Agnieszka Wróblewska: Przedstawienie pod tytułem odkurzacz5 min czytania

()

22.07.2019

Sąsiadka przyszła z prośbą – chodzi o to, żebym się poświęciła i wysłuchała prezentacji przedstawiciela firmy Rainbow, który pokaże, jak działa ich wspaniały odkurzacz. Prośba sąsiadki była duża, bo jeśli wskaże firmie kolejne osoby chętne wysłuchać prezentacji tego wspaniałego urządzenia, firma udzieli jej poważną zniżkę. Było o co walczyć – cena wywoławcza odkurzacza firmy Rainbow razem z przyległościami opiewa na 13 tysięcy złotych.

Nie chcę kupować odkurzacza, prezentacja ma trwać dwie godziny, a miałam inne zajęcia, ale w myśl zasady: nie da ci ojciec, nie da ci matka tego, co może dawać sąsiadka, umówiłam się na ten pokaz. Pani prezenterka przywiozła potężne pudło i zanim wyjęła z niego „najlepszy w świecie odkurzacz”, rozpoczęła wykład na temat chorobotwórczych roztoczy, którymi jestem osaczona w swoim własnym domu. Jeśli mi się zdawało do tej pory, że zwykłym odkurzaczem usuwam brudy z podłogi, mebli czy firanek, żyłam w nieświadomości. Na dowód poprosiła o mój domowy odkurzacz i przejechała nim po dywanie. Następnie czyste szmatki przytknęła do wylotu w urządzeniu marki Rainbow, przejechała nim po tym samym, odkurzonym przed chwilą kawałku dywanu i oto ukazał się niezbity dowód – na czystych szmatkach widniały kłębki brudu, których nie był w stanie pochłonąć mój domowy odkurzacz.

Prezentacja na tym się nie skończyła, bo urządzenie ma wiele zalet i musiałam się o nich dowiedzieć w zaplanowanym czasie. Kiedy już na własne oczy zobaczyłam, że odkurzacz firmy Rainbow bije na głowę wszystkie inne urządzenia, a zapach olejku różanego z odświeżanego powietrza roznosi się po mieszkaniu i mimo to wszystko nie byłam skłonna go kupić, pani prezenterka podsunęła mi kartkę. Była tam wydrukowana prośba, żeby wpisać nazwiska osób, które zgodzą się poświęcić czas na podobną prezentację.

Pokaz trwał blisko dwie godziny, odkurzacz jest drogi. Znajomi i sąsiedzi należą do ludzi albo bardzo zajętych, albo nie na tyle zasobnych, żeby kupować urządzenie za cenę paru przeciętnych pensji. Powiedziałam to „swojej” prezenterce, ale nie dawała za wygraną. Nie ma co się dziwić – osobom zatrudnionym do tej pracy firma płaci stosownie do tego, ile przeprowadzili prezentacji. Mogę nie kupować odkurzacza, byle bym namówiła inne ofiary do słuchania. A choćby jedną ofiarę gotową poświęcić dwie godziny na słuchanie.

Próbowałam na wstępie podpisać pani prezenterce, co trzeba i mieć to z głowy, ale taki numer nie przechodzi. Prezenter musi przedstawić swoim szefom dowód, że pokaz się odbył i zaświadczyć to zdjęciem z każdego etapu demonstracji odkurzacza na dowód, że nawilżacz powietrza działał, a na szmatkach są ślady kurzu. Zdjęcia będą stanowić dowód w firmie, że prezenter zapracował na swój zarobek.

Przy pożegnaniu prezenterka wręczyła mi kartkę, na której miałam szansę wpisać aż dwadzieścia nazwisk ludzi chętnych wysłuchać dwugodzinnej prezentacji.

Nie udało mi się namówić nikogo, chociaż próbowałam. Sąsiadka, której po przyjaźni uległam, dostała upust na odkurzacz dzięki mojej cierpliwości, ja nie miałam takiej motywacji, bo niczego nie kupowałam, mimo to zadzwoniłam do paru osób. Uległam prośbie prezenterki, której bardzo na tym zależało, bo okazuje się, że jej zarobki nie zależą od tego, ile odkurzaczy sprzeda a właśnie od liczby przeprowadzonych demonstracji.

Jedną znajomą już prawie udało mi się „upolować” — wahała się co do kupna nowego odkurzacza, ale posłuchać się zgodziła. Do prezentacji jednak nie doszło, bo kiedy okazało się, że mąż znajomej nie weźmie udziału w pokazie, bo ma dużo pracy, prezenterka zażądała zmiany terminu — firma Rainbow wymaga bowiem, aby wszyscy domownicy byli obecni na przedstawieniu pod tytułem odkurzacz.

Stawianie warunków klientom starsze pokolenia rodaków pamiętają z czasów PRL-u. Slogan – „klient nasz pan” próbował wtedy konkurować z dumną miną sprzedawcy. Sprzedawca był panem, kpił ze sloganu, trzymał pod ladą atrakcyjny towar, a klient łasił się do niego i do ceny atrakcyjnego towaru dorzucał własną „premię”.  

Firma Rainbow ma rodowód amerykański. W 1929 roku pan Leslie Green wprowadził tam na rynek urządzenie, które zrewolucjonizowało sprzątanie. I kiedy na świecie szalał kryzys, a firmy padały jak muchy, korporacja pana Greena rosła w siłę, a urządzenie czyszczące szło jak woda. Dzięki swoim nowatorskim zaletom, ale też dzięki sieci obwoźnych sprzedawców. Po drogach amerykańskich krążyły już wtedy samochody, urządzenie łatwiej było pokazywać i sprzedawać w najbardziej odległych zakątkach USA.

Obecnie Rainbow jest wielką korporacją i od dawna sprzedaje nie tylko odkurzacze. Ma pod swoją marką potężne biuro turystyczne a w Internecie reklamuje nawet damskie buty firmy Rainbow. Odkurzacze tej marki są podobno chętnie stosowane w szpitalach i innych placówkach użyteczności publicznej i sprzedaż obwoźna z pokazami odnosi tam zapewne sukcesy.

Ale domokrążcy z odkurzaczami wydają mi się reliktem z poprzedniej epoki. Masa towarowa dociera dziś w Polsce do najdalszych zakątków kraju, a po latach posuchy towarowej cenimy sobie możliwość wyboru produktów.  System sprzedaży obwoźnej wydaje się więc anachroniczny, ale być może nie do końca pojmuję duszę kupującego.

Łatwiej mi wczuć się w sytuację prezenterów, którzy muszą odgrywać przedstawienia z odkurzaczem, a potem błagać klienta, żeby mu znalazł kolejne ofiary dwugodzinnej demonstracji.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. Bogdan Miś 28.10.2019
  2. PIRS 28.10.2019
  3. Jan Cipiur 28.10.2019
  4. PK 28.10.2019