11.02.2020

Jak doniosły statystyki, wszystkie miasta, wsie i wysypiska na jednym z możliwych wszechświatów nagle i bez ostrzeżenia okazały się nadmiernie zagracone zbędnym narodem.
Osoby przeznaczone na odstrzał, zasiedziałe w życiu, będące w wieku pasmanteryjnym, z niezgłębionych przyczyn zwlekały ze śmiercią i czepiały się życia; bluźnierczo rechotały z apeli o zachowanie biologicznej przyzwoitości i punktualne schodzenie z areny.
Na próżno fachowcy od perswazji namawiali je na posługiwanie się taktem. Na darmo specjalne Szwadrony do Walki z Przeludnieniem pchały się do nich ze swoimi żałosnymi argumentami w postaci braku tlenu, wody i żarcia.
Bezcelowe były próby przekonywania ich, by choć ze względów ekologicznych, zmiłowali się nad resztą świata i sprawniej uwijali z odejściem.
Ale nawet Brygadom Humanitarnych Obrzydzaczy Istnienia nie udawało się przekonywanie opornych.
Paskudna bezwyjściowość wkradła się w szeregi naprawiaczy zgliszcz. Powołano więc Profesjonalną Grupę Kasacyjną.
Rzecznik tego zespołu oznajmił na początek, że zachodzi prędziutka konieczność zwołania konferencji. Po czym głosem przymilnym i pokuśnym palnął bez uprzedzenia, by naukowcy, którzy ponoć mają koncesję na rozum i są obeznani w pieprzeniu trzy po trzy, wypowiedzieli jakieś mądre słowo ku pokrzepieniu serc.
A gdy nikt z naukowców nie pokwapił się z żadnym słowem, po chwili kłopotliwego milczenia dodał, że jeżeli nie chcą lub potrafią z tym się uporać, to nie są patriotami. Zatem niech idą w diabły o żebraczym kiju i niech pies z nimi tańcuje.
Na takie dictum naukowcy zasromali się okrutnie, bo nikt z nich, podniszczony lub młodociany zgred, nie pragnął być posądzonym o warcholstwo. Toteż, dając przykład starcom, lawinowo i z posłuszną pieśnią na nawróconych wargach, przechodzili na lepszą stronę niebytu.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Ciągle bez sensu żyję, bo zawsze, zanim zdołałem zostać Lemingiem, odbierali mi koncesję na rozum. Lemingi, jak wiadomo, nie używają rozumu, ale go muszą mieć. Dla statusu.