Andrzej Wiłun: Do ambasadora RP w Berlinie w sprawie antysemityzmu

26.11.2019

List otwarty Autora publikujemy z niewielkimi skrótami i drobnymi zmianami stylistycznymi. Wyróżnienia także pochodzą od redakcji. (Red.)

W niedzielnym internetowym wydaniu z dn. 17.11.2019 “Welt am Sonntag” ukazał się artykuł p.t. „Europa ist krank. Besserung ist nicht in Sicht”, traktujący o wzroście fali antysemityzmu w niektórych krajach Europy, w tym również w Polsce (dwa zdania w jednym z akapitów). Poniżej dostęp do niego:

Antisemitismus: Europa ist krank. Besserung ist nicht in Sicht – WELT

Meinung Antisemitismus | Lesedauer: 2 Minuten Antisemitismus ist ein uraltes Problem. Man kann ihn auch als Gradmesser für den Zustand einer Gesellschaft begreifen. Selbst Politiker, die ihre Äußerungen wohl gut meinen, grenzen in diesen Tagen Juden gedankenlos aus. Ein kurzer Rückblick auf die vergangenen Tage: Am Samstag vor einer Woche finden die Feierlichkeiten zum 30.

Ambasador Polski w Berlinie zareagował na to swoim listem protestacyjnym do redakcji “Die Welt” z dn. 18.11.2019 , opublikowanym na portalu internetowym ambasady. Poniżej dostęp do niego:

Komunikat prasowy Ambasadora RP, prof. Andrzeja Przyłębskiego, ws. publikacji Die Welt

W tekście redaktora naczelnego Welt am Sonntag, Johannesa Boie, „Europa jest chora. Poprawy nie widać” („Europa ist krank. Besserung ist nicht in Sicht”: https://www.welt.de/debatte/kommentare/article203570340/Antisemitismus-Europa-ist-krank-Besserung-ist-nicht-in-Sicht.html), zamieszczonym na portalu internetowym Die Welt w dniu 17.11.2019 r.

W tej sprawie napisałem i wysłałem mój list do ambasadora Andrzeja Przyłębskiego z dn. 24.11.2019. Poniżej ten list:

Andrzej Wiłun Berlin

Szanowny Panie Ambasadorze,

przeczytawszy publikację w niedzielnym wydaniu „Welt am Sonntag” z dn. 17.11.2019 p.t. „Europa ist krank. Besserung ist nicht in Sicht” i zestawiając jej treść z wymową Pańskiego protestu z dn. 18.11.2019, kierowanego do redaktora naczelnego tego czasopisma, opublikowanego na portalu internetowym Ambasady RP w Berlinie, nie rozumiem Pańskiej manifestacji sprzeciwu.

[…]

Przede wszystkim wątkiem przewodnim przedmiotowego artykułu w „Welt am Sonntag” było naświetlenie narastającej fali antysemityzmu w Niemczech i kilku innych krajach Europy w ciągu ostatnich dni przed datą jego opublikowania. Zjawisku temu w Polsce poświęcono zaledwie kilka zdań (dwa) jednego z akapitów, w odniesieniu do wydarzeń związanych z obchodami kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Powołanie się autora na owe rocznicowe wydarzenia nie jest bezpodstawne w świetle kolejnych awantur we Wrocławiu: tamtejszy marsz niepodległości musiał zostać rozwiązany między innymi z powodu antysemickich wystąpień niektórych jego uczestników.

Nie ma tutaj znaczenia liczba owych wystąpień, bo jeśli jednym z jego organizatorów był na przykład były ksiądz Jacek Międlar, to można było niemal w ciemno zakładać, że istnieje poważne zagrożenie demonstracją antysemityzmu, co wzmaga czujność służb odpowiedzialnych za niezakłócony przebieg tego rodzaju zgromadzeń. Wśród pozostałych organizatorów tego marszu znajdowali się również inni jego uczestnicy, znani organom i instytucjom odpowiedzialnym za wydanie pozwolenia na tego rodzaju pochody w miejscach publicznych z wcześniejszych prezentacji ich antysemickich objawień.

Traktuję treść niniejszego akapitu jako odniesienie do Pańskiego swoistego rozumienia prawdy, o której Pan opowiada w swym liście protestacyjnym do redakcji „Die Welt”. Pańskie obecne wystąpienie przywodzi mi na myśl analogiczne wydarzenia sprzed dziesięciu lat, związane z publikacją artykułu w tygodniku „Der Spiegel” (nr: 21/2009), p.t. „Hitlers europäische Helfer beim Judenmord. Die dunkle Kontinent”, gdy reakcje ze strony polskiej usiłowały nie dopuszczać żadnej rysy na obrazie polskiej hekatomby, a wszelkie odchylenia od tego wizerunku kłaść na karb polonofobii.

Należy tutaj zauważyć, że skoro pod tego rodzaju demonstracje uliczne podłączają się inni jego uczestnicy, których określa Pan manifestującymi miłość do ojczyzny i patriotyzm, to ich niemal obowiązkiem jest wiedzieć, pod czyim szyldem występują, by ten ich wzniosły stosunek do ich ojczyzny nie uległ dewaluacji. Gdyby poddać się głębszym tego rodzaju rozważaniom, to tak jak Pan twierdzi o wyłącznym uczestnictwie w owych marszach patriotów, mógłbym dowodzić, że są one manifestacją środowisk związanych z LGBT, czy działających na rzecz rozpowszechniania teorii gender.

W dalszej części mej korespondencji oddam się nieco szerszemu komentarzowi wobec tego zjawiska, w świetle Pańskich wynurzeń. […]

pragnę zwrócić Pańską uwagę, iż tak jak patriota może być nacjonalistą, tak samo nacjonalista może być patriotą. Mało tego […] nacjonalista wcale nie musi być patriotą, podobnie jak patriota nie musi być nacjonalistą. To na razie tyle.

[…] Nacjonalizm, jak i wywodzący się od tego określenia osobnik wierny jego zasadom nacjonalista, jest niczym innym, jak zlatynizowanym odpowiednikiem polskiego narodowca, czy niemieckiego Nationalist i to jeszcze nie musi dowodzić jego antysemityzmu. Natomiast polski nazista stanowi formę przejętą z niemieckiego Nazi, odnoszącą się do członka ruchu narodowosocjalistycznego w Niemczech w latach 1933-1945 i w okresie je poprzedzającym, gdy ten ruch aspirował do przejęcia władzy w Republice Weimarskiej. W pewnym uproszczeniu można by traktować nazistę, jak zmierzającego ku negatywnej ekstremie nacjonalistę (narodowca), którego w coraz większym stopniu przenika antysemityzm. Natomiast teoretycznie możliwe jest zatrzymanie się narodowca na tym jego etapie i jego silne poczucie przynależności narodowej nie musi być warunkowane jego antysemityzmem.

[…] W tak przedłożonym Panu kontekście, towarzyszącym Pańskiemu protestacyjnemu wystąpieniu do redakcji „Die Welt”, kładę nadzieję uzmysłowienia Panu, iż Pański protest nosi charakter nieprzemyślanego wyskoku, którego źródłem jest Pańska fałszywa ocena, dotycząca wzrostu nastrojów antysemickich, bo o tym była publikacja w „Welt am Sonntag” i Polska nie stanowi w tym zjawisku wyjątku. Natomiast mogę Pana zapewnić, że jest gorzej, czego dowodzą chociażby najnowsze wyniki badania, przeprowadzonego przez amerykańską Ligę Przeciw Zniesławieniom w 18 krajach (w większości europejskich), dowodzącego o powszechnym zjawisku wzrostu postaw antysemickich w odniesieniu do roku 1964. W przyroście tych semickich fobii Polska znajduje się w niechlubnej czołówce tych krajów.

Jeśli nawet w Pańskim odczuciu publikacja w „Welt am Sonntag” nosiła jakieś śladowe symptomy fałszywie ocenianej skali zjawiska judeofobii, to należało swoje wystąpienie skonsultować w Pańskim kręgu zawodowym, nim zdecydował się Pan na nie oraz jego publikację.

Nie wykluczam, że taka konsultacja miała miejsce, ale wtedy sugerowałbym zmianę konsultantów, pomimo przyjęcia przez nich na siebie utrzymywania Pana w stanie dobrego samopoczucia. […]

Z poważaniem

Andrzej Wiłun

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com