Zbigniew Szczypiński: Apel wyborczy4 min czytania

()

26.09.2019

Rośnie gorączka wyborczego wyścigu. Każdy dzień dostarcza nowych argumentów przemawiających za maksymalną mobilizacją wszystkich pokaranych wrażliwością i wyobraźnią – nieodłącznymi atrybutami inteligencji.

Wspominałem o inaugurującym 4. Gdański Tydzień Demokracji panelu znanych dziennikarzy śledczych. W tym panelu, jednym z pięciu uczestników był redaktor Bertold Knittel, znany z realizacji głośnego reportażu o urodzinach Adolfa Hitlera, urodzinach zorganizowanych przez polskich miłośników faszyzmu a właściwie niemieckiego nazizmu i jego wodza.

Bertold Knittel właśnie „odpalił” jeszcze większą petardę – opublikował kilka dni temu reportaż o nowo mianowanym prezesie Najwyższej Izby Kontroli, ministrze finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego Marianie Banasiu.

Nie będę powielał tych wszystkich głosów analizujących przypadek prezesa Banasia – powiedziano już wszystko, a nawet więcej.

Tu nie chodzi o pana Banasia, tu chodzi o nas, o nas wszystkich, przeciwników PiS-u, ale i o jego zwolenników, a nawet wyznawców. Bez różnicy – wszystkich. Jeżeli takie ma być państwo, jeżeli, jak to powiedział jeden z posłów, kiedyś będący sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że ta sytuacja, ten przypadek Mariana Banasia to dowód na to, że to mafia ma państwo, a nie, że w państwie jest mafia. W wielu państwach — pewnie we wszystkich — są organizacje przestępcze, niektóre mają strukturę i charakter mafijny. Ale tezę, że to mafia ma państwo, spotkać można rzadko — o ile w ogóle…

Gdy usłyszałem tę opinię, to pomyślałem sobie, że to może o jeden krok za daleko, że może to przesada… Wystarczyły dwa dni i dowiadujemy się, że pan Banaś, który sam się wybrał na bezpłatny urlop, którego termin nie został określony, a tryb nie jest jasny (powiadomienie pani Marszałek Sejmu nie ma tu nic do rzeczy) zapowiedział, że zanim ten urlop zacznie, to zwolni trzech zastępców prezesa NIK i powoła jako pełniącą obowiązki prezesa panią, która pracowała w NIK jako radca prawny, ale nie była członkiem kierownictwa tej ważnej instytucji państwowej. Media informują, że pani ta była w bliskim kręgu przyjaciół czy znajomych świętej pamięci matki braci Kaczyńskich. Jeżeli tak, to jedyne jej kwalifikacje szczególne, poza zawodowymi, to znajomość z prezesem wszystkich prezesów – Jarosławem Kaczyńskim.

No i jesteśmy w domu.

Afera Banasia jak w soczewce pokazuje charakter państwa, które zbudowała „dobra zmiana”, od rządów „naszej Beatki” do obecnego rządu Mateusza Morawieckiego, za którym ciągnie się niewyjaśniona do dziś, sprawa zakupu od wrocławskiej kurii kilkuhektarowej działki i niejasności z pochodzeniem majątku jego rodziny.

Jeżeli nawet takie sprawy nie zbudują napięcia i nie będą wystarczającym powodem, aby — wiedząc, że jest nas więcej, znacznie więcej niż wyznawców oraz klientów i beneficjentów rządów Zjednoczonej Prawicy i jednoosobowego władcy Polski, Jarosława Kaczyńskiego — pójść na wybory 13 października i kartką wyborczą spróbować odsunąć ich od władzy, to być może prawdziwa jest teza o samobójczym instynkcie lemingów.

Lemingów tak, ale ludzi?

Przyp. red.: ta historia o lemingach, to też bajdury.

Powiem raz jeszcze – 13 października możemy próbować odsunąć PiS od władzy. Wiedząc, jak działa państwo PiS, jak działają przejęte przez PiS instytucje państwa — to tylko nadzieja, żadna pewność.

Ale tyle możemy.

Gdyby, po przegranych wyborach, PiS próbował takich samych sztuczek, jak robi to teraz w sprawie prezesa NIK, to będziemy mieli nowy rozdział w historii politycznej Polski. Wtedy działania Unii Europejskiej będą inne, adekwatne do sytuacji. Gdyby — oby nie — zdarzył się taki przypadek, gdyby Jarosław Kaczyński nie chciał oddać władzy, a UE zdecydowała się na sankcje wykluczenia, to wtedy nawet „suweren” zmieniłby zdanie. Tak myślę…

Do wyborów dwa tygodnie. To jest gorący czas. Czas wymagający od wszystkich jednego – maksymalnego zaangażowania. Trzeba robić wszystko, co można robić; nie gadać i mądrzyć się, jacy to są rodacy. Są tacy, jacy są – innych nie ma. Powtarzam – trzeba coś robić. „W słowach jeno chęć widzim, w działaniu potęgę” — to już wiedzieli nasi wrażliwi przodkowie.

Co robić? Wszystko! Nie da się wyznaczyć jednej akcji dla wszystkich, każdy ma inne warunki i inne możliwości. Wspólna musi być tylko wola i determinacja.

Przyszłość nie istnieje. Ona się staje. Będzie taka, jaką sobie zgotujemy.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. slawek 28.10.2019
  2. Marek 28.10.2019