
28.02.2020
Tytuł tego felietonu może zbulwersować nawet Czytelników SO, przyzwyczajonych do moich utyskiwań na polskich biskupów. Jednak to nie ja jestem jego autorem, tylko pobożny autor z konserwatywnego dziennika „Rzeczpospolita” Tomasz Krzyżak. A dokładniej mówiąc, to zdanie „wyrwane z kontekstu”, ale chyba dobrze oddaje ogólną treść opublikowanego 27 02 2020 artykułu. Odnotowuję datę, bo to dzień po Środzie Popielcowej, więc być może felieton Krzyżaka wpisuje się w wielkopostną poetykę. Wezwania do skruchy i nawrócenia.
Jednak rzecz nie jest tak prosta. Bo tytuł zdaje się wskazywać, że coś niedobrego się dzieje… w imperium Rydzyka, który zdaje się tracić kontrolę nad swoimi wyemancypowanymi redaktorami, potępiającymi cały polski episkopat. Co gorsza, a właściwe to akurat zupełnie zrozumiałe, uderza w nie cieszącego się przecież w tym środowisku papieża Franciszka.
O co więc chodzi w tajemniczo zatytułowanym tekście?
Wszak tytuł w istocie intryguje: „Zgrzyt w machinie ojca Rydzyka. Polscy biskupi oskarżeni”, a dotyczy 16-minutowej pogadanki jednego z filarów „Naszego Dziennika”, Sebastiana Karczewskiego. Otóż ten dzielny katolik ubolewa, że polscy biskupi na siłę wynajdują Bogu ducha winnych kapłanów i ich bez żadnego uzasadnienia oskarżają o niepopełnione winy, a wszystko po to, by się przypodobać wrażym mediom takim jak „Gazeta Wyborcza” czy TVN. Stąd tych nieboraków się oskarża o pedofilię, zapewne również po to, by się przypodobać papieżowi Franciszkowi, który jak wszem wobec wiadomo, rozpoczął polowanie na czarownice, czyli właśnie na niewinnych kapłanów, żyjących pobożnie i na większą chwałę Bożą w celibacie.
Krzyżak martwi się, że biskupi pewnie nie zaprotestują przeciwko tym bredniom. Martwi się słusznie. Nie zaprotestują, skoro nie protestują od początku lat 90., od kiedy ten katolicki glos zatruwa domy — na szczęście coraz mniej licznych — polskich katolików.


Od dawna głoszę definicję, określającą KRK jako organizację polityczno-gospodarczą, zarządzaną na sposób mafijny…
Która to faktycznie zawłaszczyła państwo dzięki głupocie całej polskiej ” klasy ” politycznej od Mazowieckiego zaczynając…Wielka szkoda że nie dożył tego , by na własne oczy zobaczyć czym sie skończyła uległość wobec mającego 2000 lat doświadczenia KRK…
Sebastian Karczewski, to osobnik dość osobliwy, o którym mało wiem, ale za sprawą felietonu T. Krzyżaka dowiedziałem się, że bzdury gada i pisze. Znajomy ksiądz radzi bym go nie lekceważył bo podobno jego wypociny kształtują myślenie nie tylko większości księży ale i biskupów. Podobno książkę na temat pedofili wśród księży napisał, może ktoś czytał i mógłby się podzielić refleksjami, nie ma co doczekaliśmy czasów, o których w istocie premierowi Mazowieckiemi się nie śniło…