Marek Jastrząb: Złoty róg

15.02.2020

Wszystkie nasze oceny zależą od sytuacji; jak na dłuższą metę nie da rady udawać mądrego, bo wystarczy, gdy zabierze głos i od razu wiemy, że jest to głos durnia, tak, gdy tego głosu nie zabierze i będzie niezmordowanie milczał, to przez długi czas może uchodzić za intelektualistę.

Tego rodzaju gagatka opisał Honoriusz Balzak: namalował portret męża Luizy de Bargeton, podstarzałej kochanki głównego bohatera „Straconych złudzeń”. Otóż ten rogacz maskował swoją głupotę za pomocą trzymania języka za zębami, zdawał sobie bowiem sprawę, że kiedy coś powie, z mety wyda się, że ma w głowie sieczkę.

Lecz, że jego niewierna połowica prowadziła salon literacki, co wiązało się z prowadzeniem domu otwartego, musiał w nim odgrywać rolę wicegospodarza. Nie miał więc innego wyjścia, tylko trzeba mu było być mądrym i elokwentnym, wyjść z bezpiecznego cienia i podjąć się roli zabawiacza prowincjonalnych notabli.

A że „zabawiać”, oznaczało dla tego mruka – tortury, wymyślił sobie cwany sposób na erudycję: przed inwazją gości uczył się łacińskich cytatów, a w trakcie konwersacji z gośćmi tak manewrował i naprowadzał rozmowę, by móc powiedzieć: NATOMIAST W TYM TEMACIE CYCERO RZEKŁ TO i TAMO. I niedbale rzucał łacińską sentencją prosto w rozdziawione gęby salonowych gości. Co wzmacniało opinię o nim, że jest chodzącą encyklopedią.

I zorientował się (po chrząkających pomrukiwaniach zachwyconych prowincjuszy), że tym przemyślnym sposobem może wypowiadać się przez lata i nikt go nie rozgryzie. A ja, dzięki Balzakowi, zrozumiałem, że jest to wymarzony patent na popularność dzisiejszych polityków.

*

Opanowały nas moralne obwiesie i niezmordowanie plują „miłością bliźniego”. A choć są od lat w stanie zaniku, to cały czas chytrzą i manipulują.

Martwimy się, że są, lecz pocieszamy się, że ich głosy brzmią coraz słabiej i z coraz mniejszym przekonaniem. Ale jest to pocieszenie na wyrost: nie dla nas, lecz dla naszych późnych wnuków; nie umiem przestać pytać, dlaczego nadal snują się po rządach i parlamentach.

Dlaczego i kto pozwala im grać w transformacyjnej orkiestrze? Po co wciąż słucha się ich dychawicznych informacji?

Czemu myślimy o nich poważnie? Jak to możliwe, że do tej pory dajemy się ogłupiać sekcie świętych towarzyszy matołów? Jak i kiedy to się stało, że mając przed sobą kolejną szansę, znowu zgubiliśmy ZŁOTY RÓG?

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Andrzej Goryński 2020-02-18
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com