Jadłospis powyborczy
22.09.2019

Masz jakieś stałe preferencje kulinarne? A może wolisz eksperymentować i lubisz sobie czasami coś ekstra upichcić? Albo wpaść do przytulnej knajpki na podniebienne szaleństwo, w miłym towarzystwie w dodatku? Uważaj! Po 13 października możesz zapomnieć o wolnym wyborze menu i współbiesiadników.
Wszystko wskazuje na to, że obowiązywać będzie wyłącznie pisowska karta dań i tejże proweniencji pałętająca się kompania. Podobno już przygotowywane są potrawy, szkolony personel i szykowane lokale w ramach doplusowywania społeczeństwa na niwie kulturalno-dietetycznej. Cała akcja opatrzona jest nowogrodzką klauzulą poufności obowiązującą do zwycięskiej elekcji. Niezależni dziennikarze śledczy dotarli jednak do odręcznych notatek z tajemniczym jadłospisem. Oto wybrane ekscytujące propozycje:
- wielokrotnie odgrzewana kiełbacha wyborcza – do wyczerpania cierpliwości,
- powyborcza wysmażona kaszanka,
- najświeższa bryndza,
- zalewajka Mateuszka,
- makaron nawijany a la Prezio,
- pikantne suski w zalewie carycy,
- dudy prezydenckie z chrzanem,
- kiszone dudy związkowe,
- korniki zapiekane w szyszce,
- zrazy nowogrodzkie,
- rydzyki toruńskie,
- białowieskie naleśniki Greenpeace,
- sałatka fitness „Kristina Dream” kaczeńce w dipie z belladonny,
Dla zagonionych specjalność zakładu szybki trzydaniowy obiad pana Antoniego.
W każdy czwartek do konsumpcji zastrzyk kultury odkrycie towarzyskie tygodnia.
W weekendy i święta propozycja dla rodzin „Rodzina razem między stołem a kościołem”.
Wyprzedzając nieoczekiwania społeczne wkrótce w serwisie:
- prawdziwy smak starego piernika,
- kawa na ławę po turecku,
- masz babo placek po węgiersku.
- Do każdego zamówienia gratis czara goryczy.
*
Nie dla każdego to jadło może być strawne, podobnie gęby krążące wokół talerzy. Jeśli istnieje choćby najmniejsza szansa, by nie być beneficjentem programu „Jadło z PiS”, należy ją zrealizować.
Cywilizacja nie ulega stagnacji, rozwija się, choć nie zawsze w zdroworozsądkowym kierunku. Żyjemy w epoce szaleńców wykorzystujących zmęczenie społeczeństw połączone z upadkiem pewnych stałych, wydawało się do tej pory, wartości. Rosja pozostaje poza wszelką konkurencją jako pewnego rodzaju kuriozum. O Trumpie napisano już niemal wszystko, a on bez większych przeszkód robi koło pióra światowej potędze. Wielka Brytania ma rodzimego Borysa Johnsona, oficjalnie już zwanego szaleńcem i krytykowanego, który wykorzystuje wszelkie możliwości, by szalone z punktu widzenia logicznego świata idee Brexitu doprowadzić do cielesnego finału. Na Węgrzech i w kilku innych zakątkach globu udało się sprawnym inaczej pacjentom spacyfikować swoje społeczeństwa i zaprowadzić cywilizacyjny zmierzch w majestacie obowiązującego tam prawa. To takie jakby wypadki przy ewolucyjnej pracy.
Ale to ludzie w swej masie mają wpływ na dokonywanie przemian: aktywnością na rozwój bądź marazmem na regres. I niekoniecznie poprzez cichą akceptację pełzającego puczu, zamieszki czy rewolucje, lecz przede wszystkim świadomy wybór, dopóki taka możliwość jeszcze istnieje. Wybory parlamentarne są właśnie tą okazją, a wysoka w nich frekwencja daje znać o dojrzałości społecznej i chęci wpływania na losy swoje i najbliższych za pomocą kształtowania-korygowania obrazu politycznego kraju, decydującego przecież o zarządzaniu krajem. By nam było dobrze. Niebiednie, zdrowo i wesoło. Z humorem więc 13 października do urn. A tam to już z czystym sumieniem, nie doraźnym rachunkiem ekonomicznym.
WaszeR Londyński
