Telewizja pokazała (559)

27.11.2019

Swoją kandydaturę w wyścigu do prezydentury zgłosił prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, od pięciu lat członek PO. To problem dla Platformy i pewnie wielu będzie starało się jakoś go wymanewrować.

Cztery lata temu pisałem o Jaśkowiaku:

Prezydent Poznania Jaśkowiak wziął udział w Marszu Równości. Poparł także inicjatywę „Świecka szkoła”, opublikował raport na temat relacji finansowych miasta i Kościoła, które chce unormować, uczestniczył w demonstracjach solidarności z uchodźcami, gdzie podkreślał konieczność przyjęcia każdego bez względu na wyznanie.

Platforma jest niemile zaskoczona. W Marszu nie wzięli udziału członkowie PO. Strofuje go poznański poseł PO Jacek Tomczak, poprzednio poseł PiS, który jeszcze kilka lat temu napisał o pierwszym poznańskim Marszu Równości: – Może chodzić o promowanie również takich skłonności jak pedofilia, zoofilia czy nekrofilia.

A szef klubu radnych PO pisze: – Przeraża mnie, że głupie działania mogą odstraszyć od nas konserwatywny elektorat. Ostatnie sondaże jasno pokazują, że skręt na lewo nic nam nie da, a możemy stracić wiernych wyborców konserwatywno-liberalnych.

Zaskakujące jest nazywanie takich wyborców konserwatywno-liberalnymi, dotychczas inaczej rozumiałem konserwatyzm i liberalizm.

No i proszę rozstrzygnąć dylemat: czy prezydent Jaśkowiak to wyjątek czy norma w PO.

Platforma chce być „ładniejszą wersją PiS-u”, nie chce zadrażnień z Kościołem, nie chce wyraźnych deklaracji światopoglądowych. Z ich punktu widzenia Jaśkowiak jest skrajnym lewakiem, a słynny zwrot Platformy w lewo dopuszcza co najwyżej wstrzymanie się od zagłosowania za zaostrzeniem aborcji. Może obiecać, że jak dojdzie do władzy to się znowu pochyli nad niektórymi postulatami wyborców. Nazywa siebie partią centrum, partią środka. Ale poglądy, które prezentuje są takiego typu: – Jedni mówią, że Hitler umarł, a drudzy, że żyje, ale ja nie wierzę ani jednym, ani drugim.

Wywiad z prezydentem Jaśkowiakiem

* * *

Pisałem już kiedyś o tym, jak rozwiązać problem niehandlowych niedziel. Proponowałem, aby sklepy przyłączyć do kościołów a wtedy znikną zastrzeżenia Kościoła do otwarcia sklepów w niedzielę. Wydawało się to być żartem, ale okazuje się, że w Zakopanem parafia kościoła p.w. Najświętszej Rodziny buduje obok kościoła przy Krupówkach budynek handlowo-usługowy. Będzie on prawie trzy razy większy od domu handlowego, który znajduje się naprzeciw. Ciekawe czy odpusty za grzechy będą sprzedawane w kościele, czy w sklepie.

* * *

Mieczysław Wilczek, minister przemysłu w rządzie Mieczysława Rakowskiego, wprowadził zasadę: Co nie jest zabronione – jest dozwolone. Dzięki temu zrzucono więzy biurokracji i przedsiębiorczość w kraju rozkwitła. Późniejsze rządy starały się ograniczyć tę wolność, ale nie wszystko im się udało, choć wprowadziły wiele przepisów uwzględniających przypadki szczególne.

Tę zasadę wzięli sobie do serca politycy PiS-u i łamią wielokrotnie prawo udając, że brak odpowiedniego przepisu zwalnia ich od przestrzegania norm. Prezydent Duda nie odebrał ślubowania od wybranych sędziów, bo nie jest nigdzie napisane, że musi. Kiedy Bartłomiej Misiewicz, pomocnik w aptece, a potem szef biura politycznego ministra Macierewicza, musiał szukać pracy, to otrzymał posadę w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej – wprawdzie nie miał wymaganego wyższego wykształcenia, ale dla niego zmieniono prawo i wyższe wykształcenie nie było już konieczne. Marszałek Kuchciński skracał do jednej minuty wypowiedzi posłów w debatach nad ustawami, bo nigdzie nie napisano, że nie można tego robić. Parlamentarzyści PiS-u kłamią w żywe oczy i zachowują się po chamsku, ale nie ma przecież prawa, które mówiłoby, że poseł nie może być chamem albo kłamać. A nawet jak by było, to pewnie prokuratura uznałaby, że to tylko była gorąca debata i prawa nie złamano.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Duda 1.jpg

Już Wałęsa i jego minister stosowali falandyzację prawa, więc było na czym się oprzeć, ale tu granicą draństwa jest tylko niebo.

A najgorsze, że wyborcom to nie przeszkadza i ci ludzie są ponownie wybierani na posłów, prezydent ma duże poparcie itd.

* * *

Wybór Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego to farsa. Kaczyński pokazuje, że jak się ktoś wysługuje partii to może liczyć na nagrodę, to ma być zachęta dla innych członków partii. Opozycja skrytykowała tę kandydaturę. Przypomniano wprawdzie jego zachowanie jako prokuratora usprawiedliwiającego księdza w Tylawie oskarżonego o pedofilię (dotykanie krocza dziewczynek przez księdza Piotrowicz nazwał bioterapią), ale nie przypomniano jego obrzydliwego postępowania w sejmie, a najgorsze okazuje się było to że był kiedyś członkiem PZPR. Opozycja wciąż zajmuje się zwalczaniem komuny.

Ładnie skomentował to Włodzimierz Czarzasty: – Gdybym wtedy wiedział, że Piotrowicz należy do PZPR, to bym z niej wystąpił.

Jak mogli posłowie PiS zagłosować za taką kreaturą? Wydawałoby się, że powinien pojawić się u nich konflikt sumienia. Ciekawe, czy nie mieli tu konfliktu, czy po prostu brak im sumienia.

* * *

W młodości chętnie czytałem utwory Juliana Tuwima i Antoniego Słonimskiego. Podziwiałem ich humor i to jak zwalczali przeciwników, którzy ich oskarżali o sympatie komunistyczne, wytykali im żydowskie pochodzenie i obrzydliwie szkalowali. Egzotycznie brzmiały dla mnie takie pojęcia jak bezrobocie, endecja, ONR, antysemityzm. Nigdy nie myślałem, że mogą znowu stać się aktualne.

Rok 1968 uświadomił nam, że antysemityzm wciąż jest żywy i stanowi narzędzie zdobywania poklasku w narodzie, mimo że zniknęła prawie cała mniejszość żydowska. A po 1989 roku znowu mamy do czynienia z bezrobociem, rozwarstwieniem społecznym, ONR-em i marszami nacjonalistów, zwalcza się wciąż energicznie lewicę i każdego nieprawicowca posądza się o konszachty z Rosją. Kościół odzyskał władzę i rządzi rodakami a oni się nie buntują, dają się podbechtać księżom i wmówić sobie, że każda oznaka postępu to atak na Kościół. Prawica ma silne media i bezceremonialnie atakuje liberałów (chodzi o światopogląd, nie o ekonomię), szkaluje wszystkich, którzy nie są w tej bandzie.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\czerwoni.png

Atakowani przez ciemną prawicę mogliby z niewielkimi zmianami przyjąć wiersz Juliana Tuwima pt. „Mój dzionek”, napisany w 1926 roku. Zadedykowałbym go Andrzejowi Dudzie, który energicznie i z obrzydzeniem tłumaczył, że należy dokonać zmian w sądownictwie, bo niektórzy sędziowie wyrokowali jeszcze w czasach PRL, i oczywiście polskiemu episkopatowi.

Ledwo słoneczko uderzy
W okno złocistym promykiem,
Budzę się hoży i świeży
Z antypaństwowym okrzykiem.

Zanurzam się aż po uszy
W miłej moralnej zgniliźnie
I najserdeczniej uwłaczam
Bogu, ludzkości, ojczyźnie.

Komunizuję godzinkę,
Zatruwam ducha, a później
Albo szkaluję troszeczkę,
Albo, gdy święto jest, bluźnię

Zaśmiecam język z lubością,
Znieprawiam, do złego kuszę,
Zakusy mam bolszewickie
I sączę jad w młode dusze.

Czasem mnie wujcio odwiedza,
Miły, niechlujny staruszek,
Czytamy sobie, czytamy
Talmudzik, Szulchan-Aruszek.

Z wujciem, jewrejem brodatym,
Emisariuszem sowietów,
Śpiewamy pierwszą brygadę,
Chodzimy do kabaretów.

Od oficerów znajomych
Wyłudzam w czasie kolacji
Sekrecik jakiś sztabowy
Lub planik mobilizacji.

Często mam misje specjalne
To w Druskiennikach, to w Kielcac
I wywrotowców werbuję
Na rozkaz Moskwy do Strzelca.

Do domu wracam pogodny,
Lekki jak mała ptaszyna,
W cichym mieszkaniu na Chłodnej,
Czeka drukarska maszyna.

Odbijam sobie, odbijam
Zielone dolarki śliczne,
Komunistyczną bibułę,
Broszurki pornograficzne.

A potem mała orgijka
W ramionach płomiennej Chajki!
(Mam w domu taką sadystkę
Z odeskiej czerezwyczajki.)

I choć mam milion rozkoszy
Od Chajki krwawej i ryżej,
To ciężko mi! Nie na sercu,
Lecz wprost przeciwnie i niżej.

Niech się ciężarem tym ze mną
Podzieli któryś z rodaków!
Mój Boże ile tam siedzi
Głupich endeckich pismaków.

* * *

Już dawno obrzydzono nam zawód posła. To, co wyprawiają posłowie, szczególnie wrednej zmiany, przechodzi ludzkie pojęcie. Te kombinacje z głosowaniem ustaw, te odzywki, cynizm – wręcz odrzuca. Czasem porównuje się takie działania i instytucje do burdelu, ale dawać d. za pieniądze w takim wieku i publicznie?

* * *

Tomasz Grodzki został marszałkiem senatu i od razu naskoczyły na niego pisowskie media. Najpierw pewna pani profesor przypomniała sobie, że wiele lat temu wpłaciła pieniądze na fundację szpitala gdzie prof. Grodzki operował jej mamę i to jej zdaniem była łapówka. Takie pisowskie Me#too. Potem media pisowskie albo przemilczały wybór marszałka i jego wystąpienie, albo znajdywały u niego wiele mankamentów. Podano, że po rządach Grodzkiego jako lekarza i dyrektora szpitala w Szczecinie placówka była zadłużona (rzadkie zjawisko w Polsce?). A dopiero co ofiarowali mu stanowisko ministra zdrowia za przejście do PiS, a kiedy odmówił i ujawnił próbę przekupstwa to stał się od razu innym człowiekiem.

Wydaje się, że mój tekst z zeszłego roku okaże się proroczy.

* * *

Jan Widacki:

Prezydent powinien Polsce służyć w stolicach mocarstw, nie na powiatowych czy gminnych festynach.

* * *

Mamy w kraju 22 służby specjalne. Ciekawe jak się je koordynuje.

* * *

W styczniu 2006 roku miał miejsce tragiczny wypadek. Pod wpływem zaśnieżenia i oblodzenia zawalił się dach Międzynarodowych Targów Katowickich. Zginęło 60 osób, wiele było rannych. Ustalono, że winni byli zarówno projektant budynku, wykonawca, inspektor nadzoru budowlanego, jak i kierownictwo spółki. I już po prawie 14 latach od wypadku zapadł ostatni wyrok sądowy.

Przypomina się rysunek – mocno starsze małżeństwo siedzi przed patefonem na korbkę i jedno mówi do drugiego: – Pomyśl, jeszcze tylko dwie raty i ten patefon będzie nasz.

* * *

Premier Morawiecki uważa, że w Warszawie powinien powstać łuk triumfalny – pomnik Bitwy Warszawskiej z 1920 r. i nawet wpłacił jakieś pieniądze na ten cel. Ma być wysoki na co najmniej 150 metrów i jak mówi Marek Skrzyński, architekt i autor wizji pomnika: „Będzie to fantastyczne miejsce do rodzinnych spacerów i atrakcja turystyczna”.

No bardzo nam brakowało takiego miejsca do spacerów. Obawiam się, że dla tak szczytnego celu wiele firm państwowych spontanicznie przekaże jakieś pieniądze. A przecież pieniądze są nam potrzebne dla zrealizowania śmiałych pomysłów pana premiera. Wiele osób pamięta jego obietnice dotyczące setek tysięcy mieszkań, elektrycznych samochodów czy Centralnego Lotniska (zapomniano tu o inicjatorze tej idiotycznej inwestycji – to pan Grabarczyk z PO). Ale pan premier wystąpił kiedyś z kilkoma innymi propozycjami, o których zdaje się wszyscy zapomnieli. Trzy lata temu premier zapowiedział:

– rozwinięcie transportu śródlądowego, który poprzez Wisłę-Bug-Prypeć-Dniepr połączyłby Morze Bałtyckie z Morzem Czarnym.

Pisałem wtedy: „Poza ogromnymi pieniędzmi trzeba byłoby doprowadzić do żeglowności rzek. No i trzeba byłoby namówić Białoruś i Ukrainę do przystąpienia do projektu. Projekt nie spłaciłby się w przewidywalnej przyszłości”.

– budowę wielkich promów, które kursowałyby na Bałtyku.

Pisałem wtedy: „To nic, że taki duży prom nie zmieści się w Ystad, niech się Szwedzi martwią. Będzie to okazja dla polskich inżynierów, aby się nauczyć budować takie jednostki. Jak się uczyli dotychczas to widać na okręcie Gawron, który budowano i przerabiano 14 lat, miał być jedną z siedmiu korwet a skończył jako patrolowiec. Taniej byłoby połączyć dwie polskie linie promowe w większą i silniejszą, ale na to nie godzą się związki zawodowe”.

Trzeba nakłonić premiera, żeby najpierw zrealizował swoje ambitne plany, a dopiero ich ukoronowaniem mógłby być pomnik Bitwy. Zamiast spacerować z rodziną pod Pomnikiem, przyjemnie by było podjechać tam swoim elektrycznym samochodem prosto z „mieszkania plus”.

* * *

Dwa lata temu narodowcy postawili na rynku szubienice, na których powiesili zdjęcia europosłów PO. Zajęła się tą sprawą prokuratura i już po dwóch latach doszła do wniosku, że nie popełniono przestępstwa.

Inna prokuratura przesłuchała wreszcie Kaczyńskiego w sprawie niewywiązania się ze zobowiązania zapłaty austriackiemu biznesmenowi za prace dotyczące budowy dla PiS wysokościowców w Warszawie. Kaczyński zapewnił, że nic złego nie zrobił, a prokuratura nie uznała dowodów dostarczonych przez Austriaka.

Żyjemy w kraju, w którym organy prawa są na usługach partii rządzącej. Takiego ustroju nie można nazwać demokracją.

* * *

Jest parę spraw, które świadczą o jakimś defekcie umysłowym rodaków. Prosty przykład: dźwięk w filmach i w telewizji. Już Zygmunt Kałużyński postulował, żeby na polskich filmach dawać napisy, bo znacznej części dialogów nie da się zrozumieć. Po prostu nasi artyści chcą dodać odpowiedniego klimatu, podkreślić wypowiedź (tak się domyślam, bo tych wypowiedzi często nie rozumiem z powodu muzyczki), nie dowierzając widzom, tak jak na marnych komediach gdzie się puszcza śmiech zza kadru po wypowiedziach aktorów, które mają śmieszyć. Tę manierę przejęli ludzie w telewizji i często nawet wypowiedzi zaproszonych gości są skutecznie zagłuszane muzyczką.

W czasach PRL świat oglądany był z perspektywy walki klasowej. Spartakus był postacią pozytywną, bo był to zbuntowany niewolnik (w domyśle: chciał wprowadzić ludzkość na następny etap – feudalizmu). Królowie byli mniej lub bardziej pozytywni, jeśli jakoś próbowali ulżyć doli ludu. Podobnie oceniano literaturę, sztukę, filozofię. Dzieła ważniejszych autorów zagranicznych, które przemycano do Polski i wydawano, zaopatrywano we wstępy, gdzie wyjaśniano jakich błędów w ocenie stosunków politycznych i społecznych dany autor się nie ustrzegł (np. nie docenił roli klasy robotniczej) i podkreślano pozytywne elementy w jego pracach.

Polska przedwojenna i obecna zatruta jest swoistym patriotyzmem. Każdy rodak ma kochać Polskę i w potrzebie oddać za nią życie, nawet jeśli to w danej sytuacji nie ma sensu. Przelana krew za ojczyznę ma budować pragnienie niepodległości. Także pisarze, awansowani do wieszczów, popularyzowali koncepcję Polski, która poświęca się dla dobra narodów. Czci się przegrane powstania, często będące wynikiem braku rozsądku, przegrane wojny, przegrane sprawy i ludzi, którzy walczyli i zginęli.

Nie zmieniły się metody podejścia do zła i dobra, tyle że te ostatnie zamieniły się miejscami. Za PRL czczono tych, którzy walczyli ze wstrętnym kapitalizmem, teraz czci się tych, co zwalczali wstrętny socjalizm.

Myślę, że takie podejście ma silne korzenie w polskim katolicyzmie. Każe on wierzyć, nawet gdy rozum się buntuje. Stawia sprawy wątpliwe wyżej od rozsądku. I podtrzymuje ciemnotę. Polski (i nie tylko polski) katolicyzm jest bliższy Staremu Testamentowi niż Nowemu, zachęca do walki „w obronie Boga”, nienawiści do przeciwników, „ząb za ząb”, a nie jakieś wybaczanie czy miłość.

C:\Users\Piotr\Pictures\W ykorzystane memy\388 c-479b.jpg

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com