Dawidowy sposób na Wyborczego Goliata 

Szef Bror rozpoczął w swojej instytucji reformę „na Ty”, mówiąc w inauguracyjnym przemówieniu: mówcie mi: Bracie. Ku niezadowoleniu — m.in. utytułowanych — rozpoczęło to szybkie przejście „na Ty” w całej Szwecji…

Wyobraźmy sobie kogoś zwracającego się do duchownego z jakąś prośbą zamiast „proszę Księdza, czy mógłby Ksiądz…” po prostu „czy mógłbyś…”. Tak się stało, chociaż nie było to zapewne zamiarem pana o nazwisku Bror Rexed.

Niezależnie od intencji pomysłodawcy, propozycja chwyciła powszechnie. Szok.

To przykład pozytywnego memu. Myślę, że przyczynił się pośrednio do wzrostu tzw. kapitału zaufania w Szwecji.

To jeden z Dawidowych pomysłów na to, jak pokonać Wyborczego Goliata – konfrontując na progu ciszy wyborczej kandydatów na posłów pytaniem: Jesteś za równością społeczną – zawalczysz o „Na Ty”? Wszak w UE jako kraj jesteśmy blisko dna rozmiarem kapitału zaufania.

Tyle o pozytywnym memie.

Celem Dawida w konfrontacji z WG (zajętego mobilizacją swoich do powiększenia muru 2.0 z Zemsty Fredry na scenie politycznej) byłoby zachęcenie niezdecydowanych do pójścia na wybory a zdecydowanych na ewentualną zmianę wyboru na mniej konfrontacyjny!

Żeby taka pozytywna mobilizacja miała szansę, Dawid powinien podsunąć coś konkretnego, możliwego i łatwego do realizacji już w pierwszej połowie poselskiego mandatu. Coś zwalczającego zjawisko negatywne.

Dawida sposób na mema negatywnego, który przejął polskie kawiarnie, szczególnie te sieciowe.

Scena nr 1. Do kawiarni wchodzi sześcioosobowa grupka turystów. Siadają, najstarszy (60+) podejmuje się zamówienia, dochodzi do lady, ja w kolejce za nim. Z głośników wydobywa się głośny śpiew. Zamawiający: I would like… Młoda zza lady odpowiada: which size, please? Zamawiający: could you speak english?! Młoda głośniej: SIZE, please!…

Ostatnie zamówienie to „mrożona kawa z porządnie rozdrobnionym lodem”. Młoda podaje kawę z ziarenkami lodu średnicy 2 mm. Poirytowany zamawiający: I asked for something else!! Młoda: what do You say? Postanawiam poratować baristkę: I can take this coffee… Starszy pan zgadza się i zamawia espresso.

Komentarz: po godzinach słuchania głośnej muzyki personel kawiarni traci koncentrację, starsi i źle słyszący klienci łatwo się irytują itd. 

Na pierwsze pytanie do młodej obsługi czy im głośna muzyka nie przeszkadza odpowiadają: nie, jesteśmy przyzwyczajeni. Po kolejnym pytaniu innego dnia: gramy, żeby uszanować potrzebę dyskrecji klientów. Po nawiązaniu bliższego kontaktu wychodzi prawda: tu chodzi, proszę pana, o zwiększenie obrotów — klienci tej muzyki długo nie wytrzymują i zwalniają stolik.

Tak jest we wszystkich sieciach kawiarnianych! Goście przychodzą i znikają „jak pierwszy lepszy pryszcz” (Lejzorek Rojtszwaniec), a personel jest molestowany 8 godzin dziennie głośną muzyką. 

To już nie zależy od właścicieli sieci — negatywny mem opanował kawiarnie kosztem elementarnego BHP. I otóż w rękach polityków jest poratowanie tysięcy kawiarnianych pracowników (grozi im głuchota). Przykładowo, dozwalając sieciom jedynie na cichą muzykę. W trosce o gości należałoby zapewniać też ciche strefy (jak w pociągach).

Dawidowa rada nr 2. Zróbcie coś z nieznośną muzyką w kawiarniach!

Sumując: skok na taśmę tuż przed ciszą wyborczą powinien zwiększyć liczbę głosujących. Teza: większa frekwencja wyborcza daje mądrzejsze wybory. 

W ostatniej chwili Dawidowi się udało. Jak twierdzi pierwsza część Biblii, dzięki wierze Izraelczyków — zdarzyło się coś w rodzaju cudu. Bóg podsunął im pasterza, a ten już wiedział, jak pokonać Goliata. 

Cóż — ja, co prawda chrzczony, ale niewierzący, w Polsce — Polak, w Izraelu — Izraelczyk, w Szwecji azylowiec z PRL-u, mogę dopisać do scenariusza Zemsty 2.0 Fredry, jaka rozgrywa się w moim kraju?

Czy mogę, jak młodzi w Zemście znaleźć przydatną dziurę w tym rozrosłym murze, dzielącym Suwerena (tak dzielącym, że przypomina raczej dysfunkcyjnego schizofrenika, niż naród dopiero co walczący razem z dyktaturą)?

Zemsta zakończyła się hollywoodzkim happy endem — czy Zemsta 2.0 też tak może?

Jako m.in. fizyk — oceniam świat polityki przy użyciu zdrowego rozsądku i kalkulacji (Newton zdroworozsądkowo nie wierzył, że wszechmogący nieskończenie mądry Stwórca skomplikował swój stwór tak, by nie dało się tablic danych Keplera wywieść z prostszego opisu, co kończyło się na równaniach Newtona opisujących ruchy palantem i spadanie dojrzałych jabłek — to teraz czysty zdrowy rozsądek).

Mądry Polak — po szkodzie opisuje większość naszych polityków. Inteligentny uczy się na własnych, mądry na cudzych błędach… Innymi słowy, większość polityków to duży potencjał zmądrzenia. Zanim to się stanie lepiej nie powierzać im większościowego rządu, a już na pewno nie większości konstytucyjnej.

Ten Dawidowy Sposób, to zadanie-test przedwyborczy, który każdy wyborca może zadać dowolnym kandydatom. Powinno to pomóc niezdecydowanym i zdecydowanym, ale otwartym na zmianę decyzji. W kraju, gdzie nie ma analfabetów, zwiększenie liczby głosujących powinno zaskutkować mądrzejszymi wyborami.

I tak osłabi to Wyborczego Goliata po obu stronach muru, z wilka zamieni się on w owcę, złagodnieje, nawołując raczej do argumentacji, niż do konfrontacyjnego okładania się…

Jest troszkę czasu do ciszy wyborczej. Może ten skok na taśmę zdoła zapobiec powstaniu większościowego autorytarnego rządu.

Z pozdrowieniami

Andrzej D.

Warszawiak ze Sztokholmu (nazwisko znane redakcji)

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com