyku, spowodował, że zablokowano dostęp meksykańskich ryb do rynku europejskiego.

Świadomość konsumentów rośnie i chętnie kupują produkty z certyfikatem, który gwarantuje, że ryby zostały prawidłowo złowione i nie zniszczono przy tym środowiska. Powołano organizację MSC, która przyznaje certyfikaty ekologiczne. Otrzymanie takiego certyfikatu zapewnia większy zbyt i zyski.

MSC tak pisze o sobie:

Jesteśmy międzynarodową organizacją pozarządową, która powstała, aby zachować dziką naturę oceanów. Walczymy z problemem nieodpowiedzialnego rybołówstwa, mającego destrukcyjny wpływ na środowisko naturalne. Dostrzegamy i nagradzamy wysiłki tych, którzy starają się chronić zasoby mórz i oceanów.

Dbamy o to, żeby nasze oceany pozostały zdrowe i tętniące życiem, bo chcemy, aby kolejne pokolenia również mogły cieszyć się bogactwem ryb i owoców morza. 

Firma chwali się, że na każdym statku rybackim znajduje się jej obserwator oraz nurkowie, którzy uwalniają delfiny, które zaplątały się w sieci.

Film pokazuje, jak w praktyce łamane są te przepisy, a certyfikaty otrzymują produkty łowione z niszczeniem zasobów i środowiska. Obserwatorzy MSC są przekupywani i zastraszani, dalej giną tysiące delfinów oraz rekinów i odławiane są ogromne ilości ryb. Szefowie firm oraz MSC kłamią do kamer.

Obrzydliwą istotą jest człowiek.

* * *

W TVN24 ciekawa dyskusja o wolności z udziałem prof. Ewy Łętowskiej, prof. Timothy Garton Asha, Stefana Chwina i Michała Rusinka. Aż dziw, że telewizje, mając takie możliwości, urządzają podobne debaty tylko od święta, a pretekstem były zdarzenia sprzed 30 lat. Już rzygać się chce od tych sprzeczek i kłamstw polityków, których głównym zajęciem jest oczernianie przeciwników – i żadnych myśli.

Może kiedyś dożyjemy czasów, gdzie tematem rozmowy nie będzie polityka. Na razie dla mediów najbardziej emocjonujący jest mecz PiS-opozycja, ale warto pamiętać, że poza polityką też jest życie.

Już Blaise Pascal stwierdził, że w szkołach nie uczą najważniejszej rzeczy, na której zależy ludziom, mianowicie jak żyć. A z powodzi komentarzy wynika, że wystarczy tu i tam coś poprawić i już będzie dobrze. Nie ma pytań zasadniczych i zdają się one nikogo nie obchodzić.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Bóg i Łętowska.jpg

* * *

Lekarze domagają się zwiększenia nakładów na służbę zdrowia. Na pewno poprawi to sytuację finansową, szczególnie młodych lekarzy, którzy nie będą musieli pracować ponad miarę, brać dodatkowych dyżurów, także pielęgniarki znajdują się w podobnej sytuacji. Ale jeśli zmniejszą oni liczbę godzin przeznaczoną pacjentom, to kto się zajmie chorymi? Już teraz zmniejsza się liczbę łóżek w szpitalach, żeby dostosować się do wymagań określających liczbę chorych przypadających na lekarza i pielęgniarkę. To może co najwyżej powstrzymać eksodus lekarzy do innych krajów, ale czy jest jakiś plan, żeby zyskać więcej nowych?

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\zdrowie 1.jpg

Profesjonalny personel medyczny

* * *

Bardzo dziwne mamy dziennikarstwo. Denerwujące już jest to bieganie za posłami na korytarzu i zadawanie im infantylnych pytań. Ale kiedy robią wywiad z politykiem, to też rzadko zadają jakieś ciekawe pytania. Przykładowo: partie opozycyjne nie potrafiły przez parę lat ani się zjednoczyć ani nawet ustalić jakiegoś wspólnego minimum programowego. Gdybym był dziennikarzem prowadzącym wywiad, to bym każdego z tych polityków stale o to pytał – dlaczego tak się dzieje? Ale widać dziennikarze nie stosują równej miary – jednym pobłażają, a drugich się boją.

* * *

Wnioski z wyborów:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\PiS i naród.jpg

* * *

Obchody uroczystości mają u nas coś z Sądu Ostatecznego – po jednej stronie stoją anioły, a po drugiej diabły, o których się wspomina, ale nawet ich nie pokazuje.

Obchodziliśmy rocznicę 4 czerwca 1989 roku i zwycięstwa Solidarności w wyborach. Ciekawe wypowiedzi uczestników tamtych zdarzeń, budujące wystąpienie Donalda Tuska. Ale można było odnieść wrażenie, że w PRL wszyscy walczyli wtedy z komunizmem, udało im się go pokonać, a potem zainicjować zmiany na całym świecie – to my połączyliśmy Niemcy, wyzwolili inne demoludy itd. Henryk Wujec powiedział: – Uważaliśmy się za działaczy związkowych a nie jakichś polityków.

Jakoś zapomniano o drugiej stronie Okrągłego Stołu, o reformatorach w szeregach PZPR, którzy zaakceptowali wynik wyborów a potem włączyli się w nurt zmian.

Gdybym ja organizował tę uroczystość to bym zaprosił jeszcze pewną osobę, o której też chyba zapomniano, a od niej bardzo zależał dalszy przebieg rozwoju wypadków w Polsce – Michaiła Gorbaczowa. Na pewno miał swoje kalkulacje i nie planował rozpadu Związku Radzieckiego, ale od jego decyzji zależało czy polski eksperyment będzie mógł się rozwijać (i od niego zależało czy Niemcy się zjednoczą).

To już historia i powinno się do niej podchodzić z dystansem, ale nie w Polsce, gdzie historię stale pisze się od nowa, prześladuje jej starych uczestników, a nawet usuwa pomniki i nazwy ulic.

Politycy prawicy często apelują do Boga, żeby im pomógł. Może powinni pójść drogą króla Salomona? Kiedy Salomon został królem, ukazał mu się Bóg i rzekł do niego: Proś, co ci mam dać? Salomon poprosił o mądrość i wiedzę, aby móc godnie sądzić lud.

Wtedy odpowiedział Bóg Salomonowi:

Ponieważ to miałeś na myśli i nie prosiłeś o bogactwo, mienie i sławę ani aby pomarli ci, którzy cię nienawidzą, ani o długie życie nie prosiłeś, lecz prosiłeś dla siebie o mądrość i wiedzę, abyś mógł sądzić mój lud, nad którym uczyniłem cię królem, przeto dana ci będzie wiedza; a dam ci także bogactwo i mienie, i sławę, jakich nie miał żaden z królów, którzy byli przed tobą, i mieć nie będą.

Ale politykom nie jest potrzebny taki dar, bo uważają, że Bóg w swej łaskawości już obdarzył ich rozumem.

* * *

Apel Donalda Tuska, żeby ze wszystkimi rozmawiać (chodzi o zwolenników PiS), choć ładny, nie wydaje mi się najskuteczniejszym sposobem na wygranie wyborów. To była raczej odzywka przyszłego kandydata na prezydenta wszystkich Polaków.

Na pewno większa aktywność polityków opozycji da wymierne efekty, jak to okazało się na kilku przykładach kandydatów do europarlamentu z ramienia Koalicji. Ale na razie sytuacja jest podobna do tej u Nikodema Dyzmy, kiedy został prezesem Banku Zbożowego i zadawał sobie pytanie: kto to będzie robił? Na dużą skalę to się raczej nie uda, bo do zwolenników PiSu informacje i nastawienie płyną z ich mediów, gdzie wszelkie akcje opozycji przedstawiane są w kłamliwym skrzywieniu. Nie ma też wielu szans, aby spotkali się zwolennicy PiS i zwolennicy opozycji i swobodnie debatowali. Sytuacja może się zmienić, jeśli opozycja zdobędzie władzę i w publicznych mediach zdemaskuje kłamstwa PiS, tak że część wyborców odwróci się od tego ugrupowania. Na razie wszelkie afery PiS są przedstawiane w publicznych mediach w taki sposób, że PiS odnosi z tego korzyść.

Problemem jest, dlaczego opozycja nie zdobywa więcej głosów. Widocznie nie jest dostatecznie atrakcyjna dla wyborców, być może dlatego że chce trafić do takich wyborców jakich ma PiS, a dla swoich nie ma nic do zaoferowania poza paru hasłami. Partie opozycyjne utraciły wielu wyborców i nic nie zapowiada, że zdobędą wielu nowych. Cały czas starają się w wypowiedziach nie zrazić konserwatywnego wyborcy, takiego jaki głosuje na PiS, ale żeby nie wiem co robili to on na nich i tak nie zagłosuje.

Obietnice finansowe są mało skuteczne, bo wyborcy PiS słyszą, że opozycja gdy rządziła to nie dawała, a jak znów będzie rządzić to zabierze to co PiS dało. Konkurowanie w tym kto jest lepszym patriotą, kto bardziej nienawidzi komunizmu itp. – także jest dezawuowane w pisowskich mediach. No i nie da się konkurować w temacie kto jest lepszym katolikiem, bo Kościół od PiS dostaje bardzo dużo a opozycja może zacząć go kiedyś rozliczać pod naciskiem liberalnych wyborców.

PiS odnosi sukcesy, bo sobie wychował swój elektorat i do niego głównie się zwraca. Czy opozycja ma swój elektorat, który pobudzony jej programem i planami popędzi gremialnie głosować?

Nadzieją dla opozycji jest stare powiedzenie: Wtedy do pokuty, gdy śmierć koło dupy. Ale już oddzwoniły wszystkie dzwonki a jednak na pokutę się nie zanosi.

* * *

Elżbieta Łukacijewska, europosłanka:

Nie wyobrażam sobie kampanii wyborczej bez spotkań z ludźmi. Bez tego nie ma mowy żeby się powiodło. Zresztą tak postrzegam politykę: normalność blisko ludzi. Chciałabym zwrócić uwagę kolegom z PO, żeby się nie bali spotkań z wyborcami w terenie. Nie mam wątpliwości, że odpowiedzialni za nieudaną kampanię powinni być rozliczeni. Partia jest trochę jak przedsiębiorstwo – jeśli chcemy mieć efekty, nie można dopuszczać do działania ludzi, którzy już coś spierdzielili. Z braku rozliczeń bierze się tumiwisizm.

* * *

Pan Bóg powiedział Adamowi i Ewie: Czyńcie sobie ziemię poddaną, ale nie przewidział istnienia polityków PiS.

W „Przygodach dobrego wojaka Szwejka” Jarosław Haszek opisuje, jak w armii austro-węgierskiej przeprowadzono kontrolę, która wykazała, że zginęła znaczna część ubiorów wojskowych. Komisja stwierdziła, że winne są temu koty, które nie spełniały swoich obowiązków i dopuściły, że szczury zżarły brakujące rzeczy. Koty zdaje się powieszono.

U nas rolę kotów co pewien czas pełnią bobry. Kiedy się okazuje, że wały przeciwpowodziowe nie utrzymały wody, natychmiast kolejny minister rolnictwa oskarża bobry, że niszczą wały i zarządza ich odstrzał. Teraz też minister zarządził, że bobry i żubry nadają się do jedzenia, więc można będzie na nie polować. Któryś z poprzednich ministrów uzasadniał zgodę na takie odpłatne polowania na żubry tym, że podobno podejrzewano, że jeden z żubrów miał gruźlicę. Oczywiście sprawdzenie czy pozostałe żubry też chorują wymagało uprzedniego ich zabicia, bo zapewne pan minister nie słyszał o weterynarzach.

To źle wróży „drugiemu sortowi” Polaków, bo kto wie, jak zechcą ten sort potraktować te żłoby.

PIRS

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com