10.07.2019

Nie ma Europy bez Polski, nie ma Polski bez Europy.
Dziś jest to zaledwie pusty slogan.
Wszak Europa bez Polski kwitła w bujnym XIX w., nie przejmując się jej rozbiorami. Polska zaś w dwudziestoleciu (1918-1939) zadomowiła się co prawda w Europie, ale po Wrześniu 39 została sama jak kołek. Jednak dzielni rodacy walczyli, gdzie się dało. A to na froncie zachodnim pod Narwikiem, nad Londynem pod niebiosami, pod Monte Cassino itd.
I co z tego?
Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, alianci zrzucali z samolotów mizerną pomoc (przeważnie niecelnie) i odlatywali w siną dał. A następnie nie oglądając się na interes wojennego sojusznika, sprzedali go, czyli nas, wschodniemu Bratu, czyli Stalinowi.
I gdy wreszcie stał się cud i weszliśmy nie tylko formalnie do rodziny europejskiej, do Unii, i zaczęliśmy czerpać z tego wymierne korzyści — sami, bez udziału obcych, zaczęliśmy prowadzić trzy wojny jednocześnie: wojnę polsko-unijną, polsko- żydowską i na okrasę polsko-polską.
Tak oto staliśmy się pośmiewiskiem na skalę światową.
Ku uciesze tych i owych. Na czele Z Moskwą. Polak potrafi!

