Telewizja pokazała (539)

23.08.2019

Prezydent Duda w czasie defilady 15 sierpnia oświadczył:

Jako prezydent Rzeczypospolitej nigdy nie podpiszę ustawy, która będzie godziła w to, co otrzymują ci, którzy służyli Rzeczypospolitej i ich najbliżsi, którzy po nich pozostali.

Chciał w ten sposób uśmierzyć niepokoje rodzin poległych oficerów wojska, że obniżą im świadczenia emerytalne.

W tym oświadczeniu widzę pewien kruczek: o tym, kto służył Rzeczypospolitej a kto nie, mimo że był żołnierzem, zdecyduje IPN.

W sejmie leży projekt ustawy „O zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin” i czeka aż będzie po wyborach, żeby teraz nie denerwować żołnierzy i ich rodzin. Projekt kontynuuje to, co wprowadziła PO i rozwinęło PiS – ograniczenie wysokości emerytur i rent wojskowym oraz rodzinom, które pobierają renty po zmarłym lub poległym na służbie. Po prostu rozszerzono liczbę instytucji, które uznano za „organizacje państwa totalitarnego” i żołnierzom, którzy tam pracowali, obniży się świadczenia. Są to Wojska Ochrony Pogranicza, WSW (obecnie żandarmeria) i wszelkie formacje zajmujące się w czasach PRL bezpieczeństwem wewnętrznym i zewnętrznym armii.

Tępa ideologizacja i mściwość to wyznaczniki prawicy. Bardzo przypomina podejście bolszewików do wszelkich „wrogów ludu”.

Nie łudźmy się, to nie koniec takich działań. Następne zostaną dołączone do spisu organizacji totalitarnych wszelkie instytucje PRL, bo każdy, kto pracował w tamtych czasach w państwowej instytucji, umacniał tym samym komunistyczną władzę.

Niech się nie cieszą także politycy PO. Następni mogą być ci, którzy – jak powiedział Kaczyński – zabili mu brata. A kto to jest to on sam określi.

* * *

W więzieniu zmarł bokser, który oskarżał służby o konszachty z przestępcami, którzy nagrywali polityków w agencjach towarzyskich, czasem w czasie seksu z nieletnimi dziewczynami (podobno i marszałka Kuchcińskiego). Poinformowano, że bokser popełnił samobójstwo, ale są wątpliwości czy mu ktoś nie pomógł. Drugi więzień, który także ma być świadkiem w tej samej sprawie, próbował podobno zabić się w innym więzieniu. W związku z tym wszyscy przypominają sprawę ministra Ćwiąkalskiego, który podał się do dymisji, kiedy jakiś więzień popełnił samobójstwo, a tu takie historie a władze resortu nie czują się winne i nie reagują.

Dymisja Ćwiąkalskiego zawsze wydawała mi się podejrzana. Minister nie jest odpowiedzialny za takie zdarzenia i premier Tusk też to wiedział, odpowiedzialność powinien ponieść ktoś na niższym szczeblu. Łączyłbym to z inną sprawą.

Otóż, kiedy oskarżono Polskę o udostępnienie w Kiejkutach pomieszczeń, gdzie Amerykanie mogli przywozić i torturować więźniów podejrzanych o terroryzm, nasze ówczesne władze i wszystkie późniejsze ekipy stanowczo zaprzeczały, aby to miało miejsce oraz że cokolwiek wiedziały o tym, co się dzieje u Amerykanów. Widocznie rozumowano, że Amerykanie mają mało miejsca w Iraku i w swoich licznych bazach, a chcą gdzieś spokojnie usiąść i porozmawiać ze swoimi więźniami i dlatego spodobały im się Kiejkuty. Torturować więźniów ani trzymać ich bez sądu w USA nie pozwala konstytucja Stanów Zjednoczonych, dlatego na przykład więźniów przetrzymują latami bez sądu poza terytorium USA – w więzieniu Guantanamo.

Polska konstytucja też nie pozwala na tortury na swoim terytorium, ale wszyscy politycy rozumieją, że walka z terroryzmem i wspieranie sojusznika ma priorytet. Dlatego przez lata pod różnymi pozorami nie dopuszczano do zbadania tej sprawy. Wszczęto śledztwo dopiero w 2008 r., na polecenie ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego. I już 20 stycznia 2009 r. minister został zmuszony podać się do dymisji, a potem śledztwo utknęło.

* * *

W szkole przyjmowaliśmy bezkrytycznie wszystko co nam wciskano, po prostu trzeba się nauczyć, zdać i mieć to z głowy. Taka sama procedura dotyczyła wielu przedmiotów na studiach, tyle że tam po „nauczyć się, zdać” dodawano „i zapomnieć”. Faktycznie, chyba z 80% przerabianego na studiach materiału nigdy mi się do niczego nie przydało.

Pojęciem, które gładko wciśnięto nam wszystkim, jest „wieszczowie”. Wieszczowie to Mickiewicz, Słowacki i Krasiński. Nigdy nie zapytałem, skąd takie tytuły i nie wiem, czy by mi ktoś to wyjaśnił. Co takiego oni wieszczyli? Owszem, pisali fajne utwory, szczególnie Mickiewicz (może poza „Dziadami”), ale co to miało wspólnego z przyszłością Polski czy w ogóle z przyszłością?

Polskie dzieje to często mieszanina głupoty, licznych błędów i zaniechań i emocjonalnego nadęcia. Przypomina mi się uwaga George Sand ze spotkania w Paryżu, na którym był Mickiewicz. Mickiewicz improwizował jakieś wiersze i wszyscy obecni Polacy płakali. Ale kiedy George Sand pytała później zebranych, o czym mówił Mickiewicz – nikt nie umiał tego powtórzyć.

* * *

Piszemy wiele o draństwach czy wadach Polaków i można by odnieść wrażenie, że Polacy wyróżniają się negatywnie na tle innych narodów. Sądzę, że nie ma lepszych i gorszych narodów i na pewno zło nie jest przenoszone w genach ani „z mlekiem matki”. Wredna natura ludzka w odpowiednich warunkach ujawnia się, a w innych udaje się powstrzymać szaleństwo. Niestety, łatwo sprawić, żeby w ludziach przebudziło się draństwo, nawet w cywilizowanych krajach.

Niemcy byli swego czasu najbardziej cywilizowanym narodem, gdzie szanowano i rozwijano naukę, ceniono wykształcenie, kulturę, filozofię, muzykę. I dokonali strasznych rzeczy w czasie wojny. Różnicą w stosunku do szaleństw innych narodów była metodyczność i nawyk wykonywania poleceń władzy. I nie tylko u żołnierzy czy oprawców w obozach koncentracyjnych.

Rok 1945, zbliża się koniec wojny. Na okrętach  „Cap Arcona”, „Athen” i „Thielbeck” Niemcy uwięzili ponad 10.000 więźniów. 3 maja, gdy nie żył już Hitler i padł Berlin, wspomniane jednostki stały w zatoce Neustadt. Wojska brytyjskie skierowały do Niemców żądanie wywieszenia białej flagi i zawinięcia do portu. Tylko kapitan „Athen” posłuchał rozkazu, mimo że znajdujący się na okręcie esesmani grozili mu śmiercią. Nadleciały brytyjskie bombowce. Wszystkie okręty zostały zatopione. Zginęło 9 tys. więźniów i około 600 pilnujących ich Niemców.

Ale to nie koniec tragedii. Więźniowie, którym udało się przeżyć nalot, byli ostrzeliwani przez Niemców z plaży. Mimo to sporej grupie udało się dopłynąć do lądu. Zostali tam dobici szpadlami, łomami, kilofami przez okolicznych mieszkańców. To byli „zwyczajni” Niemcy, cywile. Nastolatki i ludzie w podeszłym wieku. Zabijali więźniów na ulicy, w swoich ogródkach, przed domami. Prawdopodobnie zakatowano w ten sposób 400 osób, a wszystko działo się w ostatnich godzinach wojny.

Łatwo stać się mordercą.

Nie ma takiego draństwa, którego człowiek by nie dokonał w sprzyjających okolicznościach. Głupota, łatwość ulegania podbechtywaniu, wszelkie religie skłaniające do przyjmowania na wiarę tego, co mówią kapłani, strach – wiele przyczyn można wymienić.

Często za wzór stawiamy Brytyjczyków – praworządność, dżentelmeńskość, fair play. Ale przede wszystkim dbają oni o własne interesy, a wtedy inne sprawy schodzą na dalszy plan. Tuż po wojnie pokazali specyficzne pojmowanie polityki, gdy odesłali do Związku Radzieckiego wszystkich jeńców radzieckich wyzwolonych z niemieckich obozów, wiedząc, że tam czeka ich natychmiast zesłanie do obozów na Syberii, jako tych, którzy „zdradzili ojczyznę”, bo dostali się do niewoli niemieckiej.

Cały świat poznał koszmar niemieckich obozów koncentracyjnych. Wydawało się, że cywilizowane społeczeństwa nie dopuszczą już więcej do takich zbrodni. Tymczasem Brytyjczycy wiele lat po wojnie i Holokauście utworzyli takie obozy w swojej kolonii – Kenii. W dodatku do Gazety Wyborczej Ale Historia opisano te działania:

Dziesiątki tysięcy Kenijczyków bito, głodzono, kastrowano, gwałcono, rażono prądem, wieszano, palono żywcem, strzelano do nich jak do zajęcy. Takimi metodami władze brytyjskie próbowały zdusić bunt „dzikusów” Mau Mau. Zaczęło się to w 1952 r., siedem lat po Holokauście i hekatombie drugiej wojny światowej. […] Wiosną 1954 r. w ramach operacji „Anvil”, na ulicach, w domach i miejscach pracy aresztowanych zostało 50 tys. członków plemienia Kikuju. Trafiali do obozów przejściowych ogrodzonych drutem kolczastym, skąd mniej podejrzani (zwykle kobiety i dzieci) byli kierowani do rezerwatów. Mężczyźni lądowali w obozach koncentracyjnych. […] Brytyjski gubernator postanowił stworzyć w całej Kenii obozy pracy, gdzie aresztowani stanowiliby tanią siłę roboczą. Miało to pomóc w rozwijaniu rolnictwa i rozwiązać problem rosnącej liczby więźniów, których nie dało się już wcisnąć do przepełnionych rezerwatów.

Można długo wymieniać draństwa, które wyczyniają różne kraje i narody. To nie tylko wyrzynanie Tutsi w Rwandzie, przy bierności cywilizowanych krajów. To wojna w Jugosławii, kiedy żyjące ze sobą od lat narody zaczęły się nienawidzić i bestialsko mordować. Podobnie w Abchazji, Azerbejdżanie (polecam książkę Swietłany Aleksijewicz „Czasy secondhand”) – niemal z dnia na dzień ludzie stają się wrogami i okrutnie mordują swoich przyjaciół. Bliski Wschód, gdzie mordują się wyznawcy różnych odmian islamu i wiele, wiele innych.

Natura ludzka jest wredna. Nie można tego przypisać jednemu narodowi. Choć oczywiście bolą nas przede wszystkim zbrodnie popełniane przez rodaków.

„Sztuczne fiołki”

* * *

Jak wynika z sondażu Kantar dla „Faktów” TVN i TVN24, najważniejsze dla Polaków tematy kampanii wyborczej to służba zdrowia, programy socjalne i edukacja.

Mam wątpliwości. Może po prostu wymieniono w ankiecie kilka tematów i coś trzeba było wybrać.

Kiedy popatrzy się na portale społecznościowe, to powyższe tematy pojawiają się sporadycznie i tylko wtedy, kiedy ma miejsce jakiś protest albo zdarzyło się coś nietypowego, na przykład błąd lekarza albo zamknięto jakiś szpitalny oddział, czy jakiś nauczyciel wypowiedział się krytycznie o reformie edukacji. Te sprawy nie mają dalszego ciągu, nie zaprasza się fachowców z prośbą o opinię, nie dopytuje się przedstawicieli rządu co konkretnie zamierzają zrobić. Widocznie ludzie nie są tym zainteresowani.

A co ciekawi czytelników?

Sport, sport, sport, szczególnie osiągnięcia Polaków, zwykle czytamy, że wygrana naszej drużyny „rzuca na kolana” przeciwników, cały świat jest zachwycony jakimś wynikiem Polki czy Polaka. Potem życie prywatne jakichkolwiek znanych osób, no i brytyjskiej rodziny królewskiej. Opisywani celebryci zwykle sami o czymś informują opinię publiczną, na przykład o rozstaniu się z partnerem, wrzucają zdjęcia w nowych strojach, piszą o zmartwieniach itp. Potem porady medyczne – jak rozpoznać objawy najróżniejszych chorób, co brać, żeby ich uniknąć lub je zwalczyć, a szczególnie jak się pozbyć „brzuszka” i „boczków”, zagrożenia ze strony egzotycznych chorób, pasożytów i nieodpowiedniej diety. Ubiory. Przepisy kulinarne: jakie są pyszności i jak je można samemu przygotować. Motoryzacja: nowe samochody. No i reklamy, reklamy.

Czy nie lepiej byłoby takie tematy dać w debacie przedwyborczej? Biorę pierwsze z brzegu tematy obecne na portalu:

  • Co jest teraz modne w urządzaniu wnętrz? 10 rzeczy, które szybko nie przeminą.
  • Książki, które czytają gwiazdy.
  • Sukienki z paskiem w talii. Fasony, które wyszczuplą sylwetkę i ukryją jej mankamenty.
  • Jak podlewać storczyki – cztery zasady, które trzeba znać.
  • Wystarczą 4 h przed ekranem. Co się dzieje w psychice dziecka.
  • Co kolor oczu mówi o tobie.
  • Dobry sposób na wystający brzuszek i boczki
  • 10 pysznych produktów, które przedłużają życie.

To tylko niektóre z tematów. Na pewno zajęłyby wyborców bardziej niż szczegóły zmian w systemie edukacji (gdyby nie były ciekawe, nie dawano by ich w portalu). A kandydaci na posłów mogliby się wykazać, doradzić, zaproponować coś od siebie, bo przecież wiadomo, że posłowie znają się na wszystkim.

* * *

Jan Widacki:

Nie zdziwiłbym się specjalnie, gdyby w następnych wyborach do sejmu krakowską listę Platformy otwierał Ryszard Terlecki. […]

Platforma robiła delikatniej i kulturalniej to, co PiS robi brutalnie i po chamsku. Platforma starała się zachować pozory, PiS nawet się nie stara. Platforma była umiarkowanie populistyczna, umiarkowanie antykomunistyczna (cokolwiek by to miało znaczyć), umiarkowanie antyrosyjska, umiarkowanie dewocyjna. […] Zasadnicza różnica między Platformą a PiS jest taka, że Platforma jest proeuropejska, PiS jawnie antyeuropejskie. Oczywiście, że to dużo. Nawet bardzo dużo. Ale mimo wszystko stanowczo za mało. Podobieństw między tymi partiami jest tyle, że przepływy kadr nie wydają się niczym nadzwyczajnym.

Ilustracją, jedną z wielu, może być start z list KO byłego działacza PiS i wiceministra gospodarki w pisowskim rządzie, Pawła Poncyljusza. Gdybym nie wiedział, z jakiego ugrupowania startuje do sejmu Paweł Poncyljusz to bym myślał że po dawnemu wspiera kolegów z PiS. Niedawno powiedział:

Jak rozmawiam z różnymi politykami, to oni zdają sobie sprawę, że nie można tak w czambuł odrzucać wszystkiego, co robił Antoni Macierewicz. PO nie jest wcale tak krytyczna wobec Macierewicza, jeśli się rozłoży na części pierwsze jego działania. To był człowiek, który był nieźle przygotowany do funkcji szefa MON.

Dalej uważam, że Antoni Macierewicz i, paradoksalnie, Bronisław Komorowski to jedyni dwaj ministrowie obrony narodowej w Polsce, którzy naprawdę byli przygotowani do pełnienia swojej funkcji. […] Dokładnie wiedział, co chce.

Możemy się politycznie zgadzać lub nie, do tego dochodzą „Misiewicze” i inne rzeczy, ale w kategoriach rozeznania tego, że jest problem wojsk lądowych i on znalazł na to panaceum w postaci Wojsk Obrony Terytorialnej, to się tak naprawdę nikomu wcześniej nie udało.

Przypomniano dawną wypowiedź Poncyljusza:

Jedyne sensowne koncepcje na przyszłość MON przedstawił Antoni Macierewicz. To osoba doskonale zorientowana.

Pan Poncyljusz startuje z pierwszego miejsca Koalicji Obywatelskiej w Rzeszowie.

Ta wypowiedź dobrze świadczy o polityku – wskazuje na stałość poglądów mimo zmiany barw partyjnych.

* * *

Co dokładnie przeoczyliśmy?

Jerzy Stuhr:

Dwa zdania, dwa wyrażenia. Pierwsze to „falandyzacja prawa”, drugie „spieprzaj dziadu”. To, że wtedy nie powiedzieliśmy stop. Przeszliśmy obojętnie. Machnęliśmy ręką, więc dziś zbieramy żniwo. Przecież na początku prawo próbowano tylko tak troszkę, tak elastycznie przystosować, a dziś słyszymy, że głos ludu jest ważniejszy od prawa i od konstytucji, że sądy to nie alfa i omega, co mówi nie gość spod budki z piwem, ale pierwsza osoba w państwie. I ta pogarda. To „spieprzaj dziadu”. Wtedy wypadek przy pracy a dziś codzienność. Gdy ktoś próbuje się temu przeciwstawić, to natychmiast podnosi się ryk. Ten dobrze znany z prawej strony parlamentu. Rechot czasami. To są pochodne, konsekwencje tego, co przeoczyliśmy. Straciliśmy obywatelską czujność. […]

Zastanawiałem się ostatnio, co mogłoby być obrazkiem dzisiejszej Polski. Pięciu ratowników wyciągających pijanego obywatela z Bałtyku jako symbol współczesnych zaślubin z morzem? Czy prezes z łopatą przekopujący Mierzeję Wiślaną jako obraz kraju przerytego bez sensu?

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Mr E 2019-10-28
  2. Andrzej Koraszewski 2019-10-28
  3. Szymon 2019-10-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com