28.11.2019

Dlaczego, do jasnej cholery, przy oskarżeniach o molestowanie czy gwałt przestaje obowiązywać kardynalna zasada cywilizowanego prawa – domniemanie niewinności i konieczność udowodnienia winy?
Dlaczego zapomina się o zasadzie przedawnienia, jeśli delikt nie był zbrodnią przeciw ludzkości i temu podobne?
Może tak być, że kobieta jest w stanie niemocy psychicznej, czy warunki jej nie pozwalają na właściwą reakcję. Ale to nie powód, by odreagowywać po dekadach. I narażać się na oskarżenie, że szuka się taniej popularności, obsmarowując postać na świeczniku, niszcząc ją. I prawdopodobnie w wielu przypadkach tak jest.
Przesadzone – nieważne. To Talleyrand. Histeria nigdy nie służy dobrej sprawie, dewaluuje ją.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Żal mi Polańskego.
Incydent z nastolatką chyba nie jest tu najważniejszy.Wielokroć gorszy jest fakt ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości,a to dla amerykańskich sędziów jest niewybaczalne i gotowi są ścigać go do końca świata,a nawet dłużej.A że odnajdują się następne „ofiary”i to po kilkudziesięciu latach to normalne. Można zaistnieć w gazetach,choćby na krótko.
Amerykański sędzia chciał na nim zrobić karierę. Polański nie chciał być stopniem tej kariery, wiec zwiał.
Statystyki ponoć pokazują, ze najpewniejsza metodą zrobienia kariery w amerykańskim wymiarze tzw. sprawiedliwości jest skazać kogoś na śmierć. Awans murowany. Kara śmierci Polańskiemu nie groziła, ale pokazówka a potem wieloletnia odsiadka jak najbardziej. Polański widocznie to wiedział albo wyczuwał.
a jeżeli rzeczywiście obrona zdradza ukryte tendencje..? oj strach się bać
W pełni się zgadzam z Ernestem. Dodam, że także „wzmożenie moralne”, polegające na wzywaniu dziś Polańskiego (czy kogokolwiek) do przeprosin lub wyrażenia „żalu za grzechy” za coś, co jakoby zrobił pół wieku temu – uważam za idiotyzm. Zresztą wszelkie przeprosiny są zazwyczaj albo wymuszone (wówczas są pomyślane jako upokorzenie przepraszającego, skoro nie można mu – na przykład – odrąbać ręki…), albo nieszczere. Jest jeszcze trzecia możliwość, gdy wymaga się przeprosin za czyny przodków. We wszystkich przypadkach nie ma to najmniejszego sensu. We mnie budzi zaś obrzydzenie oczywistą obustronną hipokryzją.
Rozumiem, że nie budzą w panu obrzydzenia działania pedofilów w czarnych sukienkach, o których dowiadujemy się po wielu latach. Ot czysta hipokryzja wyłazi z pana – zapominamy katu (bo swój i przedawnienie). Nie rozumiem też pana aluzji do czynów połenionych przez przodków – ten bydlak jeszcze żyje
W radiu wysłuchałem głosów studentów (po prawdzie jednej studentki), wzywającej, aby odwołać spotkanie Polańskiego ze studentami w ŁSF. Potem były kolejne głosy wzmożenia moralnego, a także w obronie reżysera. Nikt nie wskazał możliwości, aby wzmożona młodzież po prostu na spotkanie nie poszła – rektor wszak nie nakazywał…
Histeria nigdy nie służy dobrej sprawie
Histeria służy dobrej zmianie.
Czy ofiary księży pedofilów, które po latach pokonują strach i wstyd, by ujawnić prawdę to też histerycy/histeryczki pragnące na krótko zaistnieć w gazetach? Przypomnę Michalkiewicza, który kobietę – ofiarę sukienkowego pedofila – nazwał kurwą, co od razu milion zarobiła. Nie wiemy, jak było w przypadku Polańskiego, może tak, może nie. Do mnie przemawia opinia Urbana, który twierdzi, że Polański nie musiał gwałcić, bo kobiety właziły mu do łóżkami tabunami – od kelnerek po aktorki. Tak więc nie nazywajmy ani Polańskiego gwałcicielem, ani nie przesadzajmy z nazywaniem oskarżeń kobiet bezpodstawnymi, jeno dla rozgłosu wysuwanymi. A „prawdopodobne” jest to, że zima będzie mroźna albo i nie.
Ci, którzy rozdzierają swoje szaty oraz wylewają łzy nad Polańskim, mogliby rozdzierać sutanny na pedofilach. Albo garnitur na Kuchcińskim. Albo chociaż ustalić, czy prawdą jest, jakoby Kuchciński latał służbowym samolotem na spotkania z nieletnią. No, ale to by wymagało minimalnej odwagi i mogłoby narazić na kłopoty.
Na studiach słuchałem wykładów prof. Grzywo Dąbrowskiego, światowej sławy specjalisty medycyny sądowej. Wykładał prawne aspekty „gwałtu” zawarte w przedwojennym (II wojną) kodeksie karnym. Był tam paragraf 203 lub 209 (?), który określał kiedy zachodzi „gwałt”. Otóż zgwałcona musi w najkrótszym czasie poddać się badanu lekarskiemu (ślady na ciele, ślady spermy w pochwie). i muszą zostać potwierdzone okoliczności czynu. Jeśli tych danych nie ma, oskarżenie o gwałt nie jest brane pod uwagę. Podawał anegdotyczny przykład z „Don Kichota” Czy tak było w przedwojennym kodeksie karny? Inaczej o gwałt po dniach i latach może zostać oskarżony każdy. Takich oskarżeń sądy nie powinny brać pod uwagę.Teza dyskusyjna !!!
Mam poważną obawę, że na tej fali można dziś oskarżyć i zniszczyć każdego. Przed oskarżeniem o czyn po wielu latach szalenie trudno się obronić, nawet gdy został całkowicie zmyślony. Każdy powinien sobie zadać pytanie: czy potrafi odpowiedzieć, co robił 27 sierpnia o godzinie 15.30 dwadzieścia siedem lat temu? Albo 53 lata temu?
wystarczy się zapytać czy nie robił czegoś co chciałby ukryć, nieprawdaż ?
Jestem świadkiem panującej mizoginii zarówno w Polsce jak i w Stanach. I widocznej przepaści pomiędzy młodym pokoleniem (reakcja studentów filmówki) a tezami red. Skalskiego i wtórującym mu głosom.
Inaczej (panowie) podchodziliśmy do spraw gwałtu i wykorzystywania seksualnego kobiet pół wieku temu, inaczej wygląda to dziś, gdy kobiety podnoszą swój głos w wołaniu o równe prawa. A tych praw nadal nie mają równych ani w pracy ani w alkowie… Trzeba w ten sposób patrzeć na casus Polańskiego. To nowe spojrzenie powoduje, że akademia francuska odwraca się od niego.
Także argument braku dowodów akurat tu mija się z faktami. Ale nie ma co go rozwijać, bo było to wałkowane od dekad.
Jako nacja uważamy siebie, Polaków za szarmanckich wobec kobiet. Może zatem warto, abyśmy zaczęli dostrzegać je jako równorzędnych partnerów i być w pierwszej linii oddawania im należytych praw. Na razie nie widzę wielkiej aktywności opozycji przeciwko łamaniu praw kobiet w Polsce przez wspólny front rządzącej partii z klerem. A tu jest wiele do naprawienia. Dobrze by było aby kandydaci opozycji na prezydenta zaczęli głośno o tym mówić.
Szanowny Panie Andrzeju,
Całkowicie się z panem zgadzam w sprawie równouprawnienia kobiet i wszystkiego co z tym związane. Lecz postęp w tym zakresie nie może podważać kardynalnych praw naszej cywilizacji. Domniemania niewinności i konieczności udowodnienia winy! Zasady przedawnienia. Prawa kobiet i kogokolwiek innego przestają być prawem gdy w ich imieniu narusza się te zasady.
Oczywiście, dotyczyć ta ma również oskarżeń pod adresem duchownych.
Trudno jest rozszczepiać ten włos na czworo. Zarówno Roman Polański jak jego młodociana ofiara potwierdzili fakt złamania prawa. Niezależnie czy 13 latka sama pchała się do łóżka czy została tam wciągnięta, mamy tu do czynienia z pedofilią, a to w Stanach jest ścigane z całą surowością. W 2016 r California zniosła przedawnienie dla przypadków pedofilii.
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla Polańskiego będzie oddanie się w ręce amerykańskiej sprawiedliwości. Na pewno wielka krzywda go nie spotka, ale będzie to z jego strony wyraz dobrej woli dla zakończeniu sprawy. Prawo amerykańskie opiera się na zaistniałych przypadkach prawnych, ten mógłby być następny. Geniusz artysty Polańskiego się obroni. Teraz ważne aby obronił się on jako człowiek, obywatel. Dobrze, aby podjął męską decyzję aby dać dobry przykład i zamknąć tę sprawę.
Pragnę przypomnieć, że Polański odsiedział już za to rok w więzieniu. To nie był gwałt, jak niektórzy piszą, tylko seks z nieletnią. Uciekł, bo sędzia chciał go sądzić po raz drugi za ten sam czyn. A co do praw kobiet to pełna zgoda.
A teraz pojawiają się oskarżenia o inne czyny, które miały być popełniane dekady temu. Może tak było, a może nie. In dubio pro reo. Każdy taki zarzut może być powodem wytoczenia sprawy o pomówienie. Bo rzuca cień. Podobnie jak to rzucenie cienia, które może być chęcią zaistnienia, zawiścią i bezinteresownym rzuceniem gówna na wybitną osobowość.
Seks z nieletnią? Z sodomią i narkotykami? Jeśli chcemy rozliczać księży, to musimy rozliczyć także Polańskiego. Polański odsiedział 40 dni W Kalifornii na psychiatrycznej obserwacji nakazanej przez sąd. W sumie miał spędzić w areszcie 90 dni ale uciekł za granicę jak dodatkowy stanowy sędzia zarządał kary więzienia. Wydarzenia w Szwajcarii nie mają tu żadnego odniesienia. Opcje Pozostawania na wolności Polańskiego się kurczą. Na prawdę byłoby dla niego najlepiej oddać się w ręce amerykańskiej sprawiedliwości.
>zarządał kary…..
Ten argument „pżebija” wszystkie pozostałe
Oczywiście, ma Pan rację. Ale miałem sztorm lodowy i 3 godziny snu jak to pisałem… zatem nie czepiajmy się ortografii a weźmy za prawdziwe argumenty.