Dzień Ukrainy

11.10.2019

Lotnisko w Waszyngtonie, DC. W salonie — poczekalni dla pierwszoklasistów czeka na samolot do Kijowa dwóch ukraińskich biznesmenów. Dzień wcześniej obaj sfotografowali się do fejsbuka ze swoim adwokatem Rudim Giulianim i innym jego klientem, Donaldem Trumpem, na kolacji w trumpowym super hotelu, naprzeciwko Białego Domu. Tam, gdzie rodzina Donalda od tych, co chcą się zaprzyjaźnić z prezydentem — zbiera potężną kasę. Następnego dnia, wczoraj, dwóch agentów FBI zakłada im plastykowe kajdanki; zamiast pierwszej klasy do Kijowa oferują im federalny areszt śledczy.

Dziś rano przez bramkę bezpieczeństwa wchodzi do sali komisji śledczej Kongresu pani Yovanovitch, ambasadorka na Ukrainie w latach 2016-2017, wciąż na etacie w Departamencie Stanu, której Trump zabronił — tak jak wszystkim innym członkom swojej administracji — zeznawać w ukraińskim dochodzeniu, jednym z elementów decyzji o wytoczeniu prezydentowi „impeachmentu” — procesu przed Senatem. Pani ambasadorka zdecydowała się zeznawać.

Chodzi o rozmowę telefoniczną Trumpa z nowym prezydentem Ukrainy, w której amerykański prezydent, zanim wyśle do Kijowa 400 milionów dotacji na zbrojenie, prosi o przysługę: Wiele lat temu umorzono śledztwo przeciw ukraińskiej korporacji, w której pracował syn ówczesnego wiceprezydenta Joe Bidena, czy nie można by wznowić tego śledztwa? Joe Biden jest największym konkurentem Trumpa w wyborach prezydenckich 2012. Trump nazywa go wolno myślący Joe, raczej głupi w porównaniu ze mną.

Jeszcze ambasadorka nie weszła do sali komisji śledczej Izby Reprezentantów (demokraci mają we wszystkich komisjach większość — więc robią, co chcą), a już z Białego Domu wyfrunął tweet: @Prezydent Trump: Pani Yovanovitch była złą ambasadorką, która trzymała się ze złymi ludźmi na Ukrainie, dlatego ją odwołałem, chcę was tylko uprzedzić.

Media szaleją; trwające już ponad dwa lata „trumpobicie” spowodowało bezprecedensowy przypływ talentów dziennikarskich. Każdego dnia pojawiają się w telewizji nowe twarze reporterów śledczych z New York Times, Washington Post, Wall Street Journal, Politico — większość młodych kobiet w okolicach trzydziestki, różnorodność kolorów skóry.

Nie jest to wszystko łatwe do zrozumienia dla polskiego czytelnika, przyzwyczajonego do europejskich rozgrywek parlamentarnych, ale bez instytucji prezydenta, którego konstytucja obdarzyła olbrzymim zaufaniem. Gdy ten, jak spuszczony ze smyczy zły pies zaczyna gryźć, kraj ma do wyboru panikę, albo magiczne słowo „impeachment”, wynalazek amerykańskiej demokracji, chroniącej republikę przed monarchią. Ilu to złych królów, a potem złych dyktatorów — miała Polska?

Idącym, a szczególnie nieidącym do głosowania w niedziele, 13 października — zanim cisza wyborcza (co za nonsens!) zamknie mi usta — posyłam ostrzeżenie: wystrzegajcie się trumpów!

A może jednak warto głosować?

Marian Marzyński

Polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta.


Ur. 12 kwietnia 1937. Mieszka stale w USA.

Więcej w Wikipedii

Witryna Marzyńskiego LIFE ON MARZ

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com