Stanisław Obirek (były jezuita): „Krew brata mego woła z ziemi do Boga” (Rdz 4,10)

05.07.2019

Photo by Amber_Avalona on Pixabay

Ten tekst jest nietypowy, dlatego dodałem, że piszę go jako były jezuita. Impulsem do jego napisania jest wydarzenie, które powinno wstrząsnąć wspólnotą jezuitów, ale nie wstrząsnęło. Można powiedzieć, że to ich wewnętrzna sprawa, ale tak do końca nie jest. Mam nadzieję, że na końcu będzie jasne, dlaczego tak uważam. O jezuitach na tym portalu piszę rzadko, jedynym pretekstem bywa papież Franciszek jezuita, a ostatnio również ich generał, Wenezuelczyk o. Arturo Sosa Abascal. Ten drugi był w Polsce w maju kilka tygodni, również w Nowym Sączu. Poglądy obu są mi bliskie, niestety nie mogę tego powiedzieć o polskich jezuitach. W większości znakomicie wpisali się w przaśny katolicyzm nadwiślański.

Ale właśnie dlatego zarówno o Franciszku, jak i o Arturo Sosa Abascal piszę pozytywnie, bo w dużym stopniu utożsamiam się z proponowanym przez nich katolicyzmem. O polskich jezuitach piszę rzadko, bo to, co robią, w dużej części jest mi obce i jest jednym z powodów, dlaczego się z nimi rozstałem w 2005 roku. Pisałem o tym wielokrotnie i nie ma powodu do tego wracać. Tym razem powód jest inny. Chodzi o tragiczną śmierć jednego z nich.

Ten tekst piszę nie tylko w odruchu serca, wiedziony powinnością zabrania głosu, ale jestem do tego kroku również ponaglany przez pewnych jezuitów. Według mnie i innych jezuitów nad trumną Ojca Piotra nie może być cicho, skoro „jego krew głośno woła z ziemi do Boga”. Wprawdzie zrobiło się o Nim dość głośno, ale nie w tym zakresie, o którym w istocie nam chodzi.

Gdyby nie ten krwawy sposób odebrania sobie życia, pewnie mój głos ograniczyłby się do ukazania przypadku Ojca Piotra w kontekście niechlubnej statystyki Kościoła ostatnich lat w Polsce odnośnie do samobójstw księży. Rozwodziłbym się nad przyczynami tego stanu rzeczy. Ale na pewno napisałbym coś, albowiem Ojciec Piotr był moim studentem, podwładnym zakonnym, a nade wszystko młodszym współbratem, którego lubiłem, ceniłem i cieszyłem się jego dojrzałością duchową, emocjonalną i intelektualną. Dzieliliśmy pasję poznawczą, choć interesowały nas różne okresy historyczne. Obaj cieszyliśmy się powstaniem wielkiego dzieła Encyklopedii wiedzy o jezuitach, która ukazała się w 1996 roku (nasze zdjęcia pojawiły się obok siebie w stopce informującej o jej autorach).

Sposób odebrania sobie życia przez Ojca Piotra zmusza mnie jednak do przewartościowania spojrzenia. W tym momencie abstrahuję od faktu pozostawionych przez niego dwóch listów, które, a mam taką nadzieję, zostaną udostępnione opinii publicznej – wszak mamy do czynienia z osobą publiczną. Zapewne te listy rzucą na tę śmierć dodatkowe światło. Nikt przecież ze szczęścia nie odbiera sobie życia… Zamierzam się teraz skupić jedynie na obiektywnym i zakonnym wymiarze tego tragicznego zdarzenia. 

Jezuita Piotr Matejski – profesem Towarzystwa Jezusowego

Ojciec Piotr Matejski urodził się 12 listopada 1967 r. w Rzeszowie. Do nowicjatu jezuitów tzw. prowincji krakowskiej wstąpił 24 sierpnia 1987 r. w Starej Wsi. Po nowicjacie studiował filozofię w Krakowie (1989-1992), a następnie historię na Uniwersytecie Jagiellońskim, którą zwieńczył tytułem magistra w 1996. Praca magisterska została opublikowana w formie książkowej w tym samym roku w Krakowie.

Jako bardzo zdolny i dobrze zapowiadający się jezuita, został wysłany na studia teologii do Neapolu, które ukończył w przewidzianym czasie. (Nawiasem mówiąc też tam studiowałem teologię w latach 1980-1983 i wiem, jak wzbogacającym było to doświadczenie również dla Piotra). Po czym został wyświęcony na kapłana 29 czerwca 2000. Kapłanem został w wieku 33 lat, czyli w wieku dojrzałym – w „latach Jezusowych”[i].

W pracy kapłańskiej i zakonnej musiał się szybko odznaczyć, jako że został dopuszczony do elitarnego i wybranego grona jezuitów – profesów. Do tego grona wchodzi się przez profesję uroczystą – ale 4 ślubów. Ojciec Piotr złożył ją 2 lutego 2007 r. Ponieważ ja również złożyłem tę profesję, toteż dopowiem interesujące rzeczy w sprawie tego pisma.

W prawie ogólno‑kanonicznym tytuł profesa przysługuje każdemu zakonnikowi, który złożył ostatnie uroczyste śluby. We wszystkich zakonach są to trzy śluby: ubóstwa, posłuszeństwa i czystości. Jeśli jezuita składa tylko te trzy śluby, wtedy przysługuje mu tytuł zakonny koadiutora duchowego. Natomiast profesem w Towarzystwie Jezusowym jest osoba, która oprócz tych trzech – składa czwarty uroczysty ślub: indywidualnego i bezpośredniego posłuszeństwa papieżowi w sprawach misji. Lecz to nie wszystko. Do tego 4 ślubu przywiązanych jest 5 ślubów prostych, które jezuita składa tuż po profesji uroczystej, najczęściej w miejscu bardziej odosobnionym – np. w kaplicy kościoła. Jezuici tak zmodyfikowali dotychczasowe ordo zakonne, że są ostatnim zakonem w historii Kościoła (po nich powstają jedynie zgromadzenia zakonne).

Spośród tych pięciu ślubów prostych, warto przywołać pierwszy. Ten pierwszy ślub prosty normuje stosunek profesa jezuity do ubóstwa. Profesowi nie wolno dopuścić do poluzowania ślubu ubóstwa. Św. Ignacy nakłada na każdego profesa obowiązek szczególnej pieczy nad ślubem ubóstwa w całym zakonie[ii]. W ogóle św. Ignacy przywiązywał do ubóstwa kluczową rolę, a na jego straży stać mieli właśnie profesi Towarzystwa Jezusowego[iii].

Kwestia pozwolenia na przechowywanie broni w domu zakonnym

Z doniesień medialnych dowiedzieliśmy się, że jezuita zastrzelił się z broni, na której posiadanie miał pozwolenie. W tym miejscu należy koniecznie rozróżnić zgodę urzędu państwowego na posiadanie broni przez obywatela od zgody dla duchownego na przechowywanie broni w domu kościelnym / zakonnym. Pozwolenie dla jezuity profesa jako obywatela na posiadanie broni (na co, moim zdaniem, powinien otrzymać uprzednie pozwolenie zakonne) wcale nie jest automatycznym na przechowywanie tej broni w domu zakonnym! W tym zakresie władze zakonne powinny wydać pozwolenie na piśmie, również z tego powodu, że ma ono ścisły związek z ubóstwem (zasadniczo broń stanowi pewną wartość)[iv].

Konstytucje Zakonne odnośnie do przetrzymywania broni w domu zakonnym nie pozostawiają żadnych wątpliwości przez jednoznaczną dyrektywę: Nie powinno też być w domu żadnej broni ani przedmiotów schlebiających próżności, lecz tylko to, co pomaga do osiągnięcia tego celu, jaki sobie wytyczyło Towarzystwo, tj. do służby i chwały Bożej[v]. Może ktoś powiedzieć, że Konstytucje zakonne zawierają normy kierunkowe i nie mogą kazuistycznie wiązać rąk przełożonym.

Zgoda, prawo zakonne jest dla ludzi. I w gestii przełożonych znajduje się racjonalna aplikacja norm konstytucyjnych do różnych i zmiennych warunków życia. Przełożony wyższy może wydać np. jezuicie kanadyjskiemu pozwolenie na przetrzymywanie broni w domu zakonnym, który przebywa w tundrze kanadyjskiej, a w trakcie pracy duszpasterskiej periodycznie spotyka na swojej drodze misia grizzly. Czyli dopuszczalne jest w wyjątkowych wypadkach wydanie pozwolenia przez przełożonego wbrew Konstytucjom (literze), pod warunkiem, że nie łamie się ducha Konstytucji.

W tym wypadku wszystko wskazuje na to, że w trakcie wypracowywania pozwolenia nastąpiło odejście od litery oraz od ducha Konstytucji Jezuitów. Wskutek tego o. Piotr Matejski uzyskał zgodę na przechowywanie broni w domu zakonnym bez właściwego powodu, który uzasadniałby odejście od prawa zakonnego. Tego typu zjawisko nie nastąpiłoby, gdyby Ojciec Piotr deponował broń poza domem zakonnym, w miejscu do tego przeznaczonym.

Na co Ojciec Piotr Matejski miał pozwolenie przełożonych, a co posiadał?

Zakładam, że Ojciec Piotr Matejski miał pozwolenie na przechowywanie w domu zakonnym broni, którą nabył na drodze legalnej. Tymczasem dotarły do mnie niepokojące informacje, że o. Piotr Madejski posiadał w pokoju zakonnym „cały arsenał broni i amunicji”. Dom zakonny w Nowym Sączu był często odwiedzany przez jezuitów z innych domów – z racji jego usytuowania w turystycznym regionie. O. Piotr nie krył się ze swoim hobby i chętnie zapraszał przybyłych jezuitów do swojego pokoju, by pokazać i scharakteryzować swój „arsenał”. Według relacji pewnego jezuity jeden sztucer w ocenie Ojca Piotra miał wartość nowego samochodu. Skąd jezuita miał środki na nabywanie takich okazów, skoro wiadomo mi skądinąd, że statystyczny jezuita w Polsce otrzymuje około 300 zł tytułem miesięcznego „żołdu”? Co więcej, na opublikowanych zdjęciach w Internecie dostrzegamy w rękach jezuity karabin automatyczny! Czy w Polsce można nabywać tego rodzaju egzemplarze broni na drodze legalnej?

Dlaczego przełożony domu o. Józef Polak (od 1 września 2013 r.), tak długo tolerował niebezpieczne hobby swojego podwładnego, które wykraczało poza zakres konkretnego pozwolenia zakonnego i łamało ślub ubóstwa profesa?

A co na to prowincjał, który ponosi główną odpowiedzialność w prowincji zakonnej. Jako że w Towarzystwie Jezusowym funkcjonuje władza autorytarna – prowincjał jednoosobowo rządzi prowincją. Nie może prowincjał o. Jakub Kołacz zasłonić się niewiedzą w poruszonym przedmiocie. Od początku jego prowincjalstwa, od 8 września 2014 r., o. Piotr znajdował się na placówce w Nowym Sączu przy ul. Ks. P. Skargi. W ramach corocznej wizytacji domu zakonnego prowincjał odwiedza swoich podwładnych z reguły w pokojach… Z drugiej strony Ojciec Piotr nie miał zwyczaju ukrywać przed jezuitami faktu posiadania „arsenału broni i amunicji”.

W świetle powyższego przyzwoitość domaga się – niezależnie od wyników śledztwa w sprawie śmierci Ojca Piotra – by przełożony domu zakonnego o. Józef Polak poddał się do dymisji, a prowincjał prowincji o. Jakub Kołacz co najmniej oddał się do dyspozycji Generała Zakonu. Niestety, o niczym takim na razie nie została poinformowana opinia publiczna.

Śmierć Ojca Piotra w świetle kulawej lustracji

Na marginesie całej sprawy chciałbym jeszcze nawiązać do kwestii, która wydaje mi się mieć związek z tym tragicznym wydarzeniem – do kwestii wykonania efektów lustracji jezuitów prowincji krakowskiej. Ks. Tadeuszowi Zaleskiemu pozostawiam wyczerpującą analizę na temat tego związku w ujęciu statystycznym w skali kraju.

Niewątpliwą zasługą jezuitów z Krakowa jest to, że jako pierwsza instytucja kościelna w Polsce rozliczyli się przed sobą i społeczeństwem z procederu agenturalności swoich członków. Jezuita Andrzej P. Bieś SJ ustalił m.in., którzy z jezuitów prowincji byli agentami Służby Bezpieczeństwa w okresie PRL. Naukowcy jezuiccy zrobili swoje, ale władze zakonne nie wyciągnęły z tego faktu należytych konsekwencji. Ukażę to na jednym przykładzie, jezuity o. Bogusława Steczka.

Zostaje on zarejestrowany jako TW „Junior” w 1984 r. i widnieje na ewidencji bezpieki do 1989 r.[vi] Rejestrowany zostaje w kategorii tajnych współpracowników już jako prowincjał; od 1 stycznia 1984 r. jest prowincjałem prowincji Polski Południowej. Następnie od 22 kwietnia 1990 r. zostaje asystentem Europy Wschodniej w Rzymie. 28 lutego 1995 r. awansuje na asystenta generalnego Zakonu a 27 września 1995 r. – superiora domu zakonnego, w którym mieści się Kuria Generalna[vii].

Po powrocie do kraju na zasłużoną emeryturę o. Bogusław Steczek osiada ostatecznie w kurii prowincjalnej w Krakowie na Małym Rynku 8. Jako człowiek z wielkim doświadczeniem i zorientowaniem w sprawach, posiada niewątpliwie duży wpływ na politykę w prowincji. Nikt, kto zna stosunki jezuickie i krakowskie, nie ma najmniejszej wątpliwości co do tego, że jest on „szarą eminencją” nie tylko w Zakonie.

Chociaż dane o jego agenturalności zostały opublikowane w 2014 r. w wydawnictwie jezuickim WAM, nie przeszkodziły mu w kolejnym awansie. W lutym 2017 r. o. Bogusław Steczek zostaje ściągnięty z emerytury — w wieku 72 lat — i mianowany przełożonym Niezależnego Regionu Rosyjskiego![viii]

O. Jakub Kołacz zostaje prowincjałem w 2014 r. Wraz z o. Bogusławem Steczkiem zredagowali Konstytucje Zakonne wydane w 2006 r., przywoływane tu kilkakrotnie.

Konkluzja

Patrząc z perspektywy człowieka, który przez kilka lat sprawował urzędy przełożonego w Towarzystwie Jezusowym, jestem przekonany, że zainteresowani przełożeni zdają sobie sprawę z konieczności należytego rozliczenia się przed Zakonem, prowincją, Kościołem, społeczeństwem – a nade wszystko przed rodziną Ojca Piotra z tej tragedii, która rozegrała się po południu 24 czerwca na dziedzińcu domu zakonnego w Nowym Sączu.

Aby im to zadanie ułatwić, piszę tych kilka uwag w duchu correctio fraterna (napomnienia braterskiego), którego oni sami i ich poprzednicy przez lata mi nie szczędzili. Jestem to winien Ojcu Piotrowi – z którym wiele razy skrzyżowały się nasze drogi zakonne – ze względu na szacunek i serdeczność, którym go obdarzałem. Mam nadzieję, że przez to moje powiadomienie opinii publicznej władze Zakonu, a nade wszystko sami jezuici nie zamkną sobie uszu na wołanie „krwi naszego brata z ziemi sądeckiej do Boga”.


avatar

Stanisław Obirek

Profesor

Teolog, historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita. Ur. 1956
Więcej w Wikipedii

[i] [https://www.jezuici.krakow.pl/cgi-bin/rjbo?b=enc&q=MATEJSKI&f=1 – dostęp: 2019-07-01]

[ii] Konstytucje Towarzystwa Jezusowego wraz z przypisami Kongregacji Generalnej XXXIV oraz Normy Uzupełniające zatwierdzone przez tą samą Kongregację, red. B. Steczek SJ, J. Kołacz SJ, Kraków – Warszawa 2006 (Wyd. WAM), s. 338n numer 134.

[iii] Konstytucje Towarzystwa Jezusowego wraz z przypisami Kongregacji Generalnej XXXIV oraz Normy Uzupełniające zatwierdzone przez tą samą Kongregację, red. B. Steczek SJ, J. Kołacz SJ, Kraków – Warszawa 2006 (Wyd. WAM), s. 194-195.

[iv] Konstytucje Towarzystwa Jezusowego wraz z przypisami Kongregacji Generalnej XXXIV oraz Normy Uzupełniające zatwierdzone przez tą samą Kongregację, red. B. Steczek SJ, J. Kołacz SJ, Kraków – Warszawa 2006 (Wyd. WAM), s. 423, nr 338, par. 1-2.

[v] Konstytucje Towarzystwa Jezusowego wraz z przypisami Kongregacji Generalnej XXXIV oraz Normy Uzupełniające zatwierdzone przez tą samą Kongregację, red. B. Steczek SJ, J. Kołacz SJ, Kraków – Warszawa 2006 (Wyd. WAM), s. 119, [266]14.

[vi] A.P. Bieś SJ, Jezuici zarejestrowani jako osobowe źródła informacji – skala problemu, s. 237‑263, w: Komunistyczny aparat represji wobec jezuitów Prowincji Polski Południowej, red. A.P. Bieś SJ, F. Musiał, Kraków 2014, s. 259.

[vii] https://www.jezuici.krakow.pl/cgi-bin/rjbo?b=enc&q=STECZEK&f=1 (dostęp: 2019-07-01).

[viii] Catalogus Provinciarum Poloniae et Regionis Independentis Russicae Societatis Iesu, Warszawa – Kraków 2019, s. 127.
Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com