Eugeniusz Noworyta: Karta dań

12.09.2019

Wybory blisko, więc partie ogłosiły mniej czy bardziej dopracowane programy i rozkręcają kampanie w celu pozyskania dla nich zwolenników.

Najbardziej eksponowana jest polityka społeczna. Wszyscy obiecują złote góry: dopłaty na dzieci, miliardy na zdrowie, mieszkania dla młodych Polaków, równe płace dla kobiet i mężczyzn, wyższą płacę minimalną, dofinansowanie emerytów, tani transport i dopłaty dla biedniejszych regionów. Wspólną cechą tej bogatej oferty jest to, że są to obietnice, których wiarygodność jest wątpliwa, a przynajmniej w obecnej fazie wyborczej rywalizacji nie podlegają weryfikacji.

Dlatego poparcie tej czy innej propozycji nie może być wynikiem przemyślanej refleksji, lecz raczej jest przejawem sympatii do preferowanego obozu politycznego. Zresztą politycy nie przejmują się specjalnie realnością swych zapowiedzi, a wyborcy nie wykazują krytycyzmu wobec niespełnionych obietnic. Liczy się gotówka, np. 500+ i ewentualnie jakaś intratna posada, natomiast nie mają znaczenia matactwa władzy w sprawie trzynastej emerytury i pomocy dla niepełnosprawnych, brak zapowiedzianych mieszkań komunalnych czy poprawy transportu kolejowego, nie mówiąc już o polepszeniu służby zdrowia.

Festiwal obietnic socjalnych urealnia dobra koniunktura gospodarcza, która odsuwa na dalszy plan pytanie o koszty proponowanych świadczeń. W atmosferze swoistej presji i rozbudzonych roszczeniowych postaw — w zasadzie wszystkie ugrupowania ulegają w mniejszym czy większym stopniu polityce rozdawnictwa i robią to nieraz wbrew swym założeniom programowym, pod rygorem wypadnięcia z rywalizacji o przyzwoity wynik wyborczy. Tylko od niektórych ekonomistów można usłyszeć słowa przestrogi o konieczności przygotowania scenariusza na czas recesji, gdy ulegnie zahamowaniu obecne tempo wzrostu gospodarczego. Tego jednak nikt nie słucha, bo liczy się wynik wyborów i doraźne korzyści.

Miraż polskiej wersji państwa dobrobytu przesłania obawy wynikające z zapowiedzi drastycznej podwyżki składki ZUS i rozbudowanego systemu biurokratycznej kontroli przedsiębiorców. Późniejsze dementowanie zapowiedzianych posunięć pogłębia tylko wrażenie chaosu i świadczy o braku przemyślenia całościowej strategii. Mało kto zwraca uwagę, że udzielane dotacje kompensowane są pajęczyną podatków i wzrostem cen. Z czasem drożyzna może jednak wpłynąć otrzeźwiająco na beneficjentów polityki rozdawnictwa.

Opozycja mocno — i słusznie — stawia na ochronę klimatu, prawa kobiet, ulgi dla prywatnych przedsiębiorców, wzmocnienie samorządów i świeckie państwo. Równocześnie chce uniknąć wojny ideologicznej, którą rozkręca prawica przy wsparciu niektórych hierarchów w zamiarze uczynienia z roli Kościoła i rzekomych zagrożeń ze strony mniejszości seksualnych centralnego tematu debaty wyborczej i stworzenia przychylnego klimatu dla sojuszu tronu z ołtarzem. Tymczasem najważniejsza będzie dyskusja o zapaści państwa i jego instytucji, na rzecz przywrócenia praworządności, trójpodziału władzy i niezależności sądów. Prezes PiS zapowiada koniec państwa trybunalskiego rządzonego przez sądy i zastąpienie go państwem rządzonym przez naród. W praktyce oznacza to upartyjnienie sądów i prokuratury, czystki i nieuznawanie prawomocnych wyroków, jak w przypadku odmowy ujawnienia listy poparcia dla członków Krajowej Rady Sądownictwa.

W państwie „sterowanej demokracji” istotną rolę odgrywa inwigilacja społeczeństwa. Pokrętne tłumaczenie w sprawie nielegalnego podsłuchiwania obywateli przy pomocy systemu Pegasus uzasadnia obawy, że w rękach władz znajduje się już to skuteczne narzędzie nie tylko do walki z terrorystycznym zagrożeniem, lecz także do ewentualnej rozprawy z opozycją.

Z kolei hejterska afera w Ministerstwie Sprawiedliwości odsłoniła zaangażowanie funkcjonariuszy państwowych w akcję oczerniania niepokornych sędziów i pokazała skalę demoralizacji obecnej władzy. Pozostało pytanie, czy jej sprawcy i ich mocodawcy znowu pozostaną bezkarni.

W atmosferze zakłamania i niskich standardów etycznych w kręgach władzy słabnie wrażliwość społeczeństwa na zawłaszczanie publicznych pieniędzy i stanowisk. Sytuację utrudnia brak w polskiej praktyce politycznej wyraźnego określenia stanowisk podlegających wymianie wraz ze zmianą rządów. Przed opozycją staje poważne zadanie uporządkowania tej sprawy, przywrócenia służby cywilnej i ukrócenia nepotyzmu oraz jednoznacznego powiązania pracy w instytucjach i spółkach skarbu państwa z profesjonalizmem.

Można odnieść wrażenie, że w niektórych obszarach opozycja oddaje pole prawicy i ogranicza się do działań reaktywnych. Dotyczy to zwłaszcza polityki historycznej i polityki zagranicznej. Krytyce partyjnej wersji polskiej historii forsowanej przez PiS nie towarzyszy alternatywna, klarowna i racjonalna koncepcja dziejów narodowych, skłaniająca społeczeństwo do bardziej uważnej oceny swej przeszłości.

Podobne uwagi można odnieść do polityki zagranicznej. Krytyczna ocena postępowania władz, ironizowanie groteskowych epizodów „wstawania z kolan”, wytykanie potknięć i przestrogi przed izolacją nie wystarczą. Potrzebny jest pozytywny program, a ten wcale nie jest łatwy, gdy przyjdzie konkretnie określić, jak doprowadzić do bardziej partnerskich stosunków ze Stanami Zjednoczonymi bez narażania na szwank ich gwarancji bezpieczeństwa dla Polski, jak poprawić naszą pozycję w Unii Europejskiej i zbilansować to ze stosunkami z USA, czy wreszcie jakie korekty wprowadzić do naszych relacji z Rosją zważywszy ekspansywny charakter jej polityki.

Tymczasem władza bez przerwy zaskakuje. Teraz decyzją o przełożeniu sesji obecnego Sejmu, zdominowanego przez PiS, na październik, po wyborach. Nie podaje się wiarygodnej przyczyny, a tym bardziej intencji. Niektórzy pytają, do czego to jest potrzebne, zwłaszcza jeśli PiS te wybory przegra?

Debata schodzi do cienia, na pierwszy plan wychodzi niepokój.


Eugeniusz Noworyta

Polski dyplomata i polityk


Ur. 25 grudnia 1935 w Krakowie. Ambasador w Chile (1971–1973), Hiszpanii (1977–1981) i Argentynie (1996–2001). 
Stały przedstawiciel PRL przy ONZ (1985–1989). 
Wykładowca stosunków międzynarodowych na uczelniach w Warszawie i Łodzi.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com