Dariusz Wiśniewski: Wiadomość dla prezydenta Andrzeja Dudy

….i nie znajdziesz kryjówki w życiu swoim

23.06.2019

Na wypadek, gdyby po jesiennych wyborach miała się zmienić władza, PIS-owscy politycy już dzisiaj są przygotowani do ewakuacji. Nagrody i obrywki, „które im się po prostu należały”, zostały zdeponowane w odpowiednich miejscach.

Krewnych i znajomych rozlokowano na państwowych posadkach i trudno będzie ich stamtąd ruszyć (Sasin jest mistrzem Polski w tej dziedzinie, Szydło tuż za nim). Jakby coś się działo, to mogą oddać pałeczkę komuś innemu. Może być nawet Tusk. Obojętne. Wtedy to już nie będzie miało znaczenia.

Ale taki scenariusz nie jest dla wszystkich.

Jarosław Kaczyński, gdy przyjdzie po niego naród, będzie już starym i zgorzkniałym człowiekiem. Prezes zasłoni się chorobą i rozpadającym się kolanem, traumą kota oraz chronicznymi depresjami. Srebrna? On już nie pamięta. To było tak dawno. Ale właśnie otrzymał rentę inwalidzką. Może pokazać papier. Zaraz poszuka.

Możliwe, że Polacy mu odpuszczą.

Ktoś jednak będzie musiał odpowiedzieć za złamanie polskiej Konstytucji, zniszczenie państwa prawa oraz wprowadzenie autorytarnych rządów. Beata Szydło i Beata Kempa zdołały uciec do Brukseli. Mogą z daleka pomachać immunitetem poselskim.

Duda jest w dużo gorszej sytuacji. Jak w zabawie w krzesła  –  każdy gdzieś usiadł, tylko nie on.

Z premedytacją, a więc rozmyślnie, Duda wielokrotnie złamał Konstytucję. A przysięgał. Miał chronić obywateli przed inwazyjnym państwem, a stał się niszczycielem polskiej demokracji i praworządności. Najgorzej, że teraz Duda już nie może się cofnąć. Słaby i zdyskredytowany, znalazł się w przymusie. Wspiera PIS-owską dyktaturę, wierząc, że tym sposobem może uratować własną skórę. Dla Polski to dramat.

„Krwawiący” polityk, ścigany przez własne sumienie i osłabiony przez utratę szacunku, jest nie tylko nieprzewidywalny, ale wyjątkowo szkodliwy. Jego decyzje podyktowane są własnym bezpieczeństwem, a nie dobrem narodu. Stąd impulsywność i nadwrażliwość prezydenta. Stąd krzykliwość i teatralność. To zdesperowany uciekinier, który jest w ustawicznym ruchu, ale który nie znajdzie już kryjówki.

Gdy podczas ostatniej wizyty w Białym Domu amerykańska dziennikarka zapytała go o pogarszający się stan polskiej demokracji, Andrzej Duda nerwowo opadł na fotel, zaraz podniósł się, znowu opadł, oburzony, że ktoś w ogóle może takie pytanie zadać.  — Ktoś panią oszukał — zawyrokował tonem pełnym pretensji. — W Polsce demokracja ma się wspaniale (excellent). Nie ma w ogóle żadnego problemu.

Nerwowy uśmiech. Świecące policzki. Agata Kornhauser-Duda nieruchomo spogląda w sufit. Cisza. — Ma się wspa-nia-le — powtórzył Duda.

Nie było więcej pytań. Przez grzeczność.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com