04.11.2019

Od kilku miesięcy przygotowuję referat na jubileuszową konferencję, poświęconą szwajcarskiemu reformatorowi Ulrykowi Zwingliemu, która odbędzie się 6 listopada na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Z materiałów przygotowanych na tę okazję pozwalam sobie przytoczyć niektóre fakty.
Po obchodach 500-lecia reformacji w 2017 roku, upamiętniających ogłoszenie przez Marcina Lutra 95 tez przeciwko nadużyciom związanym z praktyką odpustową, protestancki świat rozpoczyna kolejne obchody o mniejszym zasięgu, ale dotyczących jednej z najważniejszych postaci reformacji – ks. Ulryka Zwingliego. Uroczysta inauguracja w Zurychu miała charakter ekumeniczny.
500 lat temu ks. Ulryk Zwingli został kaznodzieją (Leutpriester) przy najbardziej znanej świątyni Zurychu – Grossmünster, a stało się to dokładnie 1 stycznia 1519 roku. Z tej okazji lokalny Kościół reformowany rozpoczął obchody 500-lecia zurychskiej reformacji, która dała początek wielkiej rodzinie Kościołów reformowanych, które liczebnością przewyższają Kościoły tradycji luterańskiej. Przerwaną w 1531 roku działalność Zwingliego, który poległ podczas drugiej bitwy pod Kappel, kontynuował wybitny teolog Heinrich Bullinger, często zapominany na tle pionierskiego Zwingliego.
Organizatorzy konferencji tak określili jej cel: Wśród teologów, których poglądy miały istotne znaczenie dla rozwoju protestantyzmu oraz ukształtowania się nauki Kościołów ewangelicko-reformowanych, Ulryk Zwingli zajmuje niewątpliwie jedno z czołowych miejsc. Pomimo że w XVI wieku jego koncepcje pozyskały w naszym kraju spore grono zwolenników, to jednak obecnie postać Reformatora z Zurychu jest w Polsce mało znana. Zdecydowanie więcej miejsca w krajowym dyskursie naukowym poświęca się Marcinowi Lutowi i Janowi Kalwinowi. Niniejsza konferencja ma na celu choćby częściowe odwrócenie tej tendencji.
Nie wiem jak szerokim echem odbije się ta konferencja, mnie jednak już samo przygotowywanie się do niej uzmysłowiło kilka spraw, które nie mają związku z moim referatem, a o których chciałbym wspomnieć. Przede wszystkim dla chętnego istnieje ogromna literatura przedmiotu, która zjawisko reformacji analizuje z tak różnych perspektyw, jak teologia, ekonomia, psychologia, politologia, a nawet medioznawstwo.
Po drugie do reformacji by nie doszło, gdyby nie ogromna determinacja jej głównych aktorów, z których większość to byli księża i zakonnicy katoliccy. Po trzecie wreszcie reformację umożliwiła aktywna postawa wspólnot miejskich i wiejskich oraz niektórych władców, którzy uznali, że więcej zyskają odcinając się od Rzymu niż go wspieracjąc. Dopiero po uwzględnieniu tych wszystkich elementów możemy się zbliżyć do zrozumienia tak złożonych osobowości, jak Marcin Luter czy Ulryk Zwingli.
Wypadki ostatnich tygodni, jakie rozegrały się w Gdańsku rozbudziły nadzieję (również we mnie), że w Polsce coś drgnęło, że oburzenie polskich katolików osiągnęło masę krytyczną i naprawdę ruszą szeroką ławą i zaczną domagać się głębokich zmian w ich Kościele.
Niestety tak się nie stało. Wszystko pozostało po staremu. Reformacji w Polsce w roku 2019 nie będzie.

