Telewizja pokazała (565)

31.12.2019

Utajnienie informacji o tym, kto udzielił poparcia kandydatom do KRS to dopiero początek. Sądzę, że następnym etapem reformowania wymiaru sprawiedliwości będą procesy, gdzie nie będzie wiadomo kto sądził, kogo, i jaki zapadł wyrok, a także jakie było uzasadnienie wyroku.

* * *

Prezes NIK Marian Banaś złożył nam wszystkim życzenia świąteczne za pośrednictwem telewizji, życzył pokoju, miłej atmosfery przy stole itd.

Szkło Kontaktowe:

Życzymy pokoju panie prezesie, nie tylko na godziny.

* * *

O istnieniu bogów dowiedziałem się czytając mity greckie. Bogowie greccy przypominają ludzi, mają podobne namiętności i tylko różnią się od nich większymi mocami. Nie ma mowy o tajemniczych cudach – po prostu bogowie wkraczają i działają, i wiadomo w jakim celu.

Judeochrześcijańskiemu Bogu przypisuje się wszechmoc, a jednocześnie panuje wiara, że wtrąca się on, często w niepojęty sposób, w życie poszczególnych ludzi. Przy czym pragnienie cudów jest ogromne i wystarczy, że ktoś miał wizję, czy jakaś figura świętej osoby zaczęła wydzielać ciecz, albo na oknie czy na blaszanym dachu pojawia się coś, co przypomina znane z obrazków postaci Jezusa czy Maryi, a już ludzie widzą cud i zaczynają się domyślać, co takiego Siła Wyższa chciała w ten sposób ludziom przekazać. Przeważnie interpretują te znaki jako wezwanie do ludzi, aby się poprawili. Nikomu nie wpada do głowy, że wszechmocna Siła Wyższa mogłaby się skomunikować z ludźmi bezpośrednio i jasno się wypowiedzieć, a nawet coś, co jej nie odpowiada zmienić jednym aktem woli.

Podobny obraz

* * *

Co pewien czas w sejmie pojawia się uchwała zakazująca jakichś rzeczy czy ustalająca kary za coś. Bywa to głupie i jeszcze w dodatku nieprecyzyjne, jak na przykład obraza uczuć religijnych. Z tej okazji słyszymy mnóstwo niemądrych wypowiedzi, inicjatorzy powołują się na „prawo naturalne”, na chęć uczynienia dobra wybranym członkom społeczności (jak w przypadku zakazu handlu w niedzielę), zaspokojenie poczucia sprawiedliwości itd. To ględzenie jest obrzydliwe i obraża nasz rozsądek. Marzy mi się ustawa zabraniająca pieprzenia w bambus. Jak by wtedy wyglądał nasz parlament, media?

* * *

W polskiej polityce od lat trwa wojna, zmuszająca do wybrania i bronienia jednej ze stron. Ta wojna nasiliła się wraz z pojawieniem się PiS. Oni traktują politykę jak prawdziwą wojnę. Już za poprzednich swoich rządów, kiedy z racji przetasowań w koalicji otrzymywali jakieś ministerstwo, to mówili o odzyskaniu tego ministerstwa; to jest podbój kraju. Teraz także są na wojnie; europosłanka Magdalena Adamowicz powiedziała w wywiadzie, że europosłowie PiS nie kłaniają się jej ani nie odpowiadają na powitanie. Zapewne w tej sekcie odpowiedź na powitanie mogłaby być przyczyną popadnięcia w niełaskę u prezesa – to objaw konszachtów z wrogiem.

Politycy każdej ze stron uważają, że jak to na wojnie – wszystko można, można więc kłamać, szkalować przeciwników, zwalczać ich (a czasem kolegów) wszelkimi metodami, a kiedy się rządzi to wszelkie działania i kłamstwa służą dobrej, bo naszej, sprawie. Kiedyś Barbara Nowacka tłumaczyła, że nie obraża się na kolegów, którzy ją oczerniają czy podstawiają nogi, bo „polityka to jest osiąganie celów politycznych”. Mam wrażenie, że czasem jest to jak dążenie przez k…stwo do czystości.

W atmosferze walki hołubi się tych polityków, którzy przedtem byli po drugiej stronie i wygadywali wredne rzeczy, ale teraz przeszli do „naszego” obozu. Wiadomo, na wojnie trzeba szukać jak najwięcej sojuszników. Stąd takie liczne przejścia z partii do partii, na przykład z PiS do Platformy (już tyle osób przeszło do Platformy, że czasem trudno zauważyć tam tubylca). Także byli politycy czy członkowie elit popierający „nasz” obóz są mile widziani i nie pamięta się im tego co robili i mówili za dawnych czasów.

Przypomina to sytuację z opowiadania Sławomira Mrożka „W ciemności”:

Owszem, jest u nas taka jedna baba, co krowom mleko odbiera i kołtuny sprowadza. Ale my chcemy ją przyciągnąć do partii, żeby wytrącić z ręki argument przeciwnikom postępu.

Nie poddaję się tej atmosferze i nie mam ochoty uśmiechać się do wczorajszych ciemniaków ani ich wychwalać. Oni mogą znowu coś znaczyć, kiedy wygra „postępowy obóz” i wtedy wrócą do starych praktyk.

Rozumiem wymagania polityki, ale nie znoszę wygibasów, jakie urządzają politycy, aby nie odpowiedzieć na jasne pytanie i nie zrazić ewentualnie np. konserwatywnych (czytaj: ciemnych) wyborców. Nie odpowiada mi też postawa większości dziennikarzy, którzy grzecznie wysłuchują kłamstw i chamstwa polityków i zadają ugrzecznione pytania, a potem znowu zapraszają tych samych krętaczy i nudziarzy, żeby zapchać program. Nie jestem politykiem i mogę sobie pozwolić na pewien idealizm, na ocenę ludzi i faktów tak jak mi rozum i serce dyktują.

* * *

Kardynał Wyszyński będzie beatyfikowany. Kardynał Nycz przypomniał, że Wyszyński – choć prześladowany w kraju – nigdy nie wypowiadał się za granicą źle na tematy polskie. Nie wspomniał jednak o tym, że gdyby tak postąpił to po powrocie zza granicy byłby surowo prześladowany w kraju.

Ja pamiętam inne zdarzenie z życia kardynała. Widocznie nieciekawe przeszłe działania kandydata do beatyfikacji nie mają znaczenia dla Boga, a na pewno dla Kościoła. W 1946 roku był pogrom w Kielcach. Zaginął chłopczyk (potem się odnalazł), a ktoś puścił plotkę, że to Żydzi go zabrali i zabili, aby jego krew dodać do macy. Ludzie poszli pod dom, gdzie przebywali Żydzi ocalali z Holokaustu, i zamordowali kilkadziesiąt osób. Podobne plotki spowodowały pogromy w innych miejscowościach. Zwrócono się do ówczesnego biskupa Wyszyńskiego z prośbą, aby ogłosił, że zabijanie dzieci chrześcijańskich na macę jest kłamstwem i położył kres zabójstwom. Wyszyński odmówił. Powiedział: A jeżeli to prawda?

* * *

Ciekawe, czy wierni i kapłani wciąż czekają na reakcję papieża, do którego zwrócili się z prośbą o odwołanie abp. Głódzia. Pokazano w reportażu telewizyjnym relację mówiącą o tym, że Głódź pomiata współpracownikami, jest pazerny na forsę, wiadomo też od dawna, że ma problemy z alkoholem.

Wielka jest siła wiary u wiernych, których nie nauczył niczego brak reakcji nuncjuszów papieskich, do których przedtem się zwracali w tej sprawie księża. A arcybiskup wystąpił teraz z okazji Pasterki w katedrze Oliwnej w Gdańsku i pouczał wiernych. Nikt z wiernych nie wyszedł z kościoła.

Także abp Jędraszewski wypowiedział się na różne tematy, w tym o ekologii i jej obrończyni Grecie Thunberg:

To zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko postacią nastolatki. To coś, co się nam narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych.

Stwierdził też:

To jest sprzeczne z tym wszystkim, co jest zapisane w Biblii, począwszy od pierwszych rozdziałów księgi rodzaju, gdzie wyraźnie jest mowa o cudzie stworzenia świata przez Boga. Bóg się tym światem zachwyca, a człowiek jest postawiony jako ukoronowanie dzieła stworzenia. Tam jest też wyraźnie powiedziane: czyńcie sobie ziemię poddaną.

Zapewne arcybiskup nie słyszał o ostatnim synodzie i o ustanowieniu nowego grzechu – grzechu ekologicznego. Określono go tam następująco:

Jest to uczynek lub zaniedbanie względem Boga, bliźniego, wspólnoty i środowiska. Jest to grzech przeciwko przyszłym pokoleniom i wyraża się w działaniach i przyzwyczajeniach prowadzących do zanieczyszczania i niszczenia harmonii środowiska, wykroczeniom przeciwko zasadom współzależności i zrywaniem sieci powiązań między stworzeniami.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\śmieci.jpg

* * *

Jan Śpiewak złożył do prezydenta wniosek o ułaskawienie. Napisał:

Przegrałem. Sąd uczynił mnie kryminalistą. Za obronę słabszych, za obronę sprawiedliwości. Za ujawnienie, że córka ministra Ćwiąkalskiego brała udział w nielegalnej reprywatyzacji kamienicy na Ochocie jako kurator 120-latka.

Czyli zmienił zdanie w stosunku do tego co mówił na rozprawie, że o nic nie oskarżał pani mecenas, że to był tylko taki skrót myślowy. Ma szansę znaleźć się w gronie ułaskawionych nie-kryminalistów, takich jak Mariusz Kamiński i jego koledzy.

Pan premier także odniósł się do wyroku. „Kompletnie niezrozumiały” – powiedział. „Śpiewak stanął do walki z mafią reprywatyzacyjną. Walczył dzielnie o godność osób pokrzywdzonych przez bandytów i oszustów. Staram się publicznie nie komentować decyzji sądów, ale akurat ten przypadek wymaga odstępstwa od tej zasady”.

* * *

Prawie rok temu w styczniu:

  • Na wezwanie papieża Franciszka, aby spotkać się z ofiarami nadużyć seksualnych osób duchownych, Przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki postanowił spotkać się z jedną z ofiar. Gądecki zapowiedział co powie ofierze pedofilii:

Świat się nie kończy na grzechu, jest coś ważniejszego aniżeli grzech, istnieje odkupienie i przebaczenie, i możliwość tego, co nazywamy cierpieniem za kogoś innego. Kościół potrzebuje też cierpienia za swoją egzystencję.

Poza tym arcybiskup przyrównał film „Kler” do hitlerowskiego antysemickiego filmu „Żyd Süss”.

  • Sondaż IPSOS wykazał, że 82% Polaków jest za tym, żeby usunąć ze stanu kapłańskiego księży, którzy molestują dzieci. Jest tylko jeden problem: kto to ma zrobić, skoro biskupi nie chcą? A biskupi nic nie robią, bo przecież nikt z wiernych nie protestuje energicznie i nie domaga się takich posunięć.
  • Tomasz Jastrun:

    Wedle badań 17% Polaków śledzi wydarzenia polityczne, a 38% w ogóle nie interesuje się polityką. Ci ludzie, jeśli na chwilę odetkają uszy i coś usłyszą ze sfery polityki, nawet kosmiczną bzdurę, mogą w nią uwierzyć, bo nie mają narzędzi, by myśleć krytycznie, nie znają politycznych reguł gry. A to właśnie grupa, o którą wszystkie partie muszą się bić, to nie języczek, ale jęzor u wagi. Zaściankowa i nieświadoma politycznie grupa będzie więc decydować o losach Polski. Tak bywa też z losami świata.
  • W tym roku mija trzecia rocznica powołania przez Platformę Gabinetu Cieni. Na pewno opublikują jakąś Białą Księgę ocen przeszłości i propozycji na przyszłość, kiedy Platforma odzyska władzę. Pracowali w ciszy gabinetów tyle lat i powstrzymywali się od komentowania aktualnych spraw.

Na tym przykładzie można wykazać, jak łatwo sponiewierać opozycję – wystarczy przypomnieć takie ich działania i obietnice.

  • Zamach szaleńca na prezydenta Gdańska Adamowicza. Napastnik wołał, że torturowała go Platforma (tortura polegała na skazaniu go przez sąd na sześć i pół roku więzienia za rozboje). To wyraz tej atmosfery nienawiści, którą tworzy i podsyca skrajna prawica na czele z PiS-em.

Z tej okazji niektórzy czują potrzebę wylania nienawiści. Piotr Wielgucki, piszący pod pseudonimem Matka Kurka, napisał na Twitterze:

Co roku hejter Owsiak szczuje ludzi przeciw sobie, co roku ‘dam dwa razy więcej, żeby PiS-dzielców szlag trafił’. Twój owoc w Gdańsku promotorze Ruchu Wypierdolenia Krystyny Pawłowicz w Kosmos, twój owoc!

Także Krystyna Pawłowicz oskarża Owsiaka o to co się stało w Gdańsku:

Owsiak wzbudza w ludziach wielkie negatywne emocje z powodu skrajnie kontrowersyjnej postawy, szerzenia nienawiści i hejtu, poniżania innych jak też z powodu finansowania z puszek działalności ‘pozamedycznej’, a przy tym swej arogancji, że powinien odejść. Od dawna kompromituje sobą samą ideę, jest zakłamany lżąc Kościół i jednocześnie śląc dzieci pod kościoły po datki. Owsiak musi odejść, bo skłócanie przez niego ludzi, szczucie na innych źle się skończy. Owsiak MUSI odejść. Dla dobra sprawy i bezpieczeństwa. Innych.

Ksiądz Dunin-Borkowski stwierdził, że nie będzie się modlił za prezydenta Gdańska, bo przecież „Jezus nie modlił się za Heroda”.

Rzecz nie w tym, że mamy pokręconych ludzi, pełnych nienawiści, którzy nawet tragedię chcą wykorzystać do napaści na tych, których nie lubią. Ani nie w tym, że publikują oni wytwory swoich chorych umysłów. Najgorsze jest to, że nikt z ich towarzyszy czy zwolenników nie skrytykuje ich wystąpień. Wielgucki będzie dalej pisał, Pawłowicz dalej będzie posłanką i zapraszana do mediów, ksiądz Dunin-Borkowski dalej będzie księdzem. Tu jest Polska.

  • Marek Suski, szef gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów, spotkał się z członkami Parlamentu Europejskiego, którzy we wrześniu odwiedzili Polskę, i rozmawiał z nimi na temat reformy polskiego sądownictwa. Powiedział im m.in.:

Część sędziów z KRS jest bogata, w ogrodach mają zakopane sztabki złota niewiadomego pochodzenia.

* * *

Do papieża trafiła petycja, podpisana przez ponad 129 tys. osób, w sprawie Tadeusza Rydzyka. Pisze się tam m.in.:

Zwracamy się z prośbą o ukrócenie działalności politycznej redemptorysty Tadeusza Rydzyka i przywrócenie charakteru religijnego jego radiu oraz telewizji. Tadeusz Rydzyk, zakonnik używający katolicyzmu jako narzędzia do zdobywania pieniędzy i władzy, jest przykładem patologii występującej w polskim Kościele Katolickim. Tadeusz Rydzyk bierze aktywny udział w polskiej polityce.

Może ktoś z Państwa przeżył wstrząs i gorączkowo zaczął domyślać się, kto tu w Polsce był tak odważny? Petycję przekazał Thomas Lukaszuk, kanadyjski polityk o polskich korzeniach. To chyba jakieś inne korzenie niż występujące w Polsce.

* * *

Polecam artykuł Jacka Żakowskiego wnikliwie opisujący sytuację polityczną w Polsce. Podpisuję się pod całością poza przewidywanym mariażem Polski ze Wschodem. Fragment tekstu:

Jeden z polskich paradoksów jest taki, że parę pokoleń polskich demokratów wychowało się w kulcie dyktatury i tkwi w nim do dziś. Peerelowscy dysydenci przeciwstawiali ówczesnym porządkom kult II RP Piłsudskiego, więc na nim wyrosła świadomość III RP.

Siła tego kultu jest taka, że nawet marszałek Kidawa-Błońska, prawnuczka Stanisława Wojciechowskiego, drugiego prezydenta RP obalonego przez Zamach Majowy, składa w III RP kwiaty pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego, przywódcy puczu, który zbrojnie usunął jej pradziadka z urzędu.

To pokazuje, że nie tylko w odczuciu ludowym, ale również w oczach najściślejszej liberalno-demokratycznej elity, zamach stanu, dyktatura, łamanie konstytucji, używanie aparatu państwa do walki z opozycją, nie są w Polsce oczywistą zbrodnią. Jest jakiś ponury paradoks w fakcie, że dużo gwałtowniej spieramy się o zasługi i winy Polańskiego, niż o zasługi i winy Piłsudskiego.

Ale nie chodzi tylko o Piłsudskiego. Kilka dni temu Waldemar Kuczyński, „zausznik” i minister premiera Mazowieckiego, napisał na tweeterze, że robiąc zamach stanu gen. Augusto Pinochet „wkroczył, by ratować Chile przed losem Kuby. Miał zbrojną, lewicową rebelię, której nie dałoby się stłumić głaskaniem”.

Gdy demokraci bronią sędziego Pawła Juszczyszyna zawieszonego przez prezesa sądu, mało kto pamięta, że konstytucja wyraźnie tego zabrania (art. 180 pkt 2: „Złożenie sędziego z urzędu, zawieszenie w urzędowaniu, przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie”.).

A jeszcze mniej osób pamięta, że trick pozwalający obejść przepis konstytucji wprowadził do prawa rząd Jerzego Buzka, w którym Waldemar Kuczyński był doradcą ekonomicznym premiera, Leszek Balcerowicz ministrem finansów, Lech Kaczyński ministrem sprawiedliwości, a Zbigniew Ziobro jednym z jego zastępców.

To koalicja AWS-UW (z której wyrosła PO) uchwaliła ustawę o ustroju sądów dającą prezesom i ministrowi niezgodne z konstytucją prawo zarządzenia natychmiastowej „przerwy w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny”.

„Przerwa w czynnościach służbowych” znaczy oczywiście tyle, co zakazane przez konstytucję „zawieszenie” sędziego, ale nikt tego przepisu nie skarżył do Trybunału, bo między rokiem 1997, gdy uchwalona została konstytucja, a 2001, gdy uchwalono ustawę o ustroju sądów, przez Polskę przeszła pierwsza fala populistycznego „praworządnościowego wzmożenia”. Jej twarzą był Lech Kaczyński, ale dzisiejsza opozycja nie protestowała, a społeczeństwo było zadowolone.

Właśnie wtedy, po dekadzie trudnego marszu „ku demokracji”, którego wyrazem była nowa konstytucja, III RP zaczęła przyspieszający z kadencji na kadencję marsz „od demokracji” w jej zachodnim, liberalnym wariancie z silnymi rządami prawa, prawami obywatelskimi i twardym trójpodziałem władz. Gdy bowiem minister lub powołany przez ministra prezes może „odsunąć od obowiązków” sędziego, rząd zyskuje prawo do sprawowania nadzoru nad władzą sądowniczą i konstytucyjna równowaga władz słabnie.

Dwie dekady później liczne kroczki robione przez kolejne rządy i dramatycznie radykalne susy robione przez pisowską większość po obezwładnieniu Trybunału Konstytucyjnego, doprowadziły Polskę do ustrojowego przełomu. Konstytucja i konstytucyjne gwarancje, a zwłaszcza trójpodział władz stały się jak brytyjska królowa – czczone i fetowane ze względów symbolicznych, ale fasadowe w praktyce i politycznie bezsilne.

Całość: https://opinie.wp.pl/bedzie-lepiej-6461216193726593a

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com