Zbigniew Szczypiński: Skuteczność versus rozmamłanie

16.08.2019

Co jest naprawdę najważniejsze w polityce? Od czego zależy sukces w wyborach, (jeżeli zgadzamy się na wybory jako ostateczny werdykt demokracji)?

Takich pytań jest dużo i będzie ich coraz więcej w miarę zbliżania się daty wyborów. Data ta nie jest wynikiem uzgodnień sił politycznych, obecnych teraz na politycznej scenie. To prezydent podjął decyzje o terminie wyborów zgodną z wolą swojego prezesa – mimomimo że konstytucja nic nie mówi o takiej podległości wybranej w powszechnym glosowaniu głowy państwa. Prezydent – w ramach tego, co mówi Konstytucja – miał takie prawo i wybrał termin maksymalnie skracający czas kampanii wyborczej. To, że jest to w interesie jego rządzącej partii wie każdy, nawet taki, który nie siedzi na co dzień w polityce.

15 sierpnia, w dniu święta Wojska Polskiego, w Katowicach odbyła się tradycyjna wielka defilada różnych rodzajów sił zbrojnych. Dopisała pogoda, przyszły tłumy (my, Polacy, lubimy defilady), wszystko przebiegło sprawnie. Nowe było to, że przed rozpoczęciem defilady zabrało głos trzech polityków: minister obrony, premier rządu i prezydent.

Tylko glos prezydenta jako zwierzchnika sił zbrojnych był tym, który powinien tam zabrzmieć. Może jeszcze ministra obrony — ale tylko jako zapowiadającego wystąpienie prezydenta. To, że przemówienie — długie i jak zawsze bez sensu — wygłosił premier Morawiecki jest oczywistym dowodem, że te ceremonie i ich przeniesienie ich z Warszawy do Katowic pod pretekstem uczczenia okrągłej rocznicy wybuchu powstania śląskiego były podyktowane interesem wyborczym rządzących. To właśnie z Katowic startuje Mateusz Morawiecki, z pierwszego miejsca na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Teraz PiS kocha Śląsk i Górny i Dolny, teraz nie słychać głosu prezesa, mówiącego o ukrytej opcji niemieckiej, teraz prezydent i premier zapewniają, że gospodarka polska jest i będzie oparta na węglu, że starczy go nam jeszcze na wiele, wiele lat…

Jak wielu, oglądałem transmisję z defilady. Kamera pozwalała na zarejestrowanie twarzy obecnych. Byli wszyscy rządzący; a nawet tacy, co już nie rządzą. Myślę tu o Antonim Macierewiczu, którego twarz przez chwilę wypełniła ekran. To bardzo ciekawe – co kłębiło się pod czaszką byłego ministra obrony, tam, na trybunie, w dniu święta Wojska Polskiego…

Patrząc na twarze obecnych na trybunie dumałem tak sobie – o czym oni myślą, jakie mają skojarzenia, czy naprawdę są przekonani, że świętują setną rocznicę wybuchu powstania śląskiego? Wydarzenia z innego świata, świata, którego już nie ma; świata, którego obraz kształtują w społecznej świadomości raczej filmy Kazimierza Kutza, a nie przemówienie Mateusza Morawieckiego…

Myślę, że w głowach ludzi obecnej władzy dominowało poczucie sukcesu, mocy, tego, że jak jest potrzeba, to możemy zrobić wszystko, że nikt i nic nas nie zatrzyma… Tak chyba było…

Ale to źle się kojarzy…

Wracając do pytania, postawionego na wstępie. Co jest najważniejsze w polityce? Dla tej ekipy najważniejsza jest skuteczność, tylko skuteczność, skuteczność osiągana bez względu na jakieś tam zapisy prawa, nawet tego, które ta ekipa sama uchwaliła. To nie prawo, a wola narodu jest najważniejsza. Wolę narodu sprawuje zaś władza mająca mandat wyborczy i nie ma żadnego znaczenia fakt, że mandat uzyskany został od absolutnej mniejszości, która wzięła udział w głosowaniu i zagłosowała na Zjednoczoną Prawicę. Takie były rygory i procedury liczenia wyników, wszystko zgodne z prawem.

Nikt nie może podważyć mandatu rządzących do sprawowania władzy. Ale też nikt nie może mówić, że mandat do rządzenia oznacza prawo do łamania konstytucji i reguł parlamentarnych przez marszałka sejmu. Którego kaliber intelektualny i moralny jest, jaki jest.

Lista deliktów konstytucyjnych i przykładów łamania prawa jest bardzo, bardzo długa. Strategia rządzących zakłada, że to nie jest ważne, ważne są transfery gotówki bezpośrednio do ręki wyborcy. Patrząc na wyniki sondaży trzeba przyznać, że to prawda. To jest skuteczne.

Czy jednak skuteczność jest kategorią najważniejszą w zarządzaniu? Czy skuteczność jest wartością, ponad którą nie ma już niczego?

Nie trzeba przywoływać wielkich autorytetów (to i tak nie dotrze do rządzących). Wystarczy zdrowy rozsądek, zwykłe życiowe doświadczenie, aby wiedzieć, że takie absolutyzowanie skuteczności jest prostą drogą prowadzącą do przestępstwa. Skuteczność jest najważniejsza w mafii, w gangu, to tam daje szacunek i otwiera drogę do władzy. Jeżeli społeczeństwa nie chcą wchodzić na takie same ścieżki, jakie obowiązują w tamtych grupach czy środowiskach — muszą opierać się na prawie, na skodyfikowanych normach i instytucjach, jakie wykształciły się przez wieki i jakie obowiązują w naszym kręgu kulturowym. Do przestrzegania których zobowiązaliśmy się, wstępując do UE.

Na razie jest, jak jest. Władza jest skuteczna, bardzo skuteczna. Na mój osąd – nie da się jej przegonić na tym polu. To, że tak jest — nie oznacza, że po stronie opozycji ma być tylko mgławica wielkich wartości, że tylko wolność, prawo, konstytucja i swobody obywatelskie.

Miarą zwykłej dojrzałości do przejęcia władzy będzie zdolność po stronie wszystkich trzech ugrupowań idących samodzielnie do wyborów (PO, Lewica, Koalicja Polska) zbudowania jednej, uzgodnionej, wspólnej listy kandydatów do Senatu RP. To jest całkiem proste — pod warunkiem, że prawdziwe są te wszystkie głosy mówiące o wolności, demokracji, konstytucji, jakich pełno w wystąpieniach polityków opozycji demokratycznej. Jeżeli tego nie będzie, jeżeli na listach do senatu, przy obowiązującej większościowej ordynacji, kandydaci opozycyjni będą rywalizować nie tylko z kandydatem z PiS a między sobą, to koniec. Koniec z marzeniem o odsunięciu PiS-u od władzy.

Starcie rozmemłanej opozycji z bezwzględną ekipą owładniętą absolutną żądzą władzy, wzmaganą świadomością popełnionych wykroczeń i przestępstw i grożącą w związku z tym odpowiedzialnością, nie wróży sukcesu.

Ale póki piłka w grze…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com