Ci, którzy dorastali w latach 80. i byli aktywnymi uczestnikami ówczesnego szaleństwa na tle komputerów osobistych, którzy mieli to szczęście, by dotknąć gumowej klawiatury ZX Spectrum, a potem usłyszeć subtelny stukot mechanicznych klawiszy Commodore lub Atari, z pewnością pamiętają grę „Snake”, jedną z pierwszych, w jakie można było zagrać na tych prymitywnych jak na dzisiejsze czasy komputerach.

A dla niewtajemniczonych krótkie wyjaśnienie: po prostokątnej planszy porusza się wąż, którym można skręcać w czterech kierunkach – góra, dół, lewo, prawo. Zadaniem węża jest zjadanie pojawiających się tu i ówdzie wisienek, kawałków tortu czy udek kurczaka. Na początku jest prosto. Wąż jest jeszcze krótki, powolny i nie zajmuje dużo miejsca. Wystarczy dobrze skręcać i uważać, by nie wypaść z planszy. Jednak z każdą zjedzoną porcją wąż staje się dłuższy i docieranie do wirtualnych posiłków jest coraz trudniejsze. A plansza bynajmniej nie powiększa się, więc wąż musi wykonywać coraz bardziej gwałtowne i ryzykanckie ruchy, aby pożreć kolejne ciastko i jednocześnie nie zderzyć się z samym sobą.
Bo wąż karmiony wirtualnymi cukierkami, podobnie jak kłamstwo, rozrasta się i coraz trudniej nim manewrować. I wąż, podobnie jak kłamstwo, coraz bardziej boi się tego, co jest dla niego największym zagrożeniem — zderzenia z samym sobą.
Na razie wąż kłamstwa sprawnie prześlizgiwał się z jednego zakamarka naszego państwa do drugiego. Przepychał się przez dziury w kieszeniach i co chwila, a to z rękawa, a to zza kołnierza, wystawiał łeb i syczał przymilnie: „O popatrzcie i dla was mam, i dla was też wystarczy i dla ciebie też…”. A więc dostaną i górnicy na swoje czternastki, ale prąd nie podrożeje; wprowadzimy dodatkowe opłaty, ale podatki nie wzrosną; zwiększymy płacę minimalną, ale będziemy dbali o drobnych przedsiębiorców. Jednak coraz więcej środowisk i indywidualnych wyborców popierających obecną władzę zaczyna dostrzegać, że oślizły zwitek banknotów wystający z pyska węża, to wciąż ten sam zwitek i w dodatku z dnia na dzień cieńszy.
Dotychczas jednak wężowi PiS krętactwo na planszy rzeczywistości szło dosyć sprawnie. Dotychczas, bo wydaje się, że przegłosowanie ustawy o dofinansowaniu propagandowej TVP kwotą 2 miliardów złotych, gdy jednocześnie brak środków na poprawę sytuacji w służbie zdrowia, to pierwsze wyraźne zderzenie PiS z własnym kłamstwem. No bo jak tu zawinąć wężem i wytłumaczyć suwerenowi, że nie wystarczy pieniążków i na zakup transmisji mundialu, i na onkologa? Tym razem zabrakło miejsca na manewr i ewidentne zderzenie węża z samym sobą nastąpiło.
I oby w tej grze pisowski wąż pożerający Polskę miał jak najmniej żyć. I obyśmy wkrótce zobaczyli napis „Game Over”. Tego Wam i sobie życzy były posiadacz Atari 800XL.
Piotr Stokłosa
