Telewizja pokazała (575)

19.02.2020

Kolejne władze niemal automatycznie deprecjonują te poprzednie, szczególnie jeśli różnią się od nich ideologią. Nie ma prób obiektywnej oceny dokonań poprzedników – pozytywnych i negatywnych. Za czasów PRL potępiano przedwojenne rządy sanacji. Czasem wyglądało to karykaturalnie, jak w anegdocie o rolniku, który występował na zebraniu i mówił: – Przed wojną źle mi się orało, a teraz mi się dobrze orze.

Po 1989 roku za wszystko, co złe okazała się winna „komuna”. Zniesmaczył mnie kiedyś premier Bielecki, kiedy oznajmił, że Polska Ludowa pozostawiła po sobie w gospodarce ruiny i zgliszcza. Potem RP przez wiele lat żyła z wyprzedaży i prywatyzacji tych ruin. Teraz premier Morawiecki i pisowcy powtarzają bzdury o Polsce w ruinach – tym razem jest to krytyka rządów PO. Wszystko, co złe ma jednak najczęściej przyczynę w rządach komuny a określenie „komunistyczny” czy „postkomunistyczny” jest najgorszą oceną.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\propaganda.jpg

Ciągłe powtarzanie tych bzdur weszło już do podświadomości ludzi. Ostatnio błysnął tą głupotą kandydat lewicy na prezydenta, Robert Biedroń. Powiedział: — W Polsce żyją ludzie, którzy są gorsi od komunistów, bo zniszczyli ją bardziej od komunistów.

Podobne zachowania ludzi w różnych ustrojach i warunkach wynikają z ich cech, ustrój czy panujące w kraju porządki mogą tylko sprzyjać ujawnieniu się tych cech. Inwigilacja, prowokacje i niszczenie przeciwników politycznych przy pomocy bezprawnych środków to nie jest specjalność komunistyczna. Kiedy czyta się obrzydliwe paszkwile publikowane w pisowskich mediach, są one wiernym odzwierciedleniem podobnych tekstów niektórych paszkwilantów w PRL, a różnią się tym, że wtedy dodawano opluwanym osobom pejoratywne określenia „kapitalistyczny”, „imperialistyczny” czy „rewizjonistyczny”, a teraz jest to „komunistyczny”, no i opluwani wtedy nie mieli możliwości się bronić. Tymczasem różni ludzie urządzają się, dostosowując się do aktualnych układów, dążą do awansu nie zawsze czystymi sposobami, korzystają z możliwości okazywania nienawiści i pogardy innym itd.

W czasach pierwszej Solidarności gdzieś w 1981 roku kolega, który pochodził z małego miasteczka, pojechał odwiedzić rodzinę. Po powrocie pytałem go, co się tam zmieniło. Powiedział: – Przedtem, jak dowieziono buty do sklepu, to kierowniczka dzwoniła do miejscowego sekretarza partii i pytała ile mu par odłożyć. Teraz dzwoni do miejscowego przewodniczącego Solidarności.

Jakoś nie mogę polubić osób, które te same działania w czasach „komuny” określają jako zbrodnie a takie same w innych krajach i miejscach pochwalają. Tak było z deklarowanymi katolikami, którzy pojechali odwiedzić generała Pinocheta i oddać mu hołd, bo mordował u siebie w Chile wszelkich „lewicowców”. Widocznie przykazanie „Nie zabijaj” zostało uzupełnione przez nich i brzmi: „Nie zabijaj, chyba że komunistów”.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Senyszyn.jpg

* * *

Szkle Kontaktowym komentarz do kolejnej opowieści premiera Morawieckiego o jego dawnych dokonaniach:

Gdy za młodu byłem Haliną Konopacką…

* * *

Napisano w księdze Koheletha:

Nie pytaj: ‘A cóż to się dzieje, że dawne czasy były lepsze od dzisiejszych? – Albowiem to nie jest mądre pytanie’.

A jednak wiele rzeczy było lepszych niż teraz; miałem szczęście, że wtedy żyłem.

Zmarł Jerzy Gruza, utalentowany artysta, dowcipny człowiek. Jeden ze znakomitych artystów którzy upiększyli nam życie. Tylu utalentowanych ludzi, wspaniałych dzieł – piosenki, spektakle teatralne i telewizyjne, poezja, a przy tym atmosfera luzu, swobody, radości (może to brak polityki łagodzi obyczaje?). Czy ktoś potrafi zaśpiewać obecnie jakąś piosenkę idola? Wzruszyć się mądrą sztuką czy spektaklem? Dziesiątki aktorów których mogę wymienić, dziesiątki autorów których dzieła lubiłem.

Oni nie powinni przemijać.

* * *

Wystrzegać się hipokryzji, obłudy, fasadowości, udawania, maskarady, wreszcie nobilitacji prostactwa.

Te zalecenia wygłosił w czasie mszy dominikanin o. Paweł Gużyński. Skierował je pod adresem Kościoła. Niedawno o. Gużyński skrytykował abp. Jędraszewskiego, wzywając go do dymisji i pokuty za homofobiczne słowa.

To wezwanie można by skierować pod adresem naszych polityków, szczególnie z ekipy rządzącej. Ale sądzę, że nie odniosłyby one skutku, tak jak nie odniosą w Kościele.

Instytucje mają swoje mechanizmy i mniej jest ważne, jaką ideologię głoszą, tym bardziej że i politycy i księża egzystują często w systemach feudalnych, gdzie to szef decyduje o karierze. A jeśli w danej instytucji można sobie pozwolić na zło, krętactwa, a jeszcze od takiej postawy zależy awans i nawet codzienne życie, to nic nie uratuje tej instytucji. Mogliby coś zrobić wyborcy, a w przypadku Kościoła – wierni, ale te grupy ludzi są u nas bezwolne i nieskore do protestów.

Krytycy Kościoła krytykują poszczególne osoby w Kościele, które „niewłaściwie się zachowują” i liczą, że te osoby się zmienią trochę na lepsze, a wtedy i instytucja będzie OK. Te zabiegi wydają mi się nieco infantylne. Wredni hierarchowie nie są dziećmi, które przypadkiem zbłądziły i się źle zachowały. Nie znam przypadku, żeby jakiś hierarcha przeprosił z własnej woli za uczynione zło i obiecał poprawę. Jego pozycja nie zależy od takiej łagodnej krytyki (a raczej wezwania do poprawy), a na pewno nie musi się obawiać zdecydowanej krytycznej postawy wiernych.

Oburzałem się na polityczne wystąpienia księży w czasie nabożeństwa, często pełne nienawiści do bliźnich, albo kłamstwa związane z in vitro czy homoseksualizmem. Odzywali się czasem czytelnicy i mówili, że słysząc takie słowa, wychodzili z kościoła. I to wszystko? A czemu głośno nie protestowali? Czemu głośno nie zaprotestowali inni wierni w kościele?

Ilustracja z ostatnich dni. Portal Kalisz24 podaje:

W niedzielę podczas mszy w jednym z kaliskich kościołów ksiądz wychwalał Prawo i Sprawiedliwość. Mówił o „tęczowej zarazie”, a jednego z kandydatów na prezydenta nazwał „pedałem”. Oburzeni wierni zaczęli wychodzić ze świątyni.

Oczywiście nie zabrakło tematu Smoleńska, że Kopacz obiecała przekopać ziemię smoleńską na dwa metry w głąb i tego nie zrobiła a Kidawa-Błońska zapomniała, jaki ma program wyborczy. Padło też stwierdzenie, że europosłowie opozycji zdradzają Polskę — powiedział portalowi jeden z czytelników.

Ksiądz nazwał jednego z kandydatów na prezydenta „pedałem”, a także użył słów „tęczowa zaraza”. Pytał również „jak oni śmieli gwizdać na naszego prezydenta”. Wychwalał Prawo i Sprawiedliwość oraz prezydenta Andrzeja Dudę, a opozycję zmieszał z błotem. Jak podkreśla czytelnik, pluł przy tym jadem i nienawiścią.

Trzeba odnotować pozytywną reakcję przełożonych księdza. Sekretarz prowincjalny orionistów powiedział:

Przełożony prowincjalny został poinformowany o całej sytuacji. Zgromadzenie wyjaśnia okoliczności tego zdarzenia. Obecnie decyzja jest taka, że ksiądz zostaje odwołany w trybie natychmiastowym z parafii i pozostaje do dyspozycji przełożonego, który określi jego miejsce pobytu i destynacji.

Słuchając, czy czytając o występkach, wręcz przestępstwach księży, będących jaskrawym zaprzeczeniem religii, którą wyznają, widzimy, że praktyczna religia nie jest tą formalnie wyznawaną. Widząc poparcie wyborców dla polityków popełniających wręcz przestępstwa, widzę, że pojęcie przestępstwa jest różne u wyborców niż w kodeksie prawa. Ludziom brakuje mądrych przewodników, a sami nie umieją przezwyciężyć bezwładu myśli.

* * *

Nieżyjący już satyryk Art Buchwald napisał kiedyś, że w rodzinie doszli do wniosku, iż mają za dużo problemów, którymi się martwią. Postanowili więc podzielić je między sobą. I tak, kiedy coś się znowu dzieje na Bliskim Wschodzie to wszyscy współczują cioci Racheli, bo to jej problem — inni nie muszą się martwić. Kiedy znowu coś wykręci prezydent USA, to już jest problem tylko wujka Natana itd.

Bardzo by się przydał taki pomysł u nas. Już prawie nie ma co czytać i oglądać, bo wszędzie tylko zagrożenia, draństwa, chamstwo i szarga się nerwy.

Czytam, że mamy już kryzys klimatyczny i nie ma z niego dobrych wyjść, są tylko złe i gorsze. Gryzę się, że mamy i w Polsce i na świecie marnych polityków, którzy nie stawiają takiego problemu na pierwszym miejscu. To jest jak z chorobą – każdy martwi się, że choruje, chciałby być zdrowy, ale nie chce mu się jakoś wdrażać zaleceń lekarza, a nawet przyjmować regularnie leków. Póki własne zdrowie nie znajdzie się na pierwszym miejscu spraw, nic nie będzie z leczenia. Może ktoś z czytelników chciałby wziąć problem zmian klimatu na siebie?

Wydaje mi się, że nie mamy jeszcze opozycji, mamy tylko nierządzących.

Chamstwo polityków, szczególnie PiS, to obszerny temat i dałoby się go rozdzielić na wiele osób. Może podzielimy tych chamów między siebie, najlepiej w losowaniu?

Także występki Kościoła i poszczególnych duchownych to duży bagaż i trzeba by tu było urządzić losowanie – co i kto komu przypadnie.

A pozostaje jeszcze polityka międzynarodowa (na szczęście Polska nie ma żadnej polityki).

Ja się mogę martwić opozycją, jakoś ich postawę i działania najmniej przeżywam. Wydaje mi się, że nie mamy jeszcze opozycji, mamy tylko nierządzących.

Są sprawy, których nie da się podzielić. Putin, Trump – czy są chętni na wzięcie tych problemów na wyłączność? To by nas bardzo odciążyło i poprawiło samopoczucie.

* * *

Jak sobie dać radę w trudnych czasach?

Pisałem niedawno o tulku – są to wysoko zaawansowani duchowo lamowie tybetańscy, którzy mają pewien wpływ na swoje następne wcielenie, zostawiają informacje uczniom i ci ich potem odnajdują, kształcą i tulku ponownie stają na czele. Niektórzy z tulku wybierają inną drogę i nie dążą do ponownego zostania na przykład Dalaj Lamą czy przeorem klasztoru. Czasem odradzają się w kilku osobach i tylko jedna z nich przejmuje poprzednie obowiązki.

Tak się złożyło parędziesiąt lat temu, że kolejny Karmapa (głowa szkoły Karma Kagyu) zostawił informację o swoich przyszłych narodzinach. Jego uczniowie odnaleźli go, sprawdzili, że to on (jest odpowiednia procedura) i ogłosili, że XVII Karmapa się odnalazł. Ale jeden z czterech uczniów XVI Karmapy stwierdził, że ważnym wcieleniem jest inny chłopiec. Problemem nie jest liczba wcieleń, ale to kto z nich zasiądzie na tronie i będzie rządził szkołą Karma Kagyu. W szkole Kagyu nastąpił rozłam.

Poniżej obaj tulku uznawani za XVII Karmapę:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Karmapa I.jpg
C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Karmapa II.jpg

Obaj chłopcy mieli swoich zwolenników i działali tak, jak powinien Karmapa. Zwolennicy obu Karmapów kłócili się między sobą, zrywali plakaty z informacją o spotkaniach z tym drugim Karmapą itd. Podobnie było w Polsce, gdzie obaj Karmapowie mają swoich zwolenników.

Jedną z grup w Polsce opiekował się lama Tenga Rinpocze. W czasie najgorętszych sporów, zamiast zająć jakieś stanowisko, poszedł na roczne odosobnienie medytacyjne. Wszyscy byli z początku zaskoczeni, ale zrozumieli, że w ten sposób wskazał im drogę – oderwać się od bieżących spraw i emocji i zająć się tym, co najważniejsze – rozwojem duchowym.

To mogłaby być wskazówka i dla nas. Na większość spraw, które się dzieją, nie mamy wpływu. Czyż nie lepiej zająć się tym, co naprawdę ważne? Chyba że najważniejsza jest dla kogoś polityka.

* * *

Oglądam migawki z wystąpień kandydatów na prezydenta i mam niewesołe skojarzenia. Już dawno temu zauważyłem, że dla ludzi jest mniej ważne, co polityk mówi, ale ważne jest, jak mówi. Wałęsa, kiedy startował na prezydenta, nie potrafił sklecić zdania z podmiotem i orzeczeniem, nie mówiąc już o prezentacji jakiegoś programu. Ale ludziom podobało się, jak mówił i resztę sobie dośpiewali. Podobnie było z Lepperem, choć ten już sprawniej podawał jakieś treści.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Polska.jpg

Andrzej Duda mówi z przekonaniem, trochę jak ksiądz określa, co jest dobre (szczególnie to, co podobno zrobił on i PiS), a co złe, mówi o dobrych intencjach i ma wciąż duże poparcie. Pani Kidawa-Błońska wypada słabo. Lepiej by wypadła w tej roli Barbara Nowacka, bo mówi z ogniem i przyciąga uwagę.

No cóż, jak powiedział towarzysz Stalin: Niestety, budujemy socjalizm nie z takimi ludźmi, z jakimi byśmy chcieli, ale z takimi, jacy są.

* * *

Koronowirus wciąż głównym tematem mediów. Jedna z wielu mniej ważnych wiadomości: Od początku września na grypę zachorowało ponad 2,5 miliona Polaków. W przypadku 15 osób choroba była śmiertelna. Lekarze zaznaczają, że szczyt zachorowalności na grypę jeszcze przed nami.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com