27.09.2019

ECHA WYDARZEŃ: Już byliśmy w ogródku, już się witaliśmy z gąską, a tu… furtka do złota zamknięta. Mistrzowie świata w siatkówce nie będą mistrzami Europy, Najwyżej — brązowymi medalistami, jeśli Serbowie albo Francuzi „pozwolą” — dziś wybór rywala…
Co się wydarzyło? Historycznie nic szokującego, bo siatkarze Słowenii już wcześniej stawali naszym na drodze, więc… raz jeszcze stanęli. I zrobili, co nich należało. A że na boiskowym prostokącie byli lepsi? Byli, bez dwóch zdań.
Może naszych uśpiła wcześniejsza łatwizna, może stan koncentracji ustąpił – przez zanudzenie, albo przeszedł do obozy rywala; może prawo jednego słabszego dnia w długim turnieju zagrało…
Starali się, ale mniej skutecznie niż rywale, którzy i starali się, i mogli… Pragnienie widać było w oczach, w zachowaniu, w oddaniu grze, byli agresywni w natarciu, nasi starali się być agresywni, ale bardziej w obronie…
Nie pójdę na łatwiznę, czyli na żart, że MM (nie taki znów szyfr) znów okazał się „niefartowny”. Przecież tym razem akurat zareagował ładnie. Wsparł decyzją o rządowym samolocie, nie obiecanką premii, która chyba po mistrzostwie świata jeszcze się gdzieś tuła, albo załatwieniem orlenowskiego supersponsoringu dla Formuły 1 — nie z przekonania, lecz z chęci odkupienia słów za łatwo wypowiedzianych… Tym razem pomoc też wprawdzie była „pijarowa”, ale przecież w pierwszym rzędzie potrzebna i autentyczna… Trener obiecał – dziękując, że podzieli się medalem. Teraz dopiero trzeba się o takowy starać…
Złośliwości, więc nie będzie, gaworzenia o „wypadku przy pracy” — też nie, podziękowanie za walkę – owszem, jak uznanie dla rywali. No i pewnie są nauki na dalszą część drogi ku przyszłorocznym igrzyskom olimpijskim. Że wciąż jesteśmy w wielkiej grze, ale inni także… Co ma mobilizować, nie usypiać…
Słowem odskoczę od meczu. Żeby w ogóle komplementować sportową Słowenię. Kiedyś było takie pytanie — żarcik: „Jak się nazywa (ją) państwo z największym potencjałem sportowym. Odpowiedź brzmiała: Państwo Zatopkowie! Bo, Emil królowała na światowej bieżni, a Dana wtedy rzucała oszczepem na miarę olimpijskiego złota…
Teraz odpowiedź na pytanie, traktowane już w kategoriach geografii politycznej zabrzmi — SŁOWENIA! Ciut ponad dwa miliony mieszkańców, a jaki sport! Piłkarze niedawno dali naszym popalić. W skokach narciarskich mają Planicę (gigant, na którym się skacze ponad 250 metrów — Kamil Stoch 251,5 metra w roku 2018; Schlierenzauer — 253,5 metra, Japończyk Kobayashi – 252 m itd.) oraz kadrę światowej wartości skoczków. Hiszpańską Vueltę wygrał Słoweniec, drugi był na trzecim miejscu… A teraz — siatkarze — już ze srebrnym medalem mistrzostw Europy, a wciąż w grze… Podziwiać i pozazdrościć! Prawda. Warszawo… bo liczbą mieszkańców jesteś podobna?
Teraz głos zabierze lekka atletyka. Z naszą silną reprezentację, choć bez Pani Anity Włodarczyk (po interwencji chirurgicznej), wdzięcznej dziewczęco Panny Sofii — Zofii, bo słabuje, ale w sumie mocna. Katar, mistrzostwa świata i mimo ambitnych planów startowych już też wątpliwości. Jak sobie dać radę z upałem, a w ogóle, po co decyzje, które nie uwzględniają, że sportowiec to człowiek i szacunek jego osobie oraz zdrowiu powinien być obowiązkiem głosujących działaczy?
Rodacy mają jakieś kamizelko chłodzące, ale to może okazać się pudrem stosowanym w leczeniu zapalenia płuc.
Dużym problemem będzie przejście z hotelu do autokaru. Różnice temperatur mogą sięgać wówczas nawet 20 stopni Celsjusza.
— Boimy się przeziębień. …
… Jeśli będzie jakiś problem, PZLA przygotowane jest nawet na to, by… Kupić klimatyzatory. — I postawić je, chociażby w namiocie na stadionie rozgrzewkowym. Choć mam nadzieję, że nie będzie to konieczne — zaznaczył Kęcki.
Największą zagadką jest reakcja poszczególnych zawodników na warunki atmosferyczne.
— Może być też tak, że organizm się po prostu zbuntuje i powie: „nie będę tu nic robić”. Pytanie, jak zareaguje wtedy trener i zawodnik. Czy paniką, czy na spokojnie zmienią swoje plany i będą w stanie się do tego dostosować? Kto sobie z tym poradzi, będzie mistrzem…
A kiedyś, po lekkoatletach zostaną Katarem uszczęśliwieni piłkarze. Jaki sens w tym bezsensie? Polityka i kasa?
Są jeszcze aspekty dopingowe (ciąg dalszy rosyjskich kłopotów, pogłoski, że Kenijczycy też wnoszą znaki zapytania), medyczne – testosteron a kobiecość, ale zostawiam TO do innej okazji.

Andrzej Lewandowski
Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.
Więcej w Wikipedii
