Dariusz Wiśniewski: Jak uciszyć Juszczyszyna?

09.02.2020

Postać Pawła Juszczyszyna bardzo irytuje pisowski reżym.

Historia tego młodego sędziego obiegła już kilka razy zagraniczne media, również amerykańskie jako przykład postępującej represji autorytarnego państwa wobec władzy sędziowskiej. Z powodu tego rozgłosu nie można Juszczyszyna zniszczyć w biały dzień.

PiS szuka więc bardziej delikatnego sposobu.

Przed mafijnym państwem stoi zwykły człowiek, który domaga się przestrzegania prawa. I wygląda na to, że nie ustąpi. Dla „dobrej zmiany” jego obecność to kłopot. Oraz wyzwanie. Juszczyszyn nie kradnie kiełbasy ze sklepu, jak chce tego Ziobro. Nie jest też cynicznym „tłustym kotem”, wywodzącym się z czasów komunistycznych.

Trudno go w coś umoczyć.

Teraz gdy PiS przepchnął ustawę kagańcową, niezłomna (i trochę romantyczna) postawa sędziego z Olsztyna skłania obywateli do zadawania pytań. Czy polski sędzia to rzeczywiście złodziej i przedstawiciel tajemnej kasty, jak twierdzi Duda? Coś tu nie pasuje. Juszczyszyn jest zupełnie z innej bajki.

PiS, rzecz jasna, chciałby go jakoś uciszyć, wyeliminować, może przekupić, a najlepiej skompromitować. A więc potrzebny jest jakiś hak, cokolwiek – drobna kradzież w młodości, uchybienie w pracy, pomyłka w zeznaniach podatkowych, coś, żeby szczujnia mogła się czegoś uczepić. Może kiedyś potrącił staruszka na pasach? Jakaś notka z czasów studenckich? Potem już telewizja to pociągnie dalej. Duda wspomni go w jakimś przemówieniu, jako dowód na to, że ustawa kagańcowa była jednak potrzebna. A lud łyknie podsunięte mu „fakty” i je razem powiąże.

Ale Juszczyszyn za cholerę nie pasuje do sędziego z pisowskiej „kasty”. Nikt za nim nie stoi. Nikt mu za nic nie płaci. Ani Soros, ani Merkel. Ani Żydzi, ani LGBT. Nikt. Gdyby Juszczyszyn ukrywał jakąś posiadłość, nawet skromniutką albo był właścicielem odlotowej bryki. To byłoby coś. Pokaźne konto w dolcach mogłoby też pomóc. Lud lubi takie sensacyjki. Powiedziano by wtedy o nim z odkrywczą satysfakcją: niby skromny i szlachetny, a okazało się, że zwykły drań.

Ale, niestety – nie ma nic, żadnego haka.

Prezes Sądu Rejonowego, sędzia Maciej Nawacki, ostentacyjnie drze uchwałę olsztyńskich sędziów broniącą Juszczyszyna, gdyż zniecierpliwienie i złość PiS przenosi się na niższych funkcjonariuszy reżymu, domagając się od nich skutecznych działań.

Jak w carskiej Rosji.

PiS wreszcie zastosował starą szykanę z czasów komunistycznych. To sprawdzona metoda. Juszczyszynowi odebrano część wynagrodzenia (40%). Bo jak nie można skompromitować albo zastraszyć, to klepnięcie po kieszeni jest zawsze skutecznym sposobem przemawiania do opornych obywateli. Tak traktowano kiedyś opozycjonistów, pozbawiając ich prawa do zatrudnienia. I wtedy ledwo zipali. A przez to byli mniej aktywni i najważniejsze – bardziej skłonni do kompromisów.

PiS zaciera rączki: może teraz Juszczyszyn zmięknie?

Natnie się chyba.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com